Heineken Open’er Festival 2013

Clubbing
Alternative Alternative Rock awangardowy pop Electro Electronic Pop Rock

Środa, 03 lipca 2013
godz: 17:00

Lotnisko Gdynia - Kosakowo

Aleja Marszałka Józefa Piłsudskiego 52/54, Gdynia

Pokaż na mapie Pokaż na mapie

Jonny Greenwood, Nas, Junip, Kaliber 44, a także dziesięciu nowych wykonawców w składzie festiwalu – oto kolejne ogłoszenia  Open’er 2013!
Jonny Greenwood // Electric Counterpoint
Jako muzyk i kompozytor najbardziej znany jest jako gitarzysta rockowego zespołu Radiohead, w którym gra także na syntezatorze i odpowiada za elektroniczne brzmienia. Jest multiinstrumentalistą, gra na saksofonie altowym, ksylofonie, organach Martenota, banjo, harmonijce i perkusji. Uznawany za jednego z najważniejszych gitarzystów naszych czasów, jest również ceniony jako twórca muzyki filmowej, m.in. do obrazów Paula Thomasa Andersona – „Aż poleje się krew” i „Mistrz”. W swoich solowych kompozycjach Greenwood sięga do muzyki współczesnej. W ubiegłym roku na Main Stage festiwalu Open’er usłyszeliśmy kompozycje „48 Responses To Polymorphia” nawiązującą do dzieła Pendereckiego z 1961 roku. Do innych, ważnych solowych utworów Greenwooda należą „Popcorn Superhet Receiver” oraz „Piano for Children”.
„Electric Counterpoint” to kompozycja Steve’a Reicha z 1987 roku. Autorem najsłynniejszego wykonania, wydanego przez wytwórnię Nonesuch, jest Pat Metheny.  Utwór można wykonywać na gitarę elektryczną i 14 ścieżek gitarowych lub zespół gitarzystów elektrycznych, a sama kompozycja podzielona jest na trzy części: „Fast”, „Slow”, „Fast”. Latem Greenwood zarejestruje ją na potrzeby wydawnictwa Nonesuch.
Wykonanie „Electric Counterpoint” będzie miało miejsce w sobotę, ostatniego dnia festiwalu. Greenwood przygotował i zarejestrował wszystkie ścieżki dzieła i sam zaprezentuje je na Main Stage Openera!
Nas
Jednym z pamiętnych momentów festiwalu Open’er 2010 był rewelacyjny, ponad dwugodzinny koncert Nasa i Damiana Marleya na World Stage. Muzycy promowali wówczas swój wspólny album „Distant Relatives”, a dla obu była to pierwsza wizyta na gdyńskim festiwalu. Nas powróci na Open’era w tym roku, ze swoim jedenastym (!) studyjnym albumem „Life Is Good”. Płyta wydana w lipcu ubiegłego roku budziła zainteresowanie na długo przed premierą, z racji wspólnego nagrania rapera i nieżyjącej już Amy Winehouse. Krótko po jej śmierci, Nas przyznał, że pracował z artystką nad jej kolejnym wydawnictwem. Efektem prac jest nagranie „Cherry Wine”, nominowane w tym roku do nagrody Grammy. I choć to ważne wyróżnienie, Nas nie musi swojej wartości udowadniać nagrodami. Od debiutanckiego „Illmatic”, który wstrząsnął hip-hopem, przez kolejne albumy – „I Am”, „Nastradamus”, po kontrowersyjne „Hip Hop Is Dead”, raper lokował się wśród najważniejszych artystów tej sceny ostatnich dwóch dekad. Nas nie zwalnia. Mimo, że jego kontrakt z wytwórnią Def Jam został zrealizowany, raper właśnie zaczął pracę nad nowym albumem. Czy tego lata podzieli się z publicznością nowymi trackami?
Junip
Głosu Jose Gonzaleza nie da się pomylić z żadnym innym. Wokalista i gitarzysta, który zasłynął swoją wersją utworu „Heartbeats” z repertuaru The Knife w połowie ubiegłej dekady, wraz z Eliasem Arayą i Tobiasem Winterkornem tworzą zespół Junip. Warto nadmienić, że międzynarodowy sukces Gonzaleza przyszedł w momencie, kiedy Junip mieli już na koncie wydawnictwo –  „Black Refuge EP” i działali jako pełnoprawny zespół. W raz z popularnością gitarzysty nastąpiło zawieszenie działalności grupy, która ponownie spotkała się w 2010 roku, koncertując i wydając wreszcie debiutancki album, „Fields”. Rozmyte, psychodeliczne kompozycje i miękki głos Gonzaleza, to główne atuty pierwszej płyty Junip. Zresztą, o jakość nagrań można było być spokojnym jeszcze przed włożeniem płyty do odtwarzacza, w końcu Junip to szwedzki zespół, a Szwedzi nie nagrywają słabych płyt. Następcą „Fields” został wydany niespełna trzy tygodnie temu imienny album, nadal udanie eksplorujący folkotronikę i ujawniający kolejne pokłady melancholii kryjące się w głosie Gonzaleza.
Kaliber 44
Po wyjątkowo długim oczekiwaniu, na scenę powraca legendarny Kaliber 44. Tworzący indywidualny styl, do dziś rozpoznawany po zaledwie kilku wersach, to zespół, który połączył fanów wielu gatunków muzycznych tworząc pierwszy prawdziwy hip hopowy fenomen na polskiej scenie. Ich debiutancki album ”Księga tajemnicza. Prolog”, do dziś jedyny prawdziwie udany przykład polskiego psycho-rapu sprzedał się w nakładzie ponad 100 000 egzemplarzy czyniąc z K44 gwiazdę. Młodzi mieszkańcy Katowic i Końskich raz na zawsze zmienili polski rynek muzyczny odwagą, prostolinijnością, genialnymi tekstami i energią.  Album ”W 63 minuty dookoła świata” ugruntował pozycję Kalibra i przyniósł zestaw utworów, granych nawet przez komercyjne rozgłośnie radiowe. „Film”, singlowy utwór z tego albumu to jedno z nagrań , bez których nie ma polskiego h-i-p-h-o-p. Kropka. Ostatni album Kalibra, „3:44” ukazał się w 2000 roku i stanowi moment graniczny dla tego gatunku. Po jego wydaniu zespół zawiesił działalność. Legenda powraca! Kaliber 44 pojawi się na Open’erze w składzie AbraDab, Joka i Dj Feel-X. Jedną z wartych podkreślenia atrakcji koncertu będzie udział muzyków sesyjnych, gości specjalnych, w tym Gutka, znakomitego wokalisty i przyjaciela K44.
Ponadto na Open’erze wystąpią:
Vavamuffin – od lat najważniejszy zespół polskiego reggae. Piąta płyta warszawskiego składu ukazała się w kwietniu i to właśnie z „Solresol” muzycy przyjadą na Open’era.
Ras Luta – „Uratuj Siebie”, druga solówka znanego z Eastwest Rockers Ras Luty, to album osadzony w tradycji reggae, nawiązujący do muzyki roots i rub-a-dub, klasycznych jamajskich brzmień, spiętych dodatkowo klamrą nowoczesnych akcentów elektroniki i r’n’b.
Novika – polska scena klubowa nie może się bez niej obejść. Open’er co roku jest w grafiku Noviki. W lipcu posłuchamy na żywo materiału z najnowszego album, „Heart Times”, ale z pewnością nie zabraknie utworów z przebojowego „Lovefindera”.
