Heineken Open’er Festival 2012

Festiwale

Środa, 04 lipca 2012
godz: 17:00

Lotnisko Gdynia - Kosakowo

Aleja Marszałka Józefa Piłsudskiego 52/54, Gdynia

Pokaż na mapie Pokaż na mapie

Update 18.04.2012
Uznani twórcy i debiutanci, czyli Polska na Open’erze! Plus zagraniczna niespodzianka!

Polska scena w natarciu. Fisz Emade Tworzywo zagrają przekrojowy materiał ze swoich pierwszych płyt. Uznani, czyli Kapela Ze Wsi Warszawa i CKOD zaprezentują nowe wydawnictwa, a UL/KR oraz Pablopavo i Praczas przyjadą do Gdyni ze swoimi debiutami. Zagraniczny skład poszerzają dziś zespoły SOJA i The Ting Tings.
Fisz Emade Tworzywo MEDLEY
Bracia Waglewscy to stali goście festiwalu Open’er, zarówno ze swoim hiphopowo-eksperymentalnym obliczem, jaki i rockowym pod postacią Kim Nowak. Tym razem Bartek i Piotr Waglewscy z zespołem pojawią się na scenie, by przypomnieć fanom utwory ze swoich pierwszych trzech płyt oraz materiał, który jest jakby powrotem do początków kariery, a na pewno do muzycznych fascynacji z młodzieńczych lat, czyli ubiegłoroczne „Zwierzę bez nogi”. Wydane na przestrzeni niecałych trzech lat albumy „Polepione Dźwięki”, „Na Wylot” i „F3” weszły do klasyki polskiego hip-hopu, za sprawą inteligentnych tekstów Fisza i produkcji Emadego, z początku opartej na samplach a później coraz bardziej odchodzącej w stronę żywego grania. Singlowe „Bla Bla Bla”, „30 Cm” czy „Sznurowadła” budowały muzyczną tożsamość środowiska skupionego wokół wpływowych kulturowych mediów – nieodżałowanej Radiostacji i tzw. starej „Machiny”. W ubiegłym roku, po ponad dekadzie, Fisz i Emade postanowili wrócić do pionierskiego brzmienia. Dzięki albumowi „Zwierzę bez nogi” udało się to im ze świetnym skutkiem.
Kapela Ze Wsi Warszawa
Choć swoją muzykę nadal określają mianem „folku mazowieckiego”, dawno przekroczyli wszelkie granice, zarówno te stylistyczne, jak i te najzwyklejsze, międzypaństwowe. Dowodem niech będzie wydana zaledwie trzy tygodnie temu płyta „NORD”, o której muzycy zespołu mówią, „że jest spotkaniem ludzi z pozornie dalekich światów. Próbą wyobrażenia naszej muzyki przez pryzmat dźwięków Północy. Poszukiwaniem wspólnych elementów dla kultury Słowian i runicznych tradycji ludów Skandynawii”. Dlatego na „NORD” usłyszymy kultowy szwedzki zespół Hedningarna, uznawany za prekursora world music oraz Sandy Scofield – Indiankę i szamankę z dalekiej północy Kanady, jedną z najwspanialszych śpiewaczek sceny world/folk/roots. „NORD”, szósta studyjna płyta Kapeli to powód zbliżającej się intensywnej trasy koncertowej, która zahaczy także o Open’era, i jak zwykle możemy spodziewać się potężnego brzmienia, dla którego folk jest tylko, i aż punktem wyjścia.

Cool Kids Of Death
Od dziesięciu lat są w grze, przetrzymując wszystkie wahania polskiego rynku muzycznego. Być może w ostatnich latach trochę złagodnieli, ale nadal są kojarzeni ze swoim przełomowym debiutem „Cool Kids Of Death” i tekstem autorstwa Kuby Wandachowicza „Generacja Nic”. W Polsce dziesięć lat temu nikt tak nie grał, dlatego mieli łatwiej, choć nigdy nie trafili do mainstreamu. Ostatni raz na Open’erze widzieliśmy ich w 2008 roku, po premierze „AFTERPARTY”. Zresztą był to na prawie cztery lata ostatni studyjny album zespołu. CKOD wrócili piątą płytą prawie w dziesiątą rocznicę debiutu. „Plan Ewakuacji”, mimo kilku źle zrozumianych słów i sugerującego to tytułu, wcale nie będzie ostatnią płytą w dyskografii łódzkiego zespołu. Z pewnością jest najbardziej dojrzałym i dopracowanym dziełem, i co tu dużo kryć, najlepszym od czasu debiutu. Na koncertach CKOD są dobrzy jak nigdy. Bez cienia wątpliwości zapraszamy ich na Main Stage.
Pablapovo i Praczas
Ta współpraca był tylko kwestią czasu. Dwóch muzyków, czujących puls ulicy i drzemiącej w niej muzyki spotkało się we wspólnym projekcie, na którego nazwę składają się ich pseudonimy – Pablopavo i Praczas. Ten pierwszy znany z Vavamuffin i niezwykle udanego solowego projektu jest chyba obecnie najlepszym opowiadaczem i narratorem na polskiej scenie muzycznej. Słuchając jego tekstów można odbyć wycieczkę po współczesnej Polsce bez ruszania się domu, gdziekolwiek by on nie był. Praczas to z kolei jeden z najbardziej progresywnych polskich producentów. Związany z Masalą i Village Kollektiv nagrywa także pod szyldem Selphure Phuture. Owocem ich wspólnej pracy jest album „Głodne Kawałki” – basowe bity i digital dub plus słowa, które naprawdę mają sens i znaczenie. Dwa talenty miejskiej muzyki na jednym z najważniejszych albumów ostatniego roku. W wersji live na World Stage tegorocznego Open’era.
UL/KR
3 stycznia na facebooku gorzowskiego UL/KR pojawił się wpis „To będzie nasz rok”. Jak wydawać by się mogło buńczuczne hasło, ale właśnie zaczyna się materializować. Album zatytułowany po prostu „UL/KR” to jedna z najczęściej komentowanych płyt ostatnich tygodni, i kto wie, czy nie jeden z istotniejszych debiutów ostatnich lat w Polsce. Niewiele ponad 20 minut muzyki, która w naszym kraju nie ma swoich odpowiedników, no może poza debiutem Niveii sprzed dwóch lat. Gdyby  recenzję ich płyty pisał ktoś z pitchforka, kategoria Best New Music byłaby tylko formalnością. Słuchając UL/KR, melodie trzeba czasem dogrywać sobie samemu, a słowa, mimo, że bogate w emocje też pozostawiają nas z niedopowiedzeniami. Całość wyprodukowana w stylistyce lo-fi, modnej w blogosferze, ale w Polsce jakby stojącej gdzieś za drzwiami, czekającej na swój moment. A skąd to się wszystko wzięło? Z głów dwóch gorzowskich muzyków, Błażeja Króla, dawniej w Kawałku Kulki i Maurycego Kiebzaka-Górskiego, związanych z wytwórnią Thin Man Records, która czujnie reaguje na trendy, np. wydając debiut UL/KR także na kasetach.
A to nasza dzisiejsza niespodzianka. Do zagranicznego składu dołączają The Ting Tings i SOJA.
The Ting Tings
„Sounds From Nowheresville”, czyli drugi album duetu The Ting Tings jest wydawnictwem, na które musieliśmy długo czekać. Autorzy ultra-przebojowej i zaskakującej wielością brzmień „We Started Nothing” w czasie dwóch lat prac studyjnych podróżowali nie tylko między kolejnymi europejskimi miastami, ale także między gatunkami. Podobno w pierwszej fazie album był zainspirowany berlińską sceną elektro. Dwa miesiące temu otrzymaliśmy jednak na wpół-akustyczną, na wpół-elektroniczną płytę, która wyraźnie odcina się od sukcesu debiutu. Katie White i Jules De Martino skupiają się teraz na promocji albumu, a my czekamy na ich kolejny koncert na Open’erze. Ten pamiętny, z 2009 roku do tej pory, przez wielu uznawany jest za perfekcyjne połączenie doskonałej zabawy publiczności i świetnego humoru zespołu, zaskoczonego takim przyjęciem. Liczymy na powtórkę już za kilkanaście tygodni.
SOJA
Soldiers Of Jah Army to jeden z najpopularniejszych zespołów reggae ze Stanów Zjednoczonych. O ich sukces w Europie, który przyszedł zdecydowanie później niż ten w rodzimym kraju, zabiegał Gentleman, zapraszając muzyków na swoje trasy koncertowe. Zadebiutowali w roku 2002 albumem „Peace In a Time of War” po serii niezależnych wydawnictw publikowanych jeszcze od końca lat 90-tych. Album przyniósł im rozpoznawalność i kilka przebojów, ale prawdziwym sukcesem okazał się płyta „Get Wiser”, na której określili swój styl muzyczny i przywiązanie do korzeni gatunku podanych w nowoczesny sposób, kontynuowane na dwóch kolejnych albumach. Ten ostatni, „Strenght to Survive”, ukazał się na początku tego roku. SOJA są znani ze swoich koncertów, będących kwintesencją żywiołowego grania jamajskiej muzyki. Wychowani na bogatych przedmieściach Waszyngtonu, muzycy zespołu doskonale rozumieją filozofię Jah, skupiając się w swoich poetyckich tekstach na odwiecznych tematach muzyki reggae: miłości, pokoju i człowieczeństwa.

————————————————————————————— 

Update 5.04.2012
Współczesna klasyka na Open’erze!

To wyjątkowe ogłoszenie dla Open’era! Dokładnie dwa tygodnie po sukcesie projektu w londyńskim Barbican Center, gdzie występ kończyła siedmiominutowa owacja na stojąco, i na kilka miesięcy przed międzynarodową trasą koncertową, Open’er ma zaszczyt ogłosić wykonanie utworów Krzysztofa Pendereckiego i Jonny’ego Greenwooda z Radiohead, podczas tegorocznej edycji festiwalu. Kompozycje Pendereckiego: „Ofiarom Hiroszimy – tren” i „Polymorphia” oraz Greenwooda: „Popcorn Superhet Receiver” i „48 Responses to Polymorphia” zostaną wykonane przez Orkiestrę Kameralna AUKSO pod batutą Krzysztofa Pendereckiego i Marka Mosia. Do pierwszego spotkania tych muzycznych znakomitości doszło w ubiegłym roku we Wrocławiu, podczas Europejskiego Kongresu Kultury. Następnie zarejestrowano materiał na album, który ukazał się w marcu nakładem wytwórni Nonesuch. Heineken Open’er będzie jedyną prezentacją tego projektu w ostatecznej formie w Polsce.
The Mars Volta
W Gdyni zagra także amerykańska formacja The Mars Volta, która kilka dni temu wydała swoją nową płytę „Noctourniquet”. Powstanie The Mars Volta datuje się na rok 2001, kiedy do historii przechodził legendarny zespół At The Drive-In, a jego liderzy Omar Rodriguez-Lopez i Cedric Bixler-Zavala coraz więcej czasu poświęcali eksperymentalnemu projektowi De Facto. Debiutancka płyta zespołu „De-Loused In The Comatorium” została zarejestrowana pod czujnym okiem Ricka Rubina, a w studiu muzykom towarzyszyła 1 ówczesnego składu Red Hot Chili Peppers. Flea grał na basie, John Frusciante na gitarze i syntezatorze. Do dziś muzycy z El paso wydali 6 studyjnych albumów. Znakiem rozpoznawczym muzyki The Mars Volta jest jej wielopoziomowość oraz mieszanka rocka progresywnego z dziesiątkami innych gatunków – od latino na jazzie kończąc. Do legendy przeszły żywiołowe, trwające po kilka godzin i mocno improwizowane koncerty.

—————————————————————————————  

Update 28.03.2012
Legendarni New Order i Jamie Woon trafiają na Heineken Open’er Festival 2012!

