Balance 012

Recenzje

Info

Data wydania:
2007/10/15
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:

Get the BALANCE right!

Chyba nie przesadzę, jeżeli zacznę od stwierdzenia, że to jedna z najbardziej oczekiwanych kompilacji tego roku. Powody są dwa – to pierwsza od czterech lat autorska kompilacja przygotowana przez Lee Burridge’a, a na dodatek – to kolejne wydawnictwo z powoli osiągającej status „kultowej” serii Balance.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Nawiązując do legendarnego mixu Chrisa Fortiera (Balance 007) i równie udanego, choć mniej popularnego Balance 010 z Jimmym van M – dwunasta część kompilacji mieści się na aż trzech płytach. Już krótki przegląd tracklisty zachęca do zapoznania się z zawartością zatem bez wahania pozwólmy się uwieść apetycznym dźwiękom serwowanym przez Lee Burridge’a. Nie ukrywam, że dotychczas kojarzyłem autora tej kompilacji z nieco innymi brzmieniami, ale w dzisiejszych niespokojnych muzycznie czasach niewiele jest w stanie mnie zaskoczyć – nawet tech–minimalowo grający Burridge. A trzeba przyznać, że wychodzi mu to znakomicie.

Pierwsza płyta hipnotyzuje. Głęboka, miękka linia basu, tak charakterystyczna dla setów Lee, jest obecna od pierwszego do ostatniego taktu. Świetny Ripperton na początek, kilka chwil później – jeden z moich osobistych faworytów czyli „Tristesse” Kollektiv Turmstrasse, dalej nasz rodzimy akcent – Jacek Sienkiewicz „Good Luck”. Zgodnie z wszelkimi kanonami sztuki DJ’skiej – napięcie rośnie aż do punktu kulminacyjnego w postaci H.O.S.H. „Steppenwolf”. Kiedy dobiega końca finałowy Jose Padilla – aż trudno uwierzyć, że minęła ponad godzina.

Drugą płytę otwiera niezawodny Onur Ozer. „Orion” znakomicie sprawdza się w roli openera, ale to dopiero początek! Ciąg dalszy jest coraz bardziej techniczny – Lee Burridge stopniowo rezygnuje z tech-house’owej melodyjności na rzecz bardziej oszczędnych minimalistycznych brzmień. Mimo chwilami poważnego ciężaru gatunkowego – drugi krążek kompilacji Balance 12 ani przez moment nie nudzi. Było nie było – Lee w dalszym ciągu notowany jest w pierwszej 100 zestawienia najpopularniejszych DJ’ów w DJ Magu, a to zobowiązuje. Szczególny ukłon pod adresem autora za między innymi „Bubblebath” Baby Forda i Marka Brooma.

No i wreszcie trzecia odsłona Balance 12. Zdecydowanie najcięższa brzmieniowo i nie ukrywam, że najbliższa moim gustom muzycznym. Motoryczne minimalowe brzmienie i mnóstwo znakomitych produkcji – Autotune, Paul Ritch, Ananda, Delano & Xpansul, Banford czy Par Grindvijk – to właśnie „tygrysy” lubią najbardziej.

Żeby nie było już żadnych wątpliwości – uważam, że dwunasta część Balance to bardzo solidna kompilacja. Momentami bezpardonowa, kiedy trzeba delikatniejsza, a co najważniejsze – na moje ucho rejestrowana „live”. Oszczędna, pozbawiona zbędnych fajerwerków, a przez to jeszcze lepiej trafiająca przez ucho do serca. Polecam!

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →