Marc Houle o przyszłości Items & Things – WYWIAD!

5 319
Wywiad
Marc Houle o przyszłości Items & Things – WYWIAD!

Niebawem ukaże się pierwsza płyta sygnowana logiem Items & Things wydana od czasu, gdy Marc Houle, Troy Pierce, oraz Magda postanowili opuścić wytwórnię Minus. Specjalnie z tej okazji postanowiliśmy porozmawiać Marciem Houlem!

Jakiś czas temu, wieści o odejściu spod skrzydeł Minusa trójki właścicieli labelu Items & Things (Marc Houle, Magda, oraz Troy Pierce) stworzyły swojego rodzaju sensację w świecie techno. Opisany przez największe media zajmujące się muzyką elektroniczną fakt, był również gorąco komentowany przez fanów muzyki tanczej oraz znanych artystów. Padały różnego rodzaju stwierdzenia, począwszy od „ciekawe, jak sobie sami poradzą”, po „czas najwyższy”. I nic w tym dziwnego, nie da się bowiem ukryć, że wcześniej wspomniana trójka miała nielada wkład w budowaniu potęgi wytwórni Richiego Hawtina.

W latach, gdy minimal był na przysłowiowej fali, ta grupa artystów i przyjaciół niegdyś tworząca projekt Run Stop Restore wydała pod własnymi nazwiskami takie parkietowe bomby, jak „48 Hour Crack In Your Bass”, „25 Bitches”, oraz „Bay of Figs”. Dziś, to niekwestionowane klasyki gatunku techno, którego do konca 2007 roku praktycznie każdy chciał słuchać. Czasy się jednak zmieniają. Gusta, ambicje oraz priorytety również, a Houle, Pierce i Chojnacka nie stanowią wyjątku od tej reguły. Dlatego też postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego nowego rozdziału w ich karierach, na krótko przed wydaniem ich pierwszej wspólnej EP-ki – „Down & Out”.

WYWIAD: Marc Houle

Pamiętasz jak się poznałeś z Magdą i Troy’em? Kiedy to było?

Poznaliśmy się w latach dziewięćdziesiątych w Windsorze w Detroit. Wówczas, ja i Magda grywaliśmy jako DJ-e w pewnym lokalnym małym klubie. Pewnego dnia poprosiłem ją o pomoc przy remiksie, nad którym akurat pracowałem. Krótko potem zaczęła mi pomagać przy muzyce Run Stop Restore, a jakiś czas później wspólni znajomi przedstawili nam Troya, który również postanowił dołączyć do RSR. Nasze wspólne produkcje zostały wydane na dopiero co założonej wytwórni Minus, a później każdy z nas zaczął wydawać tam muzykę pod własnym nazwiskiem.
Co łączy Was muzycznie? Nie da się ukryć, że jako DJ-e i producenci różnicie się od siebie?
Mamy dwie rzeczy ze sobą wspólnego – dorastanie w erze imprez techno w Detroit, oraz miłość do Prince’a. Każdy z nas uwielbia stare, dobre Detroit techno i Prince’a. Ale oprócz tych dwóch rzeczy, ciężko znaleźć jakiś wspólny mianownik – ja jestem fanem new wave’owych rzeczy, Magda kocha disco funk, a Troy słucha raczej mrocznych, eksperymentalnych rzeczy. 

Czy kiedykolwiek kłóciliście się o wydanie jakiegoś wydawnictwa, czy cała Wasza trójka musi w stu procentach się zgadzać na coś, zanim to się ukaże?
My prawie że na okrągło kłocimy się o jakieś wydawnictwo. Muszę jednak dodać, że sprawia nam to pewnego rodzaju frajdę. No i dyskusja jest częścią procesu selekcji. Koniec końców, zawsze zostają nam kawałki, w które wierzymy najbardziej. 
 
Ile muzyki zamierzacie wydawać rocznie?
Ilość wydawanej muzyki będzie zależna od ilości demówek i muzyki, którą odkryjemy podczas Naszych podróży po świecie. Nie mamy żadnego konkretnego celu w tej kwestii, ale powiem, że lato okazało się kopalnią złota pod względem odkrytej przez nas muzyki. Dlatego też będziemy w najbliższym czasie wydawać raz w miesiącu, a może i więcej. Jest bardzo duża ilość świetnych produkcji w tej chwili. I są one na tyle dobre, że zasługują na to, żeby były grane i słuchane przez dużą ilość osób. 
Czy będą się ukazywały jakieś albumy pod szyldem Items & Things, czy zamierzacie się raczej skupiać na singlach i EP-kach?
Obecnie siedzę w studiu z celem nagrania albumu w czasie zimy. Chciałbym powrócić po moim poprzednim albumie („Drift”), z czymś bardziej tanecznym. Nie mamy żadnych sztywnych zasad związanych z tym, co wydajemy, tak więc od czasu do czasu możecie się spodziewać albumu. 
Niedawno ruszył też Wasz autorski cykl imprez, Down & Out. Planujecie jakieś imprezy w różnych częściach świata, czy będą one się odbywać wyłącznie w Berlinie?
Właśnie nad tym pracujemy i staramy się wymyślić jakiś konkretny plan. Bardzo chcielibyśmy zabrać Down & Out dookoła świata, ale pod warunkiem, że znajdziemy na te imprezy jakieś fajne i wyjątkowe miejscówki. Nie chcemy, żeby to były te same kluby, w których zawsze gramy. Nie ma jednak jakiegokolwiek pośpiechu z tą sprawą, bo wolimy, żeby wszystko było przemyślane i zapięte na ostatni guzik. 
Macie jakieś szczególne plany na przyszłość? Jakieś ciekawe nadchodzące wydawnictwa? 
Troy przesłał mi kilka fantastycznych numerów na potencjalną EP-kę. Ja również ciężko pracuję nad nowym materiałem. Co do nadchodzących wydawnictw, to w zanadrzu mamy EP-kę, która całkowicie będzie się składać z numerów spod ręki zdolnych, nowych artystów. Dodam jeszcze, że bardzo się nią ekscytuję.
Usłyszymy coś nowego od Run, Stop, Restore w przyszłości?
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Mimo wszystko,  bardzo bym tego chciał, bo świetnie razem pracujemy. Tak samo, cieszyłbym się, jakbyśmy mieli okazję we trójkę wystąpić na scenie w wersji live, w celu tworzenia dziwnych, nowych dźwięków. Jednak w tej chwili nie mamy żadnych planów, ale jeśli wszyscy znajdziemy na to czas, myślę, że byłby to bardzo dobry pomysł.
Ostatnia płyta, którą sobie kupiłeś?
Ostatnia płyta, którą sobie kupiłem? Myślę, że było to coś autorstwa Aphex Twin kilka lat temu… 
 
Czego słuchasz w domu? 
Najczęściej słucham mało znanej muzyki z lat osiemdziesiątych. Bardzo lubię syntezatory użyte w tej muzyce, i dla mnie jest ona bardzo inspirująca. Moderne, Iko83, albo numery z katalogu takich wytwórni, jak Minimal Wave i Genetic. Jestem od dawna zakochany w syntezatorach z późnych lat siedemdziesiątych i wczesnych osiemdziesiątych, i tego typu dźwięki słychać w tej muzyce.
Twój ulubiony kawałek pop wszech czasów?
Trudne pytanie. Hm, „Metro” w wykonaniu Berlin.
Rozmawiał Adam Słowiński