Muno.pl Podcast 62 – AKME

5 304
Podcast
Muno.pl Podcast 62 – AKME

Wystarczy przesłuchać najnowszy odcinek Muno podcastu, aby przekonać się, iż AKME całkiem zasłużenie zgarnął nagrody i wyróżnienia w plebiscycie Munoludy 2012... Nie zwlekajcie!

Kilkanaście lat temu AKME tworzył pierwsze szeregi Kolumbów polskiej sceny muzyki elektronicznej. Swoją miłość do techno rozwijał i pielęgnował w legendarnych, stołecznych klubach, takich jak Lokomotywa czy Blue Velvet. Pomimo długiego djskiego stażu pracy nie ma w planach przejścia na muzyczną emeryturę. Wprost przeciwnie, kilka miesięcy temu rozpoczął nową działalność: producencką.
Dobre wieści szybko się rozchodzą. Dlatego też błyskawicznie dotarła do nas wiadomość, iż polski producent rozpoczął współpracę z tak uznaną wytwórnią, jak Resopal Schallware. Minęło zaledwie kilka miesięcy, a AKME miał już na swoim koncie album „Somewhere in Between” oraz epki „Fish At Night” i „Naiad” (Nitrodum). Na tym jednak nie poprzestaje i zapowiada nowe wydawnictwa, o czym dowiecie się z wywiadu, który artysta udzielił Muno.pl.
Zapraszamy was również do odsłuchania Muno.pl Podcast mixed by AKME.



WYWIAD: AKME (Warszawa)

Kilka tygodni temu otrzymałeś Munoluda w kategorii odkrycie roku. Tymczasem jesteś aktywny na polskiej scenie muzyki elektronicznej już od 1995 roku… Zaskoczyło cię to wyróżnienie?
Wyróżnienie zaskoczyło i ucieszyło mnie ogromnie. Po cichu liczyłem na miejsce gdzieś w pierwszej 50-tce. To co się stało było dla mnie sporym szokiem, ale i dużą motywacją do dalszej pracy.
Czy myślisz, ze fakt iż zająłeś sie produkcją muzyki sprawiła, że ludzie zaczęli cię dostrzegać?
Zdecydowanie tak. W naszym kraju mamy mnóstwo świetnie grających djów – doskonałych technicznie, mających wysublimowany gust, wyczucie publiki i selekcje muzyczna, której nie powstydziłyby się gwiazdy z Top10 RA, ale nie są znani poza granicami swojego miasta, czy nawet jednego klubu, w którym grają. Sam znam co najmniej kilka osób, których każdy klubowy set mógłby spokojnie zostać wydany w znanej serii, na miarę Fabric czy DJ-Kicks. Z jednej strony trochę to smutne, z drugiej – bardzo cieszy fakt, że nasz muzyczny underground prezentuje tak wysoki poziom. Produkowanie muzyki i jej wydawanie pozwala zostać dostrzeżonym, sprawia, że ludzie zaczynają o tobie mówić. To bardzo pomaga.
Czy są albumy lub utwory, które szczególnie pamiętasz z czasów, kiedy zaczynałeś grać jako dj?
Oczywiście, jest mnóstwo świetnych albumów, które kupiłem w tamtych czasach i z przyjemnością wracam do nich po dziś dzień. Trudno wymienić wszystkie, ale najważniejsze dla mnie to z pewnością:  Stacey Pullen „The Collected Works of Kosmic Messenger”, Joey Beltram „Places”, Plastikman „Music”, Emmanuel Top „Release”, FSOL „Accelerator”, Hardfloor „TB Resuscitation”, Cristian Vogel „Absolute Time”. Pojedynczych, genialnych utworów, które grałem kiedyś i które nadal wplatam w swoje sety jest tyle, że mógłby to być temat na oddzielną rozmowę 😉 Gdybym miał wymienić jeden utwór, który miał największy wpływ na moją tożsamość elektroniczno-muzyczną, rzekłbym – Plastikman „Plastique”.
Jak długo dojrzewała u ciebie myśl o rozpoczęciu produkcji muzyki?

Jeśli chodzi o elektronikę – długo:) Tworzeniem muzyki zajmuję się od… zawsze. Już w szkole podstawowej zacząłem grać na basie i wtedy też wraz z przyjacielem sformowałem swój pierwszy muzyczny band. Całe liceum i początek studiów to czas kompozycji, eksperymentów i koncertów w różnych składach muzycznych. Zawsze lepiej czułem fizyczne, analogowe instrumenty, dlatego też sporo czasu upłynęło zanim zaprzyjaźniłem się z komputerem i elektroniką.
Czy jest miejsce na przypadek w twojej muzyce? Jak wygląda twój proces twórczy?
Owszem, jest. Proces twórczy w moim przypadku wygląda dwojako. Zaczynam komponować mając w głowie gotowy pomysł na utwór lub siadam do komputera i płynę tworząc spontaniczny solo jam session, z którego wyłapuję co ciekawsze pomysły i rozwijam je w pełne utwory.
Produkcje, które pojawiły się na  „Somewhere in between” tworzyłeś z myślą o albumie, czy pomysł na płytę zjawił się nieco później?
„Somewhere In Between” nie jest koncept albumem. To zbiór utworów powstałych jesienią ubiegłego roku. Zamiast rozbijać je na 2-3 EPki, postanowiłem zebrać w całość i wydać jako jedną pozycję. Następny album będzie na pewno albumem koncepcyjnym.
W zasadzie twoje produkcje nie są remiksowane. Czy jest tego jakiś szczególny powód?
Dobre pytanie:) Szczerze mówiąc nie wiem. Chyba dlatego, że brakowało mi śmiałości, by poprosić kogoś o remix. Zrobię to przy okazji nowej EPki, która właśnie powstaje.
Jak doszło do nawiązania współpracy z labelem Resopal Schallware?
Standardowa procedura z odrobiną szczęścia 😉 Wysłałem swoje demo do kilkunastu cenionych przeze mnie labeli. Resopal był jednym z pierwszych, które się odezwały i zaproponowały współpracę. Dalej sprawy potoczyły się już bardzo szybko.
Co tak ceniona wytwórnia daje artyście innego oprócz możliwości wydania muzyki? Czy młody producent po ukazaniu się epki, może liczyć również na odpowiednią promocję i opiekę ze strony labela…
Myślę, ze to indywidualna sprawa każdej wytworni. Z moich obserwacji wynika, że im mniejszy/młodszy/mniej znany label, tym więcej pracy wkłada w promocje artystów, których muzykę wydaje. Duże labele, take jak Resopal, oprócz dobrej, szeroko zasięgowej dystrybucji i umieszczeniu muzyki we wszystkich ważniejszych serwisach (beatport, amazon, itunes itd.) oraz zaanonsowania nowego wydawnictwa na swoim profilu FB i Soundcloud, robią raczej niewiele.
Podobno planujesz też nagrywanie dla innych wytwórni? Czy możesz powiedzieć nam coś więcej o tych projektach?
Tak, w tym roku, dzięki krajowej wytwórni Nitodrum wydałem kolejne EP „Naiad”. W tej chwili podpisałem kontrakt z, niemiecko-szwajcarskim labelem Stäg Records, nakładem którego niebawem pojawi się mini album „Wyspy”. Dążę do współpracy z jeszcze jedną wytwórnią, ale za wcześnie by mówić o konkretach 😉
Czy sam odpowiadasz za wizualną stronę swoich wydawnictw? Wiem, że z zawodu jesteś grafikiem…
Tak, wszystkie okładki moich wydawnictw, a także znaczna część plakatów i ulotek z  imprez, na których gram jest mojego autorstwa. Zaprojektowałem też kilka coverów dla innych artystów ze stajni Resopal Schallware i Der Dritte Raum.
I jeszcze dopytam o pseudonim Fish At Nigh…;)
Fish At Night to moje alter ego 😉 Dużo bardziej pasuje do mojego charakteru, nie tylko muzycznego. Jestem zodiakalną rybą i mocno z tym znakiem się utożsamiam. Zdecydowanie lepiej funkcjonuję w nocy. To właśnie nocą stan mojej świadomości jest naturalnie rozszerzony, wzrasta poziom postrzegania i kreatywności. Nocą powstały moje najlepsze utwory i sety, najciekawsze grafiki, koncepcje, teksty… Najchętniej zastąpiłbym nim stary, wysłużony pseudonim Akme ale ten jest ze mną od wielu lat, to nim posługiwałem się w latach 90-tych, pod nim zna mnie większość ludzi… trochę mi go szkoda 😉 Być może w pewnym momencie rozdzielę swoje produkcje i te głębsze, bardziej ambitne utwory wydam jako Fish At Night. Czas pokaże 😉
Jakie masz plany na przyszłość?
Zamierzam nadal „robić swoje” 😉 Czekam na swój pierwszy winyl –„The Moth EP” dla Resopal Schallware, którego premiera przesuwa się niestety w czasie na skutek problemów z dystrybutorem, trwają prace nad kolejnym, nieco odmiennym stylistycznie mini albumem, na dysku czeka kilkanaście nowych, rozpoczętych projektów. Dwa miesiące temu zostałem szczęśliwym ojcem, dlatego też ograniczyłem ilość zarwanych przez muzykę nocy oraz zredukowałem liczbę występów na żywo do 2, max 3 imprez w miesiącu. Stałym i najważniejszym punktem w moim klubowym kalendarzu jest cykl Black Red Wild, który tworzę razem z Mają (Misty Riva) w warszawskim klubie Luzztro.
Czy możesz powiedzieć nam coś o nagranym przez siebie miksie?
To moja, współczesna wersja soundtracku do „Vingt mille lieues sous les mers” 😉 Czyli podmorska opowieść złożona z utworów, które lubię ostatnimi czasy grać w klubach.
Dziekuję za rozmowę.
Dzięki.
Rozmawiała Magda Nowicka Chomsk