Dziś w line-up’ie Heineken Open’er klasyka łączy się z nowoczesnością. New Order, autorzy najlepiej sprzedającego się tanecznego utworu wszechczasów oraz Jamie Woon, młoda twarz soulu i elektroniki, zagrają w lipcu w Gdyni.  

New Order

Zespół New Order powstał w 1980 roku po śmierci Iana Curtisa, wokalisty legendarnego zespołu Joy Division. Pozostali członkowie zdecydowali o kontynuowaniu kariery pod nową nazwą i w nieco zmienionym składzie. Gitarzysta Bernard Sumner przejął obowiązki wokalisty, a Stephen Morris i Peter Hook pozostali przy swoich instrumentach (odpowiednio: perkusja i bas). Do składu dołączyła Gillian Gilbert, która stanęła, za jakże ważnym z perspektywy czasu, instrumentem – klawiszami.
New Order szybko stali się jednym z najbardziej cenionych przez krytyków zespołów lat 80-tych. Ich hit z 1983 roku, „Blue Monday” jest najlepiej sprzedającym się utworem tanecznym wszechczasów, z otoczoną prawdziwym kultem wersją na dwunastocalowym winylu. „Blue Monday” podobnie jak wszystkie albumy studyjne, kompilacje i single do roku 1990 wydane zostały przez jedną z najbardziej wpływowych wytwórni na brytyjskim rynku – Factory Records. New Order przez lata byli twarzą tej niezwykłej instytucji, która doczekała się znakomitego filmowego portretu pod tytułem „24 Hour Party People”. New Order, podobnie jak Joy Division, znaleźli swoje miejsce w tej fabularnej opowieści, będącej solidnym fragmentem historii brytyjskiej muzyki. Historii budowanej przez kolejne wydawnictwa manchesterskiego zespołu. Debiutancki „Movement” bliski był jeszcze stylistyce Joy Division, ale wspomniany już singiel „Blue Monday” i album „Power, Corruption & Lies”, wydane w 1983 roku przewróciły muzykę do góry nogami. Tempa nie zwalniali przez kolejnych 6 lat, publikując aż trzy klasyczne albumy: „Low-Life”; „Brotherhood” i „Technique”. Ten ostatni, nagrany na Ibizie w modnej stylistyce acid house, okazał się ważnym głosem New Order w rewolucji nazwanej później ruchem rave. Dla wielu, to właśnie „Technique” jest najlepszą płytą w dyskografii New Order.
W 1993 zespół zawiesił działalność, by 7 lat później triumfalnie powrócić serią koncertów i nagrać „Get Ready” – swój pierwszy album od ośmiu lat, wydany jesienią 2001 roku. Singlowe przeboje „Crystal” i „60 Miles an Hour” zagościły w rozgłośniach radiowych i telewizjach muzycznych. W klipie do tego pierwszego utworu pojawia się fikcyjny zespół The Killers, który dał nazwę popularnej obecnie grupie z Las Vegas. Brandon Flowers z The Killers wielokrotnie podkreślał, jak ważna jest dla jego zespołu muzyka New Order. W tym samym roku do składu dołączył Phil Cunningham, jako zastępstwo dla Gillian Gilbert, która odeszła z powodów  rodzinnych. Kolejna zmiana przyszła sześć lat później, kiedy Peter Hook opuścił zespół, po serii udanych koncertów promujących album „Waiting For The Sirens Call”. Od tego momentu Bernard, Stephen i Phil pracowali nad nowym materiałem, jako Bad Lieutenant. Jedyny album pod tym szyldem ukazał się w 2009 roku i nosił tytuł „Never Cry Another Tear”.
W sierpniu 2011 roku, New Order reaktywowało się w składzie z Gillian Gilbert i Tom’em Chapman’em, który zastąpił Peter’a Hook’a. Bilety na ich pierwsze koncerty w Brukseli i Paryżu zostały natychmiast wyprzedane. Sytuacja powtórzyła się kilka tygodni później, kiedy New Order ogłosili pierwszy po pięciu latach koncert w Londynie. Bilety do klubu Troxy wyprzedały się w pięć minut! Tuż przed Świętami, New Order wydali koncertową płytę „Live at The London Troxy”. Album trwający 90 minut, wyładowany był przebojami i klasycznymi melodiami, a zestaw kończył się spektakularną wersją „Love Will Tear Us Apart „.
12 sierpnia New Order wystąpią u boku Blur i The Specials, na specjalnym koncercie zamykającym Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Trudno wyobrazić sobie lepszą trójkę, pokazującą rożne oblicza brytyjskiego rocka na przestrzeni czterech dekad. Miesiąc przed tym wydarzeniem New Order zagrają po raz pierwszy w Polsce!

Jamie Woon

Jutro skończy 29 lat. Rok temu wydał swój debiutancki album zatytułowany „Mirrorwriting”, wpisując się idealnie w cały post-dubstepowy nurt, który stoi w kontrze do sonicznych hałasów. Ciepłe soulowe brzmienie przemieszane z elektroniką przywodziło na myśl dokonania Jamesa Blake’a. Jednak „Lady Luck” czy „Night Air” mają o wiele bardziej linearną strukturę niż często dekonstruowane kompozycje Blake’a. O sukcesie „Mirrorwriting” przesądził nie tylko talent Woona – wychowanka prestiżowej BRIT School, ale także osoba współproducenta płyty – niejakiego Willa Bevana, znanego fanom elektroniki pod pseudonimem Burial. Sporadyczna działalność wydawnicza Buriala, powoduje, że każdy kawałek muzyki jego autorstwa jest oczekiwany z dużym napięciem, podobnie było więc z singlami Woona. To bez wątpienia pomogło w promocji albumu, ale kluczowa na „Mirrorwriting” jest jednak rola Woona. To on w całości skomponował materiał, poruszając się w różnych stylistykach, wykorzystując w czasie nagrywania zarówno samplery jak i gitary akustyczne, by w końcu postawić kropkę nad i swoim niepowtarzalnym wokalem. Nie dziwiła w tym kontekście nominacja Woona do BBC Sound Of 2011, plebiscytu wskazującego artystów godnych uwagi w danym roku. Bez wątpienia Jamie nadal jest jednym z najciekawszych debiutantów ostatnich lat, o szerokich horyzontach działania, czego przykładem jest interesujący remix „Video Games” Lany Del Rey. Ci, którzy mieli okazję widzieć Jamie’ego Woona na żywo, wiedzą, że na scenie doskonale czuje się zarówno u boku kilkuosobowego zespołu jak i samotnie, z gitarą i swoim głosem w roli instrumentów. Która wersja Jamie’ego Woona spodoba się Wam na Open’erze – pierwszym potwierdzonym występie tego lata?

—————————————————————————————

Update 21.03.2012

Mumford & Sons, Orbital, The Maccabees i Toro y Moi zagrają na Heineken Open’er Festival!

Multiplatynowe “Sigh No More” Mumford & Sons oraz nowe wydawnictwo Orbital, to kolejne płyty, których fragmenty usłyszymy na Heineken Open’er Festival 2012. W Gdyni wystąpią również The Maccabees oraz ulubieniec blogosfery Toro y Moi.
Mumford & Sons
Tydzień temu zagrali na kolacji dla prezydenta Obamy i premiera Camerona, w sobotę zaprezentowali nowy utwór podczas festiwalu SXSW, a dziś trafiają na plakat kolejnej edycji festiwalu Open’er – Mumford & Sons.
Choć od premiery albumu „Sigh No More” minęło już prawie dwa i pół roku, Mumford & Sons nadal generują niezwykłe zainteresowanie i skutecznie powiększają grono fanów zakochanych w ich folk-rockowych piosenkach. Nie są ze Stanów ani z angielskiej prowincji. Wychowali się w Londynie i tam u boku Laury Marling czy Noah & The Whale budowali lokalną scenę folk rocka, która stałą się prawdziwym ewenementem. Zespoły z najbardziej kosmopolitycznego miasta świata, gdzie nowe brzmienia rodzą się co kilka dni, sięgnęli po tradycję, która laptopy i syntezatory zamieniła na bajno i mandolinę. Ciężko ustalić jeden moment, który stał się trampoliną dla Mumfordów. Należy wskazać chyba konsekwencje i setki koncertów, czyli prawdziwą pracę u podstaw, która przyniosła niespotykane efekty. „Sigh No More” został nagrany na wypożyczonych instrumentach i wyprodukowany przez Markusa Dravs’a, współpracownika m.in. Coldplay i Arcade Fire. I choć po 30 miesiącach od premiery album nigdy nie znalazł się na 1 miejscu listy Billboardu i UK Top 40, sprzedał się na całym świecie w ponad 3 milionach egzemplarzy, największe nakłady generując właśnie na Wyspach i w USA. Nawet w ubiegłym roku był jedną z najchętniej kupowanych płyt z gatunku rock. W raz z sukcesem przyszły nagrody. BRIT Award 2011 dla najlepszej płyty było jedynie formalnością. Zespół był także nominowany do 6 nagród Grammy. Aż 4 statuetki mogło zdobyć nagranie „Tha Cave” i mimo, że galę rozdania tych najcenniejszych nagród Mumford & Sons opuszczali z pustymi rękoma – Ameryka była ich. Młodym zespołom zza Atlantyku zdarza się to niezwykle rzadko. Nominacja „The Cave” nie do końca oddaje fenomen jakim jest grupa Mumford & Sons. Ich debiut to nie tylko zbiór znakomitych singli z „Little Lion Man” czy  „Winter Winds” na czele. To płyta, którą miliony ludzi kupowały, by na własne uszy przekonać się, że to 48 minut jest idealną całością.
Od ponad roku Mumford & Sons nagrywają materiał na nowy album. Pierwszą zupełnie nową kompozycją było nagranie „Ghosts That We Never Know” zaprezentowane jesienią w audycji radiowej. Zespół podkreślał jednak, że była to bardzo wstępna wersja. Kolejny nowy utwór fani usłyszeli zaledwie kilka dni temu. „Where Are You Now” Mumford & Sons zagrali w sobotę (17 marca) na festiwalu SXSW, przybliżając nas do premiery następcy multiplatynowego „Sigh No More”. Ile premierowych utworów usłyszymy na Open’erze, przekonamy się w lipcu.
Orbital
Brytyjska elektronika ma wielu bohaterów. Wśród tych, którzy kształtowali jej styl, są także bracia Phil i Paul Hartnoll znani lepiej jako Orbital. Pomysł na zespół narodził się pod koniec lat 80-tych, kiedy Hartnoll’owie nagrali swój pierwszy utwór –  „Chime”. Kompozycja stała się swoistym hymnem sceny rave, i jak mało który z utworów tego pokolenia stał się także przebojem notowanym na listach sprzedaży. „Chime” w wersji koncertowej znalazł się na wydanym w roku 1991  debiutanckim długogrającym dziele Orbital. „Satan” i „Belfast” to kolejne z singli, tworzących na początku nowej dekady legendę duetu z Kent. Ich obecność w brytyjskich stacjach radiowych stała się tak naturalna, jak kolejne emisje przebojów Michaela Jacksona czy Whitney Huston. „Orbital 2”, nazywany ze względu na kolor okładki „brązowym”, ukazał się w roku 1993 i z singlowym „Halcyon” był kolejnym wielkim sukcesem duetu. Fanom nie przeszkadzał nawet nieco mniej taneczny charakter płyty, ponieważ w wersji live, duet nadal był nie do pobicia, co potwierdzili w czerwcu 1994 roku na festiwalu Glastonbury, dając jeden z najważniejszych koncertów w historii tej imprezy. Był to symboliczny moment dla samego zespołu jaki i ruchu rave, który stając w obliczu gigantycznych prawnych problemów został nie jako usankcjonowany przez organizatorów wielkich festiwali.
