Hercules & Love Affair – Blue Songs

2 087
Recenzje
Hercules & Love Affair – Blue Songs

Info

Data wydania:
2011/01/31
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:

Andrew Butler powraca z projektem Hercules & Love Affair po prawie trzyletniej przerwie. Debiutancki album z 2008 roku pod tytułem własnym „Hercules & Love Affair” został pozytywnie przyjęty. Uznano wtedy, że pojawił się świeży i interesujący kierunek w amerykańskiej muzyce tanecznej. Butler wskrzesił archetypiczny house i disco, inspirowane atmosferą legendarnego klubu Studio 54 w Nowym Jorku. Sukces debiutu oczywiście podsycił oczekiwania odbiorców i wywarł presję kontynuacji obranego kierunku. Na szczęście Andy Butler, który jest założycielem projektu, producentem i autorem tekstów, zlekceważył te niecne podszepty i poszedł własną ścieżką, którą jest właśnie drugi album „Blue Songs”.

Warto zauważyć, że obecny Hercules to już zupełnie inny kolektyw niż ten, który znamy z pierwszego albumu. Butler opuścił nowojorską DFA Records i przeniósł zespół do wytwórni Moshi Moshi w Londynie. Z pierwotnego składu w muzycznej trupie Butlera pozostali tylko on sam i Kim Ann Foxman, wokalistka i DJ. W miejsce porcelanowego Antony’ego Hegarty i uwodzicielskiej Nomi Ruiz pojawiły się dwie nowe twarze: Shaun J. Wright, pierwotnie zagorzały fan zespołu, i Wenezuelka Aerea Negrot, związana z berlińską wytwórnią BPitch Control. Wspomnieni wokaliści definitywnie wzbogacili „Blue Songs” głosami, które zachwycają charyzmą i ekspresyjnością.

Dominującym akcentem albumu jest singiel „My House”, zręcznie przyprawiony acidową elektroniką. Dynamiczny wokal Shauna Wright’a, wspierany przez dzikie wokalizy w tle, przywołuje chicago house od mistrzów takich, jak Frankie Knuckles. Doskonałą ilustracją dla utworu jest teledysk nawiązujący do kosmatego hedonizmu i spontaniczności życia nocnego lat osiemdziesiątych. Ciekawym pomysłem okazał się gościnny występ Kele Okereke, charakterystycznego wokalisty Bloc Party. Jego delikatny głos w piosence „Step Up” jest kontrapunktem dla przebojowych głosów Foxman, Wrighta i Negrot.

Wśród dziesięciu kawałków na płycie „Blue Songs” znajdziemy wiele takich, przy których głowa będzie nam się kiwać, a nogi rwać się do tańca. Butler nie chce być jednak taki przewidywalny, więc nas z pewnością zaskoczy, spowalniając bit w kilku miejscach. Raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Przykładem udanego eksperymentu jest piosenka „Boy Blue”, przestrzenna ballada, która rozwija się z wolna, ale nie nudzi. Wright eksponuje w niej po raz kolejny swój wszechstronny głos.

Najsłabszym utworem na tle całego albumu jest „Leonora”, bezpłciowa i monotonna już od pierwszych taktów. Aranżacja jest nudna i przewidywalna. Jedynym pozytywnym fragmentem utworu jest ostatnie kilka sekund, które kojarzą się miło z syntezatorami à la odchodzący właśnie w niebyt LCD Soundsystem. Nie przekonał mnie też kawałek „It’s Alright”, który ciągnie się jak makaron. Tekst piosenki razi naiwnością i zbyt górnolotnym przesłaniem. Brzmi trochę jak rozmowa na kacu o problemie głodu na świecie.

„Blue Songs” to niewątpliwie krok naprzód dla Hercules & Love Affair. Andy Butler diametralnie poszerzył gamę dźwięków, instrumentów i głosów. Rezultat jest imponujący, choć nie zawsze.

tekst: Mateusz Mondalski

Hercules & Love Affair – Blue Songs by moshi moshi music

Tracklista

01. Painted Eyes
02. My House
03. Answers Come in Dreams
04. Leonora
05. Boy Blue
06. Falling
07. I Can’t Wait
08. Step Up
09. Visitor
10. It’s Alright