Złącze słuchawkowe minijack to już przeżytek?

3 415
Lifestyle

Po wczorajszej prezentacji iPhone'a 7 w internecie rozgorzała dyskusja, czy wkrótce przyjdzie nam się pożegnać z tradycyjną i jakże uniwersalną wtyczką minijack, w którą wyposażona jest zdecydowana większość słuchawek przewodowych.

Zaprezentowany wczoraj iPhone 7, jak każdy kolejny, jest lepszy, szybszy, ładniejszy i (przynajmniej w Polsce) droższy od poprzednika. Dużo kontrowesji, szczególnie wśród osób nierozstających się ze słuchawkami, wzbudził fakt, że Apple zdecydowało się usunąć analogowe gniazdo słuchawkowe 3,5mm i dołączyć do smartfona własne słuchawki z wtyczką Lightning. Jak zatem podłączyć swoje ulubione Sennheisery do iPhone’a 7? W zestawie będzie przejściówka, ale jest to dodatkowy gadżet, o którym musimy pamiętać wychodząc z domu i nie wszystkim takie rozwiązanie przypadło do gustu.
Według Apple, wtyczka minijack to dinozaur, który jakimś cudem przetrwał do dzisiejszych czasów. Jest w tym trochę racji, bo ten standard ma za sobą ok. 50-letnią służbę w branży audio, a wtyczka jack została zaprojektowana z myślą o przełączaniu sygnałów w centralach telefonicznych. Zastąpienie jej nowym, cyfrowym standardem to zdaniem Apple po prostu postęp w celu zapewnienia lepszej jakości dźwięku.
Być może właśnie na taki ruch czekali producenci słuchawek, którzy do tej pory stosowali wtyczkę minijack, bo tak nakazywał rynek i przecież gniazdo 3,5mm jest w niemal każdym urządzeniu mobilnym, bo żaden producent nie miał odwagi się wyłamać? Nowa wtyczka to nowe możliwości, nic nie stoi na przeszkodzie, by w słuchawki wbudować np. porządny DAC. Pozostaje jeszcze pytanie, czy inni producenci smartfonów i tabletów pójdą w ślady Apple i również postawią na słuchawki ze złączem np. micro USB i bezprzewodowe.