Selekcja: Keczup

621
News
Selekcja: Keczup

Sprawdzamy przedweekendową selekcję najciekawszych polskich artystów. Tym razem na celowniku Keczup.

Czego aktualnie słuchasz?

Keczup: Standardowo przedzieram się przez powódź snippetów w poszukiwaniu muzycznego złota. Ostatnio przesiewałem dorobek mniej znanych producentów minimali z Berlina, znalezione złoto to choćby Bee Lincoln.

Za to jeśli chodzi o czyste słuchanie bez szukania, to ostatnio dominują u mnie zczilowane, nieraz popowe piosenki. Spędzając tyle czasu w klubach i mając już dobrze zrytą stałym bitem czachę, z radością pozwalam przejąć stery mojej kobiecie i słuchać przy kąpieli różnych wzruszających melodii. Przy okazji poznaję pyszne odnogi mainstreamu, którego zwykle nie ma czasu diggować, bo i tak „zbyt znane” żeby grać.

Gdzie grasz w ten weekend?

Keczup: Piątek to mój wielki dzień, bo pierwsza biba, którą sam organizuję. W Transformatorze we Wrocławiu, gdzie rezyduję, rusza mój autorski cykl HAMMA, na który pragnę ściągać z Berlina kosiarzy powiązanych – dosłownie, bądź estetycznie – z Sisyphosową Hammahalle. Na pierwszy rzut przyjeżdża rezydentka Sisy, utalentowana Fidelity Kastrow.

Sisyphos Hammahalle

Sisyphos Hammahalle

Sobota też zapowiada się bardzo przyjemniacko – na zaproszenie lokalnej ekipy Vøodøo wbijam do D.K. Luksus pograć z paroma ukochanymi mordami. Że wymienię tylko wielebnego Macewicza, czy redaktora Chałupę. Takie melanże często potrafią zmienić się niespodziewanie w biby roku. Jak Fidelity się zajara wrocławskim melanżem to liczę, że też dołączy.

5 utworów, które masz zawsze ze sobą

Keczup: Jako, że nawet jak gram z rzadka z winyli, to zazwyczaj i tak mam ze sobą awaryjnie kilkadziesiąt gigabajtów muzy, zestaw utworów zawsze przy mnie jest dość spory. Skupię się na tych, które relatywnie często znajdują miejsce w setach.

Arjang, Origins Of Time – Joy

Zakochałem się w tym groovie od pierwszego odsłuchu. Uwielbiam go grać. Zwłaszcza wewnątrz minimalowych, pełnych ciszy setów, w których ostatnio coraz bardziej gustuję.

Patrice Bäumel – Reich: Drumming (Patrice Bäumel Rework)

Doskonała produkcja. Pięknie łączy szybką, nerwową perkusję i powolny, pulsujący bassline. Uwielbiam kontrast, nie tylko w muzyce. Z kolei ciągle narastające napięcie oraz przestrzeń pozostawiona w pasmach częstotliwości przez prostą konstrukcję utworu sprawiają, że jest on wyśmienitym materiałem do twórczych połączeń. A długie kreatywne przejścia to coś, co uwielbiam.

Suffused & Advent’s Rising – Stressed Out (Dubspeeka remix)

Kochałem ten wałek jeszcze długo zanim zacząłem grać. To on jako pierwszy sprawił, że Dubspeeka stał się najpilniej obserwowanym przeze mnie producentem. Stukające paranoidalnie drewniane kastaniety (?) budują niesamowity klimat. Niepokój wzmaga nerwowy bassline. W trakcie breakdownów do maksimum wznieca go psychodeliczny flet. To wszystko osadzone gdzieś w chmurach. Zawsze mam wrażenie lotu. Ten track zmienia mnie w orła, który szybuje gdzieś bardzo wysoko nad ziemią, pochłonięty jakąś bardzo ważną misją.

M.A.N.D.Y. Feat. Bam – Whisper (Dubspeeka Version)

Znowu Dubspeeka. Chyba najczęściej grany przeze mnie kawałek. Mroczny rap osadzony na nieregularnym bicie pozwala na naprawdę kreatywne wygibasy podczas miksu. Wszystko przepełnione pysznym mrokiem.
Zwroty Bama lądowały już na najróżniejszych bitach, najróżniejszych tempach.

Andreas Henneberg – Indican

Niekoniecznie musi to być Indican, ale Andreas Henneberg towarzyszy mi od początku i często zaglądam do sakwy z jego sztosami, gdy chcę rozluźnić atmosferę i rozwiać nagromadzone w większości mojej selekcji chmury. Nie zawodzi.

Edgar Peng – Theodizee (Original Mix)

Pyszny, bounce’ujący track, który często wplatam w peaktimie. Przaśny, a zarazem niepokojący. Dużo przestrzeni. A do tego marka Plötzlich, którą post mortem dumnie wspieram. Zawsze przyjemnie przypomina mi festiwal –
jadąc dostałem go od organizatorów w paczce unrealease’ów i nie zawahałem się użyć.

Ups, opisałem sześć. Niepoprawna gaduła ze mnie.