Różowa kokaina rzekomo „zalewa Europę”. Czy mamy się czego obawiać?

fot. Colin Davis/Unsplash
News
Różowa kokaina rzekomo "zalewa Europę". Czy mamy się czego obawiać?

Narkotyk, który w te wakacje zyskał medialny rozgłos po policyjnym rajdzie na magazyn na Ibizie, coraz pewniej wchodzi na rynek europejski. "Różowa kokaina", która z prawdziwą kokainą nie ma wiele wspólnego, została przechwycona przez policje już w kilku krajach Unii.

Pod koniec sierpnia tego roku hiszpańska policja najechała na kilkanaście siedzib brytyjskiego gangu działającego na Ibizie. Wówczas, oprócz poważnych ilości innych narkotyków, ogromnej sumy pieniędzy w banknotach różnych walut i pokaźnego arsenału pistoletów i karabinów, organy ścigania przechwyciły ponad 13 kilogramów „różowej kokainy”.

Mimo swojej medialnej nazwy substancja najczęściej nie ma wiele wspólnego z kokainą. Stanowi raczej mieszankę różnych, sztucznie zabarwionych substancji. Czym więc naprawdę jest „różowa kokaina”? Odpowiedzi na to pytanie musimy szukać aż na północnym wybrzeżu Ameryki Południowej, wśród młodych gangów Kolumbii.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Różowa kokaina, czyli narkotyk młodych narcos

W Kolumbii „różowa kokaina” znana jest przynajmniej od dekady. Wśród tamtejszych gangów funkcjonuje pod nazwą „tusi”, czytanego zwykle jako angielskie „2C”. Młode pokolenie tamtejszych producentów narkotyków stworzyło ją jako alternatywę dla konwencjonalnych substancji imprezowych. Etymologicznie jej nazwa nawiązuje do substancji 2C-B, zsyntetyzowanej już w latach 70. przez słynnego psychofarmakologa, Alexandra Shulgina.

To właśnie „ojciec chrzestny psychodelików” przedstawił światu całą rodzinę związków 2C. Zażycie odmiany 2C-B skutkuje podniesieniem nastroju, pobudzeniem i emocjonalnym otwarciem, a nawet efektami wizualnymi czy synestezją (np. widzenie dźwięków). Odkrycie Shulgina, znanego powszechnie jako twórca MDMA, w Europie przez długi czas pozostawało raczej ciekawostką. 2C-B z pewnością nie mogło konkurować na rynku z takimi narkotykami jak MDMA czy kokaina.

Czytaj dalej: Śledztwo: czy narkotyki stają się coraz mocniejsze?

Tusi to jednak przede wszystkim marka, nie pojedyncza substancja. Choć zdarzają się partie zawierające w dużej mierze 2C-B, jak chociażby ta przechwycona latem na Ibizie, „różowa kokaina” to najczęściej mieszanka różnych narkotyków. Ulubionymi środkami mieszanymi przez młodych narcos są ketamina i MDMA. Do tych dodawane są później charakterystyczny różowy barwnik i truskawkowy olejek zapachowy.

Na podbój Europy

Tusi, dobrze znane organom ścigania w Ameryce Południowej, w ostatnich latach znalazło drogę na rynek europejski. Choć partia przejęta przez hiszpańską policję była do tej pory największa, „różowa kokaina” pojawiła się już w kilku krajach Unii. Znaleziono ją również w Austrii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Pierwsze raporty na temat różowego proszku na europejskich imprezach pojawiły się w 2021 roku. Wydaje się więc, że dopiero po okresie surowych restrykcji pandemicznych pojawiły się pierwsze szlaki przewozu tusi do Europy. To prawdopodobnie wzmożony popyt na tzw. narkotyki imprezowe sprowokował ekspansję substancji na nasz kontynent. Do tej pory nie pojawił się jednak żaden raport wskazujący na obecność tusi na rynku polskim.

Tusi – zagrożenia

Choć spożywanie jakiejkolwiek nielegalnej substancji psychoaktywnej wiąże się z pewną dozą niebezpieczeństwa, zarzucanie tusi niesie ze sobą kilka szczególnych zagrożeń. Pierwsze dotyczy tego, jaką mamy pewność, co faktycznie bierzemy. Jak już wspomnieliśmy, „różowa kokaina” to przede wszystkim marka. Pod tą nazwą może pojawić się wiele różnych substancji, które zostały wymieszane w nieznanych proporcjach.

Choć użytkownicy nielegalnych substancji najczęściej nie mogą mieć zupełnej pewności co do jakości i składu środków, które biorą, w przypadku tusi różnice mogą być jeszcze większe. Należy tutaj zaznaczyć, że najczęściej w mieszance znajdują się relatywnie bezpieczne środki, takie jak ketamina (znana powszechnie jako środek znieczulający dla koni) czy MDMA (coraz częściej wykorzystywane przez terapeutów w różnych zakątkach świata). Jednak jakakolwiek ruletka substancjami, dodatkowo w sytuacji skrajnego wycieńczenia organizmu na imprezie, może okazać się wyjątkowo niebezpieczna.

Czytaj dalej: Czy da się bez przypału sprawdzić w Polsce jakość narkotyków?

Mieszanie substancji może być wyjątkowo niebezpieczne. Na przykład mieszanie dwóch leków depresyjnych, takich jak alkohol i benzo, jest szczególnie ryzykowne, ponieważ może drastycznie spowolnić oddech i tętno. Dobrą praktyką dla osób, które chcą mieszać różne środki, jest korzystanie z narzędzi takich jak TripSit, aby uzyskać pewien wgląd w szczególnie ryzykowne interakcje. Istnieje również stałe ryzyko, że ludzie nie wiedzą, co znajduje się w środkach, które biorą. Dlatego potrzebujemy usług testowania narkotyków, takich jak The Loop, aby ludzie mogli dokonywać świadomych wyborów.

– mówił w rozmowie z magazynem Dazed, Dr. Hannah Thurgur współpracująca z brytyjskim ośrodkiem Drug Science.

Wiemy, gdzie są najlepsze imprezy. Sprawdź!

Biletomat.pl
20 PLN

Jak kupić bilet?

Po kliknięciu "Kup bilet" przeniesiesz się do strony internetowej oficjalnego dystrybutora biletów i na jego stronie dokonasz zakupu.

Bezpieczne zakupy u oficjalnych dystrybutorów

Zakup biletu odbywa się na stronie oficjalnego dystrybutora biletów. Pamiętaj o tym, że jeżeli miejsca są numerowane, a bilety sprzedaje kilka firm, to każda z nich udostępnia inną pulę miejsc do wyboru.

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →