Najlepszy moment krakowskiej sceny – Szpitalna 1 WYWIAD

1 176
News
Najlepszy moment krakowskiej sceny – Szpitalna 1 WYWIAD

Krakowski klub świętował niedawno 3. urodziny. Jakie nastroje panują za kulisami? Czy miasto wspiera kulturę klubową? Czy prowadzenie klubu to dobry biznes? Rozmawiamy z Pauliną Żaczek, reprezentantką Szpitalnej 1.

Klub Szpitalna 1 w zaledwie 3 lata wyrósł na jedno z najważniejszych miejsc na polskiej scenie. Odważne bookingi, najwyższej klasy soundsystem i przyjzana atmosfera były kluczem do sukcesu. Klub urządził trwającą cały tydzień celebrację, a krótko po niej porozmawialiśmy z Pauliną Żaczek, reprezentantką tego niezwykłego miejsca.

SZPITALNA 1 – WYWIAD

Tydzień temu świętowaliście 3. urodziny. Jak było?
Urodziny były niezwykle udane, celebrowaliśmy skórzaną rocznicę cały tydzień, od poniedziałku do niedzieli rano. W poniedziałek 19 listopada mieliśmy wystawę wraz z występem Miroffa, następnego dnia jazz jam session i syntezatorową sesję jammową, czyli dużo ciekawych improwizacji, środę jak zwykle oddaliśmy młodym adeptom sztuki didżejskiej z Krakowa. Długi urodzinowy weekend zaczął się w czwartek debiutem live duetu Traume, w skład którego wchodzą Sylwia Kopyś, znana z projektu Sentel, oraz Joanna Chwiłkowska odpowiadająca za oprawę wizualną. W piątek na Szpitalnej 1 wystąpili Interstellar Funk, Marco y Luca czyli Eltron b2b Kinzo Chrome, Charlie, DiscoMule, Aetha, HiTrash, Martin Sharp. To była wspaniała noc, mnie najbardziej w pamięci zapadło wyjątkowe b2b Eltrona i Kinza, występ naprawdę na światowym poziomie, genialna wręcz selekcja, coś wspaniałego! W sobotę gościliśmy Freddiego K i SOS Gunver Ryberg, którzy po raz pierwszy zawitali do Krakowa, właśnie na nasze zaproszenie. Wspierała ich ekipa naszych przyjaciół i rezydentów, czyli Olivia, Chino live, RRRKRTA, Andrew Ingram, bios i scki. Bawiliśmy się do 8 rano w niedzielę, w sam raz by prosto z imprezy iść na śniadanie i miło rozpocząć dzień. To był wyjątkowy tydzień, wiele osób przyjechało z całej Polski by wznieść z nami toast i świętować przez wiele godzin. To bardzo miłe uczucie, być docenionym za swoją pracę oraz czuć się częścią większej całości. Niech trwa.

fot. Kacper Michalak

Ile osób aktywnie współtworzy Szpitalną 1? Jakie nastroje panują „za kulisami” klubu?
Szpitalna 1 to wypadkowa pracy wielu osób. Począwszy od tych bezpośrednio związanych z klubem, czyli zespołu managerów i właścicieli, na promotorach, organizatorach wydarzeń i rezydentach kończąc. Klub Szpitalna 1 mam bardzo profesjonalny trzon managerski – naszą booking managerką jest Olivia, aktywna na polskiej i międzynarodowej scenie od ponad 14 lat. Współpracuje z nami także Aneta Jońska, znana jako Aetha. Ja zajmuję się komunikacją zewnętrzną klubu. Do tego Szpitalna 1 leży w rękach dobrych właścicieli, którym zależy na jej trwaniu i rozwoju. Nastroje panują u nas bardzo dobre. Fajnie jest.

fot. Kacper Michalak

Jak oceniacie poziom krakowskiej sceny na tle innych miast? Czym się wyróżnia, czego brakuje?
Według mnie krakowska scena jest aktualnie w świetnym momencie. Jest niezwykle zróżnicowana, znajdziecie tu brzmienia od trance przez drum n bass, techno czy house po eksperymenty, acidy, trapy, grime i wszelkie dekonstrukcje. Wychodząc wieczorem na clubbing w Krakowie możesz usłyszeć najlepszych reprezentantów niezależnej muzyki elektronicznej z Polski i z zagranicy, od wielkich do bardzo początkujących nazwisk, a także spędzić czas w miłym towarzystwie krakowskich imprezowiczów. Jest tu bardzo fajny klimat, klubowicze są bardzo otwarci na siebie nawzajem, dzięki temu praktycznie wszędzie możesz czuć się dobrze. Mówię tu oczywiście miejscach nastawionych na promocję niekomercyjnej muzyki, czyli Szpitalnej 1, Zet Pe Te, Bombie, Dekerta 47, Świętej Krowie czy cyklach imprez i festiwali jak Unsound, Radar, Brutaż, NIC, Szum, Egodrop, Techno Rączka, Czeluść, Deep Impact, Veni Vidi Techno czy Techno Techyes itp. Właśnie ta eklektyczność oraz dążenie do egalitaryzmu poprzez wzajemny szacunek i wspólne cele jest tym czym ją wyróżnia. Jest to wynik ciężkiej pracy osób, dla których kultura klubowa jest bliska sercu.

fot. Kacper Michalak

Brakuje na pewno polityki miejskiej nastawionej na wsparcie klubów i miejsc kultury. Pogłębiająca się gentryfikacja Krakowa, wielopłaszczyznowy brak wsparcia dla mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców, wyprzedawanie lokali zagranicznym inwestorom, brak planu zrównoważonego rozwoju miejskiego, czy zanieczyszczone powietrze, zamienienia to miasto w jajko Faberge, piękne na zewnątrz a puste w środku. Studenci nie zostają w Krakowie, mieszkańcy wyjeżdżają w poszukiwaniu lepszej pracy czy lepszych warunków do życia, a tych którzy zostają często nie stać na wydawanie pieniędzy na podstawową kulturę, jak książki, co dopiero imprezowanie. Kraków jest miastem studencko-turystycznym, więc trochę trudno o zbudowanie wiernej społeczności, w szczególności gdy publika jeszcze do nie tak dawna w zdecydowanej większości nie znała muzyki, którą prezentujemy i dlatego nie chciała płacić za wstęp. To sprawia, że niezwykle trudno jest utrzymać wyedukowaną twoją ciężką pracą publikę, bo ona po jednym sezonie się bardzo zmienia.
Co w naszym kraju jest najtrudniejsze przy prowadzeniu klubu? Czy to „dobry biznes”?
Kurs złotówki, zarobki, podatki oraz brak uznawania działalności klubowej za działanie na rzecz kultury. Naprawdę mocno się trzeba nagimnastykować by impreza się udała, czyli nie było strat na bramce. Nie jest to super dobry biznes, a mógłby być. Konieczne są wielopłaszczyznowe zmiany.

fot. Kacper Michalak

Najtrudniejsza sytuacja, z której musieliście wybrnąć w trakcie imprezy?
Wiele ich było, od zatkanej kanalizacji zaraz po otwarciu bram i zamkniętych przez parę godzin toalet, przez odwołanie lotów z powodu złych warunków atmosferycznych, wyprzedanie całego alkoholu w Sylwestra zeszłego roku o 2 w nocy, po wypicie przez klubowicza płynu z dymiarki bo pomylił go z bidonem z wodą. Z każdej z nich wybrnęliśmy śpiewająco, kanalizację odetkaliśmy, artysta zamiast samolotem przyjechał do Krakowa bla bla carem – bo tak bardzo chciał zagrać na jednej z imprez Radaru, że nie było mowy o odpuszczeniu bookingu, jechał 8 godzin i praktycznie z auta wskoczył za DJkę, bez soundchecku i zagrał niesamowicie – w Sylwestra alkohol ogarnęliśmy, a po delikwenta od płynu do dymiarki wezwaliśmy karetkę. Co prawda wrócił na imprezę 2 godziny później, ale już przynajmniej byliśmy pewni, że nic mu nie będzie.

fot. Kacper Michalak

Najlepsza impreza do tej pory, taka którą chcielibyście przeżyć jeszcze raz to…
Gdybym mogła przeżyłabym wszystkie jeszcze raz, ale jeśli miałabym wybrać to bym chciała przeżyć raz jeszcze imprezę Working Class Hero z Abdullą Rashim z lutego 2017 roku i w ogóle być obecną na We Are Radar z Giant Swan w marcu tego roku, która opuściłam z powodu wakacji.
Macie już plany na Sylwestra? ; )
Tak, będzie to mocny sylwester z dużą ilością techno. Główną gwiazdą będzie Stanislav Tolkachev.
Czego sobie życzycie na 3. urodziny?
By świętować za rok czwarte i by Szpitalna 1 trwała jak najdłużej.