„Pragnąłem czegoś pomiędzy punkiem, rockiem i transem” – Abyssal Chaos

145
Wywiad
„Pragnąłem czegoś pomiędzy punkiem, rockiem i transem” – Abyssal Chaos

Niedawne wydawnictwo dla labelu Advanced okazało się wyśmienitym powodem, aby porozmawiać z jego założycielem - Abyssal Chaos.

Tajemnicza postać techno, z najciemniejszych głębi Berlina. Oscyluje od techno jako głównej bazy do rave, industrialu, EBM, electro, synthwave, disco i ambientu.

Abyssal Chaos oferuje pełne przygód, dzikie, bezlitosne ale i najgłębiej słyszalne duchowo doznania, w którym panuje równowaga, a zarazem przyjemność hybrydowej konfiguracji łączącej w sobie elementy cyfrowe, winylowe i live.

Niedawno wydał album Dark Fairytales LP (2019) na labelu Advanced, którego jest dumnym założycielem i właścicielem od ponad dekady. Mieliśmy przyjemność zapytać go o jego historię, muzykę, proces tworzenia i politykę.

ABYSSAL CHAOS – WYWIAD

Kim jesteś i skąd pochodzisz? Jaka jest twoja historia?

Witaj. Dziękuję za zaproszenie. Urodziłem się na pięknej Krecie, dużej wyspie w południowej Grecji, jednak przeprowadziłem się do Aten, kiedy byłem jeszcze bardzo młody. Kiedy byłem dzieckiem, mieliśmy bardzo trudne życie pod względem finansowym, ale było ono wypełnione miłością. Kiedy miałem 15 lat straciłem mojego ukochanego tatę w strasznym wypadku, co w pewien sposób doprowadziło do tego, iż stałem się bezdomny w tak młodym wieku. Mieszkałem na ulicach przez dość długi czas, około roku. Było to naprawdę koszmarne doświadczenie, ale również największa szkoła w całym moim życiu. Nauczyłem się naprawdę doceniać życie i dostrzegać, doceniać światło i wszystkie dobre rzeczy, które wiele osób uważa za oczywiste. Jestem naprawdę szczęśliwy, że mam dach nad głową, że mogę wychodzić i dzielić się miłością z przyjaciółmi, chodzić do sklepu spożywczego i ze wszystkich tych małych, ale ostatecznie wielkich spraw. Kiedy jakoś wróciłem do „normalnego” funkcjonowania po życiu na ulicach, wróciłem do szkoły i mocno skupiłem się na nauce. To ciężkie doświadczenie uczyniło mnie dojrzalszym od moich szkolnych rówieśników. Bardzo zależało mi na tym, aby robić w życiu duże i naprawdę ważne rzeczy.

Po ukończeniu szkoły średniej rozpocząłem studia na brytyjskim uniwersytecie, gdzie studiowałem zarządzanie i marketing. Oczywiście przez te wszystkie lata byłem naprawdę wkręcony w rave`y, chodziłem na nie w każdy weekend, spotykałem się z ludźmi, spotykałem z właścicielami wytwórni płytowych i artystami i zacząłem praktyki na studiach z marketingu w tej właśnie dziedzinie. Zacząłem zajmować się managementem dla wytwórni płytowych, PR-em artystów i wszystkimi związanymi z tym rzeczami. 10 lat później jestem tutaj w Berlinie, gdzie prowadzę własną agencję managementu muzycznego, gdzie zajmuję się dystrybucją, PR-em, prasą, travel managementem i jestem agentem dla kilku renomowanych wytwórni płytowych oraz dla artystów. W międzyczasie nauczyłem się grać na perkusji i dołączyłem do uliczno-punkowego zespołu o nazwie „Τα Αρχιδια”, co w języku greckim oznacza „The Testicles”. To był mój pierwszy kontakt z muzyką. Lubiłem i nadal oczywiście lubię punk i klasyczny rock. Z muzyką elektroniczną pierwszy kontakt miałem dzięki mojemu kuzynowi, który był jednym z front-menów bardzo dużego — i to na skalę światową — psychodelicznego zespołu „Space Odyssey”. Mieli na koncie świetne kompilacje, jak na przykład „Transistance”. Psychodeliczne i transowe brzmienia nie były jednak do końca moją parą kaloszy. Pragnąłem czegoś pomiędzy punkiem, rockiem i transem. I wtedy w moje życie wkroczyło techno i to ono, nawet po 10 latach, jest wciąż moją największą miłością.

