‚Szantaż’ według KODE9 – WYWIAD

1 473
Wywiad

"Na początku pomyślałem, że mam wyprodukować zupełnie nową ścieżkę dźwiękową do "Szantażu" i wpadłem w panikę" - rozmawiamy z KODE9 po występie na białostockim festiwalu ŻUBROFFKA.

Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych ŻUBROFFKA już za nami. Niezwykle udana, 11. edycja imprezy odbyła się na początku grudnia w Białymstoku. Tradycją ŻUBROFFKI jest uroczyste otwarcie, podczas którego światowe gwiazdy muzyki grają na żywo do niemych filmów. W tym roku otwarcie uświetnił występ legendy dubstepu i założyciela wytwórni Hyperdub, KODE9. Artysta wystąpił do filmu „Szantaż” mistrza suspensu, Alfreda Hitchcocka.
Mieliśmy okazję porozmawiać z KODE9, m.in. o jego filmowych fascynacjach i inspiracjach. Zapraszamy do lektury.

KODE9 (HYPERDUB) – WYWIAD

Jaki jest Twój ulubiony film Alfreda Hitchcocka?
„Zawrót głowy”.
Twoja pierwsza myśl, kiedy zaoferowano Ci wykonanie soundtracku na żywo do jednego z jego niemych klasyków?
Na początku pomyślałem, że mam wyprodukować zupełnie nową ścieżkę dźwiękową do „Szantażu” i wpadłem w panikę. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to ma być dj set i wyluzowałem.
Co było największym wyzwaniem związanym z tym projektem?
Chyba radzenie sobie z humorystycznymi momentami, ponieważ ogólny klimat jest dość „noir”, obracający się wokół gwałtu/morderstwa.

Napisałeśksiążkę „Sonic Warfare”. Jest o wykorzystaniu dźwięku, by stworzyć efekt lęku czy strachu… Czy możesz przybliżyć któreś z Twoich teorii, być może również w świetle tego projektu?
W książce zagłębiam się w to, jak dźwięk może zainicjować reakcje emocjonalne, szczególnie koncentrując się na lęku, strachu, grozie. Najbardziej oczywistym przykładem tego jest horror i napięcie kina. Badam też bardziej ogólne wykorzystanie dźwięku jako broni, w celu wytworzenia bólu i podrażnienia, podobnie jak strachu, oraz w jaki sposób wojsko, siły polityczne, branża reklamowa, muzycy czy artyści mogą wykorzystać te soniczne i wibracyjne potencjały.
Czy uważasz, że soundtracki Bernarda Herrmanna (Herrmann wielokrotnie tworzył soundtracki do filmów Hitchcocka przyp. red.) są interesujące? Jeśli tak, to dlaczego?
Tak, on zna sposób, aby dostać się pod skórę ze swoim ścieżkami, ustawiając publiczność na skraju nerwów, zatruwająć ich tym, co wydaje się być niekończoncym napięciem.
Twój debiutancki album „Nothing” jest też w pewnym sensie napędzany przez różne soundtracki. Czy możesz powiedzieć nam coś więcej o swoich filmowych fascynacjach?
„Nothing” był właściwie moim trzecim albumem, ale pierwszym nagranym solo. Niektóre z utworów na tej płycie były inspirowane przez muzykę do „Koyaanisqatsi” Philipa Glassa. Generalnie pewne pomysły stojące za albumem czy późniejszym audiowizualnym show „The Nøtel”, który stworzyłem z Lawrencem Lekiem, wyrastają z długiej linii filmów zajmujących się SI. Zaczynając od Blade Runnera czy Terminatora, kończąc na Her i Ex Machina.

Zaczęliśmy od starych, niemych filmów i doszliśmy do tych futurystycznych i science fiction. Co czyni je wyjątkowym dla Ciebie?
Przypuszczam, że jestem ogólnie zafascynowany wszelkimi próbami wizualizacji lub sonifikacji nowości w technologii, architekturze, modzie, muzyce czy filmie. Poprzez mapowanie z rzeczy, które jeszcze tak właściwie nie istnieją, otwierają drogi do możliwości, ulepszonej przyszłości.
Gdyby nie muzyka czy filmy, to…
Koty, sushi i teoria.
A co dalej?
Obecnie pracuję nad muzyką do filmu animowanego tworzonego przez AUDINT. Nazywa się „Ghostcode” i akcja dzieje się w 2056 roku, w erze, w której wszystkie wojny są prowadzone przez hologramy wykorzystujące ultradźwięki.

Rozmawiała: Magdalena Nowicka Chomsk