JUTRØ i KOSA o Czeluść Festiwal: „Zapnijcie pasy, uważajcie na siebie”

878
Wywiad
JUTRØ i KOSA o Czeluść Festiwal: „Zapnijcie pasy, uważajcie na siebie”

Najmocniejszy line-up w historii to nie wszystko. JUTRØ i KOSA - organizatorzy Czeluść Festiwal - przekonują nas, że podobnego wydarzenia nie ma ani w Polsce, ani w Europie.

Czeluść Festiwal to przedsięwzięcie inne niż wszystkie znane rodzimym imprezowiczom. Selekcja artystów, klimat miejsca i atmosfera wśród uczestników sprawiają, że trzecia edycja tej imprezy cieszy się ogromną popularnością.

JUTRØ i KOSA, głównodowodzący eventu oraz współodpowiedzialni za kolektywy Czeluść i Ruski Pop, opowiedzieli nam o tym, co najważniejszego czeka na uczestników tegorocznej edycji, czym festiwal wyróżnia się od innych nie tylko w kraju, ale i w Europie oraz dlaczego wybór miejsca nie mógłby być inny. Zapraszamy do lektury!

Czeluść Festival - fot. nghtlou

Czeluść Festival – fot. nghtlou

Czeluść Festiwal. KOSA: Tegoroczny line-up festiwalu to najgrubsze przedsięwzięcie w historii naszej działalności bookingowej

Dwie poprzednie edycje Czeluść Festiwal zaskakiwały nas świeżym i zróżnicowanym składem. Kim zaskoczycie nas tym razem?

JUTRØ: Niewątpliwie mamy kilka perełek. Dla mnie to z pewnością będzie raperska ekipa z Krakowa Ćpaj Stajl, którzy rozkładają mnie na łopatki liryką. Potrafią też uchwycić magię lat 80. i 90. muzycznie i stylem, a są z Krakowa, czyli nie może być lepiej. Jest też kilka rodzynków jak super zdolny Koza, czy oczywiście Skeler, który jest bogiem wielu producentów wave’owych.

KOSA: Tegoroczny lineup festiwalu to najgrubsze przedsięwzięcie w historii naszej działalności bookingowej. Udało nam się ściągnąć z Rosji słynny zespół Hard Bass School, zagra Kazik Bałagan, ultra szef ze Szczecina – Major SPZ, nieśmiertelne Mobbyn i mój ukochany Vacant, będący następcą legendarnego Buriala. Największym zaskoczeniem może okazać się występ DJa Dziekana, jego LIVE’y to historyczne wydarzenia.

W tym roku odbędą się trzy dni zamiast dwóch. Jak to przeżyjecie? Co się zmieniło?

JUTRØ: Tym razem mocniej postawiliśmy na ludzi. Stworzyliśmy zgrany zespół, którym dowodzi Marta Lipska – nasza alfa i omega, światełko w tunelu, osoba pomagająca ogarnąć się tak chaotycznym typom jak Kosa i ja. Bez tych ludzi pewnie nie dalibyśmy rady ogarnąć trzech dni tego szaleństwa. Dzięki Marta, Aśka, Dawid i dzięki całej reszcie, która będzie pracować przy samym festiwalu.

KOSA: Nie sądzę żebyśmy przeżyli te 3 dni. Osobiście rozdysponowałem już po bliskich swoje najcenniejsze rzeczy i z niecierpliwością czekam na przysłowiową sobotę. Zmieniło się oczywiście to, że jesteśmy bardziej doświadczeni niż rok temu, dzięki czemu ogarniamy szereg organizacyjnych przypałów wcześniej.

Staramy się z Fifim wkładać we wszystko więcej rozwagi, choć jak zwykle średnio się to udaje. Ratuje nas wyżej wspomniana osoba dekady – Marta.

Czeluść Festival - fot. nghtlou

Czeluść Festival – fot. nghtlou

Czeluść Festiwal. KOSA: Główna rzecz, którą można powiedzieć to – super, super, super ciężki gnój

W trzeci, czyli ostatni dzień festiwalu, a dokładniej w sobotę 10 sierpnia stery przejmie ekipa Ruski Pop. Co możecie nam o tym powiedzieć?

JUTRØ
: Ruski Pop to nasz drugi, alternatywny kolektyw. Działa na podobnej zasadzie co Czeluść, czyli wydajemy składanki producenckie, organizujemy imprezy i staramy się być ruchem.

To, co różni Ruski Pop od Czeluści to gatunki muzyczne jakie promuje, a mianowicie hardbass, hardstyle, gabber czy trance. O samym Ruskim Popie opowiadaliśmy ostatnio ekipie Boiler Room w wywiadzie.

Co do trzeciego dnia festiwalu będzie on właśnie taki, jak sam Ruski Pop – przekorny, ciężki i bardzo zabawowy. Będzie można posłuchać chociażby słynnego w naszych kręgach DJa Dziekana, grającego na swoim pianinku live, śpiewu niegrzecznego Cypisa, czy legend rosyjskiego hardbassu – Hard Bass School.

KOSA: Główna rzecz, którą można powiedzieć to – super, super, super ciężki gnój. Ruski Pop bywa nieprzewidywalny, szybki i nieuchronnie gruby. Imprezy pod jego szyldem to widowiska pełne laserów, potu i ciepłej wódki oraz niezniszczalnych jazdowiczów.

Prócz świrów, których wymienił Filip usłyszymy jeszcze absolutnie klasyczny duet – Max Farenthide & DJ Hubertuse (ENERGY2000), króla Ruskiego Popu – Hardbassa Adidasa, oraz sławnego w szeregach polskiej jazdowni – INDECORUMA. Wypada zapiąć pasy.

W Polsce odbywa się tak wiele festiwali. Co wyróżnia CF2019 i dlaczego warto się na niego wybrać?

JUTRØ
: Przede wszystkim to festiwal celebrujący naszą działalność jako wydawnictwa i kolektywu. A jest wyjątkowy bo przyświeca mu ta sama idea, co wszystkiemu co robimy – promowanie polskiej, świeżej muzyki oraz naszego miasta.

Bardzo cieszymy się z tegorocznego line-upu. Nie zabraknie gości jak Kaz Bałagane, Major SPZ czy Guzior, a jednocześnie prawie wszystkich znaczących dla nas producentów muzyki bass w Polsce. Będą też perełki jak krakowski skład Ćpaj Stajl, świeżutki Koza czy kosmita Gedz.

Goście zza granicy to głównie producenci znani w naszych kręgach – Skeler., Brothel. czy YTHO. to artyści, których wszyscy słuchamy prawie codziennie. Do tego, jak wspominaliśmy trzeci dzień przeistoczy się w Rusko-Popową wiksę, co również jest ciekawym konceptem. Te wszystkie rzeczy plus ciekawe miejsce mogą nas wyróżniać.

KOSA: Najbardziej rzucającą się w oczy rzeczą na Czeluść Festiwal jest niewątpliwie rodzinna atmosfera. Fani Czelki, tzw. Czelopyski, mają okazję poznać się na żywo i słuchać wspólnie swoich ukochanych brzmień. Nie byłem nigdy na festiwalu, gdzie aura jedności między ludźmi byłaby tak silnie odczuwalna.

Kolejną rzeczą jest oczywiście bookingowe skupienie się na wszelkiego rodzaju niezależnych artystach muzyki basowej, nie istnieje nic podobnego w Polsce czy nawet Europie.

Czeluść Festival - fot. nghtlou

Czeluść Festival – fot. nghtlou

Czeluść Festiwal. JUTRØ: Zapnijcie pasy, uważajcie na siebie

To już trzecia odsłona festiwalu w krakowskim klubie ZetPeTe. Dlaczego właśnie to miejsce?

JUTRØ: Bo to miejsce jest nasze. Ci ludzie są nasi, a o to chodzi w całym tym festiwalu i naszej działalności. Oczywiście prócz tego, jest to największy klub w centrum Krakowa z tak dobrym zapleczem, nagłośnieniem, profesjonalną obsługą i doskonałym zespołem klubowych specjalistów.

W tym roku potroiliśmy budżet na oświetlenie, będzie lepszy sound system, lepsza infrastruktura. Prace nad wszystkim przebiegają gładko, dzięki super kontaktowi z właścicielami i managementem klubu ZetPeTe.

KOSA: ZetPeTe to marka. Graliśmy w każdym większym polskim klubie i żaden nie siada nam tak, jak hala dawnej fabryki tytoniu. Prócz niewątpliwej zasługi włodarzy przybytku, moją uwagę zwróciła świetna akustyka pomieszczeń, dobrze wyszkoleni dźwiękowcy i największy pasjonat-oświetleniowiec polskiego clubbingu – Łoju.

Jakieś rady dla uczestników?

JUTRØ
: Zapnijcie pasy, uważajcie na siebie, pijcie dużo płynów, bo jak co roku może przygrzać. Bądźcie mili i pomocni dla innych festiwalowiczów, jak to się działo do tej pory. Bawcie się i nie zapomnijcie zwiedzić Krakowa, jeśli macie okazję.

KOSA: Przychodźcie wcześniej wymieniać bilety na opaski, by nie stać w kolejkach, pijcie dużo piw, wódek i win, nie obwiniając się za nic równocześnie.