„Muzyka jest potężną siłą w czasach politycznego napięcia” – FOREST SWORDS

248
Wywiad
„Muzyka jest potężną siłą w czasach politycznego napięcia” – FOREST SWORDS

Zapraszamy na zapis rozmowy z pochodzącym z Liverpoolu i reprezentującym legendarny label Ninja Tune artystą.

W wywiadzie opowiada m.in. o swoich początkach z muzyką elektroniczną, dobieraniu utworów na kompilację DJ Kicks, ulubionych artystach z Polski i byciu porównywanym do Buriala.

Jak wszedłeś do świata undergroundowej muzyki tanecznej? Czy pamiętasz pierwszy klubowy utwór w twoim życiu, jaki zwrócił twą uwagę?

Wydaje mi się, że pierwszymi artystami elektronicznymi, którzy przyciągnęli mnie swą twórczością byli Massive Attack I Bjork. Wtedy kupowałem mnóstwo singli CD – miałem 12 lub 13 lat. Te płyty wychodziły ze znakomitymi remiksami i rozszerzonymi wersjami podstawowych utworów. Tak więc elektronika dotknęła mnie chyba właśnie wtedy, a dorastając I idąc na studia odkryłem wytwórnie takie jak Warp czy R&S, Ninja Tune z bardziej eksperymentalnymi artystami.

 Twoje pierwsze wydawnictwo „The Highest Flood” opublikowała właśnie kultowa Ninja Tune. Czy to ty sam do nich aplikowałeś? 

Tak naprawdę to omawialiśmy współpracę przez około rok, ale od początku czułem, że ufam ludziom z tego labelu. To historyczna wytwórnia, która zrobiła doskonałą robotę z całą masą producentów w przeszłości, ale robią też świetne rzeczy z nowymi jak The Bug, Actress, Helena Hauff itd. Czułem, że to najwłaściwszy krok stać się członkiem tej rodziny i mam wrażenie, że mój album odzwierciedla ich energię. To wspaniali pasjonaci, którzy są bardzo otwarci na sugestie i nowe pomysły. Cokolwiek wymyśliłem odnośnie teledysku, opakowania płyty czy grafiki – podobało im się i współpracowaliśmy idealnie.

W maju 2018 zmiksowałeś kompilację z cyklu DJ Kicks. Zawierała ona bardzo różnorodne brzmienia: od postpunku z lat 80. po dub. Jaki był twój klucz doboru tych utworów?

Im więcej czasu spędzałem na robieniu miksów i DJ-owaniu , tym większą zdawałem sobie sprawę, że dobór utworów i ich połączenie jest kluczowy – nawet, gdy nie wydaje się to być początkowo oczywiste. Myślę, że to naturalne przyciąganie energii – nawet gdy utwory powstały w różnych dekadach, bądź reprezentują zupełnie inne gatunki. Przy DJ Kicks zwracałem szczególną uwagę na selekcję nagrań, chciałem, by były to te utwory, które w jakiś sposób na mnie wpłynęły. Pragnąłem, by słuchacze zrozumieli, czemu moja własna muzyka brzmi właśnie tak, jak brzmi. To jest bardziej jak audycja radiowa aniżeli klubowy miks przeznaczony na parkiet – coś takiego, co mógłbyś przypadkiem odkryć nocą w przypadkowo wybranej stacji radiowej…

Na tej składance zawarty jest również utwór polskiego artysty Lutto Lento („ Gyal A Devil“). Czy znasz również innych DJ-ów i producentów z naszego kraju?

Staram się pilnie śledzić, co muzycznie dzieje się w Polsce, gdyż polska publiczność od zawsze bardzo wspiera moją muzykę. Macie mnóstwo świetnej undergroundowej muzyki, autorów i kompozytorów, którzy popychają waszą scenę do przodu. Nie umiałbym wymienić jednego ulubionego artysty, ale w ubiegłym miesiącu usłyszałem np. muzykę z warszawskiego labelu Intruder Alert. Jestem też wielkim fanem Wacława Zimpela, który jest multiinstrumentalistą i kompozytorem.

Występujesz zarówno w klubach jak i na festiwalach ( w 2012 słuchaliśmy cię na OFF Festivalu). Jaka jest różnica między graniem muzyki i jakości publiczności w takich miejscach?

Różne festiwale maja różną energię I publiczność. Niektóra bardziej żywiołowo reaguje na dziwne i eksperymentalne dźwięki, inni chcą bardziej tanecznych. I to wszystko mi pasuje! Występy w małych klubach są głównie mymi autorskimi, więc publiczność jest bardziej intensywna, skoncentrowana, gdy z zna mą twórczość i grany materiał. Na festiwalach często pojawiają się ciekawi nowości ludzie, którzy wcześniej mnie nie słyszeli, więc pod nich trochę inaczej projektuję seta.

Twoje ostatnie albumy były bardzo wychwalane przez krytyków, w 2010 Pitchfork opublikował artykuł sugerujący, że jesteś częścią nowej generacji producentów takich jak James Blake , Bon Iver czy Burial. Czy tak pozytywne recenzje napędzają cię do cięższej pracy?

Miło, gdy ludzie cieszą się moja muzyką i jestem zaszczycony będąc porównywanym do tych artystów. Ale nie sądzę, by to wpływało na muzykę, którą stworzę. Po prostu kontynuuję, to co zacząłem i robię to najlepiej jak sobie wyobrażam. Wierzę, że publiczność to doceni.

„Compassion” jest albumem, który nie jest już tak ciężki i ciemny jak poprzednie wydawnictwa. Widać, że włożyłeś w muzykę więcej “Światła”. Czy to znak jakichś zmian w twoim życiu?

Myślę, że chciałem by brzmiało to wszystko trochę jaśniej, bardziej przyjaźnie. Chodziłem do klubów, grałem więcej koncertów I zacząłem sobie zdawać sprawę jak potężną siła jest muzyka – zwłaszcza w tych strasznych czasach politycznego napięcia. Również grając mój album ‚Engravings’ na żywo chciałem nadać mu nowej, świeżej energii, mimo, że był ciemny i ciężki. Uważam, że ‚Compassion’ wciąż ma tę samą intensywność jak me starsze wydawnictwa, ale jest nagrane w sposób – nazwijmy to- bardziej otwarty.

Jesteś również grafikiem – jak widzisz przyszłość projektowania, warstwy wizualnej w przemyśle muzycznym za 10 lat, podczas gdy większość muzyki ukazuje się już głównie w wersji cyfrowej i coraz mniej osób zwraca uwagę na piękne okładki long -playów i płyt kompaktowych?

Uważam, że grafika jest nadal szalenie ważnym elementem muzyki, może tylko na inny sposób niż kiedyś, gdy używasz serwisów streamingowych, ale wciąż musisz się czymś wyróżnić. Ludzie wciąż kochają patrzeć na piękne okładki – spójrz tylko na Instagram, ludzie wciąż maja silną interakcję z rzeczami wizualnymi, tylko teraz jest to rzadziej w formie fizycznej. Oczywiście mniej fanów kupuje winyle czy CD, ale wciąż mają one pięknie zaprojektowane opakowania. Dla mnie jest to równie ważne jak muzyka, którą robię, nawet gdyby tylko 20 osób miało kupić mojego winyla! (śmiech)

Opowiedz nam o ścieżce dźwiękowej do filmu, którą przygotowałeś. Premiera odbyła się podczas festiwalu Sundance…

Obejrzałem film bez dźwięku, pewnie 4-5 razy. Potem stopniowo pojawiały się w głowie moje pomysły na jego udźwiękowienie. Czasem były to natychmiastowe idee, czasem przychodziły wolniej. To wielka satysfakcja widzieć i słyszeć jak obraz i dźwięk do siebie pasują. Czasem dziwne przypadki sprawiają, że to dopasowanie jest iście perfekcyjne.

Grałeś niedawno w Białymstoku podczas ISFF Zubroffka Festival? Jakie masz wspomnienia?

Było mi wspaniale, byłem pod wrażeniem całego festiwalu. Pierwszy raz występowałem tam w takiej formie. Organizatorzy byli bardzo gościnni, a publiczność miała otwarte głowy. Grałem tam do filmu, który był bardzo psychodeliczny, więc próbowałem tak dopasowywać się do tych obrazów. Bardzo chciałbym tam jeszcze kiedyś wystąpić !

Rozmawiał Artur Wojtczak