TOKiMONSTA – Midnight Menu

1 885
Recenzje
TOKiMONSTA – Midnight Menu

Info

Data wydania:
2011/05/19
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:
Warto przedstawić w kilku słowach Jennifer Lee – lepiej znaną jako TOKiMONSTA. Młoda producentka z Los Angeles dorastała pod opieką tamtejszej społeczności hip-hopowej. Na jej temat krąży wiele nieprawdziwych informacji. Nie ma nic wspólnego z Tokio, jak twierdzi wielu. Lee pochodzi z Korei Południowej, ale czuje się w pełni Amerykanką. Nawiązaniem do jej korzeni jest słowo „toki”, które oznacza królika po koreańsku.  Połączenie tego słowa z drugą częścią jej pseudonimu daje nam obraz delikatnego zwierzątka, które jednak pokaże kły, jeśli zajdzie taka potrzeba. 
Złośliwcy powiedzą, że muzyka TOKiMONSTA idealnie nadaje się do windy w eleganckim biurowcu. Jest przyjemna i dyskretna – nie zabiega o uwagę słuchacza. Debiutancki album „Midnight Menu” zawiera kilka pozycji tego rodzaju. Najlepszym przykładem muzyki tła jest „Sweet Day”, przy którym mamy ochotę zamknąć oczy i drzemać w wygodnym fotelu. Podobnie odpręża spokojny lounge w „Bready Soul”. Jednak ciepła barwa utworu ukryta w jej niskich rejestrach świadczy o wpływie produkcji Flying Lotus. Kolejną piosenką, którą Jennifer Lee chce nas ukoić, jest „Lovely Soul”. Już słysząc pierwsze takty, będziemy mieli ochotę pstrykać palcami w rytm bitu. Jednak utwory pościelowe to tylko jeden aspekt z kilku tego różnorodnego albumu. 
Dla kontrastu pojawi się mocna dawka eksperymentalnego hip hopu. „Gamble” jest instrumentalnym wyrazem radości życia, który spodoba się wielu odbiorcom. Jednak idąc dalej, miejscami trudno będzie przebrnąć przez gęsty glitch – tak charakterystyczny dla sceny z Zachodniego Wybrzeża. Moim ulubionym utworem z płyty jest „Lucid Walking” – gdzie zaburzenie dynamiki nie ułatwia co prawda percepcji, ale elementy chiptune wplecione w wibrujący bit dają iście rewelacyjny efekt. Chociaż TOKiMONSTA dopiero uczy się producenckiego rzemiosła, trzeba docenić jej umiejętności utrzymania w ładzie tak wielu sampli.
Charakterystyczną cechą albumu jest jej instrumentalny charakter. W utworze „Sa Mo Jung” Lee wykorzystuje sample z tradycyjnej muzyki koreańskiej.  Kąskiem dla marzycieli będzie kawałek „Questing”, w którym TOKiMONSTA tworzy pulsującą symfonię, będącą dobrą ścieżką dla abstrakcyjnych rozważań. W „Midnight Menu” większa porcja wokalu pojawia jedynie w „Solitary Joy” – ze świetnym, zmysłowym głosem Shuanise, brytyjskiej wokalistki o nigeryjskich korzeniach. 
Kompozycje Jennifer Lee wskazują na jej zamiłowanie do dorobku eksperymentalnej sceny hip-hopowej – od bliskiego geograficznie DJ Shadow po brygadę Ninja Tune na czele z Coldcut. To dopiero początek jej muzycznej drogi. Jednak fakt, że po debiucie przechwycił ją Brainfeeder, to znak, że warto ją obserwować. W maju ukazał się jej nowy EP – „Creature Dreams” – i będzie ku temu idealna okazja.
Tekst: Mateusz Mondalski



Tracklista

1. Gamble
2. Sweet Day
3. Sa Mo Jung
4. Deathbydisco
5. Look-a-like
6. Cheese Smoothie
7. Lucid Waking
8. Solitary Joy (FT.Shuanise) 
9. Simple Reminder
10. Questing
11. Madness
12. Bready Soul
13. Lovely Soul
14. Solitary Joy (FT.Shaunise-RLP and Sauce81 remix)