UL/KR – WYWIAD DLA MUNO.PL

2 948
Wywiad

Błażej Król z formacji UL/KR opowiedział nam na kilka pytań i ujawnił w jaki sposób powstaje ich unikatowa muzyka oraz czego możemy spodziewać się w niedalekiej przyszłości.

28 minut 39 sekund – tyle wystarczyło gorzowskiemu duetowi UL/KR na oczarowanie publiczności i krytyków muzycznych swoim debiutanckim albumem. Bez wątpienia na postępującą popularność wpłynął również zeszłoroczny występ podczas Open’er. W tym roku również wystąpią w Gdyni w ramach Open’er oraz na Tauron Nowa Muzyka w Katowicach. Dlaczego? Ponieważ albumem „Ament” znów zwrócili na siebie uwagę.

22-25.08.2013 | TAURON NOWA MUZYKA | KATOWICE

 

BŁAŻEJ KRÓL (UL/KR) – WYWIAD

 

Trudno doszukać się informacji na temat powstania Waszego zespołu. Jak to się stało, że Twój poprzedni projekt Kawałek Kulki został zaniechany? Jak zrodził się UL/KR?

Już przy wydawaniu „Noc Poza Domem / Error” miałem wrażenie, że coś się kończy, że ten tytułowy „error” powstaje także w samym zespole. A powód? Przede wszystkim poróżniły nas kwestie personalne w zespole. Każdy z członków miał swoje pomysły i plany. Każdy zaczął robić coś swojego. Nie chcieliśmy zarazem zawieszać zespołu. Rozstaliśmy się.

I co dalej?

Nagle pojawił się Maurycy. Z resztą zawsze gdzieś się tam przewijał. Pojawił się także Jacek Szmytkowski, który początkowo występował razem z nami. Zaczęliśmy rejestrować materiał nie mając wówczas świadomości, że powstanie z tego album. W trakcie nagrywania kontakt z Jackiem jakoś zaczął się osłabiać. Chyba sami z Maurycym chcieliśmy spróbować swoich sił na zasadzie złapania chwili. Oboje byliśmy świadomi muzycznie. Wiedzieliśmy czego chcemy a czego nie. Niemniej jednak czasem musiało dochodzić do kompromisów między nami.

Gdzie możnaby doszukiwać się inspiracji?

Utwory w zasadzie już dawno były, jednak funkcjonowały one na w zupełnie innej przestrzeni tj. mniej „kwasowe” pady, gitara i perkusja. A cała elektronika? Po prostu. Wzięła się z komputerów, samplerów, wtyczek. Mieliśmy jakieś tam dźwięki, z których budowaliśmy frazy, loopy czy sekwencje, które później zostały wykorzystane.

A teksty? Skąd pomysł na taki, dosyć specyficzny rodzaj tekstów?

Tworzenie tekstów rządziło się swoimi odrębnymi prawami. Takimi podświadomymi. Czytając coś, widząc coś. Nawet jadąc do pracy powstawała jakaś zbitka słów, która szybko zostawała zapisywana czy to w komórce czy na karteczkach. To jest ta podwalina. Później ta cała zlepka przeobrażała się i zaczynała funkcjonować, jako surowy tekst. I to dopiero później okazuje się, o czym on jest. Ma być uniwersalny. Ma nie mówić za dużo, ale lekko naprowadzać.

„Ament” – Wasza druga studyjna płyta zbiera bardzo pochlebne recenzje, również na Muno.pl.

Tak. Wielkie dzięki za dużo ciepłych słów o niej. Sam proces tworzenia wyglądał już zupełnie inaczej. Robiliśmy ją zupełnie bezstresowo i bez ciśnień, że znów musimy wszystkich zaskoczyć.

Zwróciłem uwagę na fakt, że zarówno pierwszy jak i drugi album jest dosyć krótki, że chciałoby się jeszcze więcej…

Nie chcieliśmy na siłę tej płyty rozciągać. Nawet żartowaliśmy sobie, że zrobimy 3 godzinny album. Wrzucimy tam 10 piętnastominutowych utworów, 16 dwudziestosekundowych i kto wie co jeszcze. Z resztą chyba sami wolimy krótkie, wręcz epkowe albumy. Długie płyty mnie męczą, przez co czasem nie potrafię dotrwać do ich końca.

Ogromną siłą UL/KR są również koncerty. I w tym wypadku chciałoby żeby wszystko trwało dłużej.

Obecnie nasz występ trwa około 45 minut. Przed premierą albumu „Ament” wszystko trwało jeszcze mniej. Nie jesteśmy zwolennikami długich koncertów. Na tę chwilę nie szukamy specjalnych udziwnień i staramy się działać na takiej zasadzie, że jeśli obecna forma koncertu się obroni to znak, że wykonujemy dobrze naszą robotę. Z tą samą przyjemnością gramy małe koncerty, gdzie mamy 100 widzów jak i te duże, festiwalowe. Nie jest tak, że na duże imprezy przygotowujemy się jakoś bardziej. Zawsze staramy pokazać naszą muzykę z najlepszej strony bez względu na ilość widzów czy miejsce koncertu.

Chcielibyście supportować jakaś dużą gwiazdę?

Pewnie, że tak. Niestety nie jest to takie proste wywalczyć taki support. Z drugiej strony jesteśmy trochę samolubami. Lubimy, jak ego nam rośnie, kiedy gramy nasze koncerty. Nie mamy problemu z zapchaniem lokali, w których gramy, co bardzo nas cieszy.

Pozostając w tematyce koncertowej. Chcielibyście wydostać się ze swoją muzyką poza Polskę?

Pewnie! Pojawiały się już pierwsze propozycje. Dotychczas musieliśmy zrezygnować ze względu na nasze prace. Bardzo możliwe jest jednak, że uda nam się wyruszyć na zachodnie czy północne festiwale gdzie będziemy dla nich trochę produktem egzotycznym a zarazem ciekawym.

Przed Wami kolejne koncerty i udział na kilku festiwalach. Jakie są plany na przyszłość UL/KR ?

Pracujemy nad swoimi rzeczami. Obecnie priorytetem jest UL/KR. Co będzie dalej jeszcze sami chyba nie wiemy. Jeżeli znajdzie się chwila to prawdopodobnie wejdziemy do studia i zaczniemy nagrywać. W zasadzie to już mam w głowie jakieś 6-7 nowych utworów, które moglibyśmy nagrać. Jeżeli dodać do tego 2 gotowe i ważne dla nas instrumentale to płyta byłaby niemal gotowa. Rynek polski jak wiemy nie jest taki przyjazny. Nie możemy pozwolić sobie na wydawanie albumu za albumem nawet, jeśli byśmy tego chcieli. Myślę, że za jakiś czas wszystko się wyjaśni.

W takim razie życzę Wam kolejnych sukcesów. Dziękuje za rozmowę!

Dzięki wielkie! Do zobaczenia!

Rozmawiał Marek Cisek