GusGus – Mexico

Recenzje

Info

Data wydania:
2014/06/26
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:
Po solidnym „Arabian Horse” z 2011 roku, spodziewałem się, że typowo „piosenkowy charakter” tej płyty osiągnie znaczący, komercyjny sukces. Osobiście, po wsiąknięciu w dyskografię GusGus, stawiałem wyżej ich dokonania z połowy lat ’90, aż do „Forever”, czy pierwszej płyty dla Kompaktu – „24/7” – niż muzykę z ostatniego albumu. Byłem świadomy, że na przestrzeni kilkunastu lat artysta może się rozwijać, czerpać inspiracje z innych gatunków i tak właśnie było w przypadku islandzkiej grupy. Mało kto pamięta, że zespół zaczynał od surowych, elektronicznych, instrumentalnych i bardzo rozbudowanych utworów, które w większości można by wrzucać na techno parkiety.
Jeśli „Arabian Horse” utrzymany był w klimacie, a to dream popowych piosenek z synthowym pazurem, a to rozmarzonych instrumentali, to na najnowszym „Mexico” panowie nadal nie zmieniają muzycznych fascynacji, idąc tym samym szlakiem. Jak mówią artyści z aktualnego składu GusGus: Birgir Thorarinsson, Daníel Ágúst, Högni Egilsson i Stephan Stephensen, najnowszy album „czerpie wpływy z synth popu tworzonego w Wielkiej Brytanii w latach ’80 i ’90, UK-garage’u i trance’u lat ’90”. Mówiąc krótko, po raz kolejny jest sporo śpiewania, ładnych melodii, ale nie ma już tak oczywistego, czasem nużącego jak na poprzedniej płycie charakteru. „Mexico”, od przeciętnych „Obnoxiously Sexual„, „This Is Not The First Time” i „Airwaves„, przez świetne wokalnie i melodyjnieSustain„, „God Application” i „Another Life„, aż po instrumentalny „Mexico„, czy kończący, klimatyczny „This Is What You Get When You Mess With Love” stanowi wyzwanie w swej większej niż poprzednika różnorodności.
Nie jest to „Forever”, nie jest to także „24/7”, ale ta płyta pozwoli nam odkryć więcej niż przesadnie wychwalana „Arabian Horse”. Mam ją po raz czwarty na playliście i po raz kolejny przekonuję się, że mimo podobnej stylistyki do poprzednika, mimo iż nie ma tu kilku podniosłych bądź „melanżowych piosenek”, płyta jako całość wypada zwyczajnie lepiej.
Nieoczekiwaną przyjemność słuchania przyniosły mi tu kawałki brzmieniowo inne, niż to co dotychczas robili GusGus. Zapragnąłem lata przy „God Application” i wpadłem w błogi stan przy „This Is What You Get When You Mess With Love”. Może więc o to chodzi? Podobnymi środkami wywoływać inne emocje u słuchacza? Sam będę jeszcze wielokrotnie przesłuchiwał i może znajdą się odpowiedzi na te pytania. Wam też szczerze polecam tę podróż do Meksyku, na 5 koncertach w Polsce.
Tekst: Piotr Lenda

Polub muno.pl na Facebooku:

Tracklista

01. Obnoxiously Sexual
02. Another Life
03. Sustain
04. Crossfade
05. Airwaves
06. God-Application
07. This Is Not The First Time
08. Mexico
09. This Is What You Get When You Mess With Love

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →