Pomost między naturą a dźwiękiem – Terraforma 2017 RELACJA

Relacja

Donato Dozzy, Objekt, ambientowe sesje, panele dyskusyjne... a to wszystko na terenie XVII-wiecznego kompleksu Villa Acronati nieopodal Mediolanu.

Biorąc pod uwagę małe festiwale, trudno jest wskazać bardziej harmonijnie zorganizowany niż Terraforma, dlatego z niecierpliwością czekaliśmy na tegoroczną edycję, tradycyjnie zlokalizowaną na terenie kompleksu Villa Acronati w urokliwej Lombardii.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

To tu na przełomie XVII i XVIII wieku wybudowano pałac zwany wcześniej Castellazo. Odnawiany obecnie budynek służy jako muzeum, a otaczający go przepiękny ogród jako miejsce wielu wydarzeń kulturalnych. Od kilku lat trwają intensywne prace rekonstrukcyjne mające na celu przywrócenie świetności temu zabytkowemu miejscu. Po rocznej pracy widać postępy w pielęgnacji i odbudowie roślinności.

W tym roku pole namiotowe przesunięto z dawnej lokalizacji na rzecz większej, ale też i nasłonecznionej do granic możliwości łąki, zaś miejsce dawnego campingu przeznaczono na umiejscowienie luksusowej wersji namiotów, Pop Up Hotelu, dedykowanego gościom ceniącym komfort.

Zasadniczo, festiwal jest podzielono na 3 sceny, z zupełnie nowymi systemami nagłośniowymi – scenę główną z bardzo rzadko spotykanym systemem Bose , „Sound System” z hard waxowym Killasanem oraz Labirynth z 5 kanałami. Dodatkowo, całości dopełniła przestrzeń przeznaczona na ćwiczenia jogi oraz prasowe prelekcje. Wspomnimy też o przepastnym obszarze Villi i rożnych zakamarkach, pozwalających ukryć się przed słońcem.

Podczas tegorocznej edycji zauważyliśmy kilka drobnych zmian, ale jakże przydatnych podczas trwania festiwalu. Jedną z nich było powiększenie pola namiotowego i części sanitarnej.
Dodatkowo, w miejscu dawnego „dzikiego” poletka z namiotami rozlokowano nowy bar, między innymi z ofertą włoskich win, a dla spragnionych pamiątek przygotowano sklepik z niewielką ofertą w postaci toreb, ręczników i koszulek festiwalowych. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu były kilkudziesięciometrowe kolejki do kasy sprzedającej tokeny, które ponownie były jedyną festiwalową walutą.

Piątkowe przedstawienia zaczęły się tuż po godzinie 21:30 od występu norweskiej wokalistki Stine Janvin i wraz z dj-skim setem Objekta zakończyły na scenie głównej o 4:30. Swoistej magii udzielił występ jednej z najbardziej oczekiwanych postaci festiwalu – Wolfganga Voighta znanego jako GAS. Z świetnie przyjętym przez krytyków albumem „Narkopop” Niemiec wystąpił z towarzyszącymi wizualizacjami odtwarzającymi las i jego szczegółowe detale. Artysta zabrał słuchaczy w godzinną podróż po leśnych ścieżkach po czym otrzymał gromkie i zasłużone brawa. Wyciszająca i spokojna muzyka ustąpiła miejsce energetycznej mieszance Detroit electro od Arpanet, soczystego techno Aurory Halal oraz miksu wszystkich możliwych tanecznych gatunków spod ręki znakomitego Objekta. Z nastaniem świtu udaliśmy się w stronę kampingu na zasłużony odpoczynek.
Mimo krótkiego snu w sobotę dzielnie o godzinie 10:00 stawiliśmy się wraz z matami i materacami na scenie głównej. Donato Dozzy zagrał ponad trzygodzinny set ambientowy, kończąc świetnym, ponad dwudziestoletnim utworem Cylob – Foid. Stopniowo, wraz ze wzrostem temperatury na polu namiotowym, pod scenę główną i kojący cień otaczającego ją lasu, przybywała coraz liczniejsza grupa słuchaczy.

Z sobotnich występów warto też wspomnieć o bliskim spotkaniu z syntezatorem marki Buchla. Tylko niewielki zakres jego przeogromnych możliwości przedstawiła Suzanne Ciani. Niestety, siła instrumentu i charyzma Amerykanki doprowadziły do nieoczekiwanego spadku zasilania i przedwczesnego zakończenia koncertu. Rozradowana publiczność pożegnała artystkę długimi oklaskami.

Włoska niedziela zwykle bywa leniwa i tak też jest na Terraformie. Ludzie leżą wokół sceny, tańczą i ganiają motyle oraz częściowo szykują się do opuszczenia lasu. Wśród tego błogiego stanu smaczkiem niedzielnego popołudnia był występ duetu Dresvn. Panowie znani bardziej z didżejskich setów, zarówno razem jak i osobno, zaprezentowali się live. Było to doskonałe zwieńczenie dotychczasowego wieczoru, tym bardziej, iż zeszłoroczna edycja z powodu szalejącej burzy była wyjątkowo pechowa dla Dynamo Dreesen.

My zaś niedzielę przeznaczyliśmy głównie na uczestnictwo w panelach dyskusyjnych. Red Bull zaprosił do opowiedzenia swojej historii legendę syntezatora Buchla – Suzane Ciani. W cieniu drzew Amerykanka przytoczyła kilka interesujących historii ze swojej kariery. Co ciekawe, ta artystka mająca włoskobrzmiące nazwisko, ale też i włoskie korzenie, dopiero od niedawna uczy się języka kraju pizzy i makaronów. Po kilku godzinach, w bardzo kameralnym gronie, Berlin Community Radio gościło sobotnich artystów ze sceny głównej – indonezyjski metalowy duet Senyawa i specjalizującego się w różnych projektach Libańczyka Rabiha Beaniego. Indonezyjczycy to prawdziwi  mistrzowie zabawnych konwersacji i 45 minut minęło w przyjemnej atmosferze, pełnej anegdotek wziętych prosto z ich kariery. Uczestnictwo w tego rodzaju dyskusjach to zupełnie inny kąt spojrzenia na naszych ulubionych artystów. Zwykle otrzymujemy też szansę na zamienienie kilku słów osobiście, nawet z legendami takiego formatu, jak Suzanne Ciani.

W czwartej edycji festiwalu dopatrzyliśmy się kilku nowości, które według naszego zdania, powinny znaleźć się w stałym punkcie festiwalu. Pierwsza z nich to sobotnia sesja medytacyjna z Larajmi oraz niedzielna Nadyoga. Takie wyciszające i relaksujące zajęcia niejednej strudzonej duszy przyniosą ukojenie. Poniższe zdjęcie dowodzi, iż cieszyły się niemałą popularnością.

Zaś drugą nowością okazało się przeniesienie, ale też i jeszcze większe ukrycie wspomnianego wcześniej „secret after party”. Dotychczas, niedzielna impreza dla dzielnych tancerzy odbywała się na terenie kampingu, co też za tym idzie – tylko dla posiadaczy biletów „karnet + camping”. W tym roku lokalizacja padła na Killsanową scenę, dostępną dla wszystkich osób obecnych na terenie Villa Acronati. Świadome bądź nie, słowa wolontariuszy obsługujących punkt merchandise rzuciły w tłum plotkę o rzekomym zakończeniu festiwalu przez uwielbianego tu Donato Dozzy’ego. Plotkę, która o godzinie 22:00 okazała się faktem. Set stylistycznie również okazał się niespodzianką, gdyż oscylował pomiędzy brzmieniami d`n`b i trip-hop, zaskakująco spajając rytmami downtempo/idm, a kończąc gabberowym utworem!. Na niewielkiej scenie zebrały się całkiem liczne resztki festiwalowiczów i aż do godziny 1:30 na uśmiechniętych twarzach wyczytaliśmy 100% satysfakcji. Przez tylko ten jeden festiwal mogliśmy poznać dwa różne oblicza, tego jakże wszechstronnego artysty. Żadnych ulotek, żadnych zapowiedzi afteru w mediach społecznościowych, tylko od słowa do słowa. Świetna idea!
Ponownie Terraforma idealnie stworzyła pomost między naturą a dźwiękiem, tworząc unikalną symbiozę. Dodatkowo na szczególną uwagę zasługuje estetyka koncepcji DIY, która na terenie Villa Acronati została perfekcyjnie zagospodarowana. Pozostaje mieć nadzieje, że Terraforma będzie stanowiła wzór dla tej kategorii festiwali, które często są szpecone niepotrzebnymi konstrukcjami.

Tekst: Katarzyna Bujno & Kamil Kuczyński
Zdjęcia: Katarzyna Bujno & Kamil Kuczyński
Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →