Sample Lata – DJ w podróży. Rozmowy: Catz ‘n Dogz

Akcja partnerska
Catz n Dogz

W ramach Sample lata - DJ w podróży, wspólnej akcji Muno.pl i Samsung, rozmawiamy z artystami o tworzeniu na odległość, pokonywaniu dystansów w życiu i twórczym rozwoju, oraz o związku technologii i muzyki. Dziś przedstawiamy Wam efekty naszego wywiadu z duetem Catz ‘n Dogz.

Podróże, wspomnienia i rozmowy

Akcja Sample lata – DJ w podróży to nie tylko zbieranie wspomnień i tworzenie z nich wspólnego utworu, hymnu lata. To także uświadamianie sobie i innym jak ogromny wpływ na utrwalanie najważniejszych wydarzeń ma rozwój technologii, oraz jakie możliwości drzemią w nowoczesnych urządzeniach, które nie muszą służyć jedynie do komunikacji. Zapisywanie zdjęć, filmów czy dźwięków – wielofunkcyjność i mobilność smartfonów pozwala na to, by w jednej chwili, niezależnie od tego, czy jesteśmy w domu, w kawiarni czy w pociągu, zamienić je w miejsce pracy, salę spotkań czy studio nagraniowe.

Biletomat.pl

Kup Bilet Otwarty na dowolny koncert lub imprezę

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Tango App

Najlepsze imprezy w Twoim mieście! Bądź na bieżąco.

Odkryj Tango App

4,8 ocena w Apple Store!

Catz ‘n Dogz – z Madrytu do Szczecina w mgnieniu oka

Panowie z Catz ‘n Dogz to nie tylko nasi najbardziej znani, rozpoznawalni i doceniani reprezentanci w świecie muzyki elektronicznej. Voitek i Grzegorz są świetnym przykładem na to, jak technologia umożliwia zarówno codzienną komunikację, ale i pracę. Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom, odległość między Madrytem, a Szczecinem nie stanowi problemu w procesie twórczym duetu. Nieustannie nagrywają nowe rzeczy, a także wydają własne i cudze produkcje pod szyldem renomowanych wytwórni, w tym swojej własnej, obchodzącej w tym roku swoje 10. urodziny.

Catz 'n Dogz - fot. Karol Grygoruk

Catz 'n Dogz – fot. Karol Grygoruk

O przeszłości i przyszłości PETS Recordings, o tym, jak dawniej i współcześnie muzycy próbują zwrócić na siebie uwagę wydawców, jakie błędy popełniają, jakie plany mają Catz ‘n Dogz i w jaki sposób stworzyli własny system pracy na odległość. Tego wszystkiego dowiecie się z naszej rozmowy z Voitkiem i Grzegorzem. Przed Wami wywiad z Catz ‘n Dogz.

10 lat PETS Recordings

Hubert Grupa: Zacznijmy od rzeczy najprzyjemniejszych. Jaki prezent sprawiliście sobie z okazji 10 lat Waszej wytwórni, PETS Recordings? Czyżbyście wpisali w wydawniczy kalendarz jakąś szczególną datę lub nazwisko, które od zawsze chcieliście mieć w katalogu swojego labelu?

Grzegorz: Cieszymy się bardzo, że udało nam się zaprosić tylu ciekawych gości na składankę. Rachel Row razem z Kink zrobili nową wersję jednego z największych tracków wydanych nakładem naszej wytwórni, czyli Follow The Step. Axel Boman oraz Black Loops stworzyli świetne deepowe kawałki. Bardziej klubowe brzmienia to Eats Everything, który od początku jest związany z naszym labelem, oraz nasi przyjaciele Mathias Kade, Monki, Joyce Muniz.

Nie zabrakło też Polaków, bo od zawsze naszą misją była promocja naszej polskiej sceny. Das Komplex, który jest jednym z naszych ulubionych producentów w remixie Chrissy oraz Low Ratio, który przez wiele lat zajmował sie masteringiem płyt w naszym labelu. Oprócz tego Jeigo, jeden z najbardziej utalentowanych producentów jakich znamy – Bawrut i dwie propozycje od nas. Śmiało mogę powiedzieć, że tracklista nas bardzo satysfakcjonuje. Pełny przekrój PETS od deepowych, house’owych brzmień, przez klubowe kawałki po mroczniejsze brzmienia.

Domyślam się, że pytanie o ulubione pozycje z katalogu PETS Recordings brzmi trochę tak, jak pytanie do rodziców które z swoich dzieci kochają najbardziej, ale skuszę się. Macie swoich faworytów? Moi ulubieńcy to na pewno 4 The Lovers Black Loops, Fantasia KINK i Wasze Moments.

Grzegorz: Dzięki, masz rację. Sporo już płyt wydaliśmy. Składanka to będzie nasza 127 pozycja. Ciężko wybrać ulubione, bo 100 proc. muzyki jaką wydajemy, musi nam się podobać i jakoś nas zauroczyć. Na pewno utkwiło nam w głowie kilka kawałków. Eats EverythingEntrance Song, Maribou State & PedestrianMask, epka HNNY, w tym roku świetny remix Jennifer Cardini dla Renato Cohena, album Thorsteinssøn, czy kawałki od Kink.

Czasy demówek na CD

Parov Stelar powiedział kiedyś, że gdyby wydrukował wszystkie maile, jakie na początku kariery wysłał do wytwórni, które nie były zainteresowane wydaniem jego materiału, to wystarczyłoby mu na wytapetowanie całego domu. Na pewno spotkaliście się z jakimiś “kwiatkami” ze strony producentów, chcących zwrócić na siebie Waszą uwagę jako wydawców. Czy któreś z nich zapamiętaliście w szczególny sposób? A może macie jakąś jedną, niedużą, ale przydatną radę dla producentów rozsyłających demówki?

Grzegorz: Najlepsze były czasy demówek na CD. Pamiętam jak ludzie wręczali nam płyty CD w klubie, które później podczas imprezy pękały i się łamały. Sami mieliśmy taką ciekawą sytuację jak po całonocnej imprezie w jednym z warszawskich klubów spotkaliśmy się z osobą, której mieliśmy wręczyć naszą demówke i Wojtek wyciągnął płytę CD z tylnej kieszeni spodni w 10 kawałkach.

Staramy się słuchać demówek, ale np. teraz mam dużą obsuwę. Maili przychodzi bardzo dużo i czasami nie nadążamy. Na pewno przegapiamy fajne rzeczy i wiele razy się o tym przekonaliśmy, gdy pisałem do artysty, że świetny kawałek, a on odpisywał mi, że wysłał nam go dwa miesiące temu. Niestety, nie jest to możliwe, by wszystko przesłuchać.

W ubiegłym miesiącu udało mi się znaleźć dwóch nowych artystów właśnie z demo i wydajemy ich płyty na PETS. Warto wysyłać demówki i nie warto zrażać się, że ktoś nie odpisał, bo to często nie znaczy, że się nie podobało tylko ktoś mógł przegapić. Zawsze też personalny kontakt albo przez wspólnego znajomego będzie łatwiejsza droga.

Rok 2020 bez chwili wytchnienia

Wróćmy do muzyki. Rok 2020 jest dla Was bardzo intensywny wydawniczo. Produkujecie własną muzykę, współtworzycie ją z innymi, wydajecie pozostałych artystów. Czy całe to pandemiczne szaleństwo i wynikająca z niego przerwa w graniu na żywo, sprawiła, że zajęliście się tematami “odkładanymi na później”, czy może w międzyczasie pojawiły się nowe projekty?

Voitek: Zdecydowanie nie spoczywamy na laurach w tym czasie. Jest to fajny moment na eksperymentowanie oraz na kolaboracje z innymi artystami. Obecnie nie ma koncertów, ani imprez praktycznie nigdzie na świecie, więc udaje nam się pracować z artystami, z którymi nigdy jakoś nie możemy się złapać.

Obecnie robimy też nasz pierwszy projekt w całości po polsku, ale o tym więcej info w przyszłym roku. Fajną okazją do współpracy był projekt dla głównej brytyjskiej rozgłośni, gdzie udało się nam zrobić fajny numer z Gerdem Jansonem, pracujemy też nad nową EPką dla Solomuna, Defected oraz produkujemy coś dla paru wokalistów na ich płyty, także praktycznie cały czas coś się dzieje. Oczywiście też staramy się nie pozostawiając naszych fanów na lodzie, dlatego co sobotę robimy Brunch online.

Jak codziennie pokonywać odległość 2500 kilometrów?

Stacjonujecie w Madrycie i w Szczecinie. Taka międzykrajowa współpraca nie byłaby możliwa bez nowoczesnej technologii. Co najbardziej przydaje Wam się w komunikacji lub w produkcji muzyki na odległość, nie mogąc widzieć się na żywo? Bez czego nie moglibyście funkcjonować tak, jak funkcjonujecie teraz?

Voitek: Rzeczywiście jesteśmy przyzwyczajeni do widzenia się praktycznie co tydzień przez wyjazdy oraz często razem spotykamy się w studio. Wydaję mi się, że dla wielu osób przestawienie się na pracę zdalną trochę kosztowało, ale teraz jakoś przyznam do tego się przyzwyczailiśmy. Rozmawiamy bardzo dużo praktycznie codziennie, video call oraz czasem robimy sesję udostępniając dźwięk przez program muzyczny. Takie rzeczy jak programy online ułatwiające szeregowanie codziennych obowiązków to oczywistość nawet sprzed pandemii. :))

Studio online

Rozmawiając z Jessie Ware, zapytaliśmy ją z Łukaszem Kowalką o współpracę z elektronicznymi producentami, m.in. z Midlandem czy duetem BICEP. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, Jessie nie spotkała się z nimi w studiu, w przeciwieństwie np. do Jamesa Forda, Kindnessa czy Benji’ego B, z którymi spędziła czas na żywo. Podkreśliła jednak, że zarówno współpraca z Midlandem czy BICEPami, nauczyła ją ogromnie dużo w zakresie zaufania, dyscypliny i organizacji pracy. A jakie są Wasze doświadczenia ze współpracy z kimś “na odległość”? Nie pytam teraz bezpośrednio o Was, ale o innych producentów, z którymi mieliście okazję nagrywać. Czy są jakieś zasady, które muszą się być przestrzegane, by takie kooperacje w ogóle miały prawo się udać?

Voitek: Zawsze twierdziłem, że robienie z kimś muzyki to trochę tak jak krótki związek, musisz się naprawdę przed kimś otworzyć oraz dać coś z siebie i trochę iść na kompromis, nie ma jakiegoś patentu na pracę z wokalistami, bo każdy jest inny niektórzy bardziej, a niektórzy mniej otwarci na zmiany.

Dobrym przykładem jest Krzysio Zalewski, z którym pracowaliśmy w studio a teraz pracujemy nad kawałkiem online i przyznaję, że brakuje mi jego śpiewania piosenek w samochodzie w drodze do studia, bo on naprawdę zna wszystkie dobre kawałki z radia na pamięć nie zdając sobie z tego sprawy (lol). Naszą najbardziej popularną piosenkę w serwisach stramingowych zrobiliśmy z Jono McCleery, Jono jest też producentem, więc gdy wysyła nam wokal do kawałka praktycznie wystarczy z nim zrobić “copy-paste”. :).

Bywało też, że nasze featuringi w ogóle nie wypaliły tak jak Jo z dOP, zrobiliśmy kiedyś kawałek i w ogóle go nie wydaliśmy, bo nie byliśmy zadowoleni. Po paru latach podjęliśmy temat spowrotem i wyszedł nam Time na nasz ostatni album, z którego bardzo jesteśmy zadowoleni.

Pokaż, co masz… na smartfonie

Wróćmy na moment do technologii. Podejrzewam, że na Waszych smartfonach lub innych urządzeniach mobilnych, takich jak tablety, znajdują się aplikacje dedykowane muzyce. Jakie to aplikacje? Z których korzystacie najczęściej i w jakim celu?

Grzegorz: Najczęściej to wiadomo serwisy streamingowe oraz identyfikujące muzykę. Zawsze marzyłem o takich apkach. Jest to niesamowite, że w każdym miejscu na świecie mam dostęp do nieograniczonej biblioteki płyt. Bardzo dużo muzyki odkrywam dzięki takim apkomą i często wracam do starych płyt. Pomogają mi one również zidentyfikować utwory, któryche od zawsze szukałem i nie wiedziałem co to. Kiedyś zrobiłem sobie noc ze starymi kasetami i nagranymi na nich setami, i odkopałem mega dużo kawałków. Jeżeli chodzi o produkcję muzyki na komórce to zdecydowanie wolę komputer.

Emocje ponad cyfry

Niedawno obserwowałem dyskusję na pewnej facebookowej grupie dla producentów muzyki elektronicznej. Jeden z użytkowników napisał post, w którym oznajmił, że rozpoczyna przygodę z elektroniką i prosi o wskazanie najlepszych, ogólnodostępnych paczek z darmowymi samplami. Wielu z komentujących odradzało mu ten pomysł, zwłaszcza teraz, gdy dopiero zaczyna tworzyć muzykę. Jeden z komentarzy szczególnie mnie poruszył. Brzmiał “Bycie nowicjuszem nie zdarza się dwa razy. To ogromny dar. Nie zepsuj go ucząc się zachowań, które mogą zabić Twoją kreatywność już na samym początku. Weź telefon, dyktafon i nagrywaj dźwięki samodzielnie. Twórz własne brzmienie.” Co o tym sądzicie?

Voitek: O tak, zdecydowanie się z tym zgodzę. Na początku nie jesteś w stanie wskazać swoich błędów i to jest właśnie piękne, bo możesz zrobić tym sposobem coś naprawdę niesamowitego. Ja ogólnie najbardziej szanuję muzyków, których muzyka jest specjalnie inperfekcyjna i czymś się wyróżnia. Dobrym przykładem jest Four Tet. Z technicznego punktu widzenia jego muzyka brzmi “źle”, ale chodzi o odbiór jak się tego słucha, a nie o cyferki.

Na ostatnim albumie Moments wokal do It’s ok jest nagrany na mikrofonie z telefonu. Potem próbowałem nagrać go profesjonalnym mikrofonem i nigdy nie wychodziło tak samo. Takie rzeczy jak dusza w muzyce są bardzo ważne, coś, co jest muzyką elektroniczną nie znaczy, że nie ma duszy. Bynajmniej, czasem może mieć więcej niż numer zagrany perfekcyjnie na instrumentach.

Galaxy A51 + A71 Family Blue

Partnerem projektu „Sample lata – DJ w podróży” jest Samsung.

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również