Zmieniający się rynek, fala nowych wykonawców z The Chemical Brothers czy Daft Punk na czele spowodowały, że kolejne płyty Orbital były mniejszymi wydarzeniami, choć nadal świetnymi produkcjami na których można było usłyszeć m.in. debiutującą Alison Goldfrapp czy Lisę Gerrard. Znana z Dead Can Dance wokalistka zaśpiewała w roku 2004 na ostatnim przed zawieszeniem działalności albumie – z uwagi na kolor okładki – nazwanym „niebieskim”.
W roku 2009 wznowili działalność i wtedy po raz pierwszy wystąpili w Polsce, dając niezapomniany koncert na festiwalu Selector. Kilka tysięcy fanów czekających na swoich idoli równe dwadzieścia lat dostało najlepszy mix utworów z całej dyskografii oraz to, z czego słynną ich koncerty – improwizację. Reaktywacja nie okazała się wyłącznie urodzinowym prezentem, ale początkiem nowego etapu w karierze zespołu. Muzycy zaczęli regularnie koncertować oraz weszli do studia, czego owocem jest zapowiadana na 2 kwietnia nowa płyta.
„Wonky”, pierwszy od ośmiu lat album Orbital słyszało niewielu, ale ci, którym się to udało, twierdzą,  że zespół wraca do swojej najlepszej formy. Po pierwszych fragmentach: „New France” z udziałem Zoli Jesus i „Never” my też nie mamy wątpliwości, że album będzie jedną z najważniejszych płyt elektronicznych 2012 roku. W wersji koncertowej w lipcu tylko na Heineken Open’er Festival.
The Maccabees
W niedzielę 15 stycznia, „Given To The Wild”, trzeci studyjny album grupy The Maccabees zadebiutował na 4 miejscu UK Top 40. Był to najwyższy wynik w historii tego zespołu i gitarowy rodzynek pośród płyt ulokowanych w pierwszej dziesiątce. Co sprawiło, że to właśnie The Maccabees mieli przywrócić nadzieję w komercyjny potencjał brytyjskiej sceny indie? Jest wiele czynników, ale jednym z nich jest inteligentne podejście do muzyki gitarowej, a nie korzystanie szablonów z napisami The Smiths, The Clash czy Joy Division. Drugim czynnikiem, jest miejsce pochodzenia. The Maccabees są z Brighton, co pozwoliło im nabrać odpowiedniego dystansu do Londynu, oraz zjednać sobie fanów z innych miast. Nie bez znaczenia jest także długoletnie milczenie innych gwiazd gatunku. Nim „Given To The Wild” stanęło do walki o honor muzyki alternatywnej, The Maccabees wydali dwa bardzo ciepło przyjęte albumy: „Colour It In” i „Wall Of Arms”. Za produkcję debiutu odpowiadał legendarny Stephen Street, znany ze współpracy z Blur, z kolei przy drugim albumie pracował Markus Dravs, ten sam, który zasiadł za konsoletą podczas nagrywania debiutu ogłoszonych dziś Mumford & Sons. Jeśli dwie pierwsze płyty były brzmieniowo do siebie podobne, tak „Given To The Wild” jawi się jako spora odskocznia. Być może to zasługa Tima Goldsworthy’ego, który swoje elektroniczne fascynacje wyniesione z wytwórni DFA przekazał chłopakom w studiu. Jeśli lubicie niestandardowe podziały rytmiczne i trochę matematyki w muzyce, z pewnością koncert The Maccabees jest wydarzeniem dla Was.
Toro y Moi
Chaz Bundick, czyli Toro y moi, jedna z czołowych postaci chillwave – gatunku, który równie szybko rozkochał w sobie blogosferę, co stał się przekleństwem dla jego twórców. Obok Neon Indian i Washed Out, których nagrania remixował, Toro Y Moi budził najwięcej emocji fanów nowego brzmienia, a jego debiutancki album „Causers Of This” określał ramy, w których mieli poruszać się artyści oraz dziennikarze zainteresowani nowym zjawiskiem. Sporo psychodelii, ponakładanych efektów, rozmarzonych syntezatorowych pasaży i zabawy z wokalem. Tak w skrócie można opisać chillwave, który jednak nabierał zupełnie innego charakteru, kiedy Toro y Moi ruszał w trasę. Z zespołem odchodził od rozleniwiających dźwięków, choć nadal zostawała atmosfera błogiego relaksu. Choć w wypadku debiutantów często trudno mówić o własnym, charakterystycznym stylu, Toro y Moi go wypracował. Na drugiej płycie, wydanej w lutym 2011 roku „Underneath The Pine” zaczął mocno eksplorować muzykę funk, a mimo to nie było wątpliwości, kto odpowiada za ten album. „Underneath The Pine”, to płyta na której pogłosy ustąpiły miejsca groove’om, a kompozycje nabrały nawet odrobiny popowego charakteru. Wierzymy, że dla Toro y Moi to dopiero początek.

————————————————————————————— 

Update 7.03.2012
The Kills, M83, Major Lazer i Dry the River zagrają na Heineken Open’er Festival!

Dla The Kills będzie to pierwszy koncert w Polsce! M83 wracają na Open’era po świetnie wspominanym występie w 2009 roku. Major Lazer dołączają do składu World Stage a Dry the River przywiozą polskiej publiczności swoją świetną debiutancką płytę „Shallow Bed”.
The Kills
Trudno uwierzyć, że The Kills jeszcze nigdy nie zagrali w Polsce. Są jednym z filarów wytwórni Domino, dla której nagrywa inna z tegorocznych gwiazd Open’era – Franz Ferdinand. Amerykanka Alison Mosshart i Brytyjczyk Jamie Hince przybrali dość absurdalne pseudonimy, odpowiednio VV i Hotel, i zadebiutowali w 2003 roku, z miejsca spotykając się                            z porównaniami do The White Stripes. Damsko-męski duet, instrumentarium, które można zmieścić w bagażniku większego samochodu, aura tajemniczości otaczająca muzyków i ich relację. Nie zgadzały się tylko role. W The Kills śpiewa kobieta,      a odstępstwa od normy są wyjątkiem, zupełnie ja u The White Stripes. Surowa „Keep On Your Mean Side” ukazała się na dodatek dokładnie tego samego dnia co opus magnum The White Stripes – „Elephant”. Ba, obie płyty były nagrywane nawet w tym samym studiu. Za kilka lat drogi tych dwóch zespołów znowu miały się przeciąć, ale na razie The Kills, swoją drugą płytą „No Wow” postanowili uciec z biało-czerwonej szuflady małżeństwa White. Nagrana w zaledwie dwa tygodnie była mniej garażowa, a bardziej motoryczna, trochę w stylu punkowych zespołów Nowej Fali, co było także zasługą produkcji, pozbawionej zupełnie znanego z debiutu charakteru lo-fi.
Rok 2008 to dla The Kills nowe otwarcie. Ukazuje się trzecia płyta studyjna zatytułowana „The Midnight Boom”, przy której po raz pierwszy zespół zatrudnia producenta i jest to wybór niespodziewany. Za konsoletą siada XXXchange, dj i producent muzyki elektronicznej. Jego pomysły zupełnie zmieniają muzykę duetu – staje się na tyle przystępna, że można nawet mówić o pierwszych przebojach – „Cheap & Cheerful” i „Sour Cherry”. Utwory są chętnie wykorzystywane przez producentów seriali, co zawsze jest dodatkową, choć niekiedy kontrowersyjną drogą do promocji swojej muzyki. W tym samym roku The Kills ruszyli w trasę u boku The Raconteurs, pobocznego projektu Jacka White’a, którego podczas jednego z koncertów Alison zastąpiła wokalnie. Tak wyglądał początek kolejnego zespołu – The Dead Weather, z White’em na perkusji i Mosshart na wokalu. Dwa lata temu grupa wystąpiła w roli headlinera na Open’erze. W końcu rok 2008 to rozwój uczuciowej relacji między Jamiem Hince’em a supermodelką Kate Moss. Codzienna obecność zakochanej pary na łamach brukowców również miała swój wpływ na zainteresowanie zespołem.
Ostatnią produkcją zespołu jest wydana równo rok temu czwarta płyta „Blood Pressures”, która była powrotem do brzmienia znanego z „No Wow”, choć wszystkie doświadczenie muzyczne ostatnich miesięcy musiały także mieć wpływ na charakter tego albumu, co słychać w znakomitym „The Last Goodbye”.
The Kills to zespół, który nie koncertuje zbyt często, dlatego ich pierwszy koncert w Polsce będzie wydarzeniem nie tylko dla naszej publiczności.
M83
Anthony Gonzalez stojący za projektem M83 lubi podkreślać w wywiadach z polskimi dziennikarzami, że koncert                   na Open’erze był wyjątkowy, przede wszystkim z powodu przyjęcia przez publiczność, jakiego nie spodziewali się w naszym kraju. Po trzech latach wracają do Gdyni, i chyba nikt nie ma wątpliwości, że będziemy świadkami wyjątkowego koncertu.
Od kilku miesięcy M83 jest na fali wznoszącej. Zaczęło się od „Midnight City”, singlowej zapowiedzi nowego albumu „Hurry Up, We’re Dreaming”. Dęciaki, zapadający w pamięć refren i wręcz funkowy klimat dały efekt w postaci pierwszego dużego przeboju M83. Wydany w październiku album okazał się dwupłytową produkcją z potężnym brzmieniem odwołującym się do klasyków lat 80-tych, czyli młodości Anthony’ego. Jeśli słyszycie tam Briana Eno, Simple Minds czy Davida Bowie, to znaczy, że prawidłowo odczytaliście zamiary Gonzaleza. Z kolei delikatność tła i produkcji, a także zamiłowanie do analogowych instrumentów niczym u Air, przypomina nam o narodowości Goznaleza i kulturze muzycznej, w jakiej się wychowywał. Na „Hurry Up, We’re Dreaming” nie ma już tego rozmarzonego brzmienia, znanego z tak przez nas lubianego „Saturdays=Youth”. Są epickie, klarowne kompozycje idealne do sal koncertowych. Wymarzone festiwalowe hymny! Wymarzone były także recenzje. Szósty studyjny album M83 znalazł się na 3 miejscu podsumowania albumowego portalu Pitchfork i to na obu listach – tej przygotowywanej przez autorów portalu, jak i jego czytelników.  Wspomniany wcześniej singiel „Midnight City” okazał się najlepszą piosenką ubiegłego roku i z pewnością będzie najjaśniejszym momentem występu M83 na Heineken Open’er Festival 2012!
Major Lazer
Długo czekaliśmy na wizytę duetu Major Lazer na festiwalu Open’er. Ci kochający dancehall, wszelkie odmiany reggae            i mocno imprezową elektronikę producenci nigdy na naszym festiwalu nie zagrali, choć artyści zawdzięczający im międzynarodową karierę – owszem. Teraz nadrabiamy zaległości i to chyba w najlepszym momencie, czyli przy okazji premiery drugiego albumu zapowiadanego już od kliku miesięcy. Na płycie pojawić się mają podobno muzycy No Doubt, Vampire Weekend, Dirty Projectors oraz Vybz Kartel, z którym Major Lazer stworzyli swój najbardziej rozpoznawalny utwór – „Pon De Floor”, w ubiegłym roku wykorzystany przez Beyoncé w przeboju „Run The World (Girls)”.
Diplo i Switch poznali się na początku ubiegłej dekady podczas tworzenia znakomitego debiutu M.I.A. „Arular”. To oni stworzyli takie utwory jak „Pull Up The People” i „Bucky Done Gun” i czuwali nad całością brzmienia. Obaj w tym czasie byli już wziętymi DJ’ami i producentami, choć to właśnie współpraca z M.I.A. przyniosła im pierwszy duży sukces.  Kolejna płyta – „Kala” z „Paper Planes” na czele była tylko przypieczętowaniem tej udanej muzycznej drogi całej trójki. Switch i Diplo ponownie spotkali się w studiu ale już z inną piosenkarką – Santigold.  I to właśnie przy okazji prac nad tymi dwoma albumami pojawił się pomysł wspólnego projektu wynikającego z fascynacji reggae i dancehall’em. Duet mógł pozwolić sobie na rozmach, dlatego płyta Major Lazer powstawała na Jamajce w legendarnym Tuff Gong Studio, założonym przez Boba Marleya. Na  albumie „Guns Don’t Kill People… Lazers Do” pojawili się czołowi jamajscy nawijacze oraz znani współpracownicy duetu, m.in. Santigold. Na potrzeby promocji płyty został stworzony jamajski superbohater czyli właśnie Major Lazer. Pojawił się na okładce płyty oraz koncertach, które szybko nabrały kultowego statusu. Od momentu wydania debiutu Major Lazer atakował jeszcze trzy razy: EP’ką „Lazers Never Die” (z remixem Thoma Yorke’a z Radiohead), mixtape’em „Lazerproof” (wspólnie z La Roux) oraz ubiegłorocznym singlem „Original Don”. Ten ostatni jest, jak na razie, najnowszą pozycją w dyskografii ale wierzymy, że do czasu Open’era ta sytuacja ulegnie zmianie.
Dry the River
Znudziliście się syntezatorami w muzyce rockowej? Ten zespół jest dla Was. I dla tysięcy innych, którzy kochają krystaliczne piosenki o folkowym rodowodzie. Dry the River od dawna należą do najczęściej komentowanych młodych zespołów z Wielkiej Brytanii. O walce pomiędzy wytwórniami, które chciały podpisać z nimi kontrakt krążą już legendy. Udało się RCA, która dwa dni temu wydała ich debiutancki album „Shallow Bad”. NME w swojej recenzji przypuszcza, że płyta doczeka się nominacji do Mercury Music Prize, z kolei dziennikarz portalu Drowned In Sound szuka w ich dźwiękach nieco mniej romantycznego i nostalgicznego brzmienia z „Neon Bible” Arcade Fire. Wszyscy razem – i od tego nie uda się Dry the River uciec – słyszą jednak wyraźnie Fleet Foxes i Mumford & Sons. Ciężko nie mieć takich skojarzeń, kiedy w słuchawkach gra singlowe „No Rest” czy otwierające płytę „Animal Skins”. Takie porównanie to jednak nie zarzut, zwłaszcza dla zespołu, któremu wróży się wielką karierę.

————————————————————————————— 

Update 29.02.2012
Piątka na koniec lutego!
Gogol Bordello, Kasia Nosowska, Public Enemy, Bloc Party i Janelle Monáe!

Raz na cztery lata, możemy ogłosić artystów 29 lutego. Dziś wykorzystujemy tę możliwość w 100%.

Bloc Party po raz pierwszy zagrali na Open’erze w 2007 roku. Mimo, że przez ostatnie lata nie koncertowali i nie nagrywali, nadal są jednym z najważniejszych brytyjskich zespołów ostatniej dekady. Grupa pojawi się w Gdyni w ramach promocji nowego, jeszcze nie zatytułowanego albumu, którego premiera przewidziana jest na lato. W czerwcu usłyszymy pierwszy singiel z wydawnictwa, a na samym Open’erze zapewne fragmenty nowej płyty i najważniejsze utwory z „Silent Alarm”, „A Weekend In The City” i „Intimacy”.
Po kilku tygodniach ogłaszania artystów na Main i Tent Stage czas przedstawić pierwszych wykonawców, którzy zagrają na World Stage.
Prawdziwa ikonu hip hopu, czyli nowojorka grupa Public Enemy zaprezentuje przekrojowy materiał  z tak ważnych albumów jak „It Takes A Nations Of Million To Hold Us Back” czy „Fear Of Black Planet”. Muzycy świętujący w tym roku trzydziestolecie powstania, od samego początku są zaangażowani w polityczne i społeczne sprawy Ameryki, dlatego ich koncerty to nie tylko muzyka ale i ważne słowa.
Także z Nowego Jorku przyjadą na Open’era czołowi przedstawiciel Gypsy Punku, czyli energetycznego połączenia muzyki cygańskiej i punk rocka – Gogol Bordello. Po ich koncertach można spodziewać się dosłownie wszystkiego, my spodziewamy się najlepszego.

Janelle Monáe być może jest nową Grace Jones, ale przede wszystkim jest przyszłością muzyki. Jej futurystyczne połączenie r’n’b, solu, funku, rocka i alternatywy już na początku kariery sprawiało kłopot z klasyfikowaniem, choćby osobom decydującym o nominacjach do Grammy. Podopieczna Big Boi’a i Diddy’ego przyjedzie do Polski z następcą rewelacyjnego „The ArchAndroid”.
I last but not least Nosowska. Po raz pierwszy na Open’erze, ale może czekaliśmy na tak znakomity album jak”8”? Było warto i będzie warto pojawić się na Tent Stage by usłyszeć na żywo „Nomadę” czy „O lesie” w wykonaniu Nosowskiej i UniSexBandu.

—————————————————————————————  

Update 15.02.2012
Bon Iver, Wiz Khalifa, Friendly Fires i Bat For Lashes!


3 dni temu zdobył dwie nagrody Grammy (Najlepszy Nowy Artysta i Najlepszy Album Alternatywny) i spowodował, że połowa Amerykanów zadała sobie pytanie „Kim do cholery jest Bon Iver?”. Bon Iver to Justin Vernon, którego ubiegłoroczny, imienny album, został okrzyknięty najlepszą płytą ubiegłego roku przez portal Pitchfork i wiele innych źródeł muzycznych. Jego utwory są historiami jakich dawno w amerykańskiej muzyce nikt nie opowiadał. Europa, która już przy okazji debiutu zafascynowała się jego muzyką, czeka na tych garść letnich koncertów. Z dumą dzielimy się informacją, że Bon Iver zagra na Open’erze i będzie to pierwszy polski koncert tego artysty.
Do składu dołączają także:
raper Wiz Khalifa, który z wynikiem 3 milionów sprzedanych singli z nagraniem „Black and Yellow ” zawstydził w ubiegłym roku starszych kolegów z branży.
Poszukiwacze egzotycznych rytmów w tanecznej elektronice rodem z Wysp, czyli Friendly Fires.
I wreszcie eteryczna i zjawiskowa Bat For Lashes!

