Mind Against dla Muno.pl – WYWIAD

1 964
Zapowiedzi
Mind Against dla Muno.pl – WYWIAD

Duet Mind Against w ubiegły weekend odwiedził Polskę. Była to doskonała okazja do krótkiej rozmowy z artystami m.in. o przeprowadzce do Berlina, procesie twórczym i karierze.

Alessandro i Federico Fognini pochodzą z Włoch, ale na stałe osiedli w Berlinie. Choć jako Mind Against na scenie pojawili się niespełna 4 lata temu, mają już na koncie remiksy stworzone dla takich gwiazd jak Roisin Murphy, WhoMadeWho, Art Department, PillowTalk czy Green Velvet oraz współprace z największymi wytwórniami – Cocoon, Kompakt i Life & Death.
Mind Against w ubiegły weekend odwiedzili Polskę, była więc okazja do krótkiej rozmowy z duetem, zaraz po występie w klubie 1500m2. Przy okazji, przypominamy o urodzinowym weekendzie tego klubu w dniach 7-10 listopada, podczas którego zagrają Loco Dice, Pan-Pot, The Dumplings i Tomek Makowiecki. Więcej informacji i bilety znajdziecie tutaj.

WYWIAD: MIND AGAINST (LIFE & DEATH)

W Polsce zwykło się mawiać, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu…
Wiesz, przez to, że jesteśmy braćmi i znamy się przez całe życie, dzielimy unikalną więź.
Na pewno ta więź jest pozytywną sprawą i choć zdarza nam się nie zgadzać ze sobą, to fakt, że znamy się tak dobrze pomaga znaleźć rozsądne rozwiązanie w większości sytuacji.
Nie jesteście typowymi włoskimi maminsynkami, którzy do 30-ki siedzą przyssani do piersi swojej mamy i dość wcześnie zdecydowaliście się opuścić rodzinny dom.
Nie wiedzieliśmy, że krąży taki stereotyp, że typowy Włoch spędza życie ze swoimi rodzicami!
Zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę z Mediolanu od razu jak zrozumieliśmy, że to miasto nie daje nam szans na artystyczny rozwój. Później był Londyn, ale mówiąc szczerze – to też nie było to. Pod wieloma względami Londyn reprezentuje dokładnie te same wartości, przez które uciekliśmy z Mediolanu – jest w ciągłym, chaotycznym biegu. Berlin, w którym mieszkamy teraz jest inny – w szczególności zimą, kiedy śnieg absorbuje cały hałas miasta. Jest bardzo cicho – czasami wręcz depresyjnie, a to dwa czynniki, które uważamy za ważne w procesie twórczym.
Czy projekty, które tworzycie wychodzą dzięki spójności charakterów, czy bardziej z różnic między wami?
Zgadzamy się przy podejmowaniu większości decyzji właśnie dlatego, że pochodzimy z tego samego środowiska muzycznego i mamy praktycznie identyczny gust  – dlatego na przykład ciężko jest nam znaleźć artystę, na temat którego mocno byśmy się nie zgadzali.
Jak wygląda proces twórczy w waszym wypadku? Czy macie jakiś sztywny i stały podział obowiązków, czy jeden z was jest w czymś lepszy od drugiego?
Prawie zawsze zachodzi to dość spontanicznie i nie mamy żadnego konkretnego podziału obowiązków, dzięki czemu rezultat pozostaje na tyle organiczny, na ile jest to możliwe. Dobre jest to, że większość rzeczy jesteśmy w stanie robić w tym samym czasie. Często zdarza się, że jeden z nas ma więcej inspiracji w danym momencie niż ten drugi, albo z jakiegoś powodu nie możemy być w studiu w tym samym czasie, a trzeba kontynuować jakiś projekt – wtedy wygodne jest to, że na dobrą sprawę jesteśmy jedną osobą – tyle, że pomnożoną razy dwa.
Od początku jesteście związani z Life and Death – szykujecie coś nowego?
W przeciągu paru miesięcy planujemy wydać kolejną EPkę, która będzie kontynuacją naszych poprzednich płyt (Atlant i Avalon). Mamy też parę kolaboracji przed sobą, które odpalimy przez różne platformy. Pojawi się też parę remiksów na początku przyszłego roku, a harmonogram występów w Europie i Stanach na najbliższe miesiące jest już bardzo napięty.
Jakie wrażenia z imprezy w 1500m2?
Graliśmy rozszerzony set, czyli to, co lubimy robić najbardziej! Mamy wtedy czas na eksperymenty i jesteśmy w stanie zaprezentować o wiele więcej materiału niż podczas krótkiego występu. Mieliśmy też okazję wypróbować na publiczności niektóre z naszych nowych, świeżych kawałków.
Rozmawiał Igor Konefał