Oszibarack  – nagrali najlepszy album w swojej karierze. „12” jest zupełnie nowym rozdziałem w historii wrocławskiej grupy, która rozstała się długoletnią wokalistką, ale nie straciła nic ze swojego klubowego szamanizmu.
Fox – producent ostatniej płyty Marii Peszek, za pan brat z syntezatorami i dużą grupą polskich wokalistów i wokalistek, którzy pojawili się na jego dwóch producenckich albumach.
Rebeka – poznański duet będący u progu wydania debiutanckiego albumu zatytułowanego „Hellada”. Echa CocoRosie przeplatają się z Moloko i całą nową sceną elektroniczną, co łatwo usłyszeć w znakomitych singlach: „Stars” czy „Melancholia”.
Magnificent Muttley – klasyczne, rockowe power trio, które oldschoolowe gitarowe brzmienia zasila paliwem młodości i entuzjazmu. Świetne numery, wypełniające ich debiutancki album, „Magnificent Muttley”, spowodowały, że płyta wylądowała w większości zestawień podsumowujących 2012 roku w polskiej muzyce.
The & – to projekt muzyczny i wizualny Michała Kusha i Radka Rajsla, który zarówno pod względem nazwy, jak i idei polega na łączeniu, zestawianiu i kombinacji. Nowoczesne, electro-soulowe brzmienie, nieustępujące zachodnim wzorcom.
Peter J. Birch – to Piotrek z Wołowa, który gitarowy folk czuje równie dobrze, jak amerykańscy mistrzowie w stylu Fleet Foxes. Na Open’erze usłyszmy go z zespołem, promujących album „When The Sun’s Risin’ Over The Town”.
Drekoty – ten zespół mógłby być definicją naszej sceny ALTERSPACE. Drekoty, projekt Oli Rzepki, to mistrzostwo w uciekaniu od muzycznych szufladek. Perkusja, klawisze, skrzypce i wokale, uzupełnione zostały elektroniką i dźwiękami akustycznymi, tworząc z debiutanckiej „Persentyny” jedną z najciekawszych płyt roku.
„Music for 18 Musicians” Steve’a Reicha na Open’erze!
Steve Reich jest jednym z najwybitniejszych współczesnych kompozytorów, a także czynnym muzykiem, wykonującym własne dzieła. Urodził się w Nowym Jorku i z tym miastem związany jest do dziś. Od dzieciństwa zaangażowany w muzykę, ewoluował przez kolejne dekady, aż do mistrzostwa prostoty, osiągniętego w kluczowych latach minimalizmu za sprawą „Drumming” i „Music for 18 Musicians”. Otrzymał nagrodę Grammy i szereg innych wyróżnień. Muzyka Steve’a Reicha wykonywana jest przez najważniejsze orkiestry i zespoły muzyczne na całym świecie, m.in. London Symphony Orchestra, New York Philharmonic, San Francisco Symphony, Ensemble Modern, czy London Sinfonietta. Do licznego grona artystów czerpiących inspirację z muzyki Steve’a Reicha zaliczają się między innymi: Brian Eno, Peter Gabriel, David Bowie, Jonny Greenwood i Pat Matheny. Znalazł naśladowców dla sporej grupy twórców zafascynowanych minimalizmem, oraz zainspirował całe pokolenie DJ-ów i twórców muzyki. Hołdem dla tego twórcy, uważanego przez wielu za „ojca kultury DJ-skiej”, jest wydana w roku 1999 w Nonesuch płyta Reich Remixed z nowymi wersjami utworów kompozytora, wykonywanych przez współczesnych twórców m.in. takich jak Coldcut, Dj Spooky, Howie B, D Note, Ken Ishii czy The Orb. W marcu w Londynie premierę miała najnowsza kompozycja Reicha „Radio Rewrite”, inspirowana twórczością Radiohead.
24 kwietnia minęła 37 rocznica prawykonania  jednego z najsłynniejszych dzieł Steve’a Reicha, czyli „Music for 18 Musicians”. To kompozycja bardzo charakterystyczna dla całego amerykańskiego minimalizmu,  od prawie czterech dekad współtworząca kanon muzyki współczesnej. Utwór przeznaczony na wiolonczelę, skrzypce, dwa klarnety, cztery fortepiany, trzy marimby i cztery głosy kobiece może być wykonywany przez większą liczbę osób niż tytułowa osiemnastka. Wykonanie odbyło się bez partytur, trochę na zasadach występu zespołu rockowego, który nagrywa utwór wspólnie, doskonale rozumiejąc intencje swojego lidera. Pierwszego wykonania z partytur dokonał w latach 90. The Ensemble Modern, dla którego potrzeb Reich zdecydował się stworzyć zapis nutowy – nikt wcześniej nie potrafił go odtworzyć. Utwór do dziś wskazywany jest jako inspiracja przez wielu muzyków, zwłaszcza sceny elektronicznej i alternatywnej. Reichowi na Open’erze towarzyszyć będzie The Ensemble Modern, zespół dający rocznie około setki koncertów i wypełniający sale koncertowe na całym świecie.
Paweł Althamer wraz z Grupą Nowolipie tegorocznymi twórcami Galerii Open’era!
Paweł Althamer to rzeźbiarz, autor działań, instalacji, filmów video. Jeden z najciekawszych i najważniejszych współczesnych polskich artystów. Już u początków swej twórczości wykorzystywał różnorodne media, obok klasycznych technik uprawiając performanse, akcje czy działania (często ulotne i chwilowe), nigdy nie rezygnując z dziedziny, którą studiował – rzeźby. Jego prace były pokazywane w ramach prestiżowych międzynarodowych wystaw, jak Biennale w Wenecji i Berlinie oraz wystaw w Centrum Pompidou w Paryżu, Gugenheim Museum w Berlinie czy Tate Liverpool. W tym roku prace Pawła Althamera będą pokazywane na 55 Biennale w Wenecji w ramach międzynarodowej wystawy głównej “The Encyclopedic Palace”. Dzieło Pawła Althamera powstaje obecnie przy współudziale Grupy Nowolipie działającej przy Państwowym Ognisku Artystycznym na warszawskiej Woli. Tradycyjnie już nie zdradzimy, nad czym pracuje artysta zaproszony do Galerii Open’era, ale będzie to wielkoformatowa praca, w której końcowej fazie powstawania będzie mógł wziąć udział każdy z uczestników festiwalu. Z kolei to, co wydarzy się w jedną z Open’erowych nocy będzie kontynuacją performensu „Pramień Sonca” (2012), który odbył się w nocy z 17 na 18 maja 2012 r. w Mińsku. W stolicy Białorusi, gdzie spotkanie na ulicy kilku przyjaciół może być uznane za nielegalne zgromadzenie, gdzie za klaskanie na ulicy zapadały kilkuletnie wyroki i gdzie władza chce kontrolować dosłownie wszystko ponad 150 osób w złotych skafandrach przemaszerowało ponad 3 kilometry główną ulicą, by powitać słońce. Przełamali swój strach i wyszli na spotkanie nadziei na nowy lepszy dzień. W Gdyni, podczas festiwalowej nocy, również planujemy specjalny koncert oraz nocny marsz ku wschodzącemu słońcu, w którym będą mogli uczestniczyć wszyscy chętni uczestnicy festiwalu.
