Dlaczego powinniście zobaczyć Awakenings Festival?

1 692
Relacja
Dlaczego powinniście zobaczyć Awakenings Festival?

Awakenings Festival odwiedziłem po raz pierwszy w 2018 r.  i muszę przyznać, że poczułem się, jakbym oberwał mocnym prawym sierpowym. Przez cały następujący rok dzielnie walczyłem na ringu, podejmując kolejne walki tylko po to, aby podczas tegorocznej edycji zostać wręcz znokautowanym lewym prostym.

Długo zastanawiałem się, jak opisać wydarzenie właściwie pozbawione wad. Tradycyjne top 5 setów? Wszyscy wspinają się na wyżyny. Organizacja? Dopracowana pod każdym względem. Stwierdziłem zatem, że podsumuję, dlaczego w moich oczach to najwspanialszy festiwal elektroniczny i jednocześnie postaram się zachęcić Was do udziału w nadchodzącej, jubileuszowej edycji. Oto 8 powodów, dla których powinniście się tam wybrać w przyszłym roku!

1) Amsterdam – Awakenings Festival

O ile Berlin i Ibiza powszechnie uważane są za stolice klubowej Europy, to w większych wydarzeniach prym wiedzie, w moim mniemaniu, właśnie stolica Holandii. Oprócz Awakenings Festival, swoje eventy organizują tu takie marki jak Loveland, Dekmantel czy Diynamic, o słynnym Amsterdam Dance Event nie wpominając. To miasto, zwłaszcza w lecie, żyje muzyką elektroniczną i da się to odczuć już w momencie postawienia stopy przed zjawiskowym Amsterdam Centraal.

Awakenings odbywa się w parku Spaarnwoude, formalnie już na terenie Harleem. W żaden sposób nie umniejsza to jednak fenomenalnej, świątecznej atmosfery. Przeciwnie – Harleem to taka mini kopia Amsterdamu, która podczas festiwalu zwykła być najeżdżana przez wielu miłośników elektroniki.

2) Marka Awakenings Festival

Minęło już 22 lata, odkąd Rocco Veenboer założył Awakenings, które początkowo było eventem halowym w słynnym Gashouderze. Kilka lat później powstał już sam festiwal, który będzie obchodzić swoje 20-lecie w 2020 r.

Rocco wciąż dzielnie nawiedza losowe sceny podczas każdej edycji, wykrzykując „ARE YOUUU READY FOR [tu wstawcie pseudonim DJ-a]”, co stało się już nieodłącznym elementem Awakenings Festival. Oprócz tego, marka ta współorganizuje duże eventy podczas Wielkanocy, Nowego Roku, ADE, a od zeszłej jesieni, wraz z Time Warp – Connect
w Dusseldorfie.

SPRAWDŹ: ADE 2019 ogłasza pierwszych artystów

Swoją drogą, zabawnie słucha się historii np. Josepha Capriatiego, który opowiadał swego czasu o początkach występów w Spaarnwoude. Jego set zaplanowany był dość wcześnie, a na scenie zawitało niecałych 200 słuchaczy. Jak się okazało, znaczna część z nich pochodziła z jego rodzinnego Neapolu i stawiła się tam tak wcześnie, aby wspierać rodaka. Obecnie przez jeden dzień wydarzenia przewija się około 40 tysięcy osób.

3) Atmosfera Awakenings Festival

Czyli coś, czego chyba wszyscy szukamy na festiwalu, oprócz dobrej muzyki. Klimat i ludzie na Awakenings Festivaljedyni w swoim rodzaju. Setki nacji, przeróżne grupy wiekowe i niepowtarzalne uczucie wszechobecnej przyjaźni. No chyba, że przez przypadek szturchniemy kogoś w kolejce po piwo, to wtedy już właściwie stajemy się rodziną.

W internecie można znaleźć mnóstwo ujęć zachwyconych twarzy zarówno uczestników, jak i bawiących się wspólnie DJ-ów. Jeszcze większe wrażenie wywiera widok na żywo 80-letniego pana, który żwawo tupie do gry Ilario Alicante albo córek Adama Beyera i Idy Engberg, dzielnie dopingujących w nausznikach mamę. Obrazy jedyne w swoim rodzaju, które na długo zapadną mi w pamięci.

4) Organizacja Awakenings Festival

Materiał szkoleniowy dla każdego festiwalu na świecie. Od samego początku – transport spod stacji kolejowych w postaci autobusów kursujących średnio co 5 minut. Bezbłędnie ulokowane wszelkie stoiska gastronomiczne, z wymianą żetonów, z darmową wodą pitną (!), toalety, a nawet punkty z masażem czy ładowaniem telefonów. Brak większych kolejek w żadnym newralgicznym miejscu.

Jedynym małym niedociągnięciem tegorocznej edycji była zbyt mała ilość stref, gdzie można było się schronić przed słońcem. Trochę więcej zwykłych parasoli na pewno oszczędziłoby uczestnikom, w tym mi, nieprzyjemności związanych z temperaturą.

Jednakowoż, jak co roku, tuż po zakończeniu występów pojawiła się ankieta, w której można skomentować wszelkie aspekty imprezy. Jestem pewien, że organizatorzy odpowiednio zareagują na zaszłą sytuację i wyciągną niezbędne wnioski podczas przyszłej edycji.

5) Zmienność – Artyści na Awakenings Festival

Znamy światowe eventy, vide Time Warp, w których od lat nie spodziewamy się żadnego elementu zaskoczenia. Co roku gra tam stały skład uznanych nazwisk, który jest nieznacznie modyfikowany, w zależności od popularności danych artystów. Na Awakenings Festival występuje nieco odmienna sytuacja.

Organizatorzy dają tu szansę „mniej znanym” artystom, którzy mieli za sobą bardzo owocny rok. ARTBAT, Antigone czy 999999999 –  wszystkich mieliśmy okazję ujrzeć w line-upie. Świetny sezon Adriatique czy ANNY zaowocowały z kolei występami na jednej z dwóch głównych scen.

Mocno przetasowały się składy namiotów, gdzie z reguły możemy zastać granie z gatunku tych szybszych. Zabrakło również Carla Coxa czy Dubfire – po dwa mocne sety zaprezentowały za to Amelie Lens czy Charlotte De Witte. Co istotne, niewielu artystów grało na tej samej scenie, co w zeszłym roku. Te wszystkie roszady wprowadzają stały powiew świeżości do imprezy z tak długą już przecież tradycją.

6) Sety Awakenings Festival

Część, która z reguły zajmuje najwięcej miejsca w każdym opisie festiwalu, w tym wypadku może zostać omówiona dość… krótko. Tam po prostu nie ma słabych występów, a zarazem trudno kogoś jednoznacznie wyróżnić. Ponadto, jest to chyba jedyny event, podczas którego zachwycony będzie zarówno fan Drumcode, Afterlife, jak i bardziej surowego techno czy nawet disco (viva Gerd Janson!).

– Słyszycie, jak tłucze DJ Rush?

– Nie, bo Amelie robi jakiś totalny kosmos.

– Chodźcie lepiej na Kolscha, gra wszystkie swoje sztosy!!

– Nie mogę, właśnie Mills wjechał z The Bells…

Przygotujcie się na właśnie takie dialogi przez cały czas trwania festiwalu, a oprócz tego na niezliczone dyskusje w powrotnym samolocie. Całe szczęście, że część setów dostępna jest w sieci, bo tylko wtedy jestem w stanie sobie choć trochę wybaczyć brak zdolności bilokacji. A nawet to nie wystarcza, gdy każdego dnia mamy 8 closingów klasy światowej.

7) Produkcja Awakenings Festival

Zwykłem nazywać Awakenings Festival „Disneylandem dla dorosłych”, bo właśnie paryski kompleks przypomina mi ogromny teren Spaarnwoude. Jedynie zamiast różowego pałacu – potężna Area W, a zamiast słynnej fontanny – przepiękne jezioro ulokowane między trzema „bocznymi” scenami.

Odnajdą się tutaj zarówno zwolennicy przestrzeni przepełnionych dymem, zaduchem i ciemnością (Area Z & A), kolorowych instalacji (Area B & C), czy świateł i ciekawych wizualizacji (namioty X i Y). Słynny już closing Adama Beyera z pokazem pirotechnicznym na głównej scenie ogląda z zapartym tchem chyba każdy, niezależnie od stricte muzycznych upodobań.

8) Niezapomniane wydarzenie.

„Życie po Awakenings już nigdy nie będzie takie samo”, powiedział mój znajomy. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100 procentach. Jeżeli uważacie, że to przesada, to dajcie namówić się na wycieczkę już 27.06.2020, a wspomnicie te słowa. UWAGA! Jest tylko jedno niebezpieczeństwo – przez kolejne 365 dni nic nie zrobi na Was nawet zbliżonego wrażenia. Żeby nie było, że nie ostrzegałem…