Powrót klubów i festiwali? Rząd mówi „nie”. Czas na sprzeciw

47 553
Artykuł
Gastronomia, bary, puby. Muzyka: tak, tańce: nie

Wczorajsza konferencja rządu nie przyniosła żadnych nowości dla fanów i organizatorów imprez, niezależnie czy to w klubach, czy na festiwalach. Dla obecnej władzy kluby i imprezy nie stanowią tak istotnej gałęzi gospodarki, by pochylić się nad możliwościami jej powrotu. Rząd nie zaproponował żadnego rozwiązania. Co więcej, podtrzymał zakaz organizacji imprez masowych. Ponadto władza utrzymuje, iż obostrzenia są bezterminowe i nie wskazała choćby przybliżonej daty ich poluzowania lub zniesienia.

Petycja ws. rządowego wsparcia branży kulturalno-rozrywkowej #razemtańczymyrazemwalczymy

Wielu z nas z nadzieją czekało na wczorajsze wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego. Prezes Rady Ministrów podzielił się planami „odmrażania” gospodarki. Premier przedstawił strategię przywracania do funkcjonowania poszczególnych dziedzin. Plan został rozłożony na cztery etapy.

Pierwszy z nich zakłada m.in. wprowadzenie nowych zasad w handlu i usługach. Drugi etap dotyczyć będzie otwarcia sklepów budowlanych w weekendy, częściowego przywrócenia do funkcjonowania hoteli i innych miejsc noclegowych, a także niektórych miejsc kultury, takich jak teatry, muzea czy galerie sztuki. Trzeci etap to otwarcie salonów fryzjerskich i kosmetycznych, sklepów w galeriach handlowych oraz przywrócenie do życia gastronomii, która od tej pory będzie mogła w części funkcjonować także stacjonarnie. Ponadto możliwa będzie organizacja wydarzeń sportowych do 50 osób w otwartej przestrzeni, lecz bez udziału publiczności. Czwarty etap to powrót siłowni, salonów fitness, gabinetów masażu, a także przywrócenie działalności kin i teatrów, zgodnie z zasadami nowego reżimu sanitarnego.

Gdzie w tym wszystkim znalazły się kluby czy imprezy? Zgadza się. Nigdzie.

Kluby - Fot. M.G. Baptiste

Kluby – Fot. M.G. Baptiste

Rząd: Kluby i imprezy nie tak ważne, by się nimi zająć

Rząd jednoznacznie daje do zrozumienia, iż kluby czy imprezy nie są na tyle istotną gałęzią gospodarki, by pochylić się nad planem wsparcia osób za nie odpowiedzialnych. Obecna władza nawet nie ukrywa, iż w ogóle nie pracuje nad modelem mogącym choćby w najmniejszym stopniu pomóc wspomnianej grupie. To o tyle frustrujące, iż inne miejsca kultury, takie jak teatry czy kina, zostały ujęte w planach odmrażania gospodarki. Dla nich przygotowywane są strategie powrotu do funkcjonowania. Właściciele klubów i organizatorzy imprez mogą tylko o tym pomarzyć.

Kluby - Fot. Alexander Popov

Kluby – Fot. Alexander Popov

Kluby, festiwale, branża kulturalno-rozrywkowa. Co rząd ma nam do powiedzenia?

Stanowisko rządu brzmi jasno:

Zakaz będzie dłużej obowiązywał, ponieważ to ograniczenie nie nakłada tak dużych restrykcji na gospodarkę, a niesie duże ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa. Jest to zakaz do odwołania i nie planujemy zniesienia go ani w drugim, ani trzecim, ani czwartym etapie.

Wobec tych słów i planów przywracania galerii czy muzeów, przedstawiciele branży rozrywkowej mają pełne prawo czuć się jako przedsiębiorcy gorszej kategorii. Kategorii, która z punktu widzenia rządu nie jest tak istotna, jak choćby salony kosmetyczne czy solaria, które znalazły swoje miejsce w zaprezentowanym wczoraj czteroetapowym planie.

