Łęgi Dębińskie

Łęgi Dębińskie
Miasto:
Poznań
Adres:
ul. Droga Dębińska

 

Łęgi Dębińskie to zielone płuca Wildy i okolic. Ich atrakcyjność polega nie tylko na usytuowaniu ich w dorzeczu Warty czy doskonałej lokalizacji w centrum Miasta, ale przede wszystkim – jest to miejsce z dossier wpisującym się znakomicie w studencką atmosferę Festiwalu.

Miejsce – tj. nadbrzeże Warty znajdujące się po prawej stronie Mostu Królowej Jadwigi dla ruchu zorientowanego ze śródmieścia w kierunku Rataj.

Wybór w perspektywie zabudowy polany koncertowej nad Maltą, nie był przypadkowy. Ogromny teren zielony, przystępny komunikacyjnie, urokliwie i dogodnie zlokalizowany, umożliwiający przygotowanie potężnej infrastruktury technicznej oraz atrakcyjnej strefy rekreacyjno- konsumpcyjnej jest bardzo atrakcyjną lokacją.

Jednak poza merytorycznymi argumentami wyboru, o wyborze Łęgów przesądziła historia pobliskiego nadbrzeża Warty, które było świadkiem, bądź, co bądź – rewolucji obyczajowej na ówczesne czasy, którą tak o to opisała Martyna Tylenda, dziennikarka Gazety Wyborczej w artykule „Jak kiedyś tętniło życie nad Wartą” z 21 czerwca 2007 roku.

Poznaniacy nie tylko mieli kiedyś odwagę kąpać się w Warcie. Plaże nad rzeką były świadkami głośnych zabaw, przekomarzanek, a nawet rewolucji obyczajowych!” […]
„Kurier Poznański” tak w 1925 r. opisywał zwyczaje panujące w łazienkach rzecznych, wybudowanych przez miasto na lewym brzegu Warty, przed mostem Królowej Jadwigi: „W ścisłej separacyi kąpali się zrazu i piekli na słońcu małżonkowie, jedni z oburzeniem patrząc na dzielący ich od małżonek czy małżonków ów drewniany mur chiński, złorzeczyli Ojcom Miasta, czemu gorąco oponowali znów inni. Trafiali się i tacy anarchiści, którzy, lekceważąc sobie wszelkie uchwały, przełazili po prostu ową ścianę i szli na zakazany teren, gdzie radośnie witały ich stęsknione, chciejmy wierzyć, małżonki. Pewnego dnia, już w lipcu (czy nie było to w rocznicę zburzenia Bastylii?) zdumionym oczom amatorów plaży i kąpieli chiński mur cnoty pokazał nagle dwa potężne kilkumetrowe wyłomy. Natychmiast wtargnęła przez nie część płci brzydkiej śmiało już na teren zakazany i pomieszała się z płcią piękną. Z historyczną dokładnością podać możemy datę ostatecznego usunięcia resztek owej przegrody dzielącej płcie obie. Widziano jeszcze w poniedziałek ów płot przezorny, acz świecący bezwstydnie wyłomami, na próżno szukano go dnia następnego, tj. we wtorek, dnia 21 lipca 1925 r. ,,Nec locum ubi Troja…” Zniknął po prostu bez śladu w sposób dziwnie tajemniczy.”.