‚Przez to, że kobiet jest mniej, traktuje się je inaczej’ – ISNT & VTSS (Oramics) – WYWIAD

3 126
Wywiad
‚Przez to, że kobiet jest mniej, traktuje się je inaczej’ – ISNT & VTSS (Oramics) – WYWIAD

Krótko po Międzynarodowym Dniu Kobiet przedstawiamy Wam wywiad z przedstawicielkami nowego projektu o nazwie Oramics, który ma wesprzeć kobiety na polskiej scenie klubowej.

Za Oramics stoją didżejki i producentki znane do tej pory z działań w kolektywie Behind The Stage. Isnt i Vtss chcą wzmocnić pozycję kobiet w muzyce elektronicznej, wspierać grające i tworzące muzykę dziewczyny czy pomóc stworzyć im przyjazną scenę w Polsce i Europie. Już wkrótce przez serię wydarzeń i podcastów Oramics będą prezentować najciekawsze artystki/artystów polskiej sceny. A jak ta scena wygląda oczami kobiet? Zachęcamy do lektury.

ISNT & VTSS (Oramics) – WYWIAD

Czy kobietom w klubowym świecie jest trudniej osiągnąć sukces czy wręcz przeciwnie?
Isnt: Jest to złożony temat. Z jednej strony wydawać by się mogło, że nam łatwiej, ponieważ jest nas mniej i nadal traktuje się naszą obecność w line upie jako swego rodzaju atrakcję. Mimo iż ilość grających kobiet w ostatnich 10 latach wzrosła, to nadal jesteśmy jeszcze w ten sposób w niektórych środowiskach tak postrzegane. Z drugiej strony, czasem pojawia się zwykła zawiść czy zazdrość. Spotkałam się np z opiniami, gdzie zarzucano niektórym producentkom, że na pewno same nie produkują muzyki, raz nawet usłyszałam „chłopak jej robi tracki”. Słyszałam też, ze na pewno mi łatwiej, bo jestem dziewczyną. Otarłam się zarówno o negatywny jak i pozytywny stosunek mężczyzn do kobiet w tym środowisku. Są Ci, którzy będą hejtować i są tacy, którzy są wielkim wsparciem i bardzo dopingują kobiety. Sama miałam możliwość zacząć grywać sety w stolicy dzięki męskiemu wsparciu i spotkałam się z ogromnym supportem. Wszystko zależy od tego na kogo trafi kobieta, która zaczyna swoją przygodę. Na pewno jest to nierówna droga ale cieszy mnie fakt, że sytuacja się zmienia i coraz częściej docenia się dziewczyny za to co robią, a nie tylko za to, że są kobietami.
Vtss: Ja zaczynałam grać dopiero parę lat temu, dużo później niż Isnt. W moim przypadku od początku czułam i było dawane mi to w wielu środowiskach do zrozumienia, że nie jestem traktowana poważnie ze względu na to, że jestem dziewczyną; że żeby być traktowaną na równi z Panami, muszę pracować czasem dwa razy tak ciężko i udowadniać coś ciągle wszystkim. Łatwiej może jest z rozpoznawalnością, bo ze względu na małą ilość kobiet w branży dużo łatwiej zapamiętuje się tę jedną djkę (nawet jeśli nie gra super…), natomiast glass ceiling głównie tworzą niektórzy koledzy z branży. Z dzisiejszej perspektywy wyszło mi to wszystko nawet na dobre, ta wysok zawieszona poprzeczka zmotywowała mnie bardzo, jednak wiem, że nie każda młoda osoba nie poddałaby się po takim przyjęciu, mogłaby się czuć zaszczuta i zrezygnować ze spełniania się w swoich pasjach etc. już na samym początku.
Ostatnio z okazji dnia kobiet zrobiłem małe podsumowanie aktywnych polskich didżejek. Wyszło ponad 30 nazwisk, tylko z gatunku house czy techno. Dlaczego rzadko widzimy je na scenie?
Isnt: Same szukamy dziewczyn na nasze imprezy i nie zawsze jest łatwo. W Polsce jest ich stosunkowo mało, ale i tak więcej niż było kiedyś. Cieszy mnie fakt, ze pojawia się sporo młodych producentek, które biorą się za produkcję i robią niesamowitą muzykę. Dlaczego kobiety nie pojawiają się tak często? Moim zdaniem dlatego, że mało osób o nich wie. Dlatego pracując przy BTS, a teraz wspólnie z Martyną tworząc Oramics, chcemy pomagać w promocji takich osób. Ze względu na jakieś już doświadczenie łatwiej nam jest dotrzeć do szerszej publiczności, polecić czyjąś twórczość i wypromować ją.
Vtss: Nie wiem, nie widziałam tej listy, może to być kwestia związana z konkretnymi nazwiskami. Nam też jako Oramics nie chodzi o to, żeby promować kobiety tylko dlatego, że są kobietami, że będziemy promować każdą dziewczynę z soulseekiem i kontrolerem tylko dlatego, że jest kobietą. Natomiast jest wiele artystek, które nie mogą się przebić etc., które chciałybyśmy wspierać i którym chciałybyśmy pomagać, żeby dla nich i kolejnych dopiero zaczynających dziewczyn stworzyć bardziej przyjazną scenę.


Vtss fot. Olga Jasnowska
Pierwsza myśl jaka Wam przychodzi do głowy, kiedy widzicie 100% męski line-up?
Isnt: Nie mam nic przeciwko 100% męskiemu line-upowi, jeśli fajnie grają to chętnie pobawię się do ich setów.
Vtss: U mnie podobnie, jeśli jest to impreza. Czasami jest ona w konkretnym klimacie, o konkretnym funduszu i nawet nie ma opcji dobrania w Polsce dziewczyn, które by pasowały. Natomiast festiwale (z większymi funduszami niż lokalne imprezy) już trochę mnie rażą, gdy nie ma zapraszanych kobiet, a argument, że nie ma fajnych kobiet grających (a takie argumenty się zdarzają) jest strasznie smutny. Przykładem, że można zapraszać dużo kobiet jest np Unsound Festival, a nie spotkałam się z żadną opinią, że dziewczyny, które tam są zapraszane, są słabymi artystkami lub jakoś obniżają poziom festiwalu. Wystarczy poświęcić trochę więcej czasu na research.
Berlińska scena i panujące na niej trendy są Wam dobrze znane. Czy na niej tak duże dysproporcje też są obecne?
Isnt: Tak, natomiast tam jest zdecydowanie więcej grających kobiet niż w Polsce.
Vtss: Wydaję mi się, że dysproporcje są w wielu miejscach, również w Berlinie, jednak tam już dłużej się o tym mówi i zwraca się na to uwagę. W Berlinie czy w Hamburgu są klubz, na którym nie ma imprezy bez grającej kobiety. W Polsce, poza naszą ekipą (Behind The Stage), zwraca na to uwagę np. Brutaż i Szpitalna 1, co czasem nie jest najprostszą opcją, czasem trzeba ściągać dziewczyny zza granicy, żeby fajnie pasowały do imprezy. Jednak trzeba przyzwyczajać publiczność do grających kobiet, żeby skończyć z efektem ‘małpy w zoo’, żeby wszyscy byli traktowani na równi, bez względu na płeć.


Isnt fot. Nodar Kontselidze
Kto ponosi winę za taką sytuację? Promotorzy, kluby, nastroje w społeczeństwie, czy kobiet w branży muzycznej jest po prostu mniej?
Isnt: Jest ich zdecydowanie mniej, ale na przestrzeni czasu można zauważyć, że sytuacja się zmienia i mamy coraz więcej kobiet, które grają/produkują muzykę.
Vtss: Jedno wynika z drugiego – przez to, że kobiet jest mniej, traktuje się je inaczej. Doszliśmy do tego, że niektórzy promotorzy zdali sobie sprawę z robienia kapitału na robieniu babskich line upów, promotowanych potem hasłami ‘nie dość, że piękne to jeszcze zdolne’, ‘najpiękniejsze polskie djki’ etc. Nie mam nic przeciwko damskim line upom, jeśli są tworzone, żeby zwrócić uwagę na ciekawe artystki (tak samo jak nie mam nic przeciwko męskim). Jednak łatwo zauważyć kto ma jakie intencje i czy nie jest to wyłącznie zbijanie kapitału na ‘modnym’ temacie kobiet. Oczywiście idealną sytuacją byłzby line upy mieszane, 50/50, do tego trzeba dążyć.
Wasz projekt chce odczarować tę sytuację. Co macie w planach?
Oramics: W planach mamy robienie imprez, eventów koncertów, mamy daty w Krakowie, Warszawie i Lublinie. Seria podcastów już ruszyła – pierwszy materiał nagrała ISNT, ale potwierdzonych mamy kolejnych 5 artystek. Chcemy poprzez nasze social media i eventy zwrócić małą uwagę słuchacza na kobiety i artystów nieheteronormatywnych, na dalszym etapie chcemy robić również różne warsztaty.

Więcej o projekcie TUTAJ.
Zdjęcie główne: Nodar Kontselidze