„Mam to na winylu”, ale… czy kogoś to naprawdę obchodzi?

2 217
Felieton
DJ
dj

Jakiś czas temu social media obiegł pewny mem. Pokazywał on rzekomego DJa przeładowanego płytami winylowymi, okraszony opisem „vinyl only DJs returning home from their $50 gig”. To z pozoru śmieszne zdjęcie stało się dla mnie punktem wyjścia dla dalszych rozważań. Porusza ono dość istotny aspekt DJskiej rzeczywistości, z którym to, mimo upływu czasu, nadal każdy grający spotyka się w mniej lub więcej zmienionej formie.

Winylowe początki

Sztuka DJska, jak każda inna profesja, starzeje się, a co za tym idzie – ewoluuje. Nawet nie zagłębiając się zbytnio w historię, nie da się ukryć, że płyty winylowe miały wręcz fundamentalne znaczenie dla rozwoju techniki miksowania. Sposób w jaki dzisiaj się gra, praktycznie nie różni się od tego, jak wyznaczyły to winylowe standardy wczesnych lat 80. Wtedy bowiem zaczęły kształtować się właśnie gatunki stricte klubowe, znane nam do dzisiaj, a efekty pracy producentów muzycznych, specyficzne dla nowo powstałych nurtów, lądowały właśnie na wosku, tworząc standardy znane do dzisiaj. Mówiąc o tym, chcę zaznaczyć, że nie chodzi mi też o nośnik sam w sobie. Chodzi o całość związaną z tym zjawiskiem. Sztuka DJska bowiem to nie tylko miks. To przede wszystkim selekcja oraz cała masa innych cech, która powodują, że z czasem możemy się nazwać unikalnym artystami.

Fot. Dalibor Bosnjakovic

Fot. Dalibor Bosnjakovic

Słowo klucz: dostępność

I to właśnie w przypadku wspomnianego winyla należy się pochylić głębiej nad selekcją. To z nią związana jest legenda czarnego krążka. Słowem kluczem tutaj jest „dostępność”. To ona wykreowała kult czarnej płyty, na której znaleźć można było prawdziwe perełki muzyczne, niedostępne dla innych. Case DJa był wtedy jego skarbcem, swoistą świątynią, gdzie każdy utwór miał swoje honorowe miejsce, a każda płyta była znana na wskroś, z każdym zadziorkiem na jej powierzchni włącznie. Być może narażę się teraz wielu kolegom po fachu, ale śmiem twierdzić, że technika miała wtedy nie tyle co mniejsze, ale drugorzędne znaczenie. Nic po niej wtedy, jeżeli nie potrafiło się sprawić, aby parkiet stawał w osłupieniu w wyniku usłyszanego utworu, o który to efekt było kiedyś zdecydowanie trudniej niż dzisiaj. Jeżeli jednak ktoś potrafił jeszcze dołożyć do swojej selekcji wyborny miks, sceniczną charyzmę oraz czucie parkietu, wówczas otrzymywaliśmy przepis na DJów idealnych, których sylwetki są wzorem do naśladowania po dziś dzień.

DJ

Fot. Kieron Mannix

Początek ery CD

Wtedy też wybuch winylowego szału spowodował, że profesja DJa stała się czymś pożądanym. Powstał wręcz jego kult, a sami adepci tej sztuki stawali się – nie bójmy się użyć tego słowa – gwiazdami w swojej dziedzinie. Wspomniany szał to też wzrost popularności, która zaczęła stymulować przemysł muzyczny, a zawód DJa robiąc dostępnym dla szerszej grupy zainteresowanych. W dużym skrócie można powiedzieć, że rozwój branży zbiegł się ze zmianami technologicznymi. Zwłaszcza z następującą po erze winyla, popularyzacją płyt CD. W klubach obok gramofonów, coraz częściej zaczęły się pojawiać odtwarzacze CD, do których to DJe początkowo podchodzili z pogardą i specyficzną „nieufnością”. Jednak postępujące zmiany spowodowały, że to nowy nośnik zaczął wypierać płyty winylowe. Sam sprzęt zaczął się stawać coraz lepszy i łatwiejszy w obsłudze.

W mojej subiektywnej ocenie, w tym właśnie momencie zaczęła się wręcz gloryfikacja płyty winylowej. Czy uzasadniona? Każdy z czytelników zapewne ma na ten temat swoje własne zdanie. Jednak w tym momencie chciałbym się zatrzymać na dłużej i wyrazić swoją opinię. Jak już wyżej wspomniałem, zmiany technologiczne są nieuniknione. Z nimi przychodzą często inne zmiany, a jak wiadomo stare przyzwyczajenia zmienia się ciężko i często niechętnie. Tak też w tym przypadku zmiana nośnika przyniosła szereg zmian dla klubowych DJów.

Fot. Vladimir Proskurovskiy

Fot. Vladimir Proskurovskiy

Zmiany na lepsze

Przede wszystkim popularność CD to ogromne zmiany dla branży muzycznej. Muzyka, również ta klubowa, zaczęła być dostępna dla większej grupy ludzi. Zrobiła się też łatwiejsza do zdobycia oraz tańsza. Nie wspomnę już o możliwości kopiowania płyt, tworzenia własnych kompilacji. Jednym słowem – zmiany na lepsze. Sam sprzęt był też coraz lepszy, dawał DJom lepsze możliwości. Postęp też powodował, że sety DJskie stawały się coraz bardziej dopracowane technicznie.

Co na to winylowi ortodoksi? Odnoszę wrażenie, że wszystkie znane nam powiedzenia w stylu „mam to na winylu” lub „prawdziwi DJe grają tylko z placków” zaczęły powstawać właśnie wtedy. Bo to, co się właśnie stało, spowodowało, że w świetle nastałych zmian profesja do tej pory zarezerwowana dla wybranych, zaczynała być dostępna dla zdecydowanie większej rzeszy ludzi. A konkurencja? Cóż, jest bezwzględna. Kogo interesuje, że ktoś ma dany utwór na winylu? Czy to dodaje setowi prestiżu? Nie sądzę.

Koniec końców to, co robimy, robimy dla publiczności i to ona „rozlicza nas z naszej pracy”. Podobne branżowe przywary można było obserwować przecież kilka razy również później. Sam, podczas swojej już 17-letniej przygody z clubbingiem, byłem ich świadkiem kilkakrotnie, a schemat ten za każdym razem się powtarzał. Przykłady? Zmiana CD na mp3, granie z pendrive’ów czy w końcu z komputerów, połączone z ekspansją sklepów muzycznych on-line. Chcę przypomnieć, że były one w początkowych fazach wręcz wyśmiewane. Dzisiaj stały się standardami.

Fot. Hello-i-m-nik

Fot. Hello-i-m-nik

Kreatywność, nie narzędzia

Dlaczego o tym mówię? Bo uważam, że w naszej profesji liczą się efekty pracy. Winyl, mikser czy program DJski są dla nas tylko narzędziami, za pomocą których mamy stworzyć nasze dzieło. Porwać ludzi do tańca i sprawić, by czuli się szczęśliwi. Sprawiać ludziom przyjemność i zalewać ich emocjami. To jest ważne w funkcji DJa. Jeżeli umie to zrobić równie dobrze za pomocą płyt winylowych, jak i programu DJskiego – doskonale. To jego wybór. Powinniśmy w końcu zrozumieć, że wybór narzędzia to indywidualna kwestia każdego z nas, a to, co się liczy się to efekt.

Przestańmy stawiać winyle na piedestale, ale również nie wyśmiewajmy DJów grających z komputera. Dajmy każdemu robić swoją pracę tak, jak najlepiej potrafi. Wykażmy się zrozumieniem i doceńmy warsztat. Skoro technologia daje nam narzędzia, dlaczego mamy nie skorzystać z niej, aby efekty naszej pracy były lepsze? W końcu możemy mieć równe szanse dostając do dyspozycji te same możliwości. Niech ograniczeniem stanie się w końcu nasza kreatywność.

Na koniec chciałbym też zaznaczyć, że przy tym wszystkim nie należy popadać w skrajności. O ile nie zgadzam się z nieuzasadnioną gloryfikacją winyla, to uważam również, że paradoksalnie rozwój technologii może mieć też negatywny wpływ na branżę. Przez nadmierne ułatwienia, dochodzimy do momentu, gdzie wiele pojawiających się na scenie osób nie będzie potrafić grać bez wszystkich wodotrysków, które oferują współczesne rozwiązania dla DJów.

Fot. Jonathan Christiansen

Fot. Jonathan Christiansen

Elementarz, czyli technika i dobre nawyki

Tak też każdy z nas powinien posiąść odpowiedni warsztat zanim zacznie nazywać się DJem. Jako osoba, która uczyła się grać z czarnych płyt, mogę poradzić tym osobom, by zaczęły swoją przygodę od podstaw. Dobre nawyki oraz technika. To one są absolutnym elementarzem, który dobrze nabyty, pozwoli pewnie grać bez znaczenia jaki to sprzęt zostanie przed nami postawiony na scenie. Jeżeli jednak poczujemy się już pewnie, nie musimy nikomu udowadniać, że umiemy zgrywać równo kawałki bez patrzenia na licznik. Możemy w tym czasie przecież skorzystać z możliwości jakie daje nam technologia, aby stworzyć nasz miks wyjątkowym. Aby tylko w tym wszystkim nie przesadzić…

Fot. Helena Lopes

Fot. Helena Lopes

Szacunek i zrozumienie

Powyższa maksymę mógłbym również odnieść do pozostałych klubowych kwestii. Kluczem jest tutaj zrozumienie i respekt. Żadne podziały, a zwłaszcza w świecie klubowym nie powinny mieć miejsca. Nikt nikogo nie powinien dyskredytować, ludzie nie powinni się bezsensownie ścigać, ani walczyć. Wystarczy, że każdy z nas każdemu odda należny szacunek, a nasz klubowy i nie tylko świat stanie się lepszy. Love, peace and music.

Autor: Adam Orębski / Nie Bój Się Elektroniki NBSE