Sunrise Festival zmienił miejsce, a czy zmienił swój format? [relacja]

2 655
Relacja
Sunrise Festival - Fot. Gromysz Group

16 lat historii na terenie kołobrzeskiego Amfiteatru, tysiące oddanych uczestników, światowej sławy didżeje i producenci muzyki trance, techno i pochodnych. W ostatni weekend odbyła się kolejna edycja Sunrise Festival. Tym razem w nowej lokalizacji. Byliśmy tam i sprawdziliśmy, czy to jedyna zmiana, jaką przygotowali organizatorzy.

Sunrise Festival w nowym miejscu. Rozmach produkcji i nie tylko

Teren lotniska w kołobrzeskim Podczelu to z pewnością nowa jakość dla festiwalu. Mimo, że oddalone od centrum o niespełna 10 kilometrów, pozwala stworzyć festiwalową enklawę dla 20 tysięcy fanów, a może i dużo większej liczby w kolejnych latach. Już chwilę po wyjściu z autobusów dowożących na imprezę, uwagę przykuwały wielkie konstrukcje sceniczne, swoim rozmachem przebijające wszystkie inne podobne wydarzenia muzyczne w Polsce.

Sunrise Festival - Fot. Gromysz Group

Sunrise Festival – Fot. Gromysz Group

Na uczestników czekało aż pięć olbrzymich scen, które wizualnie nawiązywały do tych, które kojarzymy z Tommorowland. Każda z nich świetnie oświetlona, wyposażona w wyrzutnie CO2 i wiele bardziej niekonwencjonalnych elementów, jak choćby fontanny, była przygotowana pod wymagające produkcyjnie występy. Wielkim minusem była jednak mała odległość między scenami, przez co na dużej przestrzeni festiwalu dźwięki z kilku sceny pokrywały się ze sobą.

Sunrise Festival - Fot. Gromysz Group

Sunrise Festival – Fot. Gromysz Group

Na scenach, oprócz big roomowych artystów sceny EDM, trance, hardstyle i electro, nie zabrakło też ciekawych przedstawicieli techno i house. W tym roku organizatorzy postawili na większą różnorodność muzyczną, dzięki czemu w line-upie mogliśmy zobaczyć takie nazwiska jak Claptone, Joris Voorn czy Jamie Jones. Mimo, że Black Stage, na której wystąpili dwaj ostatni, przyciągała najmniejsze grono odbiorców, żaden z występujących nie zawiódł oczekiwań i zaprezentował wszystko to, z czego znany jest najlepiej. Liczymy, że organizatorzy utrzymają ten kurs, co przyciągnie do Podczela jeszcze bardziej różnorodną publikę w kolejnych latach.

Sunrise Festival – przede wszystkim dobra atmosfera, ale…

Bez względu na line-up, docenić trzeba atmosferę panującą na festiwalu, która daleka jest od wielu stereotypów, po które chętnie sięgają fani undergroundu. Na każdym kroku można było spotkać kolorowo ubranych, bardzo pozytywnie nastawionych uczestników, którzy ze spokojem przyjmowali nawet pewne niedogodności organizacyjne…

Sunrise Festival - Fot. Gromysz Group

Sunrise Festival – Fot. Gromysz Group

Sunrise Festival – co nie wyszło?

Sunrise to bezsprzecznie czołówka festiwali elektronicznych w tym kraju. O coraz większych ambicjach świadczy nowa miejscówka. Żeby jednak impreza mogła się dalej rozwijać, nie można przeoczyć tych kilku aspektów, które w tym roku zawiodły. Organizatorzy zapowiadali 20 tysięcy uczestników każdego dnia, jednocześnie chwaląc się liczbą 1200 rezerwacji na polu namiotowym. Zakładając, że kolejne 9 tysięcy osób przyjedzie prywatnymi samochodami, obowiązkiem festiwalu było zapewnienie dojazdu do Podczela i powrotu do Kołobrzegu pozostałym obecnym na Sunrise Festival 2019.

Problem w tym, że pierwszego dnia żadne miejskie autobusy nie kursowały na trasie z terenu festiwalu do centrum miasta. Za to drugiego dnia, mimo zapewnień ze strony Pani Prezydent Kołobrzegu, że miejsce w darmowych autobusach znajdzie się dla każdego, setki, jeżeli nie tysiące uczestników przemaszerowało w deszczu z terenu festiwalu do samego miasta ze względu na brak innych możliwości dojazdu.

Sunrise Festival - Fot. Gromysz Group

Sunrise Festival – Fot. Gromysz Group

Pierwszego dnia uwagę zwracały również duże kolejki. Uczestnicy czekali w kolejkach po odbiór opasek i kupno żetonów. Kilkadziesiąt minut trzeba było poświęcić również na to, by doczekać się na odbiór zamówionego jedzenia. Dobrze byłoby też, żeby obok różnorodności muzycznej, organizatorzy postawili trochę odważniej na różnorodność stref gastronomicznych i zaoferowali uczestnikom nieco więcej niż pizzę, kiełbasę z grilla, zapiekanki i kebaba.

Sunrise Festival – na dobrej drodze ku sukcesom

Sunrise Festival - Fot. Gromysz Group

Sunrise Festival – Fot. Gromysz Group

Zdajemy sobie jednak sprawę, że organizacja imprezy w nowym miejscu niesie ze sobą wiele nowych wyznań, dlatego warto przymknąć oko na niedogodności i poczekać kilka miesięcy na pierwsze ogłoszenia kolejnej edycji, zwłaszcza, że do części sugestii ze strony festiwalowiczów, organizatorzy Sunrise podeszli bardzo pokornie i próbowali naprawiać błędy jak najszybciej. Jeżeli dzięki Sunrise Festival będziemy mogli oglądać w Polsce takie nazwiska jak Adam Beyer, Jamie Jones czy Andrea Oliva, a błędy logistyczne zostaną poprawione, nie sposób nie liczyć się z wyjazdem do kołobrzeskiego Podczela w przyszłych latach!