Identyfikujesz się jako wilk. Opowiedz nam więcej o swojej personie.

Oprócz techno naprawdę kocham wilki. Moi najlepsi przyjaciele nazywają mnie Woolfie, a nie Alexem, bo wilk to nie tylko moje zwierzę duchowe, czy też tylko zwierzę, które lubię, ale coś ponad to. Coś znacznie więcej. Nazwij mnie szalonym, ale naprawdę czuję się wilkiem i naprawdę wierzę, że byłem nim w poprzednim życiu.

Powodem, dla którego tak bardzo doceniam i podziwiam wilki, jest to, że są one rodzajem dwóch skrajności, co tworzy równowagę, a ja naprawdę kocham równowagę.

Wilk jest jak lustro dla zachowań innych wobec niego. Wilk może być najbardziej słodkim, uprzejmym, łagodnym, lojalnym i kochającym stworzeniem dla każdego, kto go dobrze traktuje, ale może być również najbardziej nieugiętą, dziką i okrutną bestią dla tych, którzy traktują go źle. I to jest właśnie to, kim jestem jako człowiek.

Jak zaangażowałeś się w produkcję muzyki?Jaki był Twój początek? Jaki jest Twój proces twórczy? Jakiego sprzętu zwykle używasz?

Jak już wcześniej powiedziałem, rozpocząłem swoją karierę w branży muzycznej jako menedżer wytwórni płytowych i artystów, a także jako agent i event manager. Trudno było później zostać dj’em i producentem, ponieważ funkcjonuje taki osądzający stereotyp, że ludzie, którzy zaczynają jako menedżerowie, nie powinni zostawać muzykami. Ludzie naprawdę mnie za to krytykują, ale ja traktuję to jako dodatkową motywację do jeszcze cięższych starań, do jeszcze cięższej pracy, żeby zamknąć te wszystkie usta. 5 lat temu zacząłem uczyć się produkcji i djingu, i tak powstał Abyssal Chaos. Od tamtego czasu mogę powiedzieć, że miałem naprawdę niesamowite występy w miejscach, o których nigdy nie śmiałem marzyć, kiedy zaczynałem. Naprawdę uwielbiam to, co robię. Nie zajmuję się muzyką z powodów finansowych. Mam pracę biurową, moją agencję i kilka innych prac, które wykonuję. Na przykład założyłem moją markę odzieżową i zajmuję się handlem międzynarodowym, więc jako dj i producent nie gram i nie tworzę dla pieniędzy.

Robię to wyłącznie, aby cieszyć się i bawić, ponieważ ogromnie kocham muzykę. Wiem to od kiedy byłem naprawdę małym dzieckiem i kiedy zacząłem grać na perkusji. Nic nie zastąpi tego uczucia, kiedy gram muzykę dla innych ludzi, gram utwory, które lubię, czy tworzę utwory, które mi się podobają. To uczucie jest czymś najwspanialszym. Dlatego nigdy tak naprawdę nie chciałem robić tylko zwykłych setów, przechodząc z jednego utworu w drugi. Chciałem robić coś przyjemniejszego, dlatego zdecydowałem się na pewnego rodzaju hybrydowe sety, gdzie oczywiście gram normalne utwory moich lub innych producentów i wytwórni, które lubię. Nimi buduję normalny set djski jako bazę – przełączam się z jednego utworu na drugi – ale na to nakładam kilka loopów i efektów na Abletonie, automat perkusyjny, dokładam swoje kicki, clapy i hihaty i inne rzeczy, które mi się podobają na Rolandzie TR-8. Używam również pedału zniekształcającego do zniekształcania i uzyskiwania jeszcze bardziej agresywnego brzmienia. Stosuję również TB3 do dodawania elementów acidowych.

Jaki był Twój najlepszy i ulubiony gig?

Z radością mogę powiedzieć, że miałem kilka naprawdę miłych występów na całym świecie. Grałem do tej pory w Ameryce Południowej, w Azji, w Japonii oraz głównie w całej Europie. Zdecydowanie najlepszy gig wydarzył się oczywiście w Berlinie. Był to jedyny w swoim rodzaju nielegalny rave, który miał miejsce w Boże Narodzenie w 2016 roku w bunkrze położonym głęboko, głęboko w podziemiach Kreuzbergu. Było to naprawdę coś w rodzaju kotłowni (boiler room). To było bardzo undergroundowe i brudne pomieszczenie. Dałem radę grać wtedy przez 16 godzin. Mogę śmiało powiedzieć, że nie jestem w stanie tego ponownie zrobić, ale to było niesamowite doświadczenie. Nigdy nie zapomnę tego dnia.

Który artysta wywarł na Tobie największe wrażenie?

Oczywiście podziwiam wielu artystów – niektóre legendy, jak DVS1, Oscara Mulero czy Luke’a Slatera, ale osobą mającą na mnie osobiście największy wpływ, względem której czuję duże dopasowanie, jest Ancient Methods. Sposób, w jaki łączy techno z ambientem, elektroniką i new wavem jest naprawdę fenomenalny. Naprawdę podziwiam go, jest jak dotąd moim największym idolem, jednym z tych, za którymi podążam i od których się uczę.

Jak zdefiniowałbyś techno?

Techno jest dla mnie sposobem na życie. Jedno słowo. Tysiące uczuć. Techno jest stylem życia i wyrazem naszej duszy indywidualnie, ale także tej zjednoczonej. Nie chodzi tylko o bas i kopnięcia oraz mocne, taneczne dźwięki. To sposób, w jaki oddychamy, mówimy, chodzimy, tańczymy, kochamy, robimy wszystko. Kto twierdzi, że tango, czy walc to najbardziej erotyczne tańce jest, mogę powiedzieć, ignorantem, ponieważ wszystkie te tańce ze swoimi przewidywalnymi, zaprogramowanymi krokami i regułami nie mają nic wspólnego z wolnością, a co za tym idzie z miłością. Miłość jest wolnością i wierzę, że tylko techno potrafi to pokazać. Techno daje bowiem to poczucie wolności bez granic, autoekspresji oraz wolności pieprzenia się, robienia czegoś, bycia…. Żadna inna muzyka na świecie nie może tego pobić. Żadna inna muzyka nie jest w stanie pokazać wolności, miłości, autoekspresji i miłości do życia bardziej niż techno.

Jak to się stało, że zdecydowałeś się założyć własną wytwórnię?

Jak już powiedziałem, Advanced jest przede wszystkim agencją managementu muzycznego. Oferuje i świadczy wszelkiego rodzaju usługi wytwórniom fonograficznym i artystom. Zajmujemy się inżynierią dźwięku, dystrybucją, promocją, PR-em, prasą, księgowością, travel managementem, jesteśmy agencją bookingową, promujemy nasze własne wydarzenia, ale także obsługujemy całkowicie wydarzenia związane z wydawnictwami i reprezentowanymi przez nas klientami. W rzeczywistości wykonujemy wszystkie możliwe prace biurowe. Jednak w przypadku wytwórni płytowych, które reprezentuję, nigdy nie miałem możliwości wyboru muzyki. Właściciel wytwórni wybiera muzykę, a ja robię resztę.

Chciałem mieć własną wytwórnię, w której będę wybierał muzykę, którą lubię, spośród artystów, których cenię, dlatego kilka lat po utworzeniu agencji managementu muzycznego, stworzyłem także swoje wytwórnie płytowe: Advanced Black, która wydaje bardziej industrialne, mroczne techno i Advanced White, dla bardziej kolorowych i wielkohalowych produkcji.

Jesteś z Grecji, obecnie mieszkasz w Berlinie. Jak czujesz się w tym tętniącym życiem mieście? W jaki sposób miejsce, w którym mieszkasz wpływa na Ciebie? Dlaczego wybrałeś Berlin do życia i pracy?

