’Bez kompromisów’ – Hyena o Burn Ibiza Residency WYWIAD

Wywiad

Dwóch Polaków rok po roku pokonało światowych finalistów Burn Ibiza Residency i wygrało rezydenturę w Cafe Mambo na Ibizie. Zostało już niewiele czasu by zgłosić się na rok 2014. Czy warto brać udział w tym przedsięwzięciu opowiada nam Hyena - laureat z 2013!

Hyena wziął udział w Burn Ibiza Residency w ubiegłym roku. Pokonał kilkuset polskich konkurentów i dostał się do ścisłego finału Mix Off, który odbył się w Warszawie. Kiedy udało mu się zdobyć bilet na Ibizę, wykorzystał swą szansę w 100 % i zasłużył na rezydenturę w jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Białej Wyspy – Cafe Mambo.

Czy warto było brać udział w tym przedsięwzięciu, co zyskał dzięki Burn Ibiza Residency i jaka jest jego recepta na owocną karierę – o tym wszystkim możecie przeczytać w poniższym wywiadzie.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Jeśli chcecie wziąć udział  w tegorocznej edycji – PRZYPOMINAMY! Gotowe miksy można zgłaszać do konkursu do 22 marca, przez facebookowy fanpage

WYWIAD: HYENA (Cafe Mambo/ Londyn)


Co było dla Ciebie największym wyzwaniem przy ubiegłorocznej edycji Burn Residency?

Najcięższe było radzenie sobie z presją uczestniczenia w tak dużym konkursie. Niepokoiły mnie trochę te wszystkie kamery i klimat reality TV, ale udało mi się to przezwycięży

Jak potoczyły się sprawy po Twojej wygranej?

Musiałem odpocząć parę dni, ale praktycznie od razu zacząłem grać w Cafe Mambo. Grałem tam od dwóch do trzech razy w tygodniu, a oprócz tego grałem całkiem często w Sands Ibiza, gdzie każdy ze zwycięzców występował raz w tygodniu.

Jak to jest spędzić lato jako rezydent w światowej stolicy muzyki elektronicznej?

Zdecydowanie to było najlepsze lato mojego życia! Najlepiej grało mi się w Cafe Mambo z Amandem Van Helden i Kolschem.

Jaka jest główna różnica między graniem w małych miejscach, a klubach na Ibizie?

Tak naprawdę Cafe Mambo nie jest dużym miejscem, ale na pewno atmosfera, która tu panuje jest wyjątkowa, bo granie w ciągu dnia jest zupełnie czym innym niż granie w nocy.

Czy Burn Residency zmieniło Twoje życie?

Dzięki tej akcji dostałem mnóstwo niesamowitych propozycji. Miałem szanse zagrać obok paru naprawdę wielkich nazwisk i spotkać takie osobowości jak Joe Goddard czy Skudge, co naprawdę poszerzyło moje muzyczne horyzonty. Dostałem też propozycję grania w Mambo w tym sezonie czym jestem szczególnie podekscytowany.

W jaki sposób pomogło to twojej karierze?

Stałem się naprawdę rozpoznawalny w kraju z którego pochodzę, czyli w Polsce i od tamtego czasu miałem okazję zagrać sporo imprez w naszym kraju m.in. z takimi ludźmi jak Tiga czy Clouds.

Jaką radę możesz dać przyszłym DJ’om, którzy będą próbować swoich sił w tegorocznej edycji burn Residency?

Grajcie muzykę, którą czujecie, i starajcie się nie iść na kompromisy — po prostu róbcie swoje. Pamiętajcie, żeby przygotować się przed obozem. Stwórzcie sobie playlisty na różne okazje — dzięki temu unikniecie całej masy stresów.

Czego trzeba, żeby odnieść sukces jako DJ na scenie muzyki elektronicznej?

Na pewno liczą się umiejętności marketingowe, ale wiadomo, że skill za deckami jest według mnie najważniejsze. Prawdziwe umiejętności i charakterystyczny styl pozwalają utrzymać długoletnią karierę.

Co teraz porabiasz i co planujesz?

W tej chwili jestem w Londynie, na ostatnim roku studiów, więc karierę muzyczną musiałem odstawić na chwilę na bok. Niemniej jednak spędzam całkiem sporo czasu w studiu razem z James’em Randem z SAE institute, który był jednym z naszych wykładowców w zeszłym roku. Chcę pojawić się latem tego roku na Ibizie, jako rezydent w Cafe Mambo albo Savannah, bo w obydwu tych miejscach zaproponowano mi pracę.

Czy powtórzyłbyś to?

Jasne – to było jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu!

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →