Muno.pl Podcast 46 – Ryan Davis

5 882
Podcast

W tym tygodniu podwójny powód do świętowania. Po pierwsze, premiera debiutanckiego albumu Ryana Davisa „Particles of Bliss”. Po drugie, ekskluzywny miks przygotowany przez tego artystę specjalnie i wyłącznie dla czytelników Muno.pl

Poniedziałek był wielkim dniem dla Ryana Davisa, który po sześciu latach obecności na scenie muzyki elektronicznej wydał swój debiutancki album „Particles of Bliss”. I tym razem, artysta nie odchodzi od swojego charakterystycznego brzmienia, konsekwentnie wypełniając melancholią oraz emocjami kolejne kompozycje.
W naszej rozmowie z Ryanem Davisem oczywiście nie zabrakło pytań o jego najnowsze wydawnictwo. Dzięki temu już przy odpalaniu pierwszego utworu- „The Enchanted Garden”, będziecie w posiadaniu wiedzy na temat procesu powstawania albumu, miejsca jego narodzin oraz przyświecającej mu idei. Co więcej, kilka produkcji z krążka „Particles of Bliss” znalazło się również w miksie, który artysta przygotował specjalnie dla naszych czytelników.
A wszystko zaczęło się w 2007 roku, kiedy to artysta zadebiutował singlem „Transformer”. Na szerokie wody wypłynął już dwa lata później, dzięki kawałkowi „Spicyal Sound”, który znalazł się na „Live At Robert Johnson Volume 3” i grany był przez Martina Gore’a z Depeche Mode podczas trasy koncertowej zespołu. Uwadze nie umknął również utwór „Zodiac”, który z kolei pokochała Ellen Allien i Dominik Eulberg. Od ponad roku artysta związany jest z wytwórnią Traum, jednocześnie prowadząc swoje dwa labele, co każe nam przypuszczać, że kariera muzyczna Ryana Davisa w dalszym ciągu będzie się rozwijać.
Zachęcamy was do przeczytania wywiadu z artystą oraz przesłuchania Muno.pl Podcast 46 mixed by Ryan Davis!


POSŁUCHAJ:


Muno Podcast 46 – Ryan Davis by muno.fm

WYWIAD: RYAN DAVIS (Berlin)

W jakim mieście tworzyłeś swój debiutancki album? Czy miejsce ma znaczenie dla twojej twórczości?

Album był tworzony w Berlinie, w którym to mieszkam. Berlin rzeczywiście jest miejscem spotkań wielu kultur i zjawisk, w którym buzuje od różnorakich pomysłów. Spacerując ulicami czujesz jego pozytywną energię. Miejsce samo w sobie nie jest dla mnie aż tak ważne przy tworzeniu nagrania… Ważny jest nastrój, to co czuję w danym momencie oraz całkowita wolność tworzenia. Bardzo istotne dla mnie jest również znalezienie równowagi pomiędzy pracą w studiu, a wolnym czasem, kiedy to znajduje nowe inspiracje. Można powiedzieć, że to poprzez mój stan umysłu miasto stawało się inspirujące i miało wpływ na album.
Czy był jakiś konkretne cel, które chciałeś osiągnąć tworząc album?
Kiedy zacząłem prace nad albumem, nie miałem pojęcia jak się do tego wszystkiego zabrać. Wiedziałem jedynie, że mam więcej wolności i przestrzeni niż przy epkach. Ostatecznie album jest swojego rodzaju retrospektywą i pokazuje to co zrobiłem, to co robię obecnie i to czym zamierzam się zająć w przyszłości. Jest on sumą tego, co uzbierałem przez ostatnie lata i punktu, w którym znajduje się w danym momencie.
Wydałeś album po sześciu latach obecności na scenie muzyki elektronicznej. Jak długo zajęło ci stworzenie „Particles of Bliss”? Czy trzymasz się określonego planu działania w trakcie pisania muzyki?
Pomysł na zrobienie albumu pojawił się w kwietniu 2012 roku wraz z otrzymaniem takowej propozycji od Traum. Najpierw, posklejałem kilka mniejszych pomysłów, które mogłyby znaleźć się na albumie… kiedy uzbierałem ich ponad 40, zacząłem tworzyć z większości z nich kawałki. Następnie, analizowałem odczucia, jakie wywołują we mnie te utwory i co znaczą dla całego albumu. Wiele produkcji po prostu wychodziło z mojej głowy… podczas zakupów albo jazdy metrem pojawiały się melodie, które musiałem sobie zapisać. Oczywiście, zdarzały się też dni, kiedy włączałem swój sekwenser i czekałem na natchnienie.
W ostatnim kawałku “Particles of Bliss” pojawiasz się również w roli wokalisty…
Zgadza się. Spacerowałem kiedyś w nocy i poczułem, że chcę zrobić kawałek z wokalem. Kiedy zacząłem pracować nad produkcją, nie przychodził mi do głowy nikt, kto mógłby zaśpiewać. Postanowiłem więc sam spróbować. Ostatecznie, byłem bardzo zadowolony z efektów i chciałem pokazać tę część mnie na albumie.
Czy jest osoba, której chciałbyś szczególnie podziękować za pomoc przy albumie?
Album całkowicie składa się ze mnie i mojej muzyki, ale nie powstałby bez Riley, który podsunął mi ten pomysł i motywował do działania. Również wiele inspirujących podróży, muzyków i przyjaciół, których poznałem w ciągu ostatnich lat miało wpływ  na cały proces powstawania albumu. Poczucie zrozumienia przez innych, pozwalają ci być sobą i motywują do dalszych działań. Tak więc, wsparcie i miłość do mojej muzyki, pozwalają mi dalej działać!
Czy zanim zostałeś pełnoetatowym producentem i djem, miałeś jakieś inne zajęcie?
Zawsze myślałem, że zostanę projektantem. Byłem dobry w rysowaniu i znajdowaniu różnorodnych rozwiązań. Tak więc zacząłem studiować design przemysłowy. W tym samym czasie odkryłem w sobie głęboką miłość do muzyki i zacząłem również skupiać się na niej. Na końcu, musiałem zadecydować , w jaki sposób chce dawać upust swojej kreatywności. Ostatecznie wygrała muzyka i cieszę się, że podjąłem taką decyzję.
Który moment traktujesz jako punkt zwrotny w swojej muzycznej działalności?
Nigdy było wielkiego przełomu w mojej muzycznej karierze. Rozwijałem się powoli i systematycznie. Poznałem wszystkie aspekty tego biznesu przeżywając zarówno radosne, jak i smutne chwile. Są jednak szczególne momenty, takie jak wtedy gdy kontaktujesz się z artystami, których uwielbiasz albo twój kawałek bardzo dobrze się sprzedawał, pojawił się na chartach lub kompilacji. Chociażby jedną z większych niespodzianek było to, że Depeche Mode grał na swoich koncertach mój utwór „Spicyal Sound”. Z roku na rok osiągałem coraz więcej i poszerzałem grono osób w swoim otoczeniu. Czuję się bardzo dobrze w punkcie, w którym znajduje się obecnie. Traum jest idealnym miejscem dla moich melodyjnych produkcji i bardzo się cieszę, że zaczęliśmy współpracować ze sobą. Ludzie z wytwórni są fantastyczni i uwielbiam z nimi grać i pracować. Mój label również się rozwija i mogę naprawdę decydować co chcę wydawać. To naprawdę wielki przywilej.
Mieszkasz w Berlinie, punkcie docelowym wielu młodych artystów. Stworzyłeś również Back Home label, którego głównym celem jest wspieranie nowych talentów. Czy masz swój własny obraz młodej sceny muzyki elektronicznej, którym chciałbyś się z nami podzielić?
Widzę wiele zdolnych osób, które wypracowało brzmienie zasługujące na rozgłos. I dotyczy to wszystkich stylów i gatunków. Idea, która przyświeca moim labelom to chęć dania szansy młodym artystom w zrobieniu pierwszych kroków i skontaktowanie ich z moimi bardziej znanymi kolegami, którzy pomogą im zwrócić na siebie uwagę. Back Home jest coraz bardziej elektroniczny i instrumentalny, odwraca się od tego co powszechnie określa się mianem „world club music” albo „dj music”. Z drugiej strony, Klangwelt skupia wokół siebie naprawdę świetnie brzmienie, lecz zachowuje ducha parkietowych kawałków.  Back Home zwraca się natomiast bardziej w stronę alternatywy. Jednak obydwa brzmienia zasługują na taką samą uwagę i klubowicze nie powinni zapominać o tych pięknych chwilach relaksu przy dźwiękach ułożonych w wyrafinowane struktury.
Jakie masz plany na najbliższy czas?
Naprawdę nie wiem, gdzie zaprowadzi mnie mój kolejny krok. Jestem zainteresowany stworzeniem bandu, ale muszę poszukać odpowiednich muzyków. Na pewno wkrótce pojawi się moja nowa epka, nowe wydawnictwa na moim labelu… wszystko jest bardzo otwarte i będę zmierzać tam, gdzie czuję się najbardziej komfortowo, a moje brzmienie cieszy się zrozumieniem.
Czy możesz powiedzieć nam coś o nagranym przez siebie miksie?
Mój miks jest próbą znalezienia równowagi pomiędzy muzyką klubową, a muzyką do słuchania. Zawsze próbuję opowiedzieć jakąś historię, budować pewne emocje, kreować wyjątkowe momenty. Ten miks składa się z kilku utworów z mojego albumu oraz kawałków osób, których naprawdę uwielbiam grać i słuchać. Mam nadzieję, że słuchacze poczują to co chciałem im przekazać.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Magda Nowicka Chomsk


Muno Podcast 46 – Ryan Davis by muno.fm