Bardzo kocham Grecję, szczególnie moją matkę Kretę. To jedno z najpiękniejszych i najbardziej niesamowitych miejsc na Ziemi. Jest naprawdę oszałamiająca. Jest jednak bardzo konserwatywna i życie tam nie współgra z moją osobowością. Kocham ją, ale nie możemy być razem. Moim domem jest i zawsze będzie Berlin. Tak długo jak jestem tutaj, każdego dnia czuję się naprawdę szczęśliwy. Ta wolność pieprzenia się, robienia co chcesz, po prostu bycia nie istnieje nigdzie na świecie. Nikt cię nie osądza i to jest to, co naprawdę doceniam w tym mieście.

Chciałbym, aby podzielił się Pan swoimi poglądami i rozwinął swój główny statement: Hate Fascism. Love Techno.

Chcę, aby moja muzyka naprawdę coś znaczyła, a nie była tylko hałasem, nawet dobrym i tanecznym hałasem. Moja muzyka powinna odzwierciedlać moją osobowość, dlatego też dla mnie techno to muzyka polityczna. Oczywiście, że wiem, że poprzez uczynienie mojego techno politycznym, przefiltruje się moja bazę fanów. Kiedy wypowiadam się w sposób zdecydowany poprzez moje utwory, jak np. utwór FCK NZS, oczywiście wiem, że stracę wielu fanów. Fanów, którzy lubią techno, ale są bardziej prawicowi lub coś w tym kierunku. I szczerze mówiąc nie chcę tych ludzi na moim parkiecie. Dla mnie techno to wolność i tego rodzaju poglądy – te skrajnie prawicowe – nie mają nic wspólnego z wolnością, nie mają nic wspólnego z demokracją i moim zdaniem te skrajnie prawicowe partie powinny być w rzeczywistości nielegalne i nawet nie powinno się dopuścić do głosowania na nie poprzez  system demokratyczny.

Demokracja opiera się na wartościach takich jak prawa człowieka, akceptacja, wyrażanie siebie i równość. Wartości te są absolutnie zdeptane i złamane przez to, co reprezentują naziści i faszyści oraz rasiści. Dla mnie to nie jest demokracja i nie powinny być traktowane w demokracji jako coś normalnego.Tak więc bardziej niż jakakolwiek partia polityczna lub jakikolwiek polityczna osobowość, techno wspiera prawdziwego ducha demokracji, który oznacza wolność i akceptację oraz równość i jedność bardziej niż cokolwiek innego. I dlatego chcę zachować moje techno politycznym i naprawdę chcę wołać przez moją muzykę i przez moje rave’y, krzyczeć, że wszyscy jesteśmy przeciwko faszyzmowi i nazizmowi oraz seksizmowi i rasizmowi.

Jakie masz plany na ten rok?

Rok 2019 zapowiada się bardzo ekscytujący i jest dla mnie jak dotąd najlepszym rokiem. Sprawy idą zadziwiająco dobrze, będę miał kilka niesamowitych występów, których ogłoszenia nie mogę się doczekać, niektóre w moich ulubionych miejscach w Berlinie i na całym świecie. Wydałem swój album „Dark Fairytales LP” zawierający 30 utworów i planuję trasę koncertową obejmującą również Amerykę Południową. Jadę do Brazylii, do Argentyny, do Kolumbii. Planuję wiele wydarzeń reprezentowanych przeze mnie projektów, kilka nocy Advanced, moje fetish i sex positive wydarzenie SWEAT powraca do nowego, większego klubu. Wkrótce to ogłoszę. Uruchamiam również moją nową stronę internetową oferującą automatyczne usługi dla wytwórni muzycznych i nową, dość ciekawą markę odzieżową. Nie mogę jeszcze powiedzieć, co to jest, ale zobaczycie wszystko bardzo szybko w ciągu najbliższych miesięcy.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję za zaproszenie.

Wywiad pochodzi z audycji Urban Tracks na antenie radia RBL Berlin.

Rozmawiała: Anka Pitu