Patowa sytuacja w branży muzycznej na Wyspach

950
News
Wielka Brytania

Sytuacja na Wyspach robi się coraz bardziej niewesoła. Najpierw wypowiedź ministra Wielkiej Brytanii, później instagramowe utyskiwania Calvina Harrisa.

W Europie powracają obostrzenia

Globalna sytuacja wokół pandemii COVID-19 przybiera na dynamice. Po kilku miesiącach relatywnych rozluźnień, zgodnie z przewidywaniami ekspertów, nad Europą zawisło widmo drugiej fali zarażeń. Rządy niektórych z państw, jak chociażby Francji czy Czech, ponownie przywracają obostrzenia. We wtorek rzecznik polskiego Ministerstwa Zdrowia również zapowiedział zmiany obowiązujących przepisów sanitarnych.

Nieciekawie dla branży klubowej, jak i branży muzycznej per se, wygląda sytuacja na Wyspach. Zaledwie kilka dni temu zmianom uległy normy regulujące nocne życie w Wielkiej Brytanii. Od teraz każdy lokal, który pozwala w swoich progach na taniec i muzykę powyżej 85db musi liczyć się z karami finansowymi. Swoją drogą, ciekawa logika z tą głośnością. Czyżby fale dźwiękowe wpływały na rozprzestrzenianie się koronawirusa? A może to od nich zależy ilość gości? Nad tymi zagadkami pewnie do dziś zastanawiają się najstarsi akustycy i promotorzy…

Jeśli myślicie, że oznacza to koniec problemów przemysłu muzycznego w Wielkiej Brytanii, to jesteście w błędzie. To dopiero ich początek.

Minister Wielkiej Brytanii rozkłada ręce

Jak łatwo się domyślić przepisy, o których wspomniałem blokują życie nocne na Wyspach. Sprawa stała się na tyle paląca, że do tablicy poczuła się wywołana Apprenticeships and Skills Minister – Gillian Keegan. Zapytana o sektory gospodarki, dla których nie widzi rychłego powrotu odpowiedziała:

Łatwo zauważyć, że działanie klubów, do których jestem pewna, że uczęszczanie sprawia nam sporą radość, jest niemalże niemożliwe w dobie pandemii. Przynajmniej w sposób, który rzeczywiście umożliwiałby nam czerpanie z tego przyjemności.

Dalej, argumentuje, że zachowanie społecznego dystansu w klubie, zachowując się w sposób swobodny, jest po prostu niemożliwe. No tak, trochę racji można jej przyznać. Co jednak dalej z, bądź co bądź, sporym sektorem gospodarki? Spisać go na straty? Wygląda na to, że tak…

Gillian Keegan.

Gillian Keegan

Koniec z programem wsparcia dla pracowników

Wypowiedź Gillian Keegan niemalże pokryła się z zapowiedzią drastycznego ograniczenia  programu wsparcia dla pracowników sektorów niefunkcjonujących w dobie pandemii. Programu, z którego korzystało wiele osób związanych z branżą klubową. Co w takiej sytuacji z tymi wszystkimi ludźmi, którzy pozostają na lodzie? Tutaj Pani Minister ma również radę:

Mieliśmy 6 miesięcy programu wsparcia dla branż, które mogą ruszyć teraz ponownie. W związku z tym czas na zmianę priorytetów. Od teraz skupiamy się na kreowaniu możliwości dla ludzi, na zmianę kwalifikacji, podszkolenia się lub zmianę zawodu

Wypowiedź minister zdaje się wpisywać w nowy dyskurs polityczny w obrębie polityki pracy rządu angielskiego. W dzisiejszym wystąpieniu premier Boris Johnson przyznał:

Nie możemy, niestety, uratować każdej pracy – co możemy zrobić, to dać ludziom umiejętności, aby mogli znaleźć i stworzyć nowe i lepsze miejsca pracy. Przekształcamy podstawy systemu umiejętności, aby każdy miał szansę się szkolić i przekwalifikować

No cóż, wszystko wskazuje, że memiczna rzeczywistość w 2020 roku może ponownie stać się realna…

Calvin Harris rzuca mięsem

Jakby mało było tego, rząd angielski ma kolejnego przeciwnika. Tym razem na zachowanie władz UK poskarżył się w mediach społecznościowych Calvin Harris. Szkot stwierdził:

Angielski rząd traktuje przemysł muzyczny jak gówno (…) Oni już dawno przestali widzieć, o co chodzi w życiu

Potem dodał coś na kształt „poza tym kultura jest zajeb*ście ważna”. No i oczywiście cała wypowiedź została okraszona kiczowatym zdjęciem. Jak to mawiają, „jaki pan taki kram”…

Na Wyspach nie jest kolorowo

Trzeba przyznać, że sytuacja jest bardzo nieciekawa. Zwłaszcza patrząc na sprawy z punktu widzenia długotrwałej perspektywy, z którą najwyraźniej Bryt yjczycy są właśnie oswajani. Wizja wspomaganej zmiany pracy przez rząd właśnie staje się elementem z pozoru „współczującego” słownika politycznego angielskich konserwatystów. Szkoda, że tego współczucia oraz odrobiny refleksji zabrakło rządowi Borisa Johnsona na początku pandemii…