Open’er 2013: Crystal Fighters z nowym albumem, Matisyahu, reaktywacja Transmisji oraz silna reprezentacja polska!
Crystal Fighters
Po swoim debiucie Crystal Fighters szturmem zdobyli sceny największych i najciekawszych festiwali muzycznych na całym świecie. Swoimi nieprzewidywalnymi koncertami zapracowali na miano autorów jednych z najlepszych i najbardziej energetycznych show w wykonaniu zespołów  elektronicznych. Crystal Fighters nie boją się mieszania stylistyk i emocji. Tak było zresztą od początku, czyli od momentu pierwszych singli wydawanych przez paryską oficynę Kitsune Music. Nagrania „I Love London” i „Xtatic Truth” znalazły się na dwóch kolejnych częściach prestiżowych składanek „Kitsune Maison”. Mimo dobrej współpracy, zespół zdecydował się wydać pierwszą płytę we własnej wytwórni – Zorkulo. Tu ukaże się drugi album Crystal Fighters zatytułowany „Cave Rave”. Całość powstała w Los Angeles, a premiera jest przewidziana na 27 maja. Tym samym Open’er – festiwal, na którym zaczął się polski sukces Crystal Fighters – będzie idealną okazją do sprawdzenia nowego materiału.
Matisyahu
Matisyahu od lat jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych artystów  na scenie reggae. Nie tylko z powodu swojej twórczości, ale także z racji na swoje pochodzenie – jest ortodoksyjnym Żydem. Jeszcze kilka lat temu wprawiał publiczność w konsternację pojawiając się na scenie w jarmułce i z chasydzką brodą, rapując o swojej silnej wierze w Boga. O tym jak zmieniło się podejście do Matisyahu na przestrzeni lat, może świadczyć dyskusja jaką wywołało jego zdjęcie bez jarmułki i z przefarbowanymi na blond włosami. Kilka miesięcy wcześniej, w krótkim liście do fanów napisał: „Koniec chasydzkiej gwiazdy reggae”. Za tymi słowami kryje się nie tylko chęć ucieczki od dotychczasowego wizerunku, ale także świadoma zmiana w brzmieniu – wydana w sierpniu ubiegłego roku płyta „Spark Seeker” w wielu fragmentach odwołuje się do modnej w USA tanecznej elektroniki. Ale bez obaw, to nadal silny w wierze Matisyahu, z niepowtarzalną koncertową energią.
Transmisja
Transmisja, to zespół przy którym użycie przymiotnika „kultowy” nie jest nadużyciem. Istniał w pionierskich latach polskiego kapitalizmu, związany z warszawskim Grochowem, był jednym z najpopularniejszych wykonawców nurtu ska/reggae, a po rozwiązaniu dał początek innym składom, m.in. Vavamuffin i Cinq G. Reaktywacja zespołu, który nagrał legendarne albumy: „Lekkie Uderzenie” i „Lekkie Urojenie”, przyniesie nie tylko sprawdzone numery z tych płyt, ale także niespodzianki, ponieważ Transmisja pracuje nad nowym materiałem.
UL/KR
„Ament” to tytuł drugiego albumu UL/KR. Dzięki temu wydawnictwu ogólny czas całego studyjnego materiału zespołu wzrósł do 50 minut, a my dostaliśmy kolejną rewelacyjną płytę sygnowaną przez gorzowski duet. Po ubiegłorocznym debiucie, który zapewnił UL/KR czołowe miejsca w muzycznych podsumowaniach, tym razem Błażej i Maurycy zaskoczyli sprzedaniem całego nakładu płyty CD jeszcze przed jej oficjalną premierą, ponieważ zamówień na „Ament” było tak dużo. Dużo dzieje się także w muzyce UL/KR, dlatego nie mieliśmy wątpliwości, że muszą powrócić na Open’era, rok po swoim pierwszym koncercie na tym festiwalu.
Mikromusic
„Piękny Koniec” jest dla grupy Mikromusic pięknym, a na pewno nowym początkiem. Obecni na scenie od ponad dekady, intensywnie koncertujący, zbierający pozytywne recenzje, do lutego tego roku na koncie z trzema albumami, nagle bardzo mocno zaistnieli w świadomości szerokiej publiczności za sprawą singla „Takiego Chłopaka”. Utwór pochodzi z najnowszej płyty wrocławskiego zespołu – „Piękny Koniec”.
Skubas
Skubas to wokalista o wyjątkowej, bardzo charakterystycznej barwie głosu, do tej pory znany głównie z kooperacji ze Smolikiem. Muzyka Skubasa to niezwykle klimatyczne, akustyczne gitarowe brzmienia o lekko folkowym, grunge’owym charakterze. Skubas w swoich autorskich kompozycjach łączy brudne, gitarowe riffy z melancholijnym wokalem, tworząc nostalgiczne, melodyjne piosenki. Na koncertach stawia przede wszystkim na atmosferę i przestrzenne dźwięki. We wrześniu ubiegłego roku ukazał się debiutancki album Skubasa, zatytułowany „Wilczełyko”.
Domowe Melodie
Fenomen. Ich „filmy domowej roboty” na YT oglądają setki tysięcy osób, wydali płytę własnym sumptem – i nie chodzi tu o własną wytwórnię – tylko ponownie domową sytuację.  Są nieobecni w dużych mediach, ale wyprzedają wszystkie koncerty. Grają muzykę, którą można by określić mianem miejskiego folku, ale bez cepelii, a raczej z ciekawą songwriterską tradycją i poczuciem humoru. W lipcu, na moment ich domem będzie festiwal Open’er.
Kixnare
Polska elektronika ma się ostatnio świetnie, także za sprawą tego dżentelmena z Częstochowy. Korzenie Kixnare wyrastają z hip hopu, ale coraz częściej ciągnie go do czysto syntetycznych brzmień, jak na wydanym miesiąc temu albumie „Red”. Pochodzący z niego singiel „Gucci Dough” to jeden z kandydatów na polski utwór 2013 roku. Kixnare – jeden z artystów cenionej również na zachodzie wytwórni U Know Me Records – zagra na Open’erze live act.
CENY BILETÓW:
karnet 4 dniowy (03.07 – 06.07)  –  470 PLN
karnet 4 dniowy + pole namiotowe 7 dni (02.07 – 08.07) – 550 PLN
bilety jednodniowe – 189 PLN
karnet SKM – 23 PLN (dostępne tylko na altersklep.pl) dopłata – pole namiotowe – 120 PLN (dostępne tylko na altersklep.pl)
bilet camper – 400 PLN (dostępne tylko na altersklep.pl)
Rihanna – specjalny koncert – 7 lipca, dzień po Heineken Open’er Festival
Miejsce: Gdynia, Lotnisko Gdynia – Kosakowo
Ceny biletów: 258 PLN (Golden Circle), 198 PLN (General Admission)
Wszyscy posiadacze karnetów czterodniowych na Open’era, będą mogli uczestniczyć w koncercie bez dodatkowych opłat, a pobyt  na polu namiotowym zostaje przedłużony o kolejną noc.
Bilety do nabycia w ALTERSKLEPIE oraz w punktach sprzedaży sieci Ticketpro.

