Na co komu bezprzewodowy gramofon?

Technologia

Jeszcze kilka lat temu pomysł na gramofon łączący się z resztą sprzętu za pośrednictwem WiFi czy Bluetooth byłby czystym szaleństwem, a jak to wygląda w dobie renesansu czarnej płyty i bezprzewodowych systemów audio?

Na pomysł „gramofonu na miarę naszych czasów” wpadła firma VNYL, która uznała, że pora zastąpić tradycyjny kabel łączący adapter z resztą systemu audio falami radiowymi. TRNTBL ma być pierwszym na świecie gramofonem, który bez większych kombinacji połączy się z systemami Sonos, odbiornikami AirPlay czy przenośnymi głośnikami z Bluetooth. Mało tego – TRNTBL rozpozna jaki utwór mamy na winylu i przekaże tę informację naszym znajomym z Facebooka. Ale czy naprawdę takie urządzenie jest potrzebne?
Jeszcze kilka lat temu, kiedy media ogłosiły śmierć płyty winylowej, a rynek muzyczny zwrócił się w kierunku mp3, bezstratnych formatów cyfrowych i streamingu, pomysł na bezprzewodowy gramfon byłby dość szalony. Dzisiaj, kiedy uwolnione od kabli systemy audio stoją w naszych domach, a kupowanie muzyki na winylach znów stało się modne, pomysł ten nie jest aż taki głupi. Główna zaleta – gramofon można postawić w dowolnym miejscu w mieszkaniu, najlepiej pod ręką, by łatwiej zmieniać płyty.
Aby zakup TRNTBL miał sens, potrzebna jest spora kolekcja płyt, bo wydatek 420 dolarów (351 w przedsprzedaży) dla kilku kolekcjonerskich wydań ulubionych albumów trochę mija się z celem.
Strona producenta: trntbl.co
Zobacz też:
Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →