Selekcja: Handra

1 469
News

Sprawdzamy przedimprezową selekcję najciekawszych polskich didżejów. Posłuchaj co polecają! W tym tygodniu numery od duetu Handra.

Czego właśnie słuchacie?

Filip: U mnie jak zwykle dużo grime’u w głośnikach. Zawsze staram się wyszukiwać czegoś z zakamarków tego gatunku, zwłaszcza z okolic Birmingham i Nottingham. Tam mieszka naprawdę kupa utalentowanych dzieciaków. Rzadziej pewnie zapuszczam się w okolice Londynu, bo tamtejsza scena jest już lekko “zepsuta”, a dla mnie ta muzyka musi wynikać z ulicznej agresji, która nie ma nic wspólnego z modą. Omijam szerokim łukiem opakowany trendem grime. Katuję też oczywiście najnowszy album Wu-Tang Clan, a raczej album Mathematicsa z gościnnymi występami członków klanu, jako wieloletni fanboy tej ekipy.
Szczerze mówiąc, praktycznie nie słucham drum&bassu w domu, bo nie potrafię już nie rozkładać numerów na czynniki i wchodzę w nie zawsze za głęboko, zamiast po prostu słuchać muzyki. Jak przystało na wrażliwszą część Handry (śmiech), słucham też dużo ciepłych kluch. Polecam gorąco artystę Kan Wakan i jego najnowszy album, a także twórczość zmarłego niedawno Manu Shrine, jednego z najlepiej zapowiadających się twórców z deepowej odnogi sceny future garage.
M: Żony.

Gdzie gracie w ten weekend?

Marek: W piątek (3.11) wracamy do Trójmiasta, a konkretnie do Sopotu. Odbędzie się tam kolejna edycja imprezy sygnowanej przez Addiction Records, czyli drum’n’bassowy label kierowany przez Rosa. Oprócz nas oraz gospodarza na głównej scenie zagra również Reza i Radicall. Natomiast za parę tygodni lecimy do Porto zagrać na imprezie organizowanej przez portugalski label Counterpoint.

Utwory, które zawsze macie ze sobą na imprezie?

F: Zawsze mam w kejsie coś od Fre4knc, bo to zdecydowanie mój ulubiony producent dnb. Praktycznie każdy jego numer to brzmieniowy majstersztyk. Ostatnio prawie na każdym gigu gram kawałek “Tradecraft”, który ma jedną z lepszych linii basowych, jakie słyszałem ever. W tym miejscu małe lokowanie produktu – Fre4knc przymierzył się do remixu jednego z numerów Handry, ale o tym więcej info wkrótce.
M: Jest takie, pochodzące z Bydgoszczy określenie – “żelazny materiał” lub po prostu “żelazo”. To nieco złośliwe, ale też bardzo trafne określenie numerów, które wciąż się powtarzają w selekcji danego dja. No ale każdy dj posiada swoje żelazo. Jednym z takich traków, mimo że dawno już go nie grałem, jest na pewno poniższy klasyk Vicious Circle & Nocturnal, pochodzący gdzieś tam z końcówki pierwszej dekady nowego milenium. Chyba poleci w Sopocie 😉
F: “Forex” od Ivy Lab to prawdziwa imprezowa bomba i pewniak w każdym klubie. Rzadko robię rewindy, ale przy tym numerze podpalam się wyjątkowo i robię to prawie zawsze. Shame on me.
M: Zawsze staram się szukać czegoś nowego i innego w muzyce, ale nigdy nie gram czegoś tylko dlatego, że jest inne czy nowe. Musi być też dobre. Albo najlepiej zajebiste. Czyli takie jak np. “Crossover” Receptora. Już sam tytuł mówi bardzo dużo, ten trak to totalne pomieszanie z poplątaniem. Mamy tu oczywiście dnb, do tego nuskulowe elementy trapowo footworkowe, rejwowy feeling, a to wszystko wytaplane w energetycznym, rockowym (serio) sosie. No i na to wszystko ragahorn 😀 Kocham.
F: Skoro to lista z żelazem, to nie może na niej zabraknąć “Patience” od Jubeia. Mam dreszcze od tego snare’a przy każdym dropie, a grałem już ten numer tak wiele razy, że musiałem kupić drugą płytę (śmiech). Prosty, techniczny, minimalowy roller i do tego.. te ostrza..
M: Ok, żeby była jasność. Ten numer to klasyczna, tępa dzida. Ale takie też są czasem potrzebne. Szczególnie kiedy publika potrzebuje lekkiego wyjaśnienia po co przyszła na imprezę. “Poison” to tego typu rzecz. Taki imprezowy Kapitan Planeta, którego wzywasz, żeby spuścić wszystkim wiadomo co. Do tego jest to trak z gatunku samomiksujących. No wrzucasz i pasuje do wszystkiego. Nawet nie musisz szukać przycisku “sync”. Ostatnio zmiksowałem z Despacito i też urwał… no dobra, żart.