Sigha – Living With Ghosts

3 564
Recenzje
Sigha – Living With Ghosts

Info

Data wydania:
2012/11/19
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:

Grając kiedyś z kumplem back 2 back chwyciłem krążek wydawnictwa Blueprint, którego autorem był James Shaw aka Sigha. Usłyszałem wtedy o nim po raz pierwszy. Płyta mocno zaskoczyła, skutkiem czego kolejna jej kopia wylądowała tydzień później w mojej kolekcji. Od tego czasu zacząłem regularnie obserwować poczynania Jamesa i kompletować jego dzieła.

Living Witch Ghosts” to debiutancki album Sighy, wydany nakładem brytyjskiej wytwórni Hotflush. Z radością przyjąłem informację o wydaniu longplay’a, ponieważ z produkcji na produkcję James pokazywał różne oblicza, od pięknych, czasem subtelnych, a czasem mocno industrialnych kompozycji, po bezkompromisowe, surowe techno. Album jest kwintesensją całego dorobku autora.

Zaczyna się od ciemnego, fabrycznego ambientu, który przechodzi, w mojej ocenie, w jeden z najlepszych numerów Jamesa w całej jego karierze – „Dressing For Pleasure (Ideal)”. Mocny, podbity i niedający chwili wytchnienia beat, połączony z mechanicznym, energetycznym samplem, a na to wszystko szatańskie tło w postaci psychodelicznego modulowanego szumu – czysta energia i esencja głębokiego techno. Kolejny numer to mile połamany rytm, na który po paru chwilach James nakłada delikatne, przestrzenne tło. Po pewnym czasie zostaje ono samo, bez beatu – poezja dla uszu („She Kills In Ecstasy”)! Druga strona tego krążka to powrót do uderzenia statecznej stopy z charakterystycznym dla autora wyrazistym tłem („Puritan”), a na koniec krótka, lecz słodka podróż w świat pięknych dźwięków („Suspension”).

Kolejna płyta to industrialne, mroczne techno z rytmem naśladującym bicie serca („Translate”). Dalszą cześć mogę określić jako meritum tego co kocham w muzyce – ponad dziesięciominutowa opowieść, w której każdy dźwięk nabiera coraz większej mocy i wyrazu, dają wrażenie wielkiej, kosmicznej maszyny.

„Living With Ghosts” zaskakuje swym kontrastem. Piękne przestrzenie dźwiękowe, zestawione z ciemnym, głęboko klimatycznym techno. Jestem absolutnym fanem tego dzieła i z niecierpliwością czekam na kolejne wydawnictwa autora. Jedynym minusem albumu, zresztą często powtarzającym się w przypadku longplayow wydawanych na płytach winylowych jest to, że ze względu na format i pojemność, nie zmieściły się na nim 3 utwory dostępne w wersji cyfrowej. Pomimo tego album Sighy to perełka. Dla mnie to pozycja obowiązkowa, która przez długi czas zaszczyci mnie obecnością w case’ie.

Tekst: Grzegorz Jandy

 



Tracklista

01. Mirror
02. Ascension
03. Puritan
04. Scene Couple
05. Translate
06. Suspension
07. Dressing for Pleasure (Ideal)
08. Faith and Labour
09. Delicate
10. Dressing for Pleasure (Extract)
11. She Kills in Ecstasy
12. Aokigahara