Podsumowanie 2015 – Alegria (Drum Obsession)

Artykuł

Niezwykle obfity rok dla fanów muzyki Drum'n'Bass podsumowuje członek poznańskiej ekipy DrumObsession, Alegria.

UWAGA! To, co przeczytasz jest moim subiektywnym podsumowaniem 2015 roku w drum & bassie. Jeśli nie zgadzasz się z którymkolwiek z wyborów lub uważasz, że coś pominąłem – zapraszam do dyskusji w komentarzach.
W drum & bassie działo się w 2015 tyle dobrego, że nie wiem sam od czego zacząć. Zaczniemy więc od tych setów DJskich, które moim zdaniem były w tym roku najlepsze. Zresztą tak jak pisałem w 2014 rokuset to najlepsza forma, w jakiej można słuchać DNB.

SETY


Kid Drama @ VPX09, Cross Club, Prague (21.03.2015) – to pierwsze nagranie, które miałem okazję dorwać, gdzie możemy usłyszeć jak Drama gra na żywo. Nie przypuszczałem, że jest w swojej selekcji tak bezkompromisowy. Co bardziej zamknięci muzycznie mogliby stwierdzić, że to się nie nadaje na imprezę. Otóż po listopadowym DrumObsession stwierdzam, że wręcz przeciwnie! Temat jest idealny dla tych, którzy od muzyki nie oczekują tylko „pierdolnięcia”, a którzy lubią, gdy muzyka daje też do myślenia i działa na wyobraźnię.

Mark System – FABRICLIVE x Exit Records mix – zdecydowanie najdłużej przeze mnie katowany w tym roku set. Po tym, co Mark zaprezentował w Poznaniu w styczniu, wyczekiwałem publikacji jakiegokolwiek jego seta online. Doczekałem się przy okazji launch party jego albumu w londyńskim Fabric, który zaostrzył apetyt na nadchodzący LP. Mark System idealnie prowadzi opowieść i vibe, a także digguje dość głęboko w poszukiwaniu mniej znanych artystów i tracków (co zdaje się być ostatnio zapomnianą sztuką, bo większość DJów skupia się na graniu najświeższych numerów od swoich ziomali z wytwórni). Sprawdźcie ten i inne sety Marka. Niesprawiedliwością jest fakt, jak bardzo niedoceniony jest ten DJ!

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Blocks & Escher guestmix for Friction’s BBC Radio 1 Show – autorzy mojego ulubionego seta 2014 roku ucichli w 2015. Spowodowane jest to pracą nad albumem dla Metalheadz (o którym wspominałem w moim podsumowaniu 2014, a na który poczekamy niestety raczej do końca 2016). Zresztą na początku tego nagrania Blocks opowiada Rockwellowi (który zastępuje w tej audycji Frictiona) co nieco o tym, co mają w przygotowaniu. Jednak najważniejsza jest tu muzyka, miks niewydanych i wydanych świeżynek oraz staroci. Gdyby tylko dałoby się go ściągnąć, słuchałbym go pewnie jeszcze więcej razy niż powyższy set Marka Systema. A warto chociażby po to, by usłyszeć jak brzmi remix, który Blocks i Escher zrobili dla „The Prayer” Jubeia i Goldiego; dla nadchodzącego „Laventer” od Concealed Identity, nadchodzącego na pierwszym wydawnictwie Narratives w 2016; no i dla absolutnie magicznego „Something Borrowed, Something Blue”, gdzie B&E idealnie ujęli esencję storytellingu a’la Metalheadz.


Spirit @ Sun And Bass 2015, Ripping Club 08.09.2015 – sporo nagrań z tegorocznego festiwalu Sun And Bass pojawiło się online, ale to właśnie Spirit zgarnia z nich wszystkich całą pulę. Miałem okazję słyszeć to na żywo i był to pierwszy raz, gdy widziałem gościa w akcji. Nie da się ukryć, aparycja artysty zmyliła mnie kompletnie, bo mimo paru krzyżyków na karku, Spirit pokazał, dlaczego jest legendą. Bezbłędny miks, selekta idealna na wyciśnięcie ostatnich sił z białej sali Rippingu, a jego prezencja i zabawa za deckami dodatkowo jeszcze nakręciła elektryczny koniec tego dnia. Nie brakuje tu klasyków, ale warto sprawdzić też dla nowości. Spirit to morderca.

Om Unit, dBridge, Fracture & Machinedrum @ Rinse FM – gdy w studio spotyka się taki kwartet i grają jednego seta, to zwiastuje jedno: ogień! I tak do tej pory ten set obfituje w niewydane świeżynki (w momencie jego grania większość była niewydana i nieznana). Jeśli chcecie czegoś z pogranicza DNB, jungle, footworku i innych gatunków, ten set jest dla Was.


WYDARZENIA

Z pewnością jedno z wydarzeń, których nikt się nie spodziewał, było czerwcowe oświadczenie Renegade Hardware. Wytwórnia, która świętowała w 2015 roku swoje 20-lecie istnienia postanowiła (słowami swojego szefa – Claytona) poinformować wszystkich, że nadszedł koniec zarówno imprez pod banderą RH, jak i samego labelu! Choć oświadczenie składało się głównie ze wspominek starych, dobrych czasów w klubie The End (gdzie RH byli rezydentami przez ponad 11 lat), to ogólny jego wydźwięk był następujący: „było zajebiście, zrobiliśmy swoje, po tych wielu latach nadal jesteśmy ważną częścią historii i stwierdziliśmy, że to jest idealny moment na postawienie kropki nad i (całość możecie przeczytać tutaj). Oczywiście było to preludium do całej masy eventów pożegnalnych, a ostatni z nich ma się odbyć w pierwszy weekend lutego 2016 i zagrają na nim wszystkie związane przez lata z wytwórnią legendy (m.in. Optical, Loxy, Ink, Grooverider, Digital, Spirit, Doc Scott, Maldini, Pendulum – a raczej El Hornet, Mampi Swift, Jumping Jack Frost, Tech Itch, Genotype, Flight, itp.).

Jeśli jesteśmy przy eventach, to warto wspomnieć o tegorocznej edycji Audioriver. Mi co prawda upłynęła w dużej mierze na socjalizowaniu z dawno niewidzianymi znajomymi (przez co przegapiłem sporo oczekiwanych przeze mnie występów), ale cieszy mnie to, jak dużo drum & bassu było w tym roku na prawie wszystkich scenach. W końcu 10-lecie zobowiązuje! Niestety, większość zaproszonych artystów w tym roku kompletnie rozminęła się z moim gustem (szczególnie smuciło to w przypadku moich dawnych bohaterów, takich jak High Contrast czy Noisia). Za to dBridge, Breakage, Technimatic, a częściowo także SpectraSoul i London Elektricity zrekompensowali mi całość. Z niecierpliwością wyczekuję ogłoszenia line-upu przyszłorocznego AR, tym bardziej jeśli znowu DNB będzie miało swoją scenę w niedzielę na Sun/Day!

Co roku ceremonie wręczania nagród w drum & bassie powodują kontrowersje. Wielu uważa, że muzyka jest sztuką i nie powinno się jej sprowadzać do tego typu plebiscytów, konkursów popularności. Inni zaś nie widzą w tym nic zdrożnego. Niemniej w tym roku wiarygodność nagród rozdawanych przez Drum & Bass Arena spadła na łeb, na szyję. W zasadzie trzeba tu wspomnieć, że jest to plebiscyt, w którym zarówno o nominacjach, jak i późniejszych wygranych decydują głosy publiki. Ta zaś „popisała się” wyjątkowo: nagrodę za najlepszy live act 2015 roku wygrało trio Noisia, którzy dość rozbawieni tą sytuacją wchodząc na scenę skomentowali to: „a teraz nasz agent wytłumaczy Wam jak to jest możliwe, że wybraliście nas najlepszym live actem, choć nie gramy live show”. Komentarz chyba zbędny. Zobaczcie wideo z ceremonii tutaj.
Z kolei jednym z największych pozytywów, których nikt się nie spodziewał, był powrót pełnego składu Bad Company do studia. Tak, Fresh, Maldini, Vegas i dBridge znowu działają razem! Spekulacje na ten temat wróciły, gdy dBridge ogłosił w 2013, że na 10. urodzinach Exit Records w londyńskim Fire zagra wyjątkowo cały skład Bad Company. Potem jednak Fresh wykpił się rzekomo jakimiś obowiązkami w studio i panowie z BC zagrali w trójkę. Tymczasem na tegorocznych festiwalach Outlook i Sun And Bass dBridge zaprezentował dwa nowe numery, za którymi stoi cały skład! SP:MC na mikrofonie potwierdził, że to cała czwórka, ale chyba nikt nie dowierzał, dopóki nie pojawił się tweet Fresha adresowany do pozostałych trzech członków BC o tym, że jara się odbiorem nowych utworów. Potem zaś dBridge repostował filmik z Instagrama Fresha, gdzie widać, jak siedzą razem w studio i pracują nad jakimś kawałkiem. Dwóch skrajnych reprezentantów spektrum drum & bassu – legenda i jeden z najbardziej wpływowych ludzi undergroundu z jednym z najbardziej wziętych artystów mainstreamu znów w akcji? Tego nie można przegapić. Zobacz filmik ze studio tutaj.
Nie byłbym chyba sobą, gdybym nie wspomniał o 70. edycji DrumObsession, która była dla mnie (poza Sun And Bassem, rzecz jasna) chyba najlepszą muzycznie imprezą, w której miałem okazję uczestniczyć. Nie da się ukryć – to, co robi ostatnimi czasy Kid Drama inspiruje mnie chyba najbardziej w całym spektrum DNB, więc wybór tego właśnie gościa na nasz kolejny event-kamień-milowy był oczywisty. Tym samym spełniło się też kolejne marzenie, czyli pełny parkiet bujający się do brzmień Autonomic/Heart Drive. Udało się stworzyć vibe, którego ani artysta, ani nasi klubowicze, ani my sami nie zapomnimy chyba nigdy. Do tego warto wspomnieć, że Kirkham zagrał jeszcze drugiego seta, tym razem techno jako Jon Convex, w którym pojawiło się m.in. niewydane świeżynki od Boddiki.


ALBUMY

Od ładnych kilku lat trwa w DNB powrót do (czy może nawet renesans) formatu albumu długogrającego. Przyczynili się do tego m.in. Metalheadz i Hospital, ale teraz już każdy chce, by artyści na ich wytwórniach wydawali LP. Ma to zapewne nadawać zarówno artyście, jak i samemu labelowi wiarygodności wydawniczej czy artystycznej. Można się sprzeczać, czy ten format ma jakąkolwiek rację bytu w dzisiejszych czasach, gdy ludzie nie potrafią już się skupić na czymś dłużej, niż parę minut. Niemniej w 2015 wyszło mnóstwo wspaniałych albumów, których wypada przesłuchać od początku do końca! Jakie więc były najlepsze z nich?
Moim faworytem jest zdecydowanie Mark System i jego debiutancki „Final Approach” LP wydany przez Exit Records na początku roku. Ten producent, DJ i MC może się pochwalić bardzo długim stażem na scenie (dawniej mogliście go znać jako po prostu System), ale dopiero teraz ukazał się album, którym pokazał ogromną wszechstronność, oryginalność i duszę. Biorąc pod uwagę wcześniejsze jego dokonania, spodziewałem się głębokich, eksperymentalnych, ale i nasyconych odwołaniami do przełomu lat 90. i początku lat 2000. System zaś poszedł w zupełnie inną stronę. Owszem, są tu bangery typu „Optix” czy „Pursuit” (notabene na wydanie obu fani czekali wiele lat), ale pierwsze skrzypce grają melodie i vibe jak w „Waiting For A Meaningful Title”, „Fruit And Water”, „Water Pressure” i wielu innych. Idealnie łączy wszystko to, co w drum & bassie dobre. Jeśli masz posłuchać w tym roku tylko jednego albumu, niech to będzie właśnie „Final Approach”. Moi faworyci: „Waiting For A Meaningful Title”, „Optix”, „Water Pressure”, „Pursuit”.


Gdy w jednym projekcie uczestniczą tacy zawodnicy jak dBridge, Kid Drama, Skeptical, Loxy i Resound, to czy może być słabo?! Odpowiedź brzmi: NIE. Chodzi oczywiście o ich super-collabo Module Eight, którego pierwsze numery mogliśmy usłyszeć w 3. podcaście z serii Heart Drive (swoją drogą, zatytułowany właśnie od nazwy grupy). Nigdy nie doszło niestety do spotkania całej piątki naraz w studio, a szkoda! Efekt finalny ich dotychczasowej pracy ukazał się jako album „Legacy” na Exit Records. Sami artyści przyznają, że to, co może się nam wydawać wyraźnym wpływem jednego z nich na dany numer, niekoniecznie musi nim być. Nie będziemy się zatem bawić w zgadywanki, ale posłuchajcie, bo są tu zarówno eksperymentalne i deepowe „Seven Year Twitch”, „Severed” czy „False Positive” ; mroczne i bardziej tradycyjne „Ghost”, „Dubplate”, czy wręcz autonomiczny „Meltdown” (który ukazał się na jednostronnym winylowym samplerze albumu). Mistrzostwo. Moi faworyci: „Meltdown”, „False Positive”, „Dubplate”, „Seven Year Twitch”, „Legacy”.


Damon Kirkham (wspomniany już wyżej Kid Drama, połowa dawnego projektu Instra:mental, który tworzył wraz z Boddiką) nie miał łatwego roku. Upłynął on pod znakiem głębokiej depresji, spowodowanym rozstaniem z żoną. To właśnie pod wpływem tych emocji powstał jeden z najpiękniejszych LP roku. Kirkham zamknął się w studio na miesiąc, ograniczając swój hardware’owy setup wyłącznie do kilku maszyn z lat 90. (na takich samych tworzyło wielu artystów z Warp, w tym album „Amber” od Autechre, który był jedną z inspiracji Dramy). Jak sam twierdzi w wywiadach, sporo brał w tym czasie leku uspokajającego valium: „Tabletki pomagały mi radzić sobie z lękiem po rozstaniu i ogólnie ze smutkiem. Byłem nimi zamroczony podczas pisania albumu i słuchając go teraz po wszystkim mam wrażenie, jakbym niemal mnie nie było przy procesie tworzenia”. LP zatytułowane „Passes” wyszło tak emocjonalne i inne od reszty jego twórczości, że postanowił wydać go jako nowy projekt – Mikarma. To jest zdecydowanie jeden z tych, które musicie usłyszeć od początku do końca, żeby w pełni docenić tę głębię. Moi faworyci: „Intake”, „Initiator”, “Understanding”, “Links”, “Endings”.


Jednak także po jasnej stronie mocy działo się w tym roku dużo, a absolutny sztos i album tego lata – „Aquarian Dreams” wydali wspólnie A Sides i Makoto na Eastern Elements (połączeniu ich labeli Eastside i Human Elements). Jak można się spodziewać, dużo tu melodii, pięknych wokali (udzielają się tu m.in Tali, Riya i Robert Manos!) i pozytywnego vibe’u. Choć w tym roku debiutancki album wydał też poruszający się w podobnych obszarach DNB brazylijski maestro DJ Marky, to królami tego lata pozostaje duet A Sides i Makoto. Moi faworyci: „Night Flight”, „Street Level Funk” „Jupiter ft. Robert Manos”, “Where Do We Go ft. Riya”, “Articulate”.


Robin Leclair, znany fanom DNB jako Naibu – jeden z mało docenianych, aczkolwiek moich ulubionych artystów, powrócił z drugim albumem autorskim (czwartym, jeśli liczyć “Naibu”, będący połączeniem jego EPek „Fireflies” i „Discreet” plus bonus tracki oraz kompilację „Never Released”, składającą się z niewydanych wcześniej starszych numerów). Wreszcie zerwał też z wydawaniem w kontrowersyjnym wśród fanów i artystów Horizons, a jego „Case Study” LP wydała holenderska Scientific Records, którą prowadzi Mav. Artysta już od czasu „Habitat” kładzie coraz większy nacisk na nagrywanie własnych sampli, partii instrumentalnych i wokali, ale na tym krążku poszedł o krok dalej. Obok jednej z ulubionych wokalistek Francuza – pochodzącej z Japonii Key, możemy tu bowiem usłyszeć głos samego Naibu! Całość brzmi dość intymnie, eksperymentalnie i sam producent obawiał się z początku jego odbioru wśród fanów. Z drugiej strony, od zawsze robił muzykę po swojemu i niezwykle oryginalnie, więc każdy, kto ma wystarczająco otwartą głowę powinien docenić najnowszy krążek. Moi faworyci: “Orphan”, “Case Study”, “Five Pieces ft. Makoto”, “Clouds ft. Key”.


Na wyróżnienie zasługują też:

London Elektricity – „Are We There Yet?” [Hospital] – bo na Hospitalu próżno ostatnimi czasy szukać duszy, a szef wytwórni zaskoczył w tym roku chyba wszystkich tym, jak dobry album wydał.
Quadrant, Kid Hops & Iris – „206” [Commercial Suicide] – dla wszystkich stęsknionych za rollerami w stylu Fierce’a i jego wytwórni Quarantine, troje Amerykanów wydało coś co tę lukę idealnie zapełni.
ASC – “Imagine The Future” [Samurai Red Seal] – choć sam ASC pewnie obraziłby się za zaszufladkowanie tego w DNB i faktycznie album jest tak bardzo z pogranicza gatunków, jak tylko się da. Jednak podróż, w którą nas wysyła na tym LP jest wyjątkowa.
DLR – „Seeing Sounds” [Dispatch] – od czasów duetu z Octanem DLR zrobił ogromne postępy techniczne i słychać to idealnie na jego debiutanckim solowym LP, które wydał Dispatch. Cały czas jednak stawia na interesujący groove i funk w swoich beatach.


EP-