John Digweed – WYWIAD DLA MUNO.PL

2 286
Wywiad
John Digweed – WYWIAD DLA MUNO.PL

"Budowanie reputacji było kluczową sprawą, a osiągniecie sukcesu trwało latami... te doświadczenia zadecydowały o tym kim dzisiaj jestem." - opowiada przed swoim występem w Warszawie w wywiadzie dla Muno.pl legenda muzyki klubowej John Digweed!

John Digweed przygodę z muzyką rozpoczął już w wieku 13 lat. Uznawany jest za jednego z najlepszych dj’ów muzyki klubowej i postrzegany jest jako artysta wiarygodny, inspirujący i nieustannie dążący do perfekcji. Obraca się w kręgach progressive, house, trance, ale i nie tylko. Jego utwory i styl grania nie podlegają żadnym konwenansom. Jest uniwersalny w tym co gra i jak gra. Digweed jest również współzałożycielem słynnej wytwórni płytowej Bedrock.
DJ-ski kunszt Digweeda będziemy mogli podziwiać w warszawskim klubie Basen w najbliższą sobote, 29 listopada.

JOHN DIGWEED – WYWIAD DLA MUNO.PL

Po Twoim secie na festiwalu Audioriver wielu polskich fanów nie może już się doczekać Twojego  występu w ten weekend w Warszawie. Czy uważasz, że atmosfera na Audioriver odznaczała się czymś specjalnym w porównaniu do innych festiwali, na których grałeś?

Jestem szczęściarzem, ponieważ podróżuję po całym świecie i gram w innym mieście co weekend. Reakcja na Audioriver była niesamowita, mam nadzieje że tak samo będzie w Warszawie! Zawsze na występach w Polsce otrzymuje dużo pozytywnej energii od publiczności.
Jak wygląda proces doboru miast do Twojej serii kompilacji „Live in…” ? Czy jest szansa że jeden z tych miksów zostanie nagrany w Polsce?
Szczerze mówiąc nie ma żadnego procesu, to wszystko bardziej opiera się na założeniu, że kompilacje będą ukazywać się co pół roku. Nigdy nie wiem z jakiego miasta miks będzie następny. Przykład – miałem już kilka gotowych miksów do wydania jako następne „Live in”, ale set z Toronto był tak udany, że w ostatniej chwili zmieniłem swoje plany i postawiłem na niego.

Kiedy zaczynałeś w latach 90-tych internet dopiero raczkował. Jak radziłeś sobie z promocją siebie jako dj-a i producenta?
Wszystko opierało się głównie na przekazie słownym. Budowanie reputacji było kluczową sprawą. Kiedy ktoś przychodził na mój set i przypadł mu do gustu, musiałem mieć nadzieję, że wspomni o tym znajomym, dzięki czemu na następną imprezę przychodziło jeszcze więcej ludzi. Produkowałem i remiksowałem ile się dało, mój artystyczny dorobek rozrastał się. To było trudne, a osiągniecie sukcesu trwało latami, ale te doświadczenia zadecydowały o tym kim dzisiaj jestem.
Dziś tworzenie muzyki stało się o wiele łatwiejsze, przez co powstała wielka fala „producentów” i „dj-ów”. Czy uważasz to za dobre zjawisko, czy raczej podważa to w pewnym sensie to, co robiłeś latami?
Jest dużo niesamowitej muzyki od niezwykle utalentowanych producentów, ale też jest naprawdę dużo okropnej muzyki. Zadaniem DJ-a jest przesianie jej i znalezienie dobrych tracków do swoich setów. Uważam, że dużo do powiedzenia mają DJ-e, którzy potrafią stworzyć naprawdę dobrą atmosferę na parkiecie i zbudować set w klubie. Możesz być świetnym producentem i nadal nie potrafić „czytać parkietu”.
Czym różnią się występy w USA i Europie? Jak można porównać klimat na parkiecie?
Każdy kraj jest inny w pewnym stopniu, ale zawsze tam gdzie gram jest niesamowita energia. Zwłaszcza w Polsce!

Jesteś znany ze swoich wielogodzinnych setów. Ile trwał najdłuższy?
Najdłuższy set zagrałem w 2001 roku podczas imprezy na Mykonos. To był specjalny występ, trwał 13,5 godziny. W zeszłym miesiącu grałem też bardzo długo podczas imprezy w klubie Stereo w Montrealu. Set trwał 9,5h. Jeśli publiczność jest odpowiednia, czas po prostu tak płynie…
Całkiem niedawno ukazało się kolejne Transitions, tym razem gościem jest Christian Smith. Czy pamiętasz swoją pierwszą edycje?
Myślę, że pierwsze Transitions ukazało się w 2000 roku, gośćmi byli Deep Dish.
Razem z Nickiem Muirem stworzyliście projekt „Versus”. Do kolaboracji w studio zaprosiliście rzeszę świetnych artystów, jak Guy J, Marco Bailey czy Jozif. Współpraca z kim sprawiła Wam największą przyjemność?
Każdy z nich wniósł coś innego do tego projektu, a praca z nimi wszystkimi to była wielka przyjemność. Dalej pozostajemy w przyjaźni, więc mam nadzieję, że jeszcze w przyszłości zrobimy coś razem.
Rozmawiał Mariusz ‚Zariush’ Zych