Schron. Zmiany, nowości i tajemnice – wywiad z Juergą

705
Artykuł
Juerga

Schron to miejsce, które wciąż ewoluuje. Z jednej strony analizuje najnowsze trendy, z drugiej wyznacza własne. Jak przekłada się to na obecny program klubu?

Schron. Na drodze ciągłej ewolucji

Od samego początku, Schron nie stroni od zmian. Czasem wymuszonych, takich jak choćby te, które doprowadziły do zawieszenia działalności. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Schron wrócił i od razu zaznaczył, że nie jest sezonowym klubem. Jest pełnoprawnym miejscem kształtującym własny styl i chcącym kształtować scenę, na której działa. Stąd rozwijający się program Schronu, coraz to ciekawsze cykle i bookingi. To wszystko nie mogłoby się dziać, gdyby nie osoby dowodzące klubem. Mowa tu o właścicielach i bookerach. Ich współpraca pozwala na rozwój Schronu i przyciąganie do niego kolejnych gości.

Schron - Fot. Mischievous Dev

Schron – Fot. Mischievous Dev

Schron. Ludzie i zmiany

Grono bookerów klubu zmienia się. Niezmienne pozostaje to, iż za kształt programu Schronu odpowiadają osoby o wyrazistym guście i autorskim spojrzeniu na scenę. W tym sezonie włodarze nawiązali współpracę z postacią szczególną. Juerga, czyli Jakub Maćkowski, to pochodzący z Poznania, ale rezydujący na co dzień w Berlinie didżej, promotor, booker i animator kultury klubowej. W 2015 roku Juerga założył własną agencję bookingową Ubranum, która swoje początki wzięła z organizowanego przez niego cyklu imprez. Od samego startu tej działalności, Maćkowski ściągał do miejsc, z którymi współpracował, topowe nazwiska. Oscar Mulero czy Tommy Four Seven to tylko skromny wycinek z potężnego CV Juergi.

Schron

Schron

Jakie są jego plany odnośnie Schronu? Jak rozpoczęła się jego współpraca z poznańskim klubem? Czego możemy się spodziewać w najbliższych miesiącach? Po te i jeszcze więcej informacji zapraszamy do wywiadu.

Schron przedstawia nowego bookera. Juerga – wywiad

Hubert Grupa: Jak to się w ogóle stało, ze znalazłeś się w Schronie? Wydawałoby się, ze działasz aktywnie poza granicami naszego kraju.

Juerga: Od 6 lat mieszkam w Berlinie, gdzie prowadzę kilka projektów, w tym moją agencję bookingową Urbanum. Otrzymałem telefon z propozycją typu „nie do odrzucenia” i zgodziłem się natychmiast na powrót do rodzinnego miasta. Jest to powrót głównie wirtualny, większość spraw załatwiam zdalnie, ale bardzo miło jest mieć klubowy przyczułek, do którego mogę (i czasem muszę;) regularnie wracać.

Widzę w tym miejscu spory potencjał i bardzo bym chciał pomóc. Scena w Poznaniu ogromnie się rozwinęła, mamy kilka naprawdę ciekawych klubów, do których goście przychodzą regularnie, chciałbym aby Schron zadomowił się bezapelacyjnie w czołówce najlepszych klubów w Polsce, a chętnie i w tej części Europy.

Masz doświadczenie w pracy bookera?

Byłem promotorem przez kilkanaście lat, w czasach gdy nie było jeszcze na dobre social mediów. Trzeba było się nieźle wysilić aby dotrzeć do zainteresowanych. W planowaniu wszystkich wydarzeń w jednym miejscu nie mam doświadczenia. Jednak z mojego punktu widzenia praca promotorska, którą wykonałem, bycie na scenie ponad 15 lat oraz prowadzenie agencji bookingowej, to wystarczający warsztat aby podołać takiemu zadaniu jak booker klubu. Codziennie mam do czynienia z promotorami i klubami o różnym poziomie profesjonalizmu. To wiele uczy.

Schron

Schron

Poświęcać uwagę każdemu

Czy dobry promotor to dobry booker? Czy ta praca różni się znacząco? 

Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo i tak, i nie. 🙂 Wszystko zależy jakim promotorem jest ta osoba. Można być świetnym promotorem techno, ale niekoniecznie czuć inne gatunki muzyczne.

Myślę, że dobry booker powinien mieć gust i świadomość muzyczną w wielu gatunkach, przynajmniej w takim miejscu jak Schron. Tu stawia się na szeroką ofertę programową od techno poprzez szeroko pojęty house, minimal, disco czy nawet downtempo. Dodatkowo booker powinien posiadać też inne skille. Być dobrze zorganizowanym, umieć rozmawiać z ludźmi, szukać kompromisu oraz pracować pod presją wielu osób na raz. Często jest tak, że wiele osób pisze do Ciebie z wielu stron w tym samym czasie. Każdemu trzeba poświęcić należytą uwagę.

Branża, czyli układy i układziki…

Jak zostałeś przyjęty w Schronie? Pojawiłeś się z zewnątrz. Zastąpiłeś jednego z twórców Schronu. Wydaje się, że to nie było łatwe zadanie – wdrożyć się w tak skomplikowana i pełna wypracowanych układów posadę.

Mam rożne doświadczenia w przyjmowaniu do zespołu czy społeczności. Na pewno ciężko z miejsca stać się częścią małej społeczności. Trzeba przejść przez pewien etap adaptacji przez otoczenie. Jednak w Schronie miało to miejsce nieco inaczej.

Już podczas imprezy otwierającej sezon, zostałem przyjęty bardzo miło, z szacunkiem i uwagą. Odbyłem kilka fajnych rozmów. Zespół był ciekawy kto do nich dołączył. Co najważniejsze, mogę liczyć na wsparcie każdego. Schronowa ekipa to naprawdę dobrze zgrany zespół. Przede wszystkim są to ludzie z pasją, jak ja. Dlatego każdemu zależy aby miejsce się rozwijało i było postrzegane jako profesjonalne dla artystów, bezpieczne dla gości oraz dobrze przygotowane do każdej imprezy.

Oczywiście, musiałem też wejść w siatkę układów i różnych dokonanych już bookingów, na różnym etapie realizacji. W momencie gdy przyszedłem, niektóre daty były już zajęte. Musiałem ja dokończyć, jak najlepiej umiem oraz dodać kilka od siebie. Jesteśmy pod koniec drugiego miesiąca mojego programowania i czuję, że worek moich pomysłów na dobre się jeszcze nie otworzył, mimo że zrealizowałem już kilka koncepcji.

A jak zareagowała branża? Udało Ci się wypracować swoje ścieżki komunikacji? Nieciężko tutaj o nienawistne komentarze, czy złorzeczących proroków. Z jednej strony poznańskie towarzystwo jest zintegrowane i sympatyzujące ze sobą, ale z drugiej dość hermetyczne, nie do końca lubi ludzi z zewnątrz.

Lokalna branża zareagowała bardzo pozytywnie. Od lat byłem mniej lub bardziej obecny w rodzinnym Poznaniu, więc sporo osób ucieszyło się, że będę tutaj częściej. Z drugiej strony bardzo bym chciał dawać szansę młodym artystom, którzy często nie mogą znaleźć miejsca, by się pokazać. Stawiam też na lokalnych i polskich twórców z już ugruntowaną pozycją. Liczy się dla mnie własny styl i poważne podejście do każdego granego seta.

Z tego miejsca zachęcam każdego młodego (lub nie) do kontaktu z klubowym mailem bookingowym. Chętnie posłucham młodych lokalnych wilków.

Co do tej hermetyczności poznańskiej sceny to szczerze mówiąc zawsze czułem się jej częścią. Do osób nienawistnych czy próbujących skupiać się na rzeczach negatywnych podchodzę jako do elementu, który jest nieodzowny w intensywnej pracy. Jeśli nic nie robisz, nikogo to nie boli. Jeśli jednak zaczynasz odnosić sukcesy, pierwszy dowiesz się komu się to nie podoba. Robię jednak swoje, jestem do każdego otwarty, szanuję każdego kto szanuje mnie i nie szukam konfliktów.

Jesteśmy w branży rozrywkowej i mimo ciężkiej pracy powinniśmy mieć fun z tego, że robimy to, co kochamy. Nie mam czasu na pochylanie się nad malkontentami czy zbyt ambitnymi prorokami. Czas nie raz pokazał kto jest wart uwagi, a kto nieco mniej. 🙂

Schron

Schron – Fot. Zdalnik

Ubranum, Skandalizmy i Tresor w Eskulapie, czyli początki

Na całe Twoje szczęście jesteś „swój”. Ile lat temu zaczęła się Twoja historia z techno? Z innymi kolegami po fachu znasz się z podwórka?

Haha, dla niektórych jestem swój, dla niektórych młodych pewnie zupełnie anonimowy. 🙂 Jednak z większością didżejów czy promotorów znam się od lat. Zorganizowałem w mieście setki imprez. Od techno Urbanum po nieco lżejsze Skandalizmy i kilka innych projektów.

Moja przygoda z muzyką elektroniczną zaczęła się w 2002, kiedy zacząłem aktywnie grać. Kilka lat wcześniej chodziłem na legendarne imprezy Tresora w Eskulapie, które w pewnym sposób ukształtowały to, co gram teraz, powiedzmy od około 8 lat. Jest to obecnie cięższe, energetyczne techno, do którego mi najbliżej. Jednak od paru lat bardzo mocno zakorzeniła się we mnie totalnie odmienna elektronika w postaci plemiennego downtempo. Zawsze szukam czegoś świeżego na scenie, czegoś co się wyróżnia.

Uparty booker, dobry booker?

Słyniesz z tego, że jesteś uparty i mocno dążysz do celu. To dobre cechy czy raczej potrafią sprawiać kłopoty?

Myślę, że mocny ciąg na bramkę i dążenie do określonego celu jest bardzo ważne w kreowaniu strategii swoich działań. Często różni promotorzy postanawiają podjąć pewne kroki, aby za chwilę się z ich wycofać i obrać inny kierunek. Moim zdaniem powinniśmy szukać odpowiedzi w naszym własnym sercu i pasji. Jeśli coś jest warte naszej uwagi, to zadaniem dobrego promotora jest przekazać to ludziom. Nie jest to wcale łatwe, szczególnie w tak nieprzewidywalnej branży. Myślę jednak, że pewnego rodzaju konsekwencja w działaniu i upartość w dążeniu do celu jest lepsza niż słuchanie wszystkich wokół.

Niekażdy głos jest konstruktywny. Fajnie czasem zaufać swojemu zespołowi i sobie. Oczywiście zbyt duży upór i ewidentne pójście pod prąd może przynieść kłopoty. Mimo wszystko należy słuchać dobrych rad i mieć wokół siebie osoby, którym się ufa i na których się polega. Jedną z takich osób jest moja żona, która kocha tę muzykę tak jak ja i często daje mi ciekawe rady ze swojego punktu widzenia. Bardzo sobie to cenię.

Czy to właśnie upór pomógł Ci rozwinąć Urbanum? Jak ma się dziś Twoja agencja?

Tak, w pewnym momencie nieźle się zacietrzewiłem w tym aby zbudować działającą agencję. Muszę przyznać, że jest to zadanie wieloletnie. W tym momencie robię to prawie 4 lata i muszę przyznać, że mimo, iż każdy rok jest lepszy niż poprzedni, to wciąż patrzę na inne, większe agencje z podziwem. W tej branży zawsze będzie coś do zrobienia. Zawsze będzie ktoś, jakiś promotor czy klub, którego nie znasz, a chciałby z Tobą i Twoimi artystami pracować. Obecnie jesteśmy stabilnym zespołem, który musi częściej odmawiać niż przyjmować artystów do naszych szeregów. Wiemy, co chcemy osiągnąć i jak to zrobić. Myślę, że te parę lat doświadczenia pomaga nam w codziennej pracy.

To cięższa praca, niż mogło by się wydawać. Musisz wysłać setki maili, aby cokolwiek się wydarzyło. Czasem dziesiątki maili aby promotor, który zaraz ma gościć Twojego artystę odpisał w końcu w sprawie hotelu, kolacji, transportu itp.. Czasem dzieje się to w Azji czy Ameryce Południowej, gdzie ludzie są inni, mają inne podejście do pracy. Trzeba być upartym i nie rezygnować. To na pewno. 🙂

Schron - Fot. Zdalnik

Schron – Fot. Zdalnik

Plany i tajemnice

To teraz opowiedz o swoich planach w Schronie.

Chciałbym aby Schron zaskakiwał swoim programem i świeżością. Wraz z całym zespołem dokładamy wszelkich starań aby zapewnić nowe doświadczenia naszym gościom. Stawiamy na artystów nowych i starych, polskich i zagranicznych, znanych mniej lub bardziej. Mamy też team ludzi od dekoracji, oświetlenia i laserów, z których nasz klub stał się już znany. Praktycznie każda impreza to inny wystrój i inny klimat. W tym upatrujemy naszą siłę.

Przede wszystkim interesuje nas też Enigma. Brzmi bardzo tajemniczo. Skąd ten pomysł ?   

Enigma to nic innego jak zagadka, tajemnica. Jest to nowy koncept w naszym klubie, który nie podaje line-upu aż do dnia imprezy. Goście muszą przyjść do Schronu aby przekonać się kto będzie grał. Zapraszamy headlinera, którego podpowiadamy w przewrotnych zagadkach muzycznych. Jest to postać sprawdzona i często sporo tańsza, dzięki temu, że nie podajemy jej tożsamości. Jest to wysoka półka i gwarantuję, że nie jest to przypadkowa postać.

Chcemy aby ludzie skoncentrowali się głównie na muzyce. To wokół niej w naszej branży wszystko się kręci. Chciałbym aby udało się nam pokazać, że dobra impreza nie musi reklamować się wielkim nazwiskiem, że udana impreza to świetny klimat, świadomi ludzie, którzy szanują siebie nawzajem i bawią wspólnie. Nie ukrywam, że chciałbym aby Schron był miejscem, do którego można przyjść w ciemno, bo gramy zawsze na wysokim poziomie. Dajcie się nam zaskoczyć. 😉

Skąd pewność, że to się uda? Wierzysz w świadomość odbiorców. Czy myślisz, że Schron jest na tyle silną marką, że ludzie zaufają w jej jakość i przyjdą w ciemno? 

Tej pewności nie ma nigdy. Jak już mówiłem ta branża jest szalenie nieprzewidywalna. Wiele czynników może zadziałać na plus lub na minus. W każdym wypadku – tak, wierzę w świadomość odbiorców. Wierzę w ludzką ciekawość, w nasz zespół, który też nie zna headlinera i że to pomoże nam budować aurę tajemniczości i zainteresowania eventami.

Myślę, że Schron przez te dwa lata budował w ludziach świadomość i pewien klimat. Często imprezy, na które przychodzi kilkaset osób to imprezy z artystami, których bardzo ceni sobie promotor, którzy mają pewien dorobek, ale niekoniecznie muszą być doskonale znane publiczności w innym kraju. Bardzo mi się to zawsze podobało w Schronie. Ceniłem sobie taką odwagę. Zachęcam do przyjścia na dwie Enigmy, które robimy dzień przed dniem wolnym od pracy. W Halloween (31 października) oraz 10 listopada (przed Świętem Niepodległości). Gwarantuje muzyczne doznania na najwyższym poziomie! 😉

Schron - Fot. Mischievous Dev

Schron – Fot. Mischievous Dev

Zaufać i przyjść w ciemno

Czy tym samym zapowiadasz jakieś większe zmiany w Schronie? A może już je wdrażasz? Na co chcesz położyć największy nacisk?

Nie zapowiadam jakichś ogromnych zmian, bo klub ma się dobrze i widzę, że zespół współgra ze sobą, wie co ma robić. Publika obdarza nas też pewnym zaufaniem licznie przychodząc co tydzień do klubu.

Za moje największe zadanie stawiam sobie profesjonalizm. Chciałbym aby każdy gość, każdy didżej czy promotor miał możliwość przebywania w środowisku pełnym szacunku, wzajemnej życzliwości. Żeby mógł polegać na sobie i dawać z siebie zawsze 100 proc. Chciałbym aby Schron był marką wyróżniającą się na tle klubów krajowych, ale i zagranicznych.

Czekam od lat na moment gdy zagraniczni tancerze będą chcieli tu przyjeżdzać po nowe i odmienne wrażenia. Nie mamy się czego wstydzić i wiele imprez ma już zagraniczną publikę. Chciałbym abyśmy pokazywali nasz polski charakter, zarówno w tym jak bawimy się w klubach, ale też tak jak w tych klubach gramy! To na pewno ogromna wartość, którą mam w planie pokazać i pielęgnować!