Kluby, festiwale, branża kulturalno-rozrywkowa. Co robią inni?

Z zachodu napływają do nas niepokojące sygnały. Francuzi przedłużyli zakaz zgromadzeń masowych do połowy lipca. Podkreślam – zgromadzeń masowych pod każdą formą – niezależnie, czy jest to impreza sportowa, koncert, seans kinowy czy spektakl teatralny. We Francji w sektorze rozrywki pracuje blisko dwa miliony osób. Ponadto dziedzina ta przynosi większy zysk dla francuskiego budżetu publicznego niż np. produkcja samochodów. Niemcy zaś odwołali imprezy i festiwale do końca sierpnia. Jednak zarówno jedni, jak i drudzy, zaprezentowali szeroko zakrojone plany pomocowe dla sektora kulturalno-rozrywkowego. Na wsparcie mogą liczyć zarówno artyści i pracownicy firm czy instytucji, jak również właściciele klubów, stowarzyszenia czy podmioty zajmujące się organizacją wydarzeń. W przypadku naszych zachodnich sąsiadów, pieniądze już zaczęły trafiać na konta przedstawicieli jednej z najbardziej dotkniętych dziedzin gospodarki. Nie pozostaje nic innego jak pozazdrościć im takiego podejścia władz, które najlepiej oddają słowa niemieckiej minister kultury, Moniki Gruetters:

Nasze społeczeństwo demokratyczne potrzebuje wyjątkowego i różnorodnego krajobrazu kulturowego i medialnego w tej historycznej sytuacji, która do niedawna była niewyobrażalna. Twórcza odwaga kreatywnych ludzi może pomóc w przezwyciężeniu kryzysu. Powinniśmy wykorzystać każdą okazję, aby tworzyć dobre rzeczy na przyszłość. Dlatego obowiązują następujące zasady: artyści są nie tylko niezbędni, ale także niezbędni, szczególnie teraz.

Kluby - Fot. Alexander Popov

Kluby – Fot. Alexander Popov

Branża kulturalno-rozrywkowa bez rządowej strategii powrotu

Patrząc na działania innych państw i zestawiając je ze stanowiskiem polskiego rządu, mam wrażenie, że rodzima władza nie traktuje branży rozrywkowo-kulturalnej jako gałęzi gospodarki w ogóle, niezależnie czy mniejszej czy większej. Zaproponowane rozwiązania, takie jak program Kultura w Sieci, są formą pomocy tu i teraz. Mogą pozwolić w części zasypać powstałą dziurę w finansach artystów czy podmiotów związanych z naszą dziedziną. Jednak w żaden sposób nie stanowią części kompleksowej strategii pomocy sektorowi, zarówno w zakresie przetrwania recesji, jak i powrotu do życia po niej. Zresztą słowo „powrót” jest tu dość kluczowe, gdyż ani razu nie padło w oficjalnych komunikatach, stąd można domyślać się, iż wspomnianej kompleksowej strategii pomocy nie ma.

Kluby - Fot. Alexander Popov

Kluby – Fot. Alexander Popov

Zdrowie najważniejsze

Wierzę, iż zarówno ja jako dziennikarz i osoba partycypująca w działaniach branży kulturalno-rozrywkowej, włodarze klubów, organizatorzy imprez i festiwali, animatorzy i kuratorzy kultury, właściciele firm eventowych, pracownicy wymienionych podmiotów oraz wszyscy ci, którzy uczestniczą w kulturze i rozrywce, i utożsamiają się z tą dziedziną, mają świadomość jak wielkim zagrożeniem jest COVID-19. Nikt nie nawołuje do zniesienia zakazu organizacji imprez masowych czy otwarcia klubów. Zarówno w tym tekście, jak i w komunikatach wysyłanych przez branżę, nie znalazłem ani jednego podobnego postulatu. Ludzkie zdrowie jest najważniejsze i jest to kwestia bezdyskusyjna. Dlatego obostrzenia powinny być tak długo utrzymane, jak długo utrzymywać się będzie stan zagrożenia.

Ten artykuł i połączona z nim petycja, mają na celu przede wszystkim i ponad wszystko podkreślenie jak wielką oraz ważną dziedziną gospodarki i życia społecznego jest branża kulturalno-rozrywkowa i jak wiele osób za nią stoi. Jak wiele osób jest pomijanych przez rządzących i pozostawionych bez jakichkolwiek propozycji rozwiązań lub strategii wsparcia. Wierzymy, iż jesteśmy w stanie zintegrować się bardziej niż kiedykolwiek i połączyć siły, by zabrać głos i wyeksponować nasze potrzeby.

Stanowisko rządu. Solaria ważniejsze niż kluby?

Swoimi działaniami, a raczej ich brakiem, rząd jasno daje do zrozumienia, iż branża kulturalno-rozrywkowa jest dziedziną gospodarki, którą można poświęcić na rzecz ratowania innych. Nie chcę rzucać tu słów, że kluby są ważniejsze niż salony kosmetyczne czy galerie sztuki. W tej sytuacji nie ma wygranych, wszyscy przegrywają. Jednak z jakiegoś powodu przedstawiciele wymienionych przeze mnie profesji otrzymali plany pomocy i obietnicę, iż ich dziedziny wrócą do funkcjonowania. Pozwala im to spojrzeć z nadzieją w przyszłość i trzymać się tej nadziei, walcząc o utrzymanie swojej firmy. Właściciele klubów czy agencji eventowych takiej nadziei zostali pozbawieni, a podobnie z nimi setki tysięcy, jeśli nie miliony pracowników, począwszy od barmanów w klubach, po ekipy techniczne pracujące przy wydarzeniach.

Kluby - Fot. Alexander Popov

Kluby – Fot. Alexander Popov

Musimy zacząć walczyć o swoje

Ostatnie lata to gigantyczny rozwój branży rozrywkowo-kulturalnej w Polsce. Nigdy wcześniej nie mieliśmy w kraju tak wielu klubów czy festiwali. Nigdy wcześniej nie organizowano tak wielu koncertów każdego weekendu. Nigdy wcześniej ludzie tak często nie zapełniali klubów po 200, 500 czy 1000 osób, a także największych hal czy nawet stadionów. Branża kulturalno-rozrywkowa stała się gigantyczną gałęzią gospodarki, zatrudniającą ogromne rzesze ludzi i napędzającą funkcjonowanie całych miast, jak ma to miejsce w przypadku festiwali mocno utożsamianych z miejscem ich odbywania się, tak jak np. Audioriver Festival w Płocku czy Open’er Festival w Gdyni.

Dlatego branża ta nie zasługuje na takie potraktowanie ze strony rządu. Branża ta nie zasługuje na zepchnięcie jej poza margines planów. Nie zasługuje, by jej przedstawiciele nie otrzymali wsparcia, dzięki któremu uda im się nie zamknąć firmy, zapłacić czynsz czy – w najbardziej ponurych scenariuszach – po prostu utrzymać siebie i rodzinę. Branża ta powinna jasno sprzeciwić się takiemu traktowaniu i zawalczyć o swoje prawa.

W innych krajach już dawno kluby mają ten sam status, co teatry czy filharmonie. Są równoprawnymi instytucjami kultury, budującymi tożsamość miasta i społeczeństwa. Jeśli dziś – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – nie postaramy się uświadomić tego władzy, możemy zaprzepaścić lata budowania tej dziedziny nie tylko gospodarki, a dziedziny życia, bez której – z każdym dniem trwania tej sytuacji – jest nam coraz trudniej funkcjonować.

Petycja ws. rządowego wsparcia branży kulturalno-rozrywkowej #razemtańczymyrazemwalczymy

Kliknij w grafikę lub w link i podpisz naszą petycję!

#razemtańczymyrazemwalczymy

#razemtańczymyrazemwalczymy