Gold Panda – Half Of Where You Live

3 105
Recenzje

Info

Data wydania:
2013/06/06
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:
Szczerze powiedziawszy Gold Panda nie był producentem, na którego płytę czekałem z wypiekami na twarzy. Podobał mi się jego długogrający debiut ‘Lucky Shiner’ wydany dla Ghostly International, następujące po nim EPki czy singiel wydany w miksie z serii DJ Kicks również były przyzwoite. Smak zaostrzył mi się dopiero, gdy usłyszałem singlowy ‘We Work Nights’ i zobaczyłem artwork zdobiący front nowego wydawnictwa. I tak oto mam przed sobą LP o intrygującym tytule ‘Half Of Where You Live’, który jak się okazuje, szkoda byłoby pominąć.
Można powtarzać podnoszone tu i tam głosy, jakoby nowy album był bardziej house’owo zorientowany od poprzednika. Ale to, że ‘We Work Nights’ czy znakomite ‘Brasil’ brzmią istotnie jak ekscentryczne taneczne bangery nie czyni z całości klubowego killera. Nie warto wierzyć łatkowym sugestiom, że krążek idealnie sprawdzi się w klubie. Wręcz przeciwnie – lepiej posłuchać go samemu i w skupieniu pozwolić dotrzeć wszystkim obrazom na nim zawartym. A tych jest całkiem sporo, biorąc pod uwagę zarówno stylistykę, jaką posługuje się Gold Panda, jak również miejsca, które umieszcza w tytułach swoich kawałków. Autor zapewnia nas o wycieczce do Anglii czy Brazylii, ale pomiędzy gęsto pociętymi i powykrzywianymi do granic możliwości zacinającymi się loopami, znajduje się wiele sampli, przywołujących z miejsca azjatyckie klimaty. To w sumie nie dziwi, biorąc pod uwagę fascynację Gold Pandy dalekowschodnimi rejonami. Co ciekawe, kaleidoskopiczne kompozycje faktycznie kojarzą się z rozświetlonymi centrami rozrywkowymi Japonii czy Chin.
Na nowym wydawnictwie producent, składając dźwiękowe ścinki, funduje przejazd w połamanym rytmie IDMu i glitchu przełamywanego co rusz melancholijną nutką. Bogato aranżowane, gęsto posklejane kawałki, co rusz zaskakują nagłymi zwrotami akcji, szajbniętym bitem i przedziwnymi odgłosami kładzionym na raz łagodne, raz szorstkie syntezatory. Chwyty to dobrze znane tym, którzy zapoznali się z debiutem, ale wciąż dobrze się sprawdzają. Co więcej nowe utwory są właściwie spokojniejsze, bardziej kontemplacyjnie zorientowane i wreszcie trochę bardziej ponure od tych zawartych na ‘Lucky Shiner’. Mogę wybaczyć Derwinowi ten niewielki postęp w stosunku do długograja sprzed trzech lat, ponieważ po prostu lubię ten nowy album. I nie mam żadnych wątpliwości wątpliwości, że to utalentowana panda – oby nigdy nie brakło jej kreatywności.
Tekst: Paweł Wójcicki

Tracklista

01. Junk City II
02. An English House
03. Brazil
04. My Father In Hong Kong 1961
05. Community
06. S950
07. We Work Nights
08. Flinton
09. Enoshima
10. The Most Liveable City
11. Reprise