Dwie strony duetu RYSY – WYWIAD

1 763
Wywiad
Dwie strony duetu RYSY – WYWIAD

Przepytaliśmy Wojtka Urbańskiego i Łukasza Stachurko o plany na tegoroczną jesień. Rysy ruszyły w trasę, będzie nowa EP-ka, teledysk...

Po zapracowanym, koncertowym lecie RYSY mają równie pracowitą jesień i zimę. Duet wyruszył w trasę, a już za chwilę pojawi się teledysk, który będzie promować nową EP – wypatrujcie jej w listopadzie. Poprosiliśmy Wojtka i Łukasza o podsumowanie sezonu festiwalowego i zapytaliśmy o to, co planują na najbliższe miesiące.

RYSY – WYWIAD

Za nami sezon festiwali i imprez/koncertów „pod chmurką”. Który występ wspominacie najlepiej i dlaczego?
Najlepiej wspominamy Opener’a z uwagi na skalę i rozmach koncertu oraz OFF-a z uwagi na wspaniałe przyjęcie nas w najbardziej uproszczonej formie przez najbardziej wymagającą publiczność w kraju.

Festiwale czy duże kluby oferują nam coraz lepszą, większą i głośniejszą rozrywkę. Czy widać też progres od strony dbania o artystów/warunków do wykonywania sztuki?
Zdecydowanie, chociaż nie jest to regułą. Szczęśliwie mamy ten komfort, że możemy wracać do miejsc, w których wszystko się zgadzało. Z doświadczenia wiemy, że jeśli właściciele bądź promotorzy dbają o komfort artystów, to ma to też odbicie w ogólnej wysokiej jakości i powoduje, że dane miejsca utrzymują się na klubowej mapie latami i przyciągają rzesze świetnej, wychowanej na ich gruncie publiczności.
Scena puchnie niewątpliwie przez social media. Jak myślicie, osiągnęlibyście to co macie teraz bez Facebooka?
Trudno wyobrazić sobie obecnie jakikolwiek zespół bez Facebooka. Nikt nie używa już zespołowych stron internetowych, więc jest on siłą rzeczy podstawową formą kontaktu z fanami i ciężko analizować sytuację, gdyby miało go nie być. Staramy się nie przesadzać z kreowaniem się za jego pośrednictwem. Używamy go jedynie do informowania o sprawach związanych bezpośrednio z działalnością zespołu, takich jak koncerty czy wydawnictwa. Na pewno nie stawiamy na nachalność przekazu.
Jeśli chodzi o media społecznościowe, to RYSY widać nie tylko na swoich kanałach. Pojawiliście się m.in. we vlogach Gonciarza z Tokio, czy to muzycznie, czy też osobiście. Jak do tego doszło?
Krzyś dostał informacje od Instytutu Polskiego w Tokio, że do Japonii zawitał polski zespół i postanowił tę informację wykorzystać. Co ciekawe, pojawienie się na jego kanale wygenerowało istną lawinę zainteresowania Rysami. Odnotowaliśmy ruch na wszystkich kanałach związanych z zespołem na niespotykaną wcześniej skalę.

Czy Rysy kiedyś wrzucą na swój kanał coś innego niż teledysk? YouTube / wideo w sieci to ponoć przyszłość.
Jesteśmy raczej skrytymi, wycofanymi gośćmi, którzy koncentrują się na muzyce i raczej nie starają się zaistnieć w oderwaniu od niej. Pewnie to kwestia osobowości, bo np. taki Dawid Podsiadło robi to i jest w tym świetny. My raczej ograniczamy się do muzycznych konkretów i odnosimy wrażenie, że naszej publiczności to odpowiada. Ostatnio ośmielił nas trochę „instasnap”, tam zdarza nam się wrzuć coś od czapy!
Co do teledysków – ten do „The Fib” był tak dobry, że ktoś się nim mocno „zainspirował”. Coś się już wyjaśniło w tej sprawie?
Sprawę pozostawiliśmy producentowi klipu i jest ona w toku. My na pewno zyskaliśmy na całym zamieszaniu po prostu trochę nowych fanów. Polskie media były głodne tego tematu i w ten sposób wiele osób dowiedziało się o Rysach. Sytuacja, w której polskich artystów kopiują Amerykanie, nie zdarza się zbyt często (kierunek raczej bywa odwrotny). Chyba obudziło się coś na kształt poczucia dumy z lokalnej twórczości.


Już w tym miesiącu pojawi się kolejny teledysk, który będzie zwiastunem EP-ki. Zdradzicie coś ze scenariusza?

Będzie to mroczny i przejmujący obraz, za którym stoi Martyna Iwańska. Reżyserka kupiła nas swoimi mrocznymi wizjami. Za produkcją stoi także jedno z czołowych studiów post-produkcyjnych, więc można się spodziewać naprawdę odjechanych obrazów.
Czym nas zaskoczy muzycznie to jesienne wydawnictwo?
Na pewno brakiem gości i bezkompromisowością muzyczną. Dwie strony Rys – jedna bardziej delikatna i emocjonalna, a druga brutalna, straceńcza i mechaniczna. Dwa bieguny pomiędzy którymi poruszaliśmy się do tej pory. Tym razem oba ekstremalnie dokręcone w danym kierunku.

Nie obędzie się też bez trasy koncertowej. Gdzie będzie można Was usłyszeć?
Zagramy w większości dużych miast w Polsce, odwiedzając kluby do których mamy największy sentyment. Celem, który przyświecał nam podczas organizacji tej trasy nie było zagranie w największych czy najpopularniejszych miejscach, ale odwiedzenie tych miejsc, które lubimy i które w przeszłości ciepło nas przyjęły. Dlatego na trasie nie zabrakło klubu Sfinks700 w Sopocie czy NRD w Toruniu i innych. Po szczegółowe informacje zapraszamy na nasz profil.
Zadajcie sobie pytanie, którego nikt nigdy nie zadał Wam w wywiadzie, a powinien i odpowiedzcie na nie 🙂
– Po co zajmujecie się muzyką?
– Muzyka jest najpiękniejszą formą komunikacji. Sprawia, że możemy wieść piękne, intensywne życie.
Rozmawiał: Mariusz „Zariush” Zych