SOHN dla Muno.pl WYWIAD!

Wywiad

'Portale typu Soundcloud czy MySpace to czarna dziura' - mówi w rozmowie z Muno.pl SOHN. Jaki był jego przepis na sukces i dlaczego czuł się winny po ostatnim występie w Polsce? Zapraszamy do lektury!

Tuż przed poznańskim koncertem w klubie SQ udało nam się przepytać Christophera Taylora aka SOHN. Muzyk opowiedział nam między innymi jak wspomina poprzednią wizytę w Polsce, pracę nad debiutanckim albumem, jak smakują pierogi, a także dlaczego Jamie Woon tak długo zwleka z premierą kolejnego krążka.

SOHN wystąpi ponownie w Polsce 24 listopada w klubie Hybrydy w Warszawie. To jedna z ostatnich możliwości by jeszcze w tym roku posłuchać go na żywo w naszym kraju. Zamów bilet już teraz:

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

24.11.2014 | SOHN – koncert | HYBRYDY | WARSZAWA

 

WYWIAD: SOHN (4AD/ UK)

Jesteśmy przed Twoim występem w klubie SQ. Wolisz występować na dużych otwartych przestrzeniach jak na przykład sceny letnich festiwali, czy właśnie kluby? Jest to dla Ciebie jakaś różnica?

Powiedziałbym, że preferuje koncerty w zamkniętym środowisku. Nawet, jeśli jestem na festiwalu to zdecydowanie wole grać w namiocie. Tylko w takich miejscach mogę oddać pracę świateł oraz akustykę koncertu w sposób taki, jaki bym sobie tego życzył. Te rzeczy są dla mnie bardzo istotne. Podczas występu na otwartej scenie nie zawsze może się to udać, tym bardziej, że czasami zdarza się grać przed zachodem słońca.

Jakiś czas temu występowałeś podczas Tauron Nowa Muzyka Festival w Polsce. Twój koncert miał miejsce w Kościele. Wiedziałeś, że zagrasz właśnie tam? Jak zapamiętałeś tamten wieczór?

Winny(śmiech). Czułem się winny.

Dlaczego? Muzyka jaką wykonujesz należy raczej do spokojnych.

Tak. Chodzi o to, że ja i mój zespół wyszliśmy cali na czarno, w kapturach. Wyglądaliśmy jak mnisi. Zagraliśmy w starodawnym kościele. No i zagraliśmy bardzo głośno. Jakby tego było mało moja scena wyglądała jak ołtarz. Można by tak jeszcze długo wymieniać.

Jak publiczność zareagowała na to, co zobaczyła?

Było fantastycznie! Publiczność świetnie się bawiła. Jestem pewien, że wszystkim bardzo się podobało.

Podczas obecnej trasy grasz w Polsce trzykrotnie. Czy miałeś chwilę, aby spróbować popularnego w Polsce jedzenia?

Jestem niemal pewien, że tak. Nie pamiętam jednak nazwy.

Może pierogi?

Tak dokładnie! Próbowałem ich w Krakowie. Były bardzo dobre.

Mieszkasz na stałe w Wiedniu prawda? Dlaczego wyprowadziłeś się z dużego i tętniącego życiem miasta, jakim jest Londyn?

Pierwotnie dlatego, że nie lubię Londynu. Urodziłem się tam. Żyłem tam od zawsze. Chciałem stamtąd zwiać. Stwierdziłem, że dobrze będzie mieszkać w miejscu gdzie nie spędziłem całego dzieciństwa. Próbowałem w kilku europejskich miastach, ale to dopiero w Wiedniu odnalazłem swoje miejsce i przyjaciół. Wszystko jest tu spokojniejsze.

Słyszałem Twój nowy utwór, który zamieściłeś ostatnio na SoundCloud „The Chase”. Uważam, że jest naprawdę świetny! Czy to oznacza, że przymierzasz się do wydania kolejnego albumu?

Na początek muszę napisać nowe piosenki. Póki co ich nie mam. Z „The Chase” wyglądało to tak, że był to utwór, który miał trafić na album. Uważałem jednak, że nie do końca tam pasuje. Zostawiłem go nieskończonego. Potem jakoś dwa dni przed moimi urodzinami, które obchodzę 8 sierpnia wróciłem do niego i dalej pracowałem. W dniu urodzin zadzwoniłem do mojego managera i spytałem „możemy coś wydać?”. Robiliśmy takie rzeczy już przed podpisaniem kontraktu z wytwórnia 4AD, ale i po. Goście z wytwórni zawsze mówili: „Nie możecie tak robić, wszystko musi być zaplanowane bla bla bla”. Zadzwoniliśmy do nich i powiedzieliśmy: „To jest utwór. Chcemy go wydać. Dzisiaj. Wchodzicie w to?” Byli w szoku, ale zgodzili się…

W swoich piosenkach często poruszasz tematy miłości, związków. Większość z nich ma raczej smutny wydźwięk. Dlaczego?

Szczerze mówiąc sam nie wiem. Tak podpowiada mi instynkt, kiedy piszę. Chce coś wyrzucić. Nigdy nie decyduje, o czym dany utwór będzie. Zbieram ze sobą garść wyrazów, które jako całość wyglądają jak śmietnik. Po kilku wersach patrzę na kartkę i zastanawiam się, co mogę z tego stworzyć, aby nadać sens. Wszystko robię podświadomie.

W Twojej muzyce czuje połączenie chłodnej elektroniki Royksopp z delikatnym i wyrafinowanym wokalem Jamie Woon’a? Co powiesz na takie połączenie? Czy jest do dla Ciebie komplement?

Jasne. Niezły strzał. Tak się składa, że Jamie to mój dobry kolega. Wiele wczesnych wersji moich utworów napisałem właśnie u Jamiego w domu w Londynie. Z resztą mamy nawet wspólnego managera.

W takim razie może zdradzisz mi, kiedy Jamie Woon planuje wydać nowy album?

Nawet nie zaczynaj. To pieprzony koszmar (śmiech). Jamie ciągle pracuje nad albumem, ale miał już chyba dwa albo trzy pomysły na to, w jakim kierunku powinna pójść Jego muzyka. Nie wiem gdzie jest teraz, ale jestem pewien, że pracuje.

Robisz sporo remiksów. Czy Twoja praca nad nimi wygląda jakoś szczególnie?

Przede wszystkim przed podjęciem pracy nad wykonaniem remiksu muszę mieć kilka pomysłów na niego. Zwykle znacznie różnią się od siebie. Wybieram jedną drogę. Przyglądam się akordom, a następnie staram się, aby wszystko brzmiało inaczej, zmieniam konstrukcje całego utworu. Chyba tylko raz zdarzyło się, że nie potrafiłem pracować według mojego schematu. Tak było przy kawałku „Mecca” grupy Wild Beasts. Kocham ten utwór tak mocno, że nawet ja nie mogłem zebrać się w sobie, aby zmienić za wiele.

Czy uważasz, że takie strony jak SoundCloud czy Myspace to ciągle dobre miejsce dla młodych muzyków?

To zależy. Portale tego typu to czarna dziura. Setki jak nie miliony zespołów udostępniają tam swoją muzykę. Bardziej zależy, w jaki sposób ludzie o Tobie usłyszą. To nie było tak, że ja po prostu wrzuciłem tam swoją muzykę i nagle bum. Miałem managera. Osobę, która znała 5-6 osób, do których mogła zadzwonić i wysłać moją muzykę. Jeśli posłuchają, jeśli im się to spodoba – wtedy zechcą pogadać. Wiele osób myśli, że wystarczy jedna magiczna strona, jeden magiczny gość, który znajdzie Cię i zadzwoni. To tak nie działa. Potrzebujesz ludzi, którym ufasz, którzy szczerze powiedzą, co myślą o Twojej muzyce. Powiedzą Ci rzeczy, których nie wiesz. Jeżeli masz to wszystko, a do tego masz dobrą muzykę to wtedy i tylko wtedy masz szanse.

Jakie są Twoje dalsze plany po zakończeniu trasy?

Wracam do pisania.

Od razu? Nie planujesz żadnych wakacji?

Nie. To nie czas na to. Nim się obejrzę będzie po trasie, a w głowie będę miał już festiwale. Nie pisze nowej muzyki w trasie. Muszę dobrze wykorzystać czas do letnich występów. Poza „The Chase” nie mam absolutnie nic nowego, ale jest mi bardzo dobrze z tą świadomością

W takim razie życzę Ci samych sukcesów i powodzenia na dzisiejszym koncercie!

Dzięki! Dzięki za rozmowę.

Rozmawiał: Marek Cisek (muno.pl)
Zdjęcia: Jagoda Wa (SQklub)

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →