Muno TeleGram: HOLIDAY 80

482
Wywiad

Z Norbertem i Grzegorzem z  duetu Holiday 80 rozmawiałem na początku ubiegłego roku przed specjalną imprezą z udziałem Krystyny Prońko.

W ramach cyklu MUNO TeleGram poruszamy najbliższe plany wydawnicze zespołu oraz dyskutujemy o najnowszym teledysku Bumerang, który promuje kompilację klubu Schron.

Muno TeleGram: HOLIDAY 80 [wywiad]

Artur Wojtczak: Właśnie ujrzał światło dzienne wasz nowy utwór Bumerang, który znalazł się na specjalnej składance, z której dochód zasili poznański klub Schron. Opowiedzcie proszę o warstwie muzycznej tego utworu.

HOLIDAY 80: To nagranie, w oryginale, najpierw ukazało się w 1978 roku na kompilacji Pop Pulsations 2, którą wydała brytyjska wytwórnia Standard Music Library. Autorem jest Janusz Popławski, gitarzysta, który napisał pierwszy polski podręcznik do nauki gry na basie. Na tej płycie, która dziś kosztuje 100 euro, utwór nosił tytuł Whisky Sour. Co ciekawe, ten sam utwór znaleźliśmy w archiwum Polskiego Radia, tyle że sygnowany nazwą Bumerang. Tytuł też był bardziej swojski – Nie ma sprawy w rytmie funky. Widnieje też inna data nagrania – 1984 rok.  W oryginale to doskonałe funkowe nagranie, które może nie do końca oddaje nasz styl, ale jest na tyle ciekawe, że postanowiliśmy je przerobić. Bumerang to  slo-mo house – z płynącym, pulsującym groove’em, w sam raz na weekendowe potańcówki na świeżym powietrzu. Nagranie znalazło się na kompilacji wspierającej poznański Schron, jedną z najfajniejszych miejscówek na klubowej mapie Polski.

Wideo promujące składankę Schronu

Piosenka posiada też dość frapujący teledysk. Skąd pochodzą filmowe kadry w nim użyte?

HOLIDAY 80: Teledysk nawiązuje do psychodelicznego klimatu przełomu lat 60. i 70.  Jest to kolaż archiwalnych materiałów dotyczących kultury hippisowskiej, inspirowany psychodelią reklamy z przełomu tych dekad. Wprawne oko zobaczy też polskie akcenty filmowe jak i wspominanego wyżej Janusza Popławskiego.

Do tej pory wydawaliście głównie EP-ki – jest to zresztą wiodący dla kultury tanecznej nośnik. Czy w tej chwili jakiś materiał już czeka na wydanie?

HOLIDAY 80: Mamy sporo innych nagrań, ale w związku z epidemią wszystko znalazło się w zawieszeniu. W tym roku na pewno miały ukazać nasze dwa edity, które przygotowaliśmy na wydawnictwo celebrujące 80 urodziny Andrzeja Korzyńskiego. Materiału jest sporo  – jesteśmy przygotowani na 3 EP-ki do przodu. Co się wydarzy – zobaczymy…

Granie w klubach i najciekawsze płyty wg Holiday 80

W sezonie przedwirusowym zdarzało wam się dość często grać, m.in. w klubie Jasna 1. Jak odbierane są wasze sety nasycone funkiem, przypominające złote lata muzyki house oraz disco w dobie supremacji techno?

HOLIDAY 80: Nasze sety didżejskie dzielimy na dwie kategorie. Gdy gramy na imprezach The Very Polish Cut Outs to zazwyczaj sięgamy po polskie nagrania i w większości są to nasze utwory – mamy zresztą bardzo dużo swojego materiału.  Wszystkie pozostałe imprezy, na przykład te na Jasnej, to już totalny muzyczny eklektyzm i wtedy gramy bardzo dużo zagranicznych płyt. I też nie jest to typowe disco i house, bo zazwyczaj sięgamy po płyty w różnej stylistyce- od italo disco, acid house, synth wave, house z lat 90., Detroit techno aż po przeróżne dziwne disco edity z całego świata, od tajwańskich po indonezyjskie. Wtedy gramy back 2 back, ale po dwie płyty- to chyba najbardziej satysfakcjonująca opcja. Mamy też zasadę, że podczas krótkich, np. dwugodzinnych setów, szybko miksujemy. Ale nigdy nie planujemy setów, nie mamy niczego ułożonego. Wszystko to improwizacja. Jeśli chodzi o Jasną to zazwyczaj gramy na  naszej ulubionej barowej, gdzie akurat takie klimaty idealnie się “sprawdają” wpisując się w estetykę klubu z alternatywną muzyką taneczną.

Jakie płyty innych artystów polskich wywarły na was ostatnio duże wrażenie?

HOLIDAY 80: Najnowszy Pejzaż. Usłyszeliśmy ten materiał na długo przed ukazaniem i cały czas jesteśmy pod wrażeniem.  Blues to rewelacyjne pomysły i równie doskonała produkcja.

Płyta, za którą zapłacilibyście każde pieniądze na Discogs, to…

HOLIDAY 80: Kolekcjonowanie winyli to fajne hobby ale zawsze jest granica swojej chęci posiadania.  Warto umieć ją okiełznać.