25 lat legendy – słuchamy najznakomitszych dzieł z Warp Records

2 950
Artykuł
25 lat legendy – słuchamy najznakomitszych dzieł z Warp Records

Z okazji 25-lecia działalności kultowej wytwórni Warp Records, przygotowaliśmy dla Was muzyczne podsumowanie jej katalogu. Przedstawiamy też ciekawą historię labela.

„Najbardziej twórczy sukces niezależnej wytwórni na świecie!”, „Jak to możliwe, że brytyjski pop ich nie połknął?!”, „Jako jedyni wtedy poszli inną ścieżką!” – te tytuły z gazet i wypowiedzi osób związanych z branżą muzyczną w latach ’90 mówią same za siebie. Fenomen, który wtedy zrodził się z pasji do muzyki, by później na zawsze zmienić historię, teraz świętuje już 25 lat działalności, a pod jej planetarnym logiem nadal podpisują się takie tuzy elektroniki jak Aphex Twin, Autechre, Boards Of Canada czy LFO.
Jeśli nadal nie wiesz o co chodzi, wróć do podstawówki, bo nie mieć Warp Records w muzycznym elementarzu i przy okazji chwalić się gustem muzycznym jest jak niewiedza, że Polacy tych Niemców pokonali. Ta brytyjska wytwórnia to wielki kawał historii, niesamowite albumy i kilkadziesiąt nazwisk, które każdy szanujący się audiofil powinien wymawiać bez zająknięcia jak wiersz trzynastozgłoskowy. Przedstawiamy Wam krótką, refleksyjną historię Warp Records i przy okazji ich 25. urodzin oddajemy do Waszej dyspozycji playlistę 25 topowych numerów z londyńskiego labelu.
Sheffield, rok 1989. Steve Beckett i Rob Mitchell – sprzedawcy w sklepie płytowym Fon – po raz pierwszy słyszą próbki dźwiękowe z „Dexodus”, od nieznanego wówczas duetu Nighmares On Wax. Są na tyle zachwyceni, że postanawiają pomóc zdolnym artystom zakładając, po wielu rozmowach, wytwórnię płytową. Po niezwykle trudnych początkach w branży, Steve i Rob nawiązują współpracę z Factory Records i na własną rękę szukają nowych, muzycznych objawień w undergoundowych brytyjskich klubach. Idzie raz lepiej, raz gorzej, ale z czasem to sami artyści pukają do ich siedziby. Konsekwencja w działaniach, ciekawa promocja, a przede wszystkim promowanie muzyki IDM zrodziły przez pierwsze 10 lat działalności sukcesy albumów takich jak: LFO – „LFO” (1990), Nightmares on Wax – „Aftermath” (1990), Aphex Twin – „Selected Ambient Works Volume II” (1994) czy Boards Of Canada – „Music Has The Right For Children” (1998).
Bardzo mocnym punktem dla wytwórni w tym okresie były świetne albumy Richarda D. Jamesa, znanego jako Aphex Twin. Triumfy świeciły „On” (1993), „Come To Daddy” (1998) czy najbardziej komercyjny w jego dyskografii singiel „Windowlicker” (1999). Nowe milenium zaczęło się dla wytwórni bardzo smutną informacją. W 2001 roku, w wieku 38 lat na raka umiera współzałożyciel Warp – Rob Mitchell. Od tej pory Steve Beckett sam kieruje labelem, jednocześnie mocniej stawiając na techno. Wytwórnia podpisuje kontrakty z kolejnymi artystami (Squarepusher, Luke Vibert, Clark, Flying Lotus), jednocześnie otwierając się na nowe gatunki, w tym indie, ale tym samym nie tracąc na jakości.Do roku 2010 swoje albumy dla Warp wydają Gonjasufi, Bibio, Grizzly Bear czy Battles.
Ostatnie cztery lata to kunszt FLyLo („Cosmogramma”, „Until The Quiet Comes”, „You’re Dead”), audiowizualne show Squarepushera („Ufabulum”), bardzo dobre albumy od Rustie („Glass Swords”) i Mount Kimbie („Cold Spring Fault Less Youth”), a przede wszystkim powroty tych wielkich (Boards Of Canada„Tommorow’s Harvest”, Aphex Twin„Syro”).
Ćwierć wieku to szmat czasu. Muzyka ewoluuje, powstają nowe gatunki z coraz to dziwniejszymi nazwami, a Warp nadal pozostaje taki sam. Strach pomyśleć co by było, gdyby 25 lat temu panowie Beckett i Mitchell nie założyli wytwórni i dalej pracowali w Sheffield sprzedając płyty. Prawdopodobnie dziś nie mielibyśmy wielu niesamowitych wydawnictw, a artyści tworzący potęgę Warpa tułaliby się po różnych labelach, nie będąc zrozumianym. Warp to niezwykle ciekawa muzyczna rodzina i nowoczesna, nadal dobrze prosperująca londyńska firma, której życzymy nie kolejnych 25, a co najmniej 100 lat!
Piotr Lenda