————————————————————————————— 

Update 26.01.2012
Franz Ferdinand, SBTRKT Live i Julia Marcell na Open’erze!

Post punk, nowa fala i taneczny indie rock w szkockim wydaniu, czyli Franz Ferdinand na Open’erze i to przed premierą czwartego studyjnego albumu. Jeśli zdążyliście zapomnieć, jak fenomenalnie na żywo brzmi „Take Me Out”, to nasi tegoroczni headlinerzy po raz kolejny sprawią, że dziewczyny zatańczą a chłopcy zaśpiewają. Na festiwalu zobaczycie także autora jednej z najciekawszych płyt 2011 roku, ukrywającego się za plemienną maską SBTRKT. Artysta przyjedzie do Polski ze swoim koncertowym programem. Na dokładkę Julia Marcell, czyli nasz eksportowa dama i duma. Jej płyta „June” gra w naszych głośnikach od kilku tygodni, dlatego Julii nie może zabraknąć na Open’erze.

—————————————————————————————  

Update 12.01.2012
Justice zagrają na Open’erze!
muno news

Czy można wyobrazić sobie pierwszą dekadę XXI wieku bez tego zespołu? Bez ich ultra-energetycznego barokowo-popowego brzmienia; pomysłowych i często kontrowersyjnych teledysków; debiutanckiego albumu, który z miejsca wszedł do kanonu muzyki elektronicznej; czy wreszcie symbolu krzyża górującego nad publicznością z każdej sceny jaką zdobywali w ciągu ostatnich lat? Justice to zespół ważny dla całej generacji fanów i jeśli The Chemical Brothers przynieśli elektronice rock, to Justice zrobili to samo z Heavy Metalem.

W lipcu wystąpią po raz pierwszy w Polsce, na Heineken Open’er Festival 2012. Koncert będzie częścią trasy promującej drugi album zespołu zatytułowany „Audio, Video, Disco”, choć oczywiście w repertuarze zespołu nadal są utwory z przełomowego debiutu „†” i to zapewne one wywołają największą ekstazę publiczności.

————————————————————————————— 

Update 14.12.2011

The xx zagrają na Open’erze

The xx są jednymi z najważniejszych debiutantów ostatnich lat i prawdziwym fenomenem na brytyjskiej scenie muzycznej. Ich stale wzrastająca popularność nie jest wynikiem zabiegów marketingowych tylko prawdziwych emocji. A te, nawet po roku milczenia zespołu, stawiają The xx w gronie najbardziej pożądanych zespołów na świecie, dlatego z jeszcze większą radością informujemy, że Heineken Open’er jest, obok Primavera Sound, jednym z dwóch festiwali, który może już teraz ogłosić koncert grupy The xx w przyszłym sezonie festiwalowym. Występ odbędzie się w ramach promocji nowego albumu, którego premiera przewidziana jest na wiosnę 2012 roku. Drugie wydawnictwo The xx jest jednym z najbardziej oczekiwanych albumów przyszłego roku i jednocześnie najbardziej strzeżonych projektów studyjnych nad jakimi pracują obecnie światowi artyści.

—————————————————————————————

9.11.2011
Pierwszą ogłoszoną gwiazdą Heineken Open’er Festival 2012 jest Björk
muno news

Björk jest wyjątkową artystką – oryginalną nonkonformistką odwołującą się do wielu dziedzin, niezwykłą muzyczną indywidualnością, która przekraczając gatunki, przemawia do serc, głów i nóg.

Jest kwintesencją współczesnego muzyka, nieustannie wprowadzającego innowacje i wydajnie używającego wielu środków takich jak: najnowsze technologie, moda, film i sztuka, które uzupełniają jej muzykę. Albumy Björk zawsze składają się z kilku części, ale jej ósma płyta studyjna „Biophilia”, wydana w październiku, to bez wątpienia najbardziej interdyscyplinarny projekt za jaki do tej pory odpowiada.
„Biophilia” będąca wielkim multimedialnym doświadczeniem to: album, aplikacje dla każdego utworu, strona internetowa, instrumenty muzyczne przygotowane na specjalne zamówienie, koncerty i warsztaty edukacyjne.

Björk – znana z działania z różnorodnymi i utalentowanymi osobami z wielu dziedzin – przy „Biophili” współpracowała z programistami aplikacji, naukowcami, pisarzami, wynalazcami, muzykami, twórcami instrumentów. Wszystko po to, by stworzyć unikalną podróż przez Wszechświat i jego siły fizyczne, szczególnie te, w których splatają się muzyka, natura i technologia. Projekt z jednej strony jest zainspirowany strukturami muzycznymi i zjawiskami przyrodniczymi, a z drugiej bada zależności między nimi, począwszy od atomu, na kosmosie kończąc.
Od wydania swojego pierwszego albumu „Debut” w 1993 roku, Björk sprzedała ponad 20 milionów albumów na całym świecie. Została doceniona przez krytyków, czterokrotnie zdobyła Brit Awards oraz nagrody MTV VMA. W 2010 roku otrzymała Polar Music Prize przyznaną przez szwedzką Królewską Akademię Muzyczną, w uznaniu dla jej „głęboko osobistej muzyki i słów, oraz precyzyjnych kompozycji i niepowtarzalnego głosu.”


Sprawdź inne wydarzenia @ Gdynia

Heineken Open’er Festival 2012 Gdynia

Big Boat Party 2019 | Rejs #2

Nd, 25 sierpnia 2019
godz: 12:00

od 130 PLN
Heineken Open’er Festival 2012 Gdynia

New Model Army – Gdynia

Wt, 15 października 2019
godz: 20:00

od 79 PLN
Heineken Open’er Festival 2012 Gdynia

Kortez Przedpremierowo / Gdynia

Pn, 27 stycznia 2020
godz: 20:00

Heineken Open’er Festival 2012 Gdynia

Open’er Festival 2020

Śr, 01 lipca 2020
godz: 15:00