Mayday Polska 2011 – RELACJA MUNO.PL

Relacja

Za nami największa halowa impreza z muzyką elektroniczną w naszym kraju - Mayday! Zapraszamy Was do przeczytania relacji Muno.pl z tego niezwykłego wydarzenia!

Mayday to nie jedyna impreza w naszym kraju, która wywołuje tak skrajne emocje. Te negatywne – najczęściej bezpodstawne – są niczym przy tym jak wiele dobrego niesie ze sobą „matka wszystkich rave’ów”. Tegoroczna edycja, w moim odczuciu najlepsza na jakiej byłem, uciszyła tych wszystkich, którzy twierdzili, że progres na Mayday to medialna mrzonka, że imprezie brakuje klimatu poprzednich lat. Na tak odważną tezę złożyło się praktycznie wszystko, od organizacji po detale techniczne do muzyki włącznie. Szczegóły poniżej.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Rok 2011 to szczególna data w historii Mayday – w tym roku świętuje ona bowiem swoje 20-lecie. Swoją rocznicę obchodziła standardowo pod koniec kwietnia w Dortmundzie – po tym, co wydarzyło się w Westfallenhallen zastanawiałem się, w jak dużym stopniu Polska edycja będzie od niej odbiegać. Nie oszukujmy się – Niemiecki Mayday to klasa sama w sobie, z jednym z najnowocześniejszych obiektów do tego typu imprez, z najlepszym nagłośnieniem indoor w Europie oraz składem, jakiego długo nie doczekamy się w Polsce. No i stało się – nie dość, że wydarzenia w Spodku dorównały tym kwietniowym, to dodatkowo w kilku aspektach je przebiły. Ale po kolei.

Zarówno Spodek jak i Katowice, to nierozerwalna para, która stanowi o sile Mayday z różnych powodów. Katowice, swoim industrialnym charakterem to najlepszy wybór z możliwych – żadne inne Polskie miasto tak bardzo nie oddaje specyfiki muzyki Techno. Jest szaro, smutno, z postindustrialną otoczką całego miasta – zwłaszcza 10 listopada skojarzenia z Detroit są jak najbardziej na miejscu.

Spodek, miejsce-legenda kształtem przypominający obiekt latający to hala, która robi wrażenie na każdym grającym tu artyście. Warto naznaczyć, że tegoroczna edycja odbyła się w wyremontowanym od wewnątrz Spodku, który lśni nowym blaskiem.

Motywem przewodnim podobnie jak w Niemczech okazało się hasło „Twenty Young” nawiązujące do dwudziestej rocznicy Mayday. W związku z powyższym, nastąpiło kilka zmian, głównie w sferze artystycznej – w tym roku całkowicie zrezygnowano z artystów trancowych, zapraszając do Spodka postaci od zawsze kojarzone z Mayday.

Co roku atakowani jesteśmy reklamowymi chwytami, mówiącymi o wyjątkowości nadchodzącej edycji – po raz pierwszy żadna zapowiedź dotycząca zmian nie minęła się z prawdą, stawiając Polski Mayday w ekstralidze imprez Techno w Europie.

Przedwczesne superlatywy odzwierciedliły się głównie w jej wizualnych aspektach – główna scena to przełom jeśli chodzi o Polskę, nie widziałem wcześniej w naszym kraju tak spektakularnej sceny. Ilość świateł, ekranów, laserów, wizualizacji, diod i Bóg wie czego jeszcze, zwalał z nóg – wszystko perfekcyjnie zgrane, nie ma mowy o przeroście formy nad treścią.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o nagłośnieniu – perfekcyjne brzmienie, w którym bas okazał się brylantem, zwłaszcza na setach Liebinga i Kanzlera konkretnie wbijając w parkiet. Powiało zachodem. Sprawa podobnie wyglądała na pozostałych dwóch scenach, z doskonałym dźwiękiem oraz ciekawymi rozwiązaniami technologicznymi – momentami zastanawiałem się, czy aby na pewno jestem na polskiej edycji Mayday.

Muzycznie jak to zwykle bywa przy imprezach z kilkoma scenami procedura wygląda identycznie – z kilkudziesięciu artystów trzeba wybrać 6-7, jeśli chce się ich wysłuchać w całości. Standardowy problem, zwłaszcza dla fanów Techno każdej maści – kto jednak nie lubi takich dylematów.

Zaczęliśmy od najbardziej pokręconego występu wieczoru, czyli Remute i jego kwaśnego spojrzenia na Techno. Dwa tygodnie przygotowań specjalnie pod ten występ dało się wyczuć w każdej sekundzie jego grania – wielowarstwowy live-act, z dominacją elementów electro i techno musiało się podobać. Niesamowicie ciekawy producent, z nietypowym spojrzeniem na produkcje – miejmy nadzieję, że jeszcze do nas wróci.

Klaudia Gawlas, stały bywalec imprez MPT, podobnie jak wszyscy artyści na Mayday także i ona zaskoczyła – kojarzona z lekko strawnym Techno rozgrzała do czerwoności Showroom, bombardując samymi parkietowymi killerami. Pokazała pazur jak nigdy, oby częściej.

Punkt kulminacyjny to powrót po trzech latach absencji Chrisa Liebinga do Katowic. Ściany Spodka pamiętają go z czasów, kiedy szybkość grania nie znała dla niego granic, trzy lata wystarczyły do całkowicie innego podejścia do tematu przez Liebinga.

Teraźniejsza muzyka Chrisa swoją moc pokłada głównie w ilości wytwarzanego basu, zwalniając tempo Liebing uzyskuje efekt potężniejszego brzmienia. Słabo mi, gdy słyszę, że to nie ten sam dj, co kilka lat temu – niektórym ciężko wytłumaczyć, że taka właśnie jest specyfika tego gatunku, polegająca na ciągłych zmianach i rozwoju. Do rzeczy – najmocniejszy set Liebinga jaki słyszałem w tym roku, praktycznie pozbawiony elementów dark, z którymi kojarzony był ostatnimi czasy. Prawdziwy basowy rollercoaster – kto nie był, stracił wiele.

Przygnieciony nieco setem Liebinga udałem się złapać oddech na Ballroom, w którym rządził i dzielił Matthias Tanzmann. Szkoda nieco „klubowej” frekwencji na parkiecie – tak skocznego, pompującego i wesołego seta nie słyszałem dawno. Len Faki znowu przypomniał o głównej gwieździe wieczoru (czyt. bas na głównej scenie), w pierwszej fazie seta wbijając mocno w parkiet.

Z racji jego rezydentury w Berghain oraz sporej ilości mocnych Techno produkcji, Len kojarzony jest głównie z potężną stopą – tak było przez pierwszą godzinę, na końcu jednak dał poznać się ze swoich housowych fascynacji. Idealnie mieszając stylami zagrał najciekawszego seta, choć padały głosy, że posiłkował się odgrzewanymi kotletami. No i to jego wczuwanie się w muzykę – mało kto tak żyje muzyką podczas występu jak Faki.

Ostatnie chwile na Mayday to obłęd totalny, za który odpowiedzialny jest rezydent Tresora, bezkompromisowy Torsten Kanzler. Ciężko mi dobrać słowa opisujące jak potężnego seta zagrał Kanzler – nikt tego wieczoru tak bezczelnie nie atakował basem, to było prawdopodobnie najintensywniejsze półtora godziny w historii Polskiego Mayday. Bajka się skończyła.

Będąc bardzo ostrożny w chwaleniu czegokolwiek, tym razem musze ulec – to była jedna z najlepszych imprez, na jakiej przyszło mi się bawić w Polsce. Myślałem, że nigdy tego nie napisze a już na pewno nie w stosunku do Mayday. Zachwyciło wszystko – nagłośnienie, sceny, muzyka. Tegoroczna edycja udowodniła, że Mayday ma się dobrze i jeśli zamierza nadal się rozwijać, będziemy świadkiem jednej z najlepszych imprez Techno w Europie. Trzymamy kciuki!

Zdjęcia: mayday.pl


Eazy @ MAYDAY Poland 2011, Katowice PL by eazylikesundaymorning

Remute (live) at MAYDAY poland Nov 10th 2011 by remute

Gregor Maria – MAYDAY Poland 10/11/2011 Katowice by Gregor Maria

Jurek Przezdziecki Live @ Mayday Poland 2011 (high quality audio) by jprzezdziecki

Len [email protected] Poland 2011 by Aiyanna



Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →