Agoria – Impermanence

2 755
Recenzje
Agoria – Impermanence

Info

Data wydania:
2011/02/01
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:

Po wypełnieniu zasady „do trzech razy sztuka” nie wypada spocząć na laurach, bo te przysługiwały tylko cezarowi, a przecież trzeba pracować dalej. I tej wytrwałości przychyla się Sebastien Devaud, bardziej znany jako Agoria, francuski didżej i producent o uznanej marce i unikalnym stylu. Nagrał niedawno swój czwarty album, po którym powinno się spodziewać nudnego kieratu z cyklu „wydanie-promocja-trasa”. Ale nie byłby on sobą, gdyby nie dodał paru smaczków, by jego dzieło nie stało się kolejną kroplą w morzu łez.

Agoria jest znany głównie ze swoich miksów, które urzekają wykonawstwem, pieczołowitością w tworzeniu najbardziej zmyślnych połączeń oraz zaskakujących kolaboracji, w których miks i mash-up mogą spokojnie aspirować do miana sztuki. Swoją wrażliwość prezentuje równie skrzętnie na swoich autorskich produkcjach. Tym razem wrażliwość, miłość i szczęście stają się poniekąd słowami-kluczami do zrozumienia w pełni tego albumu.

Zanim go zaczął tworzyć uznał, że warto się po raz drugi ożenić, co podobno dostarczyło mu więcej życiodajnej siły, wyrozumiałości, energii, radości i jeszcze kilku innych pozytywnych atrybutów. Tym samym szczęście osobiste przekuł w pracowitość, a jej efekty widzimy dzisiaj pod tytułem „Impermanence” wydanym nakładem jego własnego labelu Infiné.

Pierwsze, co może zdumiewać to wyjątkowa śpiewność i melodyjność całego zestawu. Nawet utwory instrumentalne (dość wymienić znane z singli „Grande Torino”, czy spełniające rolę kołysanki „Libellules”). Piosenkowość jest na poziomie bardzo ambitnego radia, w którym inteligentny, wysmakowany pop nie jest obelgą, lecz nobilitacją. Urody nie sposób nie docenić w takich perełkach jak „Kiss My Soul”, „Heart Beating” (wyśpiewane przez Kid A, nie mylić z polskim zespołem z Mętkowa), „Souless Dreamer” (tu mruczy nieodżałowany Seth Troxler) czy znany z white-labela „Speechless” (tu wokalnie udziela się sam Carl Craig).

Cały album tworzy obraz niezwykle sugestywny, zmysłowy, bardzo sensualny i nie stroniący od wzruszeń, ale zarzut może tutaj paść. Przede wszystkim jest zbyt prosty (bardziej obyci rzekli by, że jest wręcz prostacki). Bo czasem jest tak, że nie samymi melodiami płyta żyje i oddycha, liczą się także forma, treść, produkcja, dozowanie napięcia. Tu wszystko jest bardzo płynne i lekkie, w sam raz na niedzielne przedpołudnie, ale poza tym sielankowym obrazem ma nam niewiele więcej do zaoferowania.

Tracklista

1. Kiss My Soul (feat Kid A)
2. Souless Dreamer (feat Seth Troxler)
3. Panta Rei 
4. Simon 
5. Speechless (feat Carl Craig)
6. Grande Torino 
7. Heart Beating (feat Kid A)
8. Little Shaman (feat Scalde)
9. Under the River 
10. Libellules