To zespół, który znają wszyscy – od pasjonatów post-punku po pokolenie internetu. Ich nowy album był jedną z najbardziej oczekiwanych płyt tego roku.

Szanowni Państwo, po raz pierwszy na Open’erze, wielka postać światowej muzyki i niezwykły zespół – Nick Cave and The Bad Seeds!
Choć powstali w Londynie i Berlinie, Nick Cave and the Bad Seeds są zespołem australijskim. W 1983 roku założyli go frontman Nick Cave, multi-instrumentalista Mick Harvey i gitarzysta Blixa Bargeld. Nick Cave and the Bad Seeds powstali na gruzach poprzedniego zespołu Cave’a i Harveya, The Birthday Party. Od razu udało im się stworzyć własną wersję alternatywnego rocka z elementami punku, rocka gotyckiego, no wave i bluesa. Skład nie przetrwał próby czasu i Cave jest jedyną osobą z oryginalnej wersji zespołu – Bargeld i Harvey opuścili grupę po odpowiednio dwudziestu i aż trzydziestu sześciu latach twórczej współpracy.
Pierwsze albumy grupy, „From Her to Eternity” (1984), ”The Firstborn Is Dead” (1985),”Your Funeral… My Trial” (1986) i „Tender Prey” (1988) miały ściśle post-punkowe brzmienie. Z czasem zespół podryfował wyraźnie w stronę muzyki jeszcze mocniej eksponującej poetyckie teksty Cave’a, ballad z akompaniamentem fortepianu, jak dwa sławne single z albumu “The Good Son” (1990): „The Weeping Song” i „The Ship Song”. Do połowy lat 90. Cave i zespół wydali liryczno-rockowe albumy „Henry’s Dream” (1992) i „Let Love In” (1994). Ten ostatni przyniósł single „Red Right Hand”, wykorzystany w filmach z cyklu „Krzyk”, oraz „Loverman”, który odkrył zespół dla fanów ciężkiego brzmienia dzięki późniejszemu coverowi przez Metallikę. Łączenie kontrastujących ze sobą gatunków, inspiracji i tematów zawsze było specjalnością charyzmatycznego Cave’a i jego zespołu.
Rok 1996 przyniósł największy komercyjny sukces w historii grupy, album „Murder Ballads”. Wszystkie utwory na płycie są osnute wokół tematu morderstwa, ale w singlowym duecie „Where the Wild Roses Grow” Cave’owi towarzyszyła inna australijska ikona, choć z innej strony sceny – słodka popowa gwiazdka Kylie Minogue. We własnej wersji ballady „Henry Lee” Cave dzielił z kolei obowiązki wokalne z PJ Harvey. Na kolejnym albumie, „The Boatman’s Call” (1997), zespół porzucił barwne opowieści o mrocznej stronie ludzkiej natury na rzecz bardziej intymnych utworów o związkach, rozstaniach i tęsknocie, ubranych w oszczędne aranżacje. Kolejny album „Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus” (2004) składał się z dwóch nie powiązanych ze sobą, ale wydanych wspólnie płyt. Muzycy przebierali na nich w rozmaitych stylach, od mocnego rocka do ballad z towarzyszeniem chóru. W zanadrzu mieli już nową inspirację. Z częścią zespołu Cave założył projekt Grinderman, w którym nie było miejsca na fortepiany i orkiestry, a Cave, jak nigdy przedtem, wyszedł na pierwszy plan jako gitarzysta. Garażowe brzmienie Grinderman słychać było wyraźnie na czternastym albumie grupy, „Dig, Lazarus, Dig!!!” (2008).
Przez pięć lat Cave koncentrował się na innych zajęciach – swojej karierze z Grindermanem, pracy nad muzyką filmową i scenariuszami. W połowie lutego światło dzienne ujrzał 15. album Nicka Cave’a and the Bad Seeds „Push the Sky Away”, promowany singlem „We No Who U R”. Płyta została świetnie przyjęta przez krytyków, którzy nazwali ją „majestatycznym, dogłębnie smutnym arcydziełem” (NME) i jedną z najlepszych płyt w dyskografii płodnego przecież australijskiego zespołu. Nick Cave and the Bad Seeds wystąpią na głównej scenie Open’era 4 lipca.
Nowy król hip hopu, freak-folkowiec i najważniejszy polski zespół ostatnich dwudziestu lat –  oto nowi artyści festiwalu Open’er 2013!
Kendrick Lamar
„Now everybody serenade the new faith of Kendrick Lamar/ This is king Kendrick Lamar” – te dwa wersy rozpoczynają utwór “Compton”, finałową kompozycję na  “Good Kid, M.A.A.D. city” – płycie roku 2012 wg dziennikarzy portalu Pitchfork. Zarówno w wynikach tego plebiscytu, jak i słowach samego Lamara nie ma cienia przesady. Koronacja Lamara – takiego zwrotu użył recenzent Pitchforka – odbyła się bowiem nie tylko w obrębie Zachodniego Wybrzeża, ale całego amerykańskiego hip-hopu, który musiał w 2012 roku uznać wyższość 26 letniego rapera.  Wydane w październiku „Good Kid, M.A.A.D city” z miejsca zostało okrzyknięte arcydziełem rapu, zbierając wyłącznie pozytywne recenzje, w których chwalono koncepcję albumu (w 12 utworach Lamar zawarł historię swojego dorastania na przedmieściach Los Angeles), dojrzałość tekstów oraz produkcję. Zatrzymajmy się na chwilę przy tej ostatniej. Producentem wykonawczym „Good Kid, M.A.A.D. city” został Dr. Dre, który na czas pracy ze swoim podopiecznym odłożył pracę nad zapowiadanym od lat „Detoxem”. W studiu pojawiło się dwunastu różnych producentów, m.in. Pharrell, Hit-Boy, Just Blaze i  każdy stworzył beat do innego utworu. Czy w takich warunkach można zachować jednolitość brzmienia i przekazu? Można! I to jest właśnie największa siła albumu Lamara – stworzyć kompletną całość przy tak szerokim wachlarzu pomysłów muzycznych. Pierwsza płyta Lamara w należącej do Dre wytwórni Aftermath przyniosła ogromny sukces. „Good Kid, M.A.A.D. city” w tygodniu premiery streamowano prawie 3 miliony razy, co dało albumowi drugi wynik 2012 roku tuż za Mumford & Sons. Płyta zadebiutowała na drugim miejscu Billboardu, a jej aktualna sprzedaż zbliża się do miliona egzemplarzy. To rewelacyjny wynik, zważywszy na fakt, że debiutancki album Lamara „Section.80” był niezależnym wydawnictwem, dostępnym wyłącznie w dystrybucji cyfrowej. Współpraca z tymi najważniejszymi była wyłącznie kwestią czasu, tym bardziej, że wspomniany Dre oraz debiutujący dwie dekady wcześniej Snoop Dogg sami nazwali Lamara nowym królem Zachodniego Wybrzeża i zaprosili na scenę podczas pamiętnego koncertu w ramach festiwalu Coachella 2012. Kendrick  pojawił się gościnnie na płytach The Game i Drake. Ten ostatni zaprosił go na trasę koncertową po USA, podczas której towarzyszył im także A$AP Rocky. Znajomość zaowocowała jednym z najmocniejszych rapowych singli 2012 roku – „Fuckin’ Problems”. Drake pojawił się także na „Good Kid, M.A.A.D. city” w utworze „Poetic Justice” zbudowanym wokół sampla z popularnego przeboju Janet Jackson. I mimo, że wokalistka nie wystąpiła w teledysku do nagrania (to było marzenie Kendricka), młody raper nie może narzekać na brak zainteresowania. Jego zimowa trasa po Europie była całkowicie wyprzedana, wraz ze swoim zespołem pojawił się w dwóch najważniejszych programach rozrywkowych w USA, a o jego gościnne wersy zabiega połowa przemysłu muzycznego – na razie udało się 50 Centowi i Dido – ale zapewne wkrótce dołączą kolejni. Muszą jednak trafić w napięty grafik Lamara, który praktycznie całe lato spędzi wraz ze swoim zespołem na europejskich festiwalach, w tym na Heineken Open’er w Gdyni.
Devendra Banhart
Devendra Banhart to drugi obok Animal Collective przedstawiciel amerykańskiej alternatywy na Open’erze. Kilka lat temu wspólnie tworzyli płynny ruch muzyczny nazywany w zależności od okoliczności „New Weird America” lub po prostu „Americana”. Jego kwintesencją było odwoływanie się do muzycznej spuścizny amerykańskiej sceny folkowej końca lat 60-tych, przefiltrowanej przez sporą dawkę psychodelii.  Głównymi przedstawicielami nurtu była Joanna Newsom, duet CocoRosie oraz wspomniani Animal Collective i Banhart. Niekiedy do tego towarzystwa dołączano popularną w Polsce grupę Antony & The Johnsons, z którym zresztą Banhart współpracował przy przełomowej płycie „I Am a Bird Now”. Nim jednak ten nieformalny król „Americany” trafił na nowojorskie salony przebył długą drogę chłopaka z rozbitej imigracyjnej rodziny (matka Devendry jest Wenezuelką). Urodził się w USA, następnie przez kilka lat mieszkał w rodzinnym kraju matki, skąd wrócił do Kalifornii by po kilku latach rozpocząć artystyczne studia w San Francisco. Historia prawie jak z filmu o zbuntowanym młodzieńcu i dalsze losy Banharta pasują do takiego scenariusza. Podróż po Europie, porzucenie sztuk wizualnych dla muzyki, granie na ulicach i wreszcie odkrycie talentu przez wpływową osobę. Ten zwrot akcji zapewniła żona lidera grupy Swans, Michaela Giry. Zachwycony jego płytą demo, Gira podpisał kontrakt z Banhartem i wydał w swojej wytwórni Young Gods trzy albumy artysty, z czego dwa współprodukował. Kolejne płyty, w tym przełomowa dla muzyka „Cripple Crow”, ukazały się w wytwórni XL, która doskonale wyczuła zapotrzebowanie na freak folk. Muzyka Banharta wyróżniała się nie tylko elementami  latino, ale także charakterystycznym vibrato wokalisty, a całości dopełniał wizerunek nowojorskiego hipisa i współpraca z innymi wykonawcami, m.in. CocoRosie (prywatnie Banhart był związany z jedną z sióstr Cassidy i pomógł nagrać im „Noah’s Ark”) czy Beckiem, z którym się zaprzyjaźnił. W najbliższy poniedziałek (11 marca) swoją premierę będzie miała siódma płyta artysty zatytułowana „Mala”. Album wyda ceniona wytwórnia Nonesuch, współpracująca m.in. z The Black Keys czy Steve’m Reichem. „Mala” została prawie w całości nagrana na analogowym sprzęcie firmy TASCAM, co po raz kolejny pozwala nam zrozumieć, z jak niestandardowym artystą będziemy mieć do czynienia w lipcu na Open’rze.
Hey
Hey to żywa i cały czas zmieniająca się historia polskiej muzyki, a także jedna z najlepszych grup koncertowych w Polsce. Charyzmatyczna wokalistka zespołu Katarzyna Nosowska, uważana za najlepszą tekściarkę swojego pokolenia wraz z zespołem została wyróżniona 17 Fryderykami i niezliczoną ilością innych nagród. W twórczości Hey odbijały się najważniejsze trendy muzyki gitarowej ostatnich dwóch dekad. Od grunge’u przez rock alternatywny aż po eksperymenty z elektroniką, widoczne najbardziej na dwóch ostatnich płytach – „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!” i ubiegłorocznej „Do rycerzy, do szlachty, doo mieszczan”. Wszystkie 10 płyt studyjnych, które wydali uzyskały status platynowych. Owszem, zmieniały się wyniki sprzedaży i warunki na rynku muzycznym, tak jak zmieniała się cała Polska, ale Heya słucha już drugie pokolenie, odnajdując w ich muzyce i tekstach Nosowskiej inteligencję, której brakuje wielu innym wykonawcom debiutującym w podobnym czasie. Hey po raz pierwszy zagrają na festiwalu Open’er, ale mając w pamięci ubiegłoroczny debiut Nosowskiej na Tent Stage, wiemy, że będzie to wyjątkowe wydarzenie.
Pierwsze ogłoszenie w 2013 roku! Psychodelia do kwadratu, czyli Animal Collective i Tame Impala; bezczelnie młoda przyszłość elektroniki – duet Disclosure i pięknie brutalna Maria Peszek zagrają na Open’erze 2013!
Animal Collective
Ciężko dziś znaleźć równie wpływowy zespół w środowisku alternatywnym niż Animal Collective. Z dziewięcioma płytami na koncie i opinią eksperymentatorów wyznaczają trendy w co najmniej kilku gatunkach muzycznych. Od lat zajmują najwyższą pozycję na festiwalowych plakatach, a ich koncerty są nieprzewidywalnymi spotkaniami z re-konstruowaniem muzyki, kosmicznymi częstotliwościami i popowymi strukturami utworów. Muzyki Animal Collective nie da się zdefiniować. Psychodelia to w ich wypadku zawsze za mało, freak-folk to przeszłość, pop to wyłącznie punkt wyjścia, a w awangardzie po prostu się jest.
Animal Collective powstali w Baltimore pod koniec lat 90-tych, jako zespół nastolatków o dość specyficznych, jak na ten wiek, zainteresowaniach muzycznych. W zestawie ich muzycznych fascynacji znajdowała się zarówno grupa Pavement, jak i twórczość Krzysztofa Pendereckiego czy krautrockowych tuzów w rodzaju Can. Był czas, kiedy Animal Collective wydawali płytę co rok i co rok brzmieli zupełnie inaczej, tak jak w połowie ubiegłej dekady, kiedy już jako reprezentanci nowojorskiej sceny ze swoimi freak-folkowymi utworami stali w jednym rzędzie z Devendrą Banhartem czy projektem Antony & The Johnsons. Po podpisaniu kontraktu z Domino, w 2007 roku ukazała się płyta „Strawberry Jam”. Po niej Animal Collective stali się zespołem modnym ale i niepowtarzalnym, mogącym sobie pozwolić na wszystko. Dla muzyków to idealna sytuacja, którą wykorzystali dwa lata później, wydając ocierający się o geniusz „Merriweather Post Pavilion”. Po sukcesie swojego ósmego albumu, grupa ograniczyła działalność. Powrócili z koncertami w 2011 roku i zapowiedzieli nowy album. „Centipede Hz” ukazał się we wrześniu 2012 i wydaje się być najbardziej zwartą płytą Animal Collective. Jeśli jednak uważacie, że brak tu zaskoczenia, zobaczcie Animal Collective na żywo…
Tame Impala
Geniusz! Takie hasło ciśnie się na usta, kiedy rozmowa dotyczy Kevina Parkera. Ten 26-letni australijski muzyk jest centralną postacią działającej od 2007 roku formacji Tame Impala. Debiutancki album „Innerspeaker” był objawieniem 2010 roku i debiutem, którego nie można było przegapić, odrodzenie czystej rockowej psychodelii w stylu największych zespołów lat 60-tych i 70-tych. A żeby całości dodać smaku, przecież na wskroś gitarowy album ukazało się w słynącej z elektroniki wytwórni Modular! Nagrywany we Francji i w Australii „Lonerism” z 2012 r. to wybitna sztuka kompozytorska, potężne brzmienie, mnóstwo odlotów i smaczki poutykane w każdej sekundzie muzyki. Album, podobnie jak jego poprzednik, znalazł się na czołowych pozycjach muzycznych podsumowań roku w tym na szczycie listy przygotowanej przez tygodnik NME. Ich występ na Heineken Open’er będzie pierwszym koncertem w Polsce!
Maria Peszek
„Jezus Maria Peszek” to jeden z największych wydawniczych sukcesów ubiegłego roku i niezwykle ważna płyta minionych dwunastu miesięcy. Usłyszeliśmy trzecie wcielenie artystki, niezwykle osobiste. Konkretna, brutalna, piękna i wzruszająca płyta, na której kilka wyrazów wystarczy by poruszyć grono oddanych fanów Peszek. Z kolei ona, oddana już całkowicie muzyce, nie tylko śpiewa i pisze najlepsze teksty w kraju, ale także współkomponowała i współprodukowała album. A koncerty? Te jak zwykle są żywiołem Marii i zagadką dla publiczności.
Disclosure
Tydzień temu (8 stycznia) liczba fanów Disclosure na FB przekroczyła 100 tysięcy. Kiedy niecały rok temu zawitaliśmy po raz pierwszy na ich profil nie było ich więcej niż 2 tysiące! Wtedy tylko nieliczni kojarzyli elektroniczny duet Disclosure, ale ci sukcesywnie wyrabiali sobie markę. Obecnie żaden liczący się festiwal nie może pominąć w line-upie zespołu dwóch braci, Howarda i Guy’a Lawrence’ów. Nie mają szansy pamiętać upadku Muru Berlińskiego, Toma Hanksa odbierającego Oscara za „Forresta Gumpa” i premiery teledysku „Block Rockin’ Beats” The Chemical Brothers, bo są ekstremalnie młodzi; mieszkają z rodzicami, co nie przeszkadza im zapełniać najlepszych klubów na świecie. Posłuchajcie „Latch”, „Control” czy remixu „Running” Jessie Ware, a zrozumiecie, dlaczego tak ich uwielbiamy.
Jeden z najważniejszych rockowych zespołów ostatniego dziesięciolecia zagra na przyszłorocznym Open’erze. Zespół aktualnie pracuje nad nowym albumem, którego fragmenty mamy nadzieję usłyszeć na festiwalu.
Arctic Monkeys, grupa, która w zaledwie dwa lata od debiutu stała się headlinerem największych światowych festiwali, a jej członkowie – mimo młodego wieku – mają gigantyczny szacunek wśród rockowego środowiska. A przecież wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. W historii muzyki wiele było przykładów zespołów, które nie wytrzymały ogromnego zainteresowania, presji środowiska i wielkich pieniędzy, tym bardziej mając mniej niż dwadzieścia lat,  czyli dokładnie tyle, ile mieli członkowie Arctic Monkeys w momencie ukazania się „Whatever People Say I Am That’s What I’m Not”. Arctic Monkeys do tej grupy nie należą.
Po szaleństwie wywołanym singlem „I Bet You Look Good on the Dancefloor” przyszła znakomita debiutancka płyta (od lat niepokonana w kategorii: najszybciej sprzedający się debiut w Wielkiej Brytanii) i dziesiątki wyprzedanych koncertów. Zespół, by mieć z głowy wykonywanie swojego najpopularniejszego utworu, grał go zazwyczaj na początku setu i przechodził do kolejnych nagrań. Zachowali się trochę tak, jakby to co najważniejsze było dopiero przed nimi, jakby cały ten sukces do nich nie dotarł.
Nigdy nie wykonali fałszywego ruchu, pozostali w swojej macierzystej wytwórni – niezależnym Domino, nie kazali czekać latami na drugi album, a kiedy już go wydali, w niczym nie ustępował debiutowi. „Favourite Worst Nightmare” to płyta osadzona w tradycji brytyjskiej muzyki rockowej, także tej niedawnej naznaczonej choćby płytami innego z przyszłorocznych headlinerów – Blur. Z kolei „Humbug” (2009) to już pomost między Wyspami a Ameryką, którą ewidentnie muzyków zafascynowała. Wokalista Alex Turner zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie powstała część materiału na album. Druga sesja odbyła się w kalifornijskim studiu Josha Homme z QOTSA, który stał się przyjacielem zespołu i współproducentem albumu. Jeszcze przed jego wydaniem, nowe utwory Arctic Monkeys testowali na letnich festiwalach, w tym na Open’erze, gdzie zagrali pierwszy i jak na razie jedyny polski koncert.
Od pierwszego singla z tej płyty, „Crying Lightning”, nie było wątpliwości, że kwartet z Sheffield wydoroślał, nabrał technicznej wprawy i nie ma ochoty siedzieć spokojnie. Mocny album, przełamany w samym środku piękną balladą „Cornerstone”, trochę w stylu lat 60-tych. Te powróciły zarówno w muzyce jak i wizerunku zespołu w 2011, kiedy ukazał się kolejny z „amerykańskich”  albumów Arctic Monkeys, „Suck It And See”. Słuchanie tej płyty jest jak spacer po Venice Beach w stylowych okularach latem 1967 roku. Arctic Monkeys promując to wydawnictwo  przede wszystkim skupili się na koncertach w Stanach Zjednoczonych. W kończącym się roku byli gwiazdą festiwalu Coachella zaraz obok The Black Keys, z którymi ruszyli w długą trasę po USA. Zrezygnowali z festiwalowego lata w Europie, a ich jedyny występ na Starym Kontynencie miał miejsce w Londynie podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Wykonali „I Bet You Look Good on the Dancefloor” oraz „Come Together” The Beatles. I może nie ma w tym przypadku, ale dla nas Arctic Monkeys idą dokładnie tą drogą, którą, przy zachowaniu wszystkich proporcji i uwzględnieniu specyfiki czasów, szedł kwartet z Liverpoolu.

Od lat jeden z najbardziej oczekiwanych zespołów na wielu europejskich festiwalach – w tym i ubiegłym roku na szczycie ankiety Open’era. Kings Of Leon trzecim headlinerem festiwalu! Wystąpią w sobotę, 6 lipca!     

Choć od dłuższego czasu zamknięci w studiu pracują nad swoją szóstą płytą, nadal mają niezwykłą moc skupiania na sobie uwagi fanów. Ci czekają zarówno na nowe utwory braci Followill, jak i na pierwsze koncerty, wśród nich ten na festiwalu Open’er.

Od ich ostatniej wizyty w Polsce sporo się zmieniło. Na pewno Caleb, Nathan, Jared i Matthew Followillowie nie idą po linii najmniejszego oporu i nie chcą pozostać w cieniu swojego najpopularniejszego na razie albumu „Only By The Night”. Płyta pokryła się wielokrotną platyną i zadebiutowała w pierwszej piątce listy „Billboardu”. W pięciu krajach stała się numerem jeden, sprzedając się w prawie siedmiu milionach egzemplarzy na całym świecie. Za single z tego albumu – „Sex on Fire” i „Use Somebody” – zgarnęli 4 statuetki Grammy podczas 52 ceremonii wręczenia tych prestiżowych nagród.

Tuż po zakończeniu gigantycznej trasy „Only By The Night” zaczęli nagrywać nowy album. „Come Around Sundown” łączyło blues, klasyczny rock i wpływy gospel rodem z dzieciństwa braci Followillów z alternatywnym rockiem. Płyta promowana singlami „Radioactive” i „Pyro” rozeszła się na całym świecie w kilkumilionowym nakładzie.

Jesienią ubiegłego roku muzycy zawiesili działalność i skupili się na życiu rodzinnym. Kings Of Leon wrócą w przyszłym roku, z nową płytą, ale także z doskonale znanymi utworami, nie tylko z okresu największej popularności, ale także początków kariery, od garażowego klimatu pierwszych albumów „Youth and Young Manhood” i „Aha Shake Heartbreak”, przez progresywny „Because of the Times”, nie tracąc umiejętności pisania rockowych hymnów, tak dobrze przyjętych na „Only By the Night”. Zespół wystąpi na Open’er Festival w sobotę 6 lipca 2013 r.


Queens Of The Stone Age powstali w Palm Desert w Kaliforni w 1997 roku. Aktualny skład – Joshua Homme, Troy Van Leeuwen, Michael Shuman i Dan Fertita – uformował się w 2007 roku. Kilka tygodni temu lider formacji Joshua Homme poinformował, że zespół opuścił perkusista Joey Castillo, którego miejsce na czas nagrywania szóstej płyty zajął Dave Grohl.
Queens Of The Stone Age łączą w swojej muzyce szereg rockowych gatunków, od hard rocka przez rock psychodeliczny, aż do desert rocka, którego są faktycznie głównym przedstawicielem. Przez 15 lat działalności nagrali 5 albumów w tym tak szanowane pozycje jak „Rated R” i „Songs for the Deaf”, współpracowali m.in. z Billym Gibbonsem (ZZ Top), Julianem Casablancasem (The Strokes), Markiem Laneganem, Mattem Cameronem (Pearl Jam/Soundgarden) i zagrali setki koncertów, co przyczyniło się do opinii jednego z najlepszych koncertowych zespołów świata. Aktualnie pracują nad następcą wydanego w 2007 roku albumu „Era Vulgaris”. Premiera nowej płyty przewidziana jest na 2013 rok.
Nie zapomnijcie zajrzeć na oficjalne strony zespołu i ich wytwórni: www.qotsa.com, www.facebook.com/QOTSA i www.rekordsrekords.com.

W listopadowej szarości, wszechogarniającym pesymizmie, europejskim i polskim kryzysie, coraz większym oportunizmie, dominacji mainstreamu i schlebianiu najniższym gustom, przekonaniu „nie da się” pojawia się po raz kolejny wielkie STOP. Rozpoczynamy kolejne odliczenie do Open’era, na którym po raz kolejny udowodnimy, że interesuje nas tylko to co ważne i ciekawe we współczesnej muzyce, to co wartościowe we współczesnej sztuce a także po raz kolejnym udowodnimy, że jest nas naprawdę wielu.
Bardzo lubię ten moment – pierwszy headliner, pierwsze ogłoszenia bo przenosi on nas już w kolejny festiwalowy rok – tym bardziej, kiedy pierwszy ogłaszany wykonawca spełnia oczekiwania i marzenia wielu fanów festiwalu. Panie, Panowie pierwszym headlinerem Heineken Open’er 2013 jest zespół BLUR.”
Mikołaj Ziółkowski / Alter Art
BLUR
Latem 2013 roku będą najbardziej oczekiwanym zespołem na światowych festiwalach, ale jak na razie tylko dwie europejskie imprezy potwierdziły ich udział. Dziś do tej wąskiej grupy dołączą festiwal Open’er, który z dumą ogłasza pierwszy polski koncert jednego z największych brytyjskich zespołów wszechczasów – Blur! Ich występy live, choć w ostatnich latach niezwykle rzadkie, zawsze zbierają najlepsze recenzje, zarówno wśród fanów muzyki jak i dziennikarzy, a ugruntowana pozycja w ścisłej czołówce światowych gwiazd alternatywnego rocka pozwala im budzić ciągłe zainteresowanie mimo braku nowego albumu.
W składzie Damon Albarn, Graham Coxon, Alex James i Dave Rowntree działali nieprzerwanie przez niemal 15 lat, wydając w sumie siedem studyjnych albumów, z czego aż pięć dotarło na szczyt brytyjskiej listy sprzedaży. W połowie 2002 roku formację opuścił gitarzysta i drugi wokalista Graham Coxon. To symboliczne rozstanie zaważyło na brzmieniu jak na razie ostatniej studyjnej płyty formacji – „Think Tank“ z 2003 roku. Nim jednak publiczność usłyszała, jak może brzmieć Blur bez Coxona, przez lata obcowała z grupą, której muzycy wzajemnie się inspirowali i zaskakiwali każdym kolejnym albumem. Zaczęli od zestawu 12 piosenek zgromadzonych pod wspólnym tytułem „Leisure“. Pop-rockowe brzmienie z art-punkowym zacięciem zwiastowało nowe otwarcie na zdewastowanej po rozpadzie The Smiths brytyjskiej scenie, co niestety nie zostało podparte wydanym w 1993 roku albumem „Modern Life Is Rubbish“. Choć do tej pory Blur wykonują na żywo otwierający płytę utwór „For Tomorrow“, następca debiutu przyjęty został dość chłodno. Sukces miał przyjść dopiero wraz z kolejnymi płytami.
Wydany w 1994 „Parklife“ jest już arcydziełem Britpopu. Promowany singlami „Boys & Girls“, „To The End“ oraz nagraniem tytułowym ujawnił siłę tekstów Albarna i kompozytorski geniusz całego kwartetu. Album zadebiutował na pierwszym miejscu UK TOP 40 i na dobre rozpoczął rywalizację z Oasis. Trwająca ponad rok przepychanka na pierwszych stronach gazet, zakończyła się w sierpniu 1995, kiedy singiel „Country House“ autorstwa Blur wyprzedził w wyścigu o numer jeden „Roll With It“ Oasis. Dziennikarze mieli wyraźnego zwycięzcę, a publiczność dwie doskonałe płyty zwaśnionych formacji. Tytuł czwartego albumu Blur – „The Great Escape“ był symboliczny dla ich kolejnych działań.
Wydany w 1997 roku „Blur“ stał się totalną ucieczką z Albionu. Wręcz nachalnie nie-brytyjski, wydawałoby się pozbawiony przebojów, nagrywany częściowo na Islandii album, okazał się największym komercyjnym sukcesem Blur w Stanach Zjednoczonych. Grupa zawdzięcza to zaledwie dwuminutowemu nagraniu „Song 2“, oderwanemu zarówno od klimatu płyty jak i dotychczasowych dokonań. To właśnie „Song 2“ jest utworem najbardziej kojarzonym z formacją Damona Albarna i obowiązkowym punktem każdego koncertu. Surowe „Blur“ wyrosło z amerykańskiej alternatywy i w Ameryce zyskało największych zwolenników, jednak na kolejnym albumie, wyprodukowanym już przez Williama Orbita „13“ grupa znowu obrała nowy kierunek. Elektronika nie wzięła góry nad całością brzmienia szóstej płyty Brytyjczyków, ale na pewno pozwoliła ją lepiej zdefiniować.
I znowu jakby na przekór rynkowi singlem zostało nagranie mało reprezentatywne dla całości albumu. „Tender“ to jedna z najpiękniejszych piosenek w dyskografii Blur, przypominająca gospel song. Generalnie „13“ jest płytą zbudowaną na emocjach wynikających z konfliktów muzyków w związkach, ale i zespole. To, co udało się posklejać w czasie prac nad „13“, rozpadło się latem 2002 roku. Graham Coxon opuścił zespół w trakcie sesji nagraniowych na siódmy album. Wspomniany już „Think Tank“ zawiera wyłącznie jeden utwór powstały z jego udziałem. Mimo odejścia gitarzysty zespół kontynuował nagrania jako trio i ruszył w trasę promującą płytę. Po jej zakończeniu zawiesił działalność.
W oryginalnym składzie Blur powrócili triumfalnie latem 2009 roku. W londyńskim Hyde Parku zagrali dwa koncerty dla ponad 100 tysięcy osób, a ich występ na festiwalu Glastonbury został uznany za jeden z najbardziej znaczących w historii tego legendarnego festiwalu. Kilka miesięcy później wydali pierwszy od dekady singiel z udziałem Coxona – „Fool’s Day“. Od tego momentu nie ustają spekulacje na temat nowego albumu grupy.
Blur A.D. 2012 wydaje się zespołem silniejszym niż kiedykolwiek. Pokonali wewnętrzne demony i pogodzili się z naturalną koleją rzeczy, jaką jest realizowanie nowych pasji i dróg artystycznego rozwoju. Rok zaczęli od odebrania honorowej nagrody BRIT oraz kilkunastominutowego koncertu podczas ceremonii wręczenia tych statuetek. Następnie potwierdzili występ na zamknięcie Igrzysk Olimpijskich. Bilety rozeszły się w kilka minut. W lipcu ukazały się dwa premierowe utwory – „Under The Westway“ oraz „The Puritan“. Oba powstały z myślą o „olimpijskim koncercie“ i znalazły się w specjalnym boxie „Blur 21“, zbierającym dotychczasową twórczość grupy na kilku płytach CD, DVD i winylach. Wszystkie działania (w tym kilka małych koncertów w zazwyczaj nie odwiedzanych przez wielkie gwiazdy miastach Anglii) przygotowywały publiczność do londyńskiego święta muzyki gitarowej, bo w końcu na scenie prócz Blur pojawili się także New Order oraz The Specials. Niedzielny wieczór 12 sierpnia okazał się gigantycznym sukcesem. Plany na przyszłość? W grudniu premiera DVD z londyńskim koncertem, a w przyszłym roku występy na festiwalu Open’er!
Wraz z dzisiejszym ogłoszeniem do sprzedaży trafia pierwsza pula biletów w promocyjnych cenach.
BILETY W SPECJALNEJ CENIE – EARLY BIRD TICKETS:
do 15.01.2013 lub do wyczerpania puli biletów w specjalnej cenie.
karnet 4 dniowy (03.07 – 06.07) – 370 PLN
karnet 4 dniowy + pole namiotowe 6 dni (02.07 – 07.07) – 450 PLN
Ceny biletów po 15.01.2013:
karnet 4 dniowy (03.07 – 06.07) – 470 PLN
karnet 4 dniowy + pole namiotowe 6 dni (02.07 – 07.07) – 550 PLN
bilety jednodniowe – 189 PLN
Bilety do nabycia w ALTERSKLEPIE oraz w punktach sprzedaży sieci Ticketpro


Sprawdź inne wydarzenia @ Gdynia

Heineken Open’er Festival 2013 Gdynia

Kortez Przedpremierowo / Gdynia

Pn, 27 stycznia 2020
godz: 20:00

Heineken Open’er Festival 2013 Gdynia

Open’er Festival 2020

Śr, 01 lipca 2020
godz: 15:00