Tańcząc disco z demonami. MunoRadar: Denis Sulta

785
Artykuł
Tańcząc disco z demonami. MunoRadar: Denis Sulta

Jeśli obserwuje się scenę elektroniczną ostatnich lat, nie można go nie znać. Nie można także nie zauważyć, iż robi się o nim coraz głośniej i to nie tylko przez zmieniający się co chwila kolor włosów. Denis Sulta trafił pod lupę MunoRadaru.

Można go lubić lub nienawidzić. Lub uważać za “pozera”, jak sam o sobie mówił swego czasu, bo – jak też przyznaje – zasłużył na to określenie. Można także uważać go za “złote dziecko”, jak z kolei mówią o nim Four Tet, Jackmaster czy Ben UFO. Na pewno nie można traktować go jako “gwiazdę jednego sezonu”. Denis Sulta, choć ma dopiero 26 lat, sporo namieszał na klubowej scenie i we własnym życiu. Niemały talent i dające od czasu do czasu znać o sobie jego własne demony składają się na jedną z najbardziej nieszablonowych postaci współczesnej elektroniki.

Początki, czyli „mój stary słucha disco, a ja rapu”

Urodzony w 1993 roku w Glasgow Hector Barbour pierwsze kroki jako didżej i promotor stawiał w lokalnych klubach Chambre 69 i 520 w 2011 roku. Słuchając na co dzień rapu i cięższej elektroniki, ówczesny 18-latek z początku grał lekką, niezobowiązującą muzykę taneczną. Podjęcie weekendowej pracy w Rubadub, znajdującym się na Howard Street sklepie z płytami, doprowadziło do nawrócenia się Barboura na nieco inne brzmienia. Z jednej strony nastolatek zakochał się w twórczości Moodymanna, z drugiej zaczął doceniać disco, które jako dziecko często słyszał w rodzinnym domu za sprawą zamiłowania ojca do Earth, Wind & Fire

Na drodze nawrócenia. Przez Detroit i Chicago

Przyszły Denis Sulta w latach 2012-2013 zaliczył krótką przygodę jako student. Barbour wylądował na inżynierii elektronicznej, a następnie inżynierii projektowania produktu na Edinburgh Napier University. Zamiast przeznaczać energię na naukę, Szkot oddał się graniu imprez. Wówczas – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – Barbour zwrócił się w kierunku house’u, czerpiąc pełnymi garściami z dorobku twórców z Detroit czy Chicago. W niepamięć odeszła fascynacja hip-hopem.

Denis Sulta

Denis Sulta

Lokalni promotorzy i bookerzy szybko dostrzegli potencjał młodego didżeja. Barbour grał niemal w każdy weekend, otrzymał też swoją pierwszą rezydenturę. Szkot jednak prędko odczuł brak czegoś, co popchnie go do przodu, elementu, który pozwoli mu wskoczyć na wyższy poziom.

Czasy mroku i buntu. Era Atlusa

W 2013 roku, wobec braku progresu i kolejnych kroków naprzód w didżejskiej karierze, Hector Barbour postanowił wziąć się za produkcję. Jak sam przyznaje, podyktowane było to głównie tym, iż męczyło go granie cudzych utworów. Barbour przyjął pseudonim Atlus, pod którym zaczął nagrywać ciężkie utwory, będące często upustem frustracji i buntu. Dla młodego Szkota jedynym narzędziem służącym do produkcji ówczesnych kawałków był laptop. Pod pierwotnym aliasem, Barbour zaprezentował tylko jedno wydawnictwo. Jest nim epka Zopiclone wydana w 2015 roku przez label Mister Saturday Night. Wcześniej materiał odrzucił m.in. Jackmaster, późniejszy przyjaciel i mentor Barboura.

Narodziny Den(n)isa

Jeszcze przed premierą wspomnianej EPki podpisanej jako Atlus, Barbour zdecydował się na kolejny, nieco odmienny projekt. Pod nowym szyldem, Szkot chciał podzielić się swoimi fascynacjami z zakresu soulu, disco i klasycznego house’u.

Denis Sulta

Denis Sulta

W 2015 roku, już po porzuceniu studiów i w okresie pracy jako sprzedawca w Rubadub, Barbour zaczął grać swoją muzykę w sklepie. Dan Lurinsky, właściciel Rubadub i współzałożyciel wytwórni Dixon Avenue Basement Jams, zauważył to i początkowo nie był zachwycony. Jak sam przyznaje, pierwsze nagrania Barboura podpisywane już jako “Dennis Sulta” (“Sulta” to po prostu palindrom pseudonimu “Atlus”), wzbudzały w nim zażenowanie.

Sulta Selects Vol. 1. Denis Sulta debiutuje

Już chwilę później, Lurinsky ze zdecydowanie większym entuzjazmem przysłuchiwał się kolejnym produkcjom swojego pracownika. W tym samym roku szef Barboura postanowił wespół z Kennym Grievem, biznesowym partnerem w Dixon Avenue Basement Jams, dać mu szansę. Pod szyldem wspomnianej wytwórni ukazało się debiutanckie wydawnictwo zatytułowane Sulta Selects Vol. 1.

Pojawienie się tej płyty miało istotny wpływ na karierę Barboura nie tylko pod kątem twórczości, ale i… wizerunku. Oddając materiał do tłoczni, Lurinsky popełnił drobny błąd – pominął jedno “n” w podanym przez autora płyty pseudonimie. Tym samym Hector Barbour został nie Dennisem, a Denisem Sultą. I tak zostało na dobre.

Jekyll i Hyde, Hector i Denis

Geneza nowego projektu, jak i samego aliasu Barboura, jest prosta. Muzyk chciał dać wyraz temu, iż pod innym  pseudonimem pragnie tworzyć rzeczy lżejsze, weselsze, “bardziej słoneczne”. Jak się później okazało, pod tym względem był to świetny wybór.

Jednak nie samym brzmieniem i aliasem Barbour chciał oddzielić dotychczasową twórczość od nowej. Ba, chciał odżegnać się nie tylko od mrocznego Atlusa. Chciał odpędzić się od demonów, które parę lat wcześniej pojawiły się w jego głowie i doprowadziły do depresji.

Denis Sulta

Denis Sulta

Jak się okazało, Denis Sulta stał się nie tylko artystyczną kreacją. Stał się niemal równoległym bytem, który – niczym marvelowski Venom – potrafił przejąć kontrolę nad nim kontrolę i jeszcze mocniej wyeksponować jego ciemne oblicze.

Denis Sulta. Kamień milowy z napisem It’s Only Real

W tym samym, 2015 roku – już jako Denis Sulta – Barbour wydał dwie epki. L.A Ruffgarden ukazała się jeszcze pod szyldem Dixon Avenue Basement Jams. Z kolei materiał z It’s Only Real znalazł uznanie u Jacka Revilla, znanego jako Jackmaster.

To z logiem jego wytwórni, Numbers, epka It’s Only Real ujrzała światło dzienne. Chwilę później stała się kamieniem milowym w karierze swojego autora.

Materiał It’s Only Real docenili m.in. Four Tet i Bicep. W tym samym roku Denis Sulta zaliczył debiut w cyklu Boiler Room w Glasgow. Sprawy zaczęły nabierać rozpędu. Nadchodzący rok 2016 miał być dla Barboura przełomowy. Jak pokazała rzeczywistość – był. Także w ten tragiczny sposób.

Rok 2016. Siłą rozpędu prosto… w dół

Noszony na fali sukcesu Sulta zaczął grać w całej Wielkiej Brytanii. Pojawiało się też coraz więcej zagranicznych bookingów, w tym w Niemczech, Hiszpanii, Portugalii czy w Kanadzie. Pochwał za produkcje i umiejętności nie szczędzili mu kolejni wielcy świata elektroniki. On zaś – prócz muzyki – dostarczał ludziom to, co potrafiło porywać ich bez reszty.

Pełne energii sety, niekończące się tańce za didżejką, zmieniający się co chwila wizerunek. Denis Sulta był jednocześnie złotym dzieckiem i błękitnym ptakiem wyspiarskiej elektroniki. Szkot bawił się doskonale nie tylko na swoich setach. Równie dobra atmosfera panowała na afterach, które potrafiły trwać od jednej zagranej imprezy do kolejnej. Efekt? Kłopoty z alkoholem, poważne zaburzenia snu i ostatecznie nasilenie się depresji, potężniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Denis Sulta. Upadek (dosłowny)

Początkowo Sulta alergicznie reagował na wszelką chęć niesienia pomocy i udzielania rad, by nieco przyhamować z imprezowaniem. Zaowocowało to konfliktami i zerwaniem kontaktów z wieloma bliskimi osobami, w tym z rodziną. To wówczas Barbour, jako młody i odnoszący sukcesy twórca, zaczął zdobywać pierwszych antyfanów, zarówno wśród słuchaczy, jak i branży. Słaniający się za didżejką, niedbający o techniczny warsztat, robiący większe wrażenie ubiorem, tańcem czy kolorem włosów – Denis Sulta potrafił być irytujący i żenujący jednocześnie. Jego początkowy sukces zaczął być odbierany jako przypadek lub kalkulacja wydawców.

Upadek Sulty miał wymiar dosłowny. W maju 2016 roku Barbour przewrócił się w trakcie występu na festiwalu Common People w Southampton. Prosto z imprezy Sulta trafił do… szpitala.

Denis Sulta

Denis Sulta

Tak o tym okresie w swoim życiu mówił rozmowie z Resident Advisor:

Wpadłem w naprawdę duże kłopoty (…) Wpadłem w sytuacje, o których tak naprawdę nie powiedziałem zbyt wielu ludziom. To trudne, to było naprawdę trudne. Ale musisz wiedzieć, jak wygląda dno aby zrozumieć, jak dobrze jest na szczycie.

Kontynuację wątku znajdujemy w innej wypowiedzi, tym razem dla Mixmag:

Jeśli jesteś na tym świecie otoczony niewłaściwymi ludźmi, popełniasz te same błędy, co inni. Byłem w bańce absolutnego egoizmu, ale pomimo tego, ile wysiłku obecnie wkładam – gdy czuję się „ciągle wyczerpany, ale nigdy nie zmęczony” – mogę szczerze powiedzieć, że jestem szczęśliwy i zdrowy. Otaczam się ludźmi, którymi się troszczę i którzy sprawiają, że czuję się zaopiekowany.

Praca nad muzyką, praca nad sobą

By stanąć na nogi, Sulta coraz częściej zamykał się we własnym studiu. W drugiej połowie 2016 Barbour wrócił do numerów, których szkice powstały na początku roku. Nowe produkcje zdecydował się wydać samodzielnie. Nein Fortiate i Dubelle Oh XX ukazały się już nakładem Sulta Selects. Nowym materiałem Barbour dał upust złym emocjom. Charakter nagrań spotkał się ze sporym zaskoczeniem, ale i pozytywnym przyjęciem ze strony słuchaczy i krytyków. Denis Sulta zaczął swój powrót do świata żywych.

Denis Sulta

Denis Sulta

Rok 2017 przyniósł zdecydowanie więcej dobrego niż poprzednik. Sulta zaliczył występy na najważniejszych imprezach. W rozkładzie jazdy Szkota znalazły się takie festiwale jak Parklife, Sonar, Melt, Wild Life, Electric Fields czy Lost & Found. W międzyczasie Sulta zagrał również w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Nie mogło zabraknąć także imprezy w Berghain.

Ponownie na fali. Ninja Tune, BBC Radio 1 i Printworks

Ostatnie dwa lata to kolejne sukcesy, ale i wzmożona praca przy innych projektach. Denis Sulta rozwija własną wytwórnię, autorski cykl imprez i inne, poboczne inicjatywy. Nie przestaje produkować własnej muzyki oraz… eksperymentować z wyglądem (o czym więcej tutaj). Na jego koncie pojawiają się kolejne sukcesy. Sulta wydał epkę w Ninja Tune i rozpoczął rezydenturę w BBC Radio 1.

Gdy powstaje ten tekst, Barbour przygotowuje się do pierwszej imprezy pod szyldem Sulta Selects w londyńskim Printworks. Prócz niego wystąpią także Todd Terje, Eclair Fifi, Tijana T, Jennifer Cardini, Darwin oraz Virginia.