Kim jest człowiek w czerwonej masce? WYWIAD!

4 835
Wywiad

W najbliższy weekend w Warszawie oraz Poznaniu wystąpi czołowa postać sceny techno - Redshape. Z tej okazji postanowiliśmy zadać artyście kilka pytań.

Redshape to niezwykła i tajemnicza postać ze świata berlińskiego techno. Na swoim koncie ma wydawnictwa dla takich wytwórni jak Music Man, 3024, Styrax Leaves, Present, Delsin czy Running Back. I to właśnie nakładem tej ostatniej w listopadzie tego roku ukaże się nowy album artysty zatytułowany „Square”.
Redshape potrafi jak mało kto łączyć klasyczną głębię starej szkoły Detroit z nowoczesnym podejściem do produkcji – precyzja idzie w parze z wrażliwością, eklektyzm z hipnotyczną montonią, nowatorstwo z szacunkiem do dziedzictwa dawnych mistrzów.
Artystę będziemy mieli okazję usłyszeć na żywo już jutro w warszawskim klubie 1500m2. Dzień później Redshape wystąpi w poznańskich 8Bitach z okazji otwarcia Vinylgate Recordstore – sklepu z płytami winylowymi, CD, sprzętem i innymi gadżetami.

Miejsce: 1500m2 – Warszawa


Miejsce: 8 Bitów – Poznań

WYWIAD: REDSHAPE

W zeszłym roku miałem okazję usłyszeć Twój DJ Set w berlińskim Suicide Circus. Pamiętam, że grałeś z winyli co w dzisiejszych czasach nie jest za częstym zjawiskiem. W Poznaniu wystąpisz przy okazji otwarcia nowego sklepu Vinylgate Recordstore. Czym dla Ciebie jest płyta winylowa? Pamiętasz jaka była Twoja pierwsza płyta?
Dla mnie wydanie płyty zawsze było równoznaczne z wytłoczeniem winyla. Niezwykle ważny jest proces od pierwszego pomysłu w mojej głowie aż po finalny produkt, który trzymam w ręku. Czy to będzie 7″ czy 10″, które moim zdaniem mają całkowicie inny wpływ na odbiorcę niż 12″, różne formy opakowania płyty – to wszystko są czynniki wpływające na to co chcesz przekazać za pomocą swojej muzyki.
Może troszkę to zanika w dzisiejszych czasach, gdyż ludzie oczekują coraz częsciej szybkich rozwiązań. Nie mam w zasadzie nic przeciwko temu, ale napewno ja mam inne podejście do tematu. Tak, pamiętam swoja pierwszą płytę – stary acid, prezent od bardzo dobrego przyjaciela. Pamiętam jaki byłem podjarany kiedy wrzuciłem ją pierwszy raz na gramofon wieży stereo moich rodziców. Magia!
Niebawem nakładem Running Back ukaże się Twój najnowszy album „Square”. Opowiedz nam trochę o tym projekcie.
„Square” to bardzo osobisty album, gdyż w czasie kiedy powstawał odkrywałem wiele nowych rzeczy w swoim życiu: nowe spojrzenia na różne kwestie, na sztukę, na ludzi i na robienie muzyki. Czułem się bardzo pewnie przystępując do kolejnych etapów pracy nad albumem i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolony. Chciałem zawrzeć w nim ulubione elementy muzyki nie zważając na style czy gatunki i stworzyć całość, która jednak nie jest tylko zlepkiem różnych skrawków. Gerd, który prowadzi labael Running Back to mój wieloletni przyjaciel i czułem, że wydanie tak osobistego albumu u niego to dobry krok.
Zdradzisz nam jak wygląda Twoja praca w studio?
Wiele zależy od nastroju w jakim jestem, ale zazwyczaj zaczynam od automatu perkusyjnego, np. Emu-sp1200 lub nowy Tempest, który sobie niedawno sprawiłem. Bawię się wewnętrzym sekwencerem i płynę z muzyką. Poza tym jestem mocno wciągnięty w zewnętrzną kompresje i equalizacje, w ten sposób nadaję swojej muzyce ostateczny szlif.
Lubisz występować anonimowo, co przywodzi na myśl takie legendarne projekty jak Drexciya czy Underground Resistance? Twoja muzyka również ma często „detroitowy sznyt”. Czy dziedzictwo dawnych mistrzów ma na Ciebie duży wpływ?
Myślę, że tak. Lecz niekoniecznie w przypadku maski. Raczej chodzi o podobną filozofię na temat muzyki, która napewno ma sporo wspólnego z tym co pierwsza i druga fala artystów z Detroit zakomunikowała światu.
Grywasz na całym świecie. Do których miejsc wracach najchętniej?
Jeśli mam być szczery jestem w tej kwestii troche egoistą. Bardzo dbam o muzyke i atmosferę, którą tworzymy wspólnie z publicznością gdziekolwiek by to nie było. Kompletnie nieistotne jest gdzie w danym momencie jestem, gdyż nie jestem uprzedzony do jakiegokolwiek miejsca i wszędzie może być świetnie.
To nie Twój pierwszy raz w Polsce. Masz jakieś konkretne wspomnienia ze swoich poprzednich wizyt? Czego możemy się spodziewać tym razem?
Pierwszy raz w Polsce byłem wiele, wiele lat temu, dopiero co wczoraj znalazłem zdjęcia z tamtej wizyty. To było w Katowicach i podobnie jak na wszystkich późniejszych występach w Polsce było bardzo ciepło i przyjaźnie. Jeśli i tym razem będzie podobnie, spodziewajcie się kilku fantastycznych momentów.
Na koniec poprosimy o 5 Twoim zdaniem najważniejszych albumów wczechczasów.
1 homework (daft punk)
2 kid a (radiohead)
3 boxer (the national)
4 music for airports (brian eno)
5 bodily functions (herbert)
Rozmawiał: Filip ‚Feelaz’ Weymann