Muno TeleGram: Skinny. „Dać upust frustracji i zlinczować winnych”

275
Wywiad
Skinny - MunoTelegram

Elektronika ma przede wszystkim budzić emocje i wprawiać ludzi w ruch, lecz nie oznacza to, że ma omijać trudne, społeczne tematy takie jak aborcja. Michał "Skinny" Skórka wie o tym doskonale i kolejny raz łączy znaną sobie stylistykę z ważnym przekazem. W oczekiwaniu na premierę jego najnowszej płyty, porozmawialiśmy z nim w ramach cyklu MunoTelegram.

Reklama

Skinny. Jak się gra electroclash nad Wisłą

Niewielu jest w Polsce artystów skupionych wokół muzyki elektronicznej, którzy w swojej twórczości mają odwagę wypowiedzieć się na takie tematy jak aborcja czy pedofilia. Na fali ostatnich wydarzeń w naszym kraju, pojawili się jednak twórcy zabierający głos, najczęściej jednak w formie komunikatu opublikowanego w mediach społecznościowych. Michał „Skinny” Skórka do nich nie należy. Od ponad 15 lat te i równie trudne tematy są osią jego twórczości, która mówi za niego. Nie potrzebuje pisać oświadczeń czy deklaracji. Skinny nie idzie na skróty omijając to, co dla niektórych jest niewygodne. Wręcz przeciwnie. Zjawiska, które budzą skrajne emocje w społeczeństwie, są dla niego impulsem, który przekuwa w moc napędową swojej muzyki. Muzyki buzującej, nierzadko mrocznej i dusznej. Jednak jak sam przyznaje, jego nadchodzący materiał ma… przyprawiać o pozytywne dreszcze. Skinny ma też nadzieję, że obecna zawierucha, zarówno polityczna, jak i pandemiczna, sprawi, że ponownie docenimy naprawdę wartościowe rzeczy.

Skinny. Electropop zaangażowany

Czasy debiutu Skinny’ego, jeszcze w ramach duetu Skinny Patrini, były zgoła inne, zarówno pod względem nastrojów, jak i muzycznej rzeczywistości. Elektropop w jego wydaniu znalazł uznanie w raczkującej wówczas blogosferze, ale i na scenach najważniejszych klubów czy festiwali w kraju. Wystarczy wspomnieć, iż jako Skinny Patrini, trójmiejski muzyk wystapił u boku takich postaci jak Tiga, Fisherspooner czy Ladytron.

Karierę solową, Skinny rozpoczął od mocnego akcentu. Jego debiutancki album The Skin I’m In zabrał słuchaczy w podróż przez eklektyczną, sensualną elekronikę, zahaczającą o electroclash czy witch house. Album zebrał pozytywne recenzje, a krytycy podkreślali, że Skórce udało się połączyć klubową energię z przejmującym smutkiem. Kolejne lata to odstawienie własnej produkcji na boczny tor i współpraca przy nagraniach innych artystów. Musiało minąć sporo czasu, zanim Skinny ponownie skupił się na autorskiej twórczości. Na szczęście nie musimy już dłużej czekać.

Skinny. Nadchodzi Lust

Their Lies Will Blind Youutwór nagrany wspólnie z długoletnią współpracowniczką Skinny’ego, Kasią Stankiewicz, to zwiastun najnowszego wydawnictwa artysty. Album zatytułowany Lust ma być stylistyczną niespodzianką, a jego wydźwięk – w przeciwieństwie do poprzednich nagrań Skinny’ego – dawać nadzieję. Płyta jest już gotowa niemal od roku i w końcu nadszedł czas, by ujrzała światło dzienne tym bardziej, że… prace nad kolejnym krążkiem już się rozpoczęły.

Czego możemy spodziewać się po Lust? Jakie trudne tematy tym razem stały się inspiracją do zabrania głosu? Czy czeka nas społeczne poruszenie, nie tylko w Polsce, a ludzie zaczną linczować tych, którzy próbowali ich poróżnić? O tych i innych kwestiach porozmawialiśmy w trakcie wywiadu ukazującego się w cyklu MunoTelegram. 

Skinny - MunoTelegram

Skinny – MunoTelegram

Skinny – wywiad

Hubert Grupa: Chwilę temu premierę miał Twój utwór Their Lies Will Blind You z gościnnym udziałem Kasi Stankiewicz, oraz teledysk do niego. Już od pierwszych dźwięków czuć, że to Twoja sprawka. Pandemiczna rzeczywistość dała Ci czas i motywację do tego, by podzielić się ze światem nową muzyką? A może czekałeś na ten właściwy moment?

Skinny: Początki płyty Lust sięgają jeszcze czasów, kiedy byłem w trakcie promocji mojego poprzedniego albumu, The Skin I’m In, a utwór Their Lies Will Blind You był jednym z pierwszych jakie powstały z myślą o drugiej płycie. The Skin I’m In w założeniu był albumem bardzo intymnym, na którym poruszałem bardzo osobiste wątki oscylujące wokół miłości, rozłąki, tęsknoty, śmierci, ale też nadziei i chęci odnalezienia szczęścia wśród zgliszcz, które zafundowało mi życie. Płyta kończyła się optymistycznie, natomiast stanu w jakim nagrywałem wokale do Of Our Love nie życzę nikomu mimo, że zrobiłem to w dwóch podejściach i do tej pory mam ciary słuchając tego utworu. Te mocno pozytywne ciary.

Skinny - Lust. Premiera: grudzień 2020

Skinny – Lust. Premiera: grudzień 2020

Zupełnie inna energia towarzyszyła mi w trakcie komponowania i pisania utworów na płytę Lust – tutaj od samego początku myślałem o albumie bardziej otwartym, mniej hermetycznym – zarówno w kwestii tekstów, kompozycji, produkcji jak i zaproszonych gości. Od początku wiedziałem, że płyta, w odróżnieniu od debiutu, będzie zdecydowanie bardziej ukierunkowana na elektronikę, mocniejsza, o wiele jaśniejsza i niosąca bardziej optymistyczną wizję świata… Niestety, nie do końca z tym ostatnim mi się udało. Po prostu pisanie optymistyczntych, lekkich i przyjemnych numerów nie do końca mi wychodzi mimo, że sporo we mnie pozytywnej energii.
Czy jest tzw. “właściwy moment”? Nie mam pojęcia. Dla mnie tym momentem jest chwila, w której czuję, że już dłużej nie mogę czegoś trzymać dla siebie czy w sobie, a w dzisiejszym świecie… chyba każdy moment jest odpowiedni. Lub nie. (śmiech)

Co do pandemii – płyta Lust jest już gotowa od nieomal roku, jednakże długo zajęło mi miksowanie i masterowanie albumu w związku z lockdownem. Podczas lockdownu powstało kilka utworów, które umieszczę na kolejnym albumie, którego roboczy tytuł to Freedom?. Będzie sporo nadziei. Chyba już wyprztykałem się na Lust z tematów, które mnie bolą czy irytują. A z pewnością na dzień dzisiejszy. 🙂

Skinny. Deptanie ikon

Kiedy przeczytałem o historii, jaka stoi za tekstem Twojego najnowszego utworu, poczułem ukłucie zimna w żołądku. Bolesne ukłucie, bo tekst traktuje o rzeczach bardzo prawdziwych, aktualnych, wręcz namacalnych. Bije z niego swego rodzaju apokaliptyczny, ponury nastrój. Nie ma już ratunku dla rodzaju ludzkiego? Oddaliśmy władzę w ręce głupców?

I tak i nie. Mam wrażenie, że Amerykanie powolutku zaczynają rozumieć w co się wpakowali, co możemy zaobserwować w poparciu dla Bidena, Brytyjczycy chyba również niekoniecznie cieszą się z Brexitu a Niemcy coraz lepiej oceniają posunięcia Angeli Merkel w kwestii imigrantów. W Polsce natomiast obserwuję zjawiska, które stawiają włosy na mym całym ciele. Depcze się ikony życia politycznego, kulturalnego i społecznego jednocześnie stawiając na piedestale patologiczne wynurzenia kretynów, którzy – niestety – doskonale wiedzą co robią i trafiają na podatny grunt. Strasznie długo się uczymy… I uczymy się mało… Ale zwykle wychodzimy z ciemności obronną ręką, więc może i teraz nie obudzimy się z ręką w nocniku. Zaraz… Może tak: mam nadzieję, że nie obudzimy się babrając się do pasa w gównie, bo rękę w nocniku już, zdaje się, mamy…

Czasami jest mi wręcz słabo gdy widzę jak niesamowite rzeczy przechodzą bez echa na rzecz kretyńskich tworów o niczym. Ale, mimo wszystko, żyję w nadziei, że wkrótce nastaną jeszcze czasy, gdy rzeczy naprawdę wartościowe będą znowu jarały większość.

Skinny. Sto procent zaangażowania

W wywiadzie z Mateuszem Tomaszukiem, powiedziałeś, że czujesz się „muzycznie wyobcowany”. Nie zmienia to faktu, iż przez wszystkie lata swojej kariery współpracowałeś z wieloma artystami. Czy tworząc własną muzykę używasz innego twórczego języka niż tego, którym posługujesz się pracując z kimś innym? Czy proces pracy nad własną muzyką jest rytuałem, który jesteś w stanie przeprowadzić i zrozumieć tylko Ty sam?

Pracując zarówno nad swoją muzyką jak i produkcjami dla innych artystów, jestem w nią zaangażowany na sto procent. Ale różni się to diametralnie, ponieważ pracując nad swoją muzyką, jestem kompozytorem, autorem tekstów, producentem, wokalistą, instrumentalistą, etc. Pracując z innymi wykonawcami produkuję dla nich muzykę, rzadko kiedy udzielając się w pozostałych dziedzinach. Zwykle są to napisane już numery, które ubieram w generowane przeze mnie dźwięki.

Czuję się nieco wyobcowany muzycznie, ale w innym kontekście – nie chodzi tu o zrozumienie mojej twórczości czy procesu tworzenia muzyki… Bardziej chodziło mi o to, że niewiele osób tworzy taką muzykę jak ja, zwłaszcza w Polsce.

Pamiętam nasze spotkanie osiem lat temu (!) na festiwalu Audioriver w Płocku. Kiedy pomyślę sobie o ówczesnej scenie elektropopowej, czuję ukłucie nostalgii, ale i żalu. Choć scena jako taka niesamowicie się rozwinęła, to wydaje mi się, że z biegiem czasu, w rodzimym elektropopie zdecydowanie zaczął przeważać człon „pop”, proporcje zostały mocno zaburzone. Czy masz podobne wrażenie? Twoja muzyka i Ty sam zdajecie się być odporni na te zawirowania.

Dzięki, to miłe, że zauważyłeś. Odkąd zacząłem zajmować się muzyką, nie idę na kompromisy i jedynymi wyznacznikami czy coś jest według mnie dobre czy nie są moje serducho i mój gust, dzięki czemu nie ulegam żadnym modom czy cyferkom w excelu. Nie wyobrażam sobie, żeby to co tworzę nie wypływało ze mnie naturalnie i nigdy nie chciałbym podpisać się pod czymś co nie byłoby szczere od A do Z.

Skinny. Artyści powinni zabierać głos

We wspomnianym przeze mnie wywiadzie z Mateuszem Tomaszukiem, powiedziałeś, że nie nagrywasz, jeśli nie masz nic do powiedzenia. Zdaje się, że obecne czasy prowokują do podniesienia głosu najbardziej od dekad. Tymczasem wciąż odnoszę wrażenie, że polscy artyści boją się wyrażać własne zdanie w muzyce, niezależnie czy to na temat polityki, relacji międzyludzkich czy kondycji współczesnego świata i człowieka. Co obecnie najmocniej prowokuje Cię do zabierania głosu? Jakie zjawiska dały Ci impuls do tworzenia, gdy nagrywałeś swój najnowszy materiał?

Na pierwszej i drugiej płycie umieściłem kilka utworów, w których wypowiadam się na tematy, które uważam za bardzo ważne i istotne dla każdego człowieka. Nie wiem dlaczego dzieje się tak, że niewielu artystów w Polsce nie ma takiej odwagi jak miała, na przykład, nieodżałowana Kora. Może boją się utraty fanów? Może nie czują takiej potrzeby? Nie mnie oceniać, natomiast ja nie mam żadnych barier czy oporów w wyrażaniu własnej opinii na dany temat. Drażni mnie również fakt, że jest wiele osób, które krytykują muzyków takich jak Eddie Vedder czy Bono za ich klarowne poglądy polityczne. A dlaczego nie? Uważam, że właśnie takie osoby wręcz powinny się na takie tematy wypowiadać. Nie od dziś wiadomo, że to właśnie w muzyce początek miała niejedna rewolucja… Wróćmy do tematów, które dały mi impuls do tworzenia utworów na Lust.

W numerze Frustrated daję upust swoim emocjom i linczuję tych, którzy nami rządzą bezczelnie wpychając wszystkich do swojego bagienka usilnie chcąc, żebyśmy wszyscy wytaplali sie w ich gównie.

W Their Lies Will Blind You jest to od dawna w Polsce nierozwiązany problem aborcji. Według mnie wybór kobiety powinien należeć wyłącznie do niej i, ewentualnie, do najbliższych jej osób. Z pewnością natomiast nie powinien spędzać snu z powiek i przeszkadzać pseudokatolikom, którzy niekiedy sami decydują się na taki krok. W numerze Frustrated daję upust swoim emocjom i linczuję tych, którzy nami rządzą bezczelnie wpychając wszystkich do swojego bagienka usilnie chcąc, żebyśmy wszyscy wytaplali sie w ich gównie. Blessed And Cursed At Once traktuje o fałszywej przyjaźni z toksycznymi ludźmi, którzy czerpią z nas ile dusza zapragnie, sami niekoniecznie od siebie dając cokolwiek. Napisałem jeszcze jeden numer z myślą o Lust, który traktuje o pedofilii w kościele, ale nie byłem zadowolony z kierunku w jakim poszedłem z jego produkcją. Nie chciałem również, żeby płyta była aż tak nasączona tak ciężkimi tematami, więc odrzuciłem go nieomal w ostatniej chwili przed ustaleniem ostatecznej tracklisty. Ale chcę do niego wrócić na Freedom?.

Skinny. Czasy pógłówków

 Już w 2016 roku powiedziałeś w wywiadzie: „Mam wrażenie, że lwia część osób, i nie mówię tutaj tylko o Polsce, zatraciła gdzieś swoją ludzką twarz, a coraz częściej pokazuje ciemniejszą stronę mocy. Mądrość i miłość do bliźniego zdają się być spychane na margines, a czasami wręcz zamiatane pod dywan…”. Twoje słowa zdają się być bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Prorok czy błyskotliwy obserwator? Czy Twoja muzyka oddaje towarzyszący Ci nastrój, być może niepokój lub gniew? Starasz się przez nią dać upust złym emocjom, by poczuć ulgę, czy na odwrót – dojść do jakiegoś maksimum, ubrać negatywne uczucia w formę i podzielić się nią z innymi?

W liceum miałem przydomek “Horpyna”… Być może mam swego rodzaju szósty zmysł, ale wydaje mi się też, że nie trzeba jakichś nadprzyrodzonych darów, żeby zauważyć co dzieje się z ludźmi i światem. Wystarczy dobrze przetrzeć oczy. Mam wrażenie, że większość ludzi idzie w zupełnie odwrotnym kierunku niż powinna. Dają czas antenowy półgłówkom, wierzą w słowa nieuków. Ostatnio zadałem sobie pytanie o zacnych 25/30/35-latków, którzy są znani z tego, że zrobili coś więcej niż pokazali kilka śmiesznych filmików na youtube, insta czy na tiktoku. Dla mnie wzorami są Patti Smith, Michael Stipe czy Agnieszka Holland – ludzie, którzy prócz absolutnego talentu i świetnego warsztatu, potrafią również wyrazić swoje poglądy w sposób nienahalny, kulturalny I bardzo rzeczowy.

Wychowałem się w czasach kiedy w telewizji i radio było miejsce nie tylko dla wątpliwej jakości muzyki pop, słabych filmów i ogłupiających romansideł z serii Harlequin, ale również dla Nine Inch Nails, Bjork, Davida Lyncha, skandynawską Dogmę, świetne spektakle teatralne czy genialną literaturę. Mierzi mnie to, kiedy ktoś odpowiada mi, że “przecież jest Internet”. Tak, jest. Ale trzeba z niego umieć korzystać z głową, a zdecydowana większość jest zbyt leniwa, by pogrzebać głębiej i głębię znaleźć. Ja miałem to szczęście, że głębia podawana była na wielkich i głębokich talerzach na porządku dziennym. Wystarczyło wyciągnąć rękę. Nie chcę brzmieć jak starszy, rozgoryczony pan, u którego “za jego czasów” wszystko było piękne a i smak i zapach bananów to już nie to, ale… wiem, że nie jestem w tym odosobniony. 🙂

Skinny. Album w grudniu

Domyślam się, że Their Lies Will Blind You to jedynie preludium dla kolejnych premier. Kiedy będziemy mogli usłyszeć następne nowości od Ciebie?

Tak. Jeszcze w październiku zaprezentuję kolejny singiel, do którego Marcin Ziółko nakręcił piękny klip w moich rodzinnych stronach, gdzie pokazuje Słupsk i Ustkę w niekonwencjonalny sposób. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w listopadzie zaprezentuję kolejny singiel, a w grudniu płytę Lust, która będzie dostępna na CD, vinylu i na różnych platformach streamingowych.

Skinny – The Skin I’m In