Muno.pl Podcast 54 – Zambon

Podcast

Dzisiaj w muzyczną podróż zabierze was Zambon i sprawi, że to co znane jedynie z nazwy stanie się znane również ze słyszenia...

The Very Polish Cut-Out’s jest niewątpliwie jednym z ciekawszych muzycznych projektów ostatnich lat. Edity polskich klasyków z lat 70-tych i 80-tych zdobyły uznanie nie tylko wśród rodzimej publiczności, ale prawdziwie zainteresowały słuchaczy po obu stronach oceanu. Dzięki tej inicjatywie dotarło do nas jak wielkie skarby kryją w sobie nasze płytoteki i jak bardzo ważne jest to aby od czasu do czasu ścierać z nich kurz.
Jednym z inicjatorów całego przedsięwzięcia, obok Kacpra Kapsy, jest Zambon, producent i dj z Poznania, który od jakiegoś czasu żyje i tworzy w Berlinie. Jego kariera rozpoczęła się parę lat temu w klubie Kukabara, a szerokie muzyczne zainteresowania od zawsze nadawały kolorytu jego djskim setom. Blogger, organizator eventów, dj w końcu zaczął również zajmować się produkcją muzyki, a rok temu założył własny label- Primitive Copies.
Zachęcamy was do przeczytania wywiadu z Zambonem, z którego dowiecie się więcej o projekcie The Very Polish Cut-Out’s, przyszłości Primitive Copies oraz muzycznych inspiracjach. Zapraszamy również do odsłuchu Muno.pl Podcast mixed by Zambon.
POSŁUCHAJ:


Muno Podcast 54 – Zambon by muno.fm


WYWIAD: ZAMBON (Berlin)

Skąd u ciebie ta nostalgia za przeszłością?
Zależy w jakiej kategorii mówisz o nostalgii. Jeśli masz na myśli to, że lubię starszą muzykę, a w projekcie The Very Polish Cut-Out’s editujemy stare polskie numery – muszę ci odpowiedzieć, że na tym polu nie odczuwam żadnej tęsknoty za przeszłością, a efekt tego co robię nie jest w żadnym wypadku jej wynikiem. Jedyna nostalgia jaką odczuwam, to za czasami kiedy każdy didżej musiał grać z płyt winylowych i to one stanowiły całkowicie o jego potencjale twórczym. Uważam, że cała digitalizacja, darmowy dostęp do muzyki i łatwość jej odtwarzania w klubach, szczególnie w takim biednym kraju jak nasz, wyrządziła więcej szkód całej scenie niż przyniosła jej pożytku. W 2004 roku, kiedy zaczynałem, sytuacja wyglądała więcej niż obiecująco. Dziś wygląda to nieciekawie. Każdy jest didżejem, każdy wie lepiej.
A czy wszystko co stare jest spoko, czy są rzeczy, które nie przejdą ci przez ucho?
Mógłbym ci teraz powiedzieć, że free jazz czy też country są dla mnie niestrawne, a za pół roku okażę się, że odkryję w tej szufladzie coś dla siebie i zacznę w niej namiętnie grzebać. Dlatego wolę ostrożnie odpowiedzieć – tak, wszystko jest spoko (śmiech).
Od jakiegoś czasu mieszkasz w Berlinie… czy u młodych Niemców obecna jest popkulturowa nostalgia za czasami sprzed upadku muru? Jeśli tak, to czy jej echa pobrzmiewają również w muzyce?
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo wśród moich znajomych nie ma za wielu Niemców – a już w szczególności młodych. Jakiś czas temu na pewno panowała tu lekka nostalgia za czasami NRD, ale miała ona raczej związek z modą i designem. Po jakimś czasie przekształciła się ona w dobrze prosperujący turystyczny biznes. Co do niemieckiej muzyki, to na pewno nieustannie inspiruje ona dzisiejszych twórców niemieckiej muzyki elektronicznej, jednak nie jest to zasługa tęsknoty za przeszłością. 30 czy 40 lat temu sporo niemieckich artystów dorzuciło swoją cegiełkę pod fundament tego, czym dziś jest muzyka taneczna – wywierając wpływ nie tylko na rodzimych artystów, ale na cały świat. Najbardziej oczywistym przykładem mógłby być Kraftwerk, Giorgio Moroder i Manuel Göttsching – czy też cały nurt zwany „krautrockiem”, w który wpisują się takie zespoły jak Can, Neu czy choćby Cluster.
Ukazuje się właśnie szósta część Polish Edits Ep autorstwa Macieja Sienkiewicza. Chcę cię zapytać o początki tej serii. Co cię zainspirowało do jej stworzenia, ile czasu minęło od pojawienia się pomysłu do jego realizacji, i czy przewidujesz jakieś zakończenie?
Od lat jedną z najbardziej inspirujących mnie audycji jest Beats In Space Tim’a Sweeney’a z Nowego Jorku. Jakoś 3 lata temu Sweeney wyemitował w jej ramach mix Barisa K, didżeja ze Stambułu, który zawierał same wyeditowane przez niego stare tureckie numery. Ten miks tak mnie zszokował i jednocześnie zainspirował, że zabrałem się dla czystej zabawy za editowanie polskich numerów. Było to w momencie kiedy słowo „edit” coraz bardziej zaczęło rozpychać się w światku tanecznej muzyki klubowej. Owoce moich edytorskich zapędów publikowałem na początku na moim – istniejącym jeszcze wtedy blogu – Kosmiczne Pyry, a także wysyłałem do kilku osób, które potencjalnie mogłyby być zainteresowane takimi rzeczami. W ten sposób wytwórnia Bumrocks zaciekawiła się materiałem i postanowiła go wydać na wosku. Jakoś również w tym okresie (nie pamiętam, czy wcześniej czy później) natrafiłem w internecie na Kacpra Kapsę, który wtedy zrobił swój edit Czerwonych Gitar. Po kilku spotkaniach i kilku głębszych, a także pewnym sukcesie mojego wydawnictwa na Bumrocks, postanowiliśmy założyć TVPC i pobawić się w wydawanie polskich editów. Na początku myśleliśmy tylko o darmowych mp3, teraz projekt o tyle urósł i stał się rozpoznawalny, że w planach oprócz wydanej w tym roku siódemki planujemy inne fizyczne wydawnictwa. Na pewno pojawi się jeszcze 5 epek Polish Edits – chcemy dobić do dziesiątki. Potem kompilacja CD i jeśli się uda to trzy winylowe samplery. Co będzie potem to się okaże.
Czy dostaliście kiedyś jakiś feedback od artystów, których utwory edytujecie? Czerwone Gitary czy Zdzisława Sośnicka wiedzą w ogóle o waszym projekcie?
Nie i biorąc pod uwagę polskie realia i pojmowanie pewnych spraw w pewnych instytucjach wolałbym aby tak pozostało.
Pojawialiście się ze swoimi podcastami w wielu prestiżowych zagranicznych mediach (Beats in Space, Tespressing, Noiseinmyhead). Z jakimi komentarzami spotkaliście się od osób, dla których język polski brzmi nieco egzotycznie i niestety nie rozumieją tekstów…
To, że język jest niezrozumiały nie stanowi żadnej bariery. Dziś sporo osób, w tym także w szczególności didżeje i producenci z Zachodu, poszukuje oryginalnej i „świeżej muzyki“ – szczególnie nieanglosaskiej. Widać to dobrze po tym jak dużo wychodzi na winylach reedycji muzyki tureckiej czy też afrykańskiej i jakim cieszą się powodzeniem. Nasz projekt zbiera bardzo pozytywny feedback. Z każdą EP’ką czy też miksem przybywa nam fanów, pośród których jest sporo znanych producentów ze sceny disco czy house, takich jak np. Todd Terje,Hunee, Soft Rocks, Eddie C, Alexis Le Tan, Rune Lindbeak – by wymienić tylko kilku. Niebagatelną rolę tak jak nadmieniłaś spełniły tu miksy, które zrobiliśmy dla Beats In Space z USA, Tespressing z Anglii czy Noiseinmyhead z Australii.
Powiedz nam jeszcze, co słychać w Primitive Copies?
Primitive Copies miał być…chociaż w sumie wciąż jest (śmiech) labelem stricte editowym – czysta zabawa cudzym materiałem z tym założeniem, że materiał będzie naprawdę dobry i będzie pochodził od raczej nieznanych dotąd producentów. Marzyło mi się trochę pójść ścieżką takich labeli jak właśnie IOR, W+L czy też Golf Channel, które czerpią siłę z otoczenia znajomych i zaprzyjaźnionych twórców, tym samym również umożliwiając im wybicie się na rynku. Niestety okazało się, że potencjał kreatywny mojego otoczenia w tej materii okazał się mizerny. Nawet nie dostałem ani jednej promówki z czyimś materiałem z Polski. Na razie PC jest zawieszone w niebycie, sam muszę przemyśleć co dalej z tym fantem zrobić.
Jakie masz plany na najbliższy czas?
Moim priorytetem w tym momencie jest na pewno The Very Polish Cut-Out’s i doprowadzenie tego projektu do końca. Poza tym po dłuższej przerwie wróciłem do promotorki i na początku listopada współorganizuję dwa gigi Kenji Takimiego z Japonii w Warszawie i w Częstochowie. Chciałbym organizować w Polsce więcej imprez, zwłaszcza teraz mieszkając w Berlinie, gdzie narobiłem sobie sporo kontaktów. Niestety jest z tym w Polsce coraz trudniej – szczególnie przy moich preferencjach muzycznych. Poza tym cały czas gram i niebawem kroi mi się kilka fajnych wyjazdów z płytami do Francji, Tunezji, Czech i może do Rumunii- rozmowy trwają;)
Czy możesz powiedzieć nam coś o nagranym przez ciebie miksie?
Jest to mój pierwszy w życiu miks reagge’owo – dubowy – w większości nagrany z płyt winylowych. Tu moglibyśmy powrócić do twojego drugiego pytania. Rok temu mało się tym gatunkiem interesowałem, a od kilku miesięcy totalnie mnie na jego punkcie odbiło – doszły mi kolejne regały do przekopywania w sklepach z płytami.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Magda Nowicka Chomsk

Foto główne: yaki
Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →