Zawód – VJ

8 037
Artykuł

Czy zastanawialiście się kiedyś nad pracą VJ'a?  Podczas gnieźnieńskiego festiwalu audiowizualnego CanDID mieliśmy okazję porozmawiać z kilkoma z nich.

Każdy wie, że występom The Chemical Brothers towarzyszy niezwykła oprawa wizualna, ale nie każdy wie, że jej twórcą jest Adam Smith. Podobnie sprawa ma się z tysiącami innych VJów pozostających w cieniu muzyków i rzadko z tego cienia wychodzących.

 

Przy okazji gnieźnieńskiego festiwalu audiowizualnego CanDID, wzięliśmy pod lupę kilku panów od obrazu min. TO, Luminatora oraz ICYD-a.

 

Historię VJingu można zacząć już od osiemnastego wieku wskazując na tzw. color organ, ale dopiero opowiadając o drugiej połowie ubiegłego stulecia można swą opowieść znacznie rozwinąć. Domyślamy się jednak, że każdy VJ ma swoich bohaterów i prekursorów przecierających szlaki licznym następcom.

 

„DJe tak naprawdę pojawili się dzięki radiu, natomiast do rozwoju VJingu przyczyniła się telewizja, chociażby MTV. Stopniowo vjing ewoluował i przekształcał się w dziedzinę sztuki. Był Andy Warhol, było Psychic TV ze swoimi video artami. W pewnym momencie rozwinęła się kultura klubowa i VJ stał się bardziej obecny. Z chwilą kiedy pojawiły się laptopy oraz programy do montowania na żywo, wszystko stało się łatwiejsze i nastąpiło prawdziwe boom” -stwierdza wrocławski VJ, ICYD.

 

 

Zjawisko wizualizacji ma bardzo szeroki zakres, a produkcje audiowizualne pojawiają się w galeriach sztuki i przestrzeniach publicznych, tworzone są zarówno w celach artystycznych, jak i komercyjnych. Z reguły jednak praca VJa kojarzona jest ze światem klubowym i nie ukrywamy, że ten aspekt interesuje nas najbardziej…

 

„Dobry VJ musi podążać za muzyką, nie może iść własną drogą.”

 

Podczas licznych imprez i koncertów za dźwiękiem podąża obraz. Innymi słowy, muzykowi towarzyszy VJ. Jak układa się współpraca między nimi?

 

Zdarza się, że żyją oni w totalnej artystycznej symbiozie. Takim przykładem jest WO, twórca elektronicznej muzyki eksperymentalnej, oraz TO…

 

„Nie jestem takim typowym VJem, raczej powiedzmy animowanym ilustratorem. Wykorzystuję techniki VJjskie do tego, aby idealnie dostosować obraz do koncertu Wojtka, z którym gram. Wojtek z kolei nie jest DJem, więc nie improwizujemy, tylko robimy coś bardzo ścisłego. To nie jest tak, że mogę sobie pozwolić na dowolną kaskadę obrazów, byle byłby fajny efekt, ale wszystko jest oparte o pewien scenariusz.”

 

Zdarza się również, że DJ i VJ choć grają razem imprezę, to spotkają się i (nie)poznają dopiero podczas jej trwania. Niemniej jednak i w tym przypadku obowiązują reguły gry zespołowej.

 

„Obraz z muzyką powinien się uzupełniać. Dobry VJ musi podążać za muzyką, nie może iść własną drogą. Można to w zasadzie porównać do gry w orkiestrze symfonicznej, gdzie wszystko jest zsynchronizowane i jest efektem pracy zespołu, a nie popisem jednej osoby. Jest też tak, że dobry  VJ poradzi sobie nawet z muzyką, która mu nie podpasuje. – mówi Luminator. Ponadto warto podkreślić, że DJ wie co gra, my nie wiemy co będzie następne. Dlatego nasza praca często opiera się na improwizacji. Musimy polegać na intuicji, wyczuwać momenty, przewidywać.”

 

 

„To co widzimy na ekranie to efekt naszej mozolnej pracy.”

 

Obraz steruje naszym odbiorem muzyki, a VJ ma ogromną rolę w budowaniu atmosfery na imprezie. Przed przystąpieniem do pracy musi jednak zwrócić uwagę na kilka rzeczy…

„To co widzimy na ekranie to efekt naszej mozolnej pracy. Przed imprezą przygotowujemy bibliotekę sampli odpowiednich dla danej muzyki. Co innego puszczamy, gdy grane jest techno, drum n bass czy dubstep…Ponadto, 95% rzeczy, które puszczamy to nasze autorskie produkcje, ograniczamy się jedynie do pewnych cytatów, przede wszystkim tych pochodzących z filmów. -wyznaje ICYD.

 

Kolejną sprawą jest przestrzeń projekcyjna…

„Inaczej odbierasz muzykę, gdy słuchasz jej w domu, inaczej gdy w klubie. Podobnie jest z obrazem. Inaczej ogląda się go na youtubie, ekranie telewizora czy na wielkiej ścianie. Niektóre sample, w pojedynkę puszczane na laptopie, wyglądają kiepsko, ale w odpowiedniej przestrzeni, przy pełnej widowni i w odpowiednim momencie zsynchronizowane z muzyką, nabierają znaczenia i porywają. Dlatego nagrywając jakiekolwiek sety VJskie trzeba brać pod uwagę przestrzeń, w której będą puszczane” – wyjaśnia Luminator.

 

„Wielu VJów wypracowało swój charakterystyczny styl, po którym są od razu rozpoznawalni.”

Aby tworzyć wizualizacje nie trzeba mieć bardzo skomplikowanego sprzętu, właściwie wystarczy zwykły komputer. Nie powstrzymuje to jednak wielu VJów przed eksperymentowaniem i poszukiwaniem własnego, indywidualnego stylu.


„Mówimy o sobie, że gramy video na żywo. Gramy kolorem, formą, pauzą, zwolnieniem, przyspieszeniem, gramy reakcją na bpm, na dźwięk. Dobry VJ czyta muzykę i układa do niej swój własny kod. Pojawia się też kwestia stylu. Wielu VJów wypracowało swój charakterystyczny styl, po którym są od razu rozpoznawalni. Chociażby Pikilik, VJ z Francji, z którym mamy okazję współpracować. Koleś jest niesamowity, stworzył swój własny program do wizualizacji na Play Station2. Nie jest on typowym VJem laptopowym”
– opowiada ICYD

 

„Wiesz, że są pewne zasady, ale mając już doświadczenie i wypracowany warsztat, wiesz też kiedy możesz je złamać, aby zrobić coś naprawdę ciekawego”. – dodaje Luminator.

 

 

„Niestety w Polsce zawód VJa spychany jest na drugi plan choć odpowiada on za większą ilość danych sensorycznych niż muzyk.”

 

Mimo coraz liczniejszych inicjatyw, imprez i festiwali, trudno nie zgodzić się z tym, że gdy chodzi o VJing zaliczamy się jednak do grupy krajów rozwijających się. Według TO polscy organizatorzy imprez nie są jeszcze gotowi na przyjmowanie VJów. Zapytany o idealną imprezę dla VJa, odpowiada:

 

„Raz na Heinekenie grałem w namiocie Alter, gdzie  pod względem technicznym było idealnie. Po pierwsze, gigantyczny ekran. Po drugie, wspaniała aparatura, pod którą można było się podpiąć, mieć cztery podglądy naraz… Rzutniki były na tyle drogie i na tyle doskonałe, że wiesz iż każdy wysyłany przez ciebie piksel odpowiadał pikselowi po drugiej stronie. Niestety w Polsce zawód VJa spychany jest na drugi plan choć odpowiada on za większą ilość danych sensorycznych niż muzyk. Jeździłem trochę po polskich klubach i nierzadko jest tak, że można co najwyżej rozwiesić prześcieradło i rzucić obraz z małego rzutnika, który jest ciemny i myli piksele, a dzieje się to wszystko pod pewnym kątem i kontrola obrazu jest zerowa. Mam nadzieję, że ta sytuacja będzie się zmieniała i dla VJów będzie tworzyć się lepsze zaplecze.”

 

Niemniej jednak powinniśmy z nadzieją spoglądać w przyszłość. Dzięki takim projektom, jak Share Warsaw, Vivisesja, Synestesia Festival, czy CanDID, polscy VJe nie tylko mają możliwość rozwijania własnych umiejętności i spotykania kolegów po fachu, ale również przyczyniają się do popularyzacji tej profesji w naszym kraju.

 

A jak Wy odbieracie VJ’ów na imprezach? Lubicie wizualizacje, czy wydają się Wam one niepotrzebne? Zachęcamy do dyskusji!