Rave The Planet – bardzo udane wskrzeszenie ducha Love Parade

fot. Artur AEN Nowicki
News
Rave The Planet

Pierwsza edycja berlińskiej parady jako Rave The Planet już za nami! Było euforycznie i z wyraźnym akcentem powrotu do korzeni. Zapraszamy do naszej osobistej relacji.

Kierunek: Berlin

Gdy ponad dwa lata temu usłyszałem o nowym koncepcie na powrót Love Parade, czyli powołanie fundacji Rave The Planet, miałem jednoznacznie pozytywne odczucia. Po pierwsze dlatego, że za pomysłem stał współtwórca imprezy zainicjowanej w 1989 roku – Dr Motte oraz dlatego, że koncepcja Rave The Planet zakładała niekomercyjny charakter imprezy (bez sponsorów) i powrót do korzeni.

Już w piątek przed południem – gdy udało mi się dotrzeć do Berlina – dało się wyczuć ekscytację nadchodzącym technoświętem. Rozdzwaniały się telefony od znajomych szukających bezskutecznie noclegu w obliczu kompletnie przebukowanej bazy hotelowej Berlina. Napotykałem też szereg plakatów reklamujących paradę oraz odbywający się właśnie festiwal z okazji trzech dekad klubu Tresor.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Rave The Planet - bardzo udane wskrzeszenie ducha Love Parade
fot. arch. własne

Wystawa Die grosse Freiheit

I właśnie do Tresora skierowałem swoje pierwsze kroki, by obejrzeć wystawę Die grosse Freiheit, dokumentującą istnienie klubu oraz imprezowego życia Berlina – w tym Love Parade. Zanim wszedłem, udało mi się porozmawiać z Dimitrim Hegemannem – założycielem klubu, który obszernie opowiedział mi o wystawie i na nią zaprowadził, doradzając założenie słuchawek, by oglądać eksponaty, instalacje i plakaty wraz z towarzyszącą ekspozycji muzyką.
Wystawa była kapitalna – zgromadzono na niej unikatowe artefakty – od zdjęć burzonego muru berlińskiego, wczesnych miesięcy Tresora, po pierwsze plakaty Love Parade czy ulotki z pierwszych klubów z acid housem w Berlinie Zachodnim. Niesamowite były… odbitki faksów z komunikacji pomiędzy Tresor Records a zakontraktowanymi artystami – od Jeffa Millsa po Underground Resistance czy Blake’a Baxtera. Do tego kolejne flyery – np. z występu Laurenta Garniera w 1993 roku.

Rave The Planet - bardzo udane wskrzeszenie ducha Love Parade
fot. arch. własne

Festiwal z okazji jubileuszu Tresora

Wystawa tylko wyostrzyła mój smak na więcej i o północy wróciłem do Tresora. Klub wciąż robi ogromne wrażenie i właściwie wszystko, czego tam doświadczyłem, było perfekcyjne. Kolejka, jaka ciągnie się do wejścia, była gigantyczna i zajmowała co najmniej dwie ulice. Całą atmosferę klubu tworzą oczywiście ludzie i muzyka, i tutaj to połączenie było również doskonałe. Imprezowicze w Tresorze to bardzo zróżnicowany tłum – czego zdecydowanie brakuje w Polsce. Ludzie w wieku dosłownie od 18 lat do 100 lat – kryterium wpuszczania nie jest tu na pewno wiek, lecz styl, „attitude”.

Rave The Planet - bardzo udane wskrzeszenie ducha Love Parade
fot. arch. własne AW

Spotkasz tu i początkującego wytatuowanego ravera w moro w wieku 20 lat, jak i 60-letnią lesbijkę o różowych włosach ubraną w partnerkę. Są Azjaci, Europejczycy z wielu krajów, są punki. Są tu biali, są tu czarnoskórzy. Są tu dla muzyki. I ta muzyka jest znakomitej jakości – pokazując rasową, oryginalną stronę techno – zwłaszcza tego o wyrazistym groovie – z Detroit. Na górnej sali spotykam duet z Neapolu – Fireground, którzy właśnie dziś świętują wydanie swojej drugiej EP-ki w Tresorze Dreams. Są rozentuzjazmowani pozytywnymi recenzjami zawartych tam numerów i już nie mogą doczekać się zagrania tego materiału na żywo, o 3:30.

Meet us at Rave The Planet

Sobota to już dzień parady i widać to na ulicach Berlina. Od godziny 13 w stronę Uhlandstrasse podążają grupy kolorowych osób, słyszymy różne języki, w tym oczywiście polski. W tym roku Rave The Planet otrzymało aż 300 zgłoszeń chęci udziału w paradzie – zakwalifikowało się 20 platform – w tym polska – Polish Independent Float organizowana przez Kacpra Ponichterę, który zgromadził na niej reprezentantów klubu Prozak 2.0, Muno.pl, Fetish Cheatau, Resortu, Parady Wolności czy Audio Kartel.

Wszystkie trucki przygotowane są do wyjazdu punkt o 14. Nasza ciężarówka zdecydowanie wyróżnia się designem przypominającym postaci Bolka, Lolka i Toli (z bardzo popularnej dobranocki również w Niemczech) w niezwykle dwuznacznej pozie. Odwaga grafiki plus tancerki z Fetish Chateau z Saskiej Kępy wzbudzają aplauz i przeczą wizerunkowi Polski jako kraju, jakim chce go przedstawiać rząd – uwstecznionego i konserwatywnego.

Rave The Planet - bardzo udane wskrzeszenie ducha Love Parade
fot. BILD strona www

Klubowe klasyki, classic trance i … niespodzianki

Pochód rusza i zaczynają się sety DJ-skie, które inauguruje ConradQ. Po jakiejś pół godzinie atmosferę na kilkanaście minut zakłóca rzęsisty deszcz. Na naszej platformie paręnaście osób szuka schronienia, a muzyka nie przestaje grać.
Dodam od razu, że Polish Float charakteryzowała naprawdę dobra i różnorodna selekcja muzyczna. Holiday 80 zagrali kilka znakomitych klasyków klubowych: od Higher State of Consiousness Josha Winka, aż po Blurred Pianoman, Passion Gat Decor, Let Me Show You Camisry (tego tracka zagrał na Paradzie Miłości w 1997 roku Armand Van Helden!). Finałem była instrumentalna wersja Twilight Zone 2 Unlimited, która wywołała wielką euforię wśród tłumu na ulicy. Filmik z tego nagrania podesłałem natychmiast do londyńskiego Mixmaga i zaczął od razu zyskiwać dziesiątki tysięcy wyświetleń na ich Instagramie!

Parada ma podążać przez ulice Berlina przez kolejne godziny, na 7-kilometrowej trasie. Na zaproszonych platformach występuje ponad 150 DJ-ów z różnymi rodzajami muzyki: od deep-house po dub-techno. Na polskiej ciężarówce pojawia się też set z euforycznym classic trancem zaserwowanym przez Virtual Geishę i po pierwszych taktach cała ciężarówka chwieje się w posadach od skaczących tancerzy. O godzinie 20 mam wygłaszać przemówienie – jest to niewątpliwie nobilitujące (jestem jedyną osobą zaproszoną do przemowy spoza Niemiec!), ale i pozytywnie stresujące. Przede mną zaczyna jednak swego seta Truant i rozpuszcza jakiekolwiek zdenerwowanie, grając hymn Sunshine Dr Motte’a & Westbama.

Set Patryka jest jak zawsze dopracowany, pełen zaskakujących momentów. A magiczną chwilą okazuje się moment, gdy Truant gra numer Be Wild wspomnianego wcześniej Fireground. Wtedy okazuje się, że włoski duet jest akurat przy naszej flocie i… nagrywa tłum tańczący do swojego tracka! Czy można mieć lepszą promocję?

arch. autora

Demonstracja polityczna i postulaty

O 20 wyciszona zostaje muzyka i z jingla lecą postulaty polityczne Rave The Planet: ustanowienie święta muzyki elektronicznej, brak zakazu funkcjonowania klubów podczas świąt religijnych, uznanie kultury techno za kulturę wyższą i ustanowienie minimalnej płacy zasadniczej dla branży klubowej. Po opanowaniu problemów technicznych z mikrofonem zaczynam przemawiać do tłumu po niemiecku. Mówię o znaczeniu kultury tanecznej, wspomnieniach związanych z Love Parade, jakie znalazły się w książce 30 lat polskiej sceny techno, cytuję manifest raverów ze sztuki Techno Rzeczpospolita, wspominam o Paradzie Wolności i wolności jako wartości nadrzędnej, o którą trzeba wciąż walczyć, co pokazuje wojna na Ukrainie. Po cytacie z Westbama („We’ll Never stop Living This Way”!) rozlegają się brawa, ja oddycham z ulgą, a za decki wchodzi Błażej Malinowski, który kilka minut wcześniej pojawia się na platformie ze swoim małym dzieckiem, pokazując mu roztańczony tłum!

Rave The Planet - bardzo udane wskrzeszenie ducha Love Parade
fot. Artur AEN Nowicki

Parada zbliża się ku końcowi, trwa przemówienie Dr Motte’a, który wspomina o ideałach i celach fundacji i dziękuje za tak liczne przybycie. Krótko po ogłoszeniu liczby 300 000 uczestników (czyli dziesięciokrotnie większej niż deklarowana), policja rozwiązuje imprezę przed czasem. Dtekk pechowo nie zagra już za deckami na naszej ciężarówce.

Udana misja wskrzeszenia Parady Miłości

Pierwszą edycję Rave The Planet uważam za bardzo udaną – wszyscy, z którymi rozmawiałem, wypowiadali się o wydarzeniu wręcz euforycznie, będąc pozytywnie przytłoczonymi panującą tam atmosferą. Wielkie wyrazy uznania za gigantyczną pracę o wymiarze historycznym należą się całemu zespołowi Rave The Planet, a w szczególności Dr. Motte, Ellen Dosch-Roeingh i Claudii Schneider oraz oczywiście Tomaszowi Guiddo! Dziękujemy! I cóż! Wracamy tam za rok!


To my napisaliśmy MAKE FRIENDS NOT WAR na niebie nad Berlinem w trakcie Love Parade!

Na ulicach Berlina kilkaset tysięcy ludzi celebrowało wolność, równość, przyjaźń i wzajemny szacunek.  To idee legendarnej Love Parade, która po latach wróciła dzisiaj jako Rave the Planet – wielkie święto muzyki elektronicznej i kultury klubowej. Jako osoby, które związały swoje życie z tą kulturą, czyniąc z pasji swoją pracę, w pełni utożsamiamy się z wartościami leżącymi u jej podstaw. Dlatego prócz świętowania, nie zapomnieliśmy o tym, co dzieje się w Europie za wschodnią granicą Polski.

Gdy ulice Berlina przemierzał kolorowy, roztańczony tłum, obywatele i obywatelki Ukrainy walczyły o życie i wolność, w kraju brutalnie zaatakowanym przez Rosję. PostanowiliśĶy wykorzystać gigantyczny ładunek miłości, serdeczności i empatii na ulicach Berlina, by przypomnieć wszystkim o tym, że kilkaset kilometrów stąd trwa wojna, podczas której życie tracą niewinni ludzie. I pokazać solidarność z Ukrainą.

MAKE FRIENDS, NOT WAR

Podczas Rave The Planet, nad Berlinem – miastem, które było świadkiem wielkich tragedii, lecz które wyciągnęło lekcję z historii i uważane jest za europejski symbol wolności, pokoju i szacunku – nasz samolot “wylatał” hasło „MAKE FRIENDS NOT WAR”. Wiemy, że hasła nie wygrywają wojen, ale wierzymy, że to symboliczne wsparcie tysięcy osób wyznających wolność jako nadrzędną wartość, będzie zauważone i odczuwalne również w Ukrainie. 

Wierzymy, że w Rave The Planet, kulturze klubowej i mediach takich jak Muno.pl chodzi o coś więcej, niż tylko o muzykę. Dlatego chcemy częściej i odważniej niż kiedykolwiek mówić o zjawiskach, które mają wpływ na nasze życie, otaczającą nas rzeczywistość i naszą przyszłość. Z miejsca, na które zwrócone są oczy całego muzycznego i klubowego świata, mówimy: MAKE FRIENDS NOT WAR.

#makefriendsnotwar #timeforfriends #peace

Wiemy, gdzie są najlepsze imprezy. Sprawdź!

Biletomat.pl
20 PLN

Jak kupić bilet?

Po kliknięciu "Kup bilet" przeniesiesz się do strony internetowej oficjalnego dystrybutora biletów i na jego stronie dokonasz zakupu.

Bezpieczne zakupy u oficjalnych dystrybutorów

Zakup biletu odbywa się na stronie oficjalnego dystrybutora biletów. Pamiętaj o tym, że jeżeli miejsca są numerowane, a bilety sprzedaje kilka firm, to każda z nich udostępnia inną pulę miejsc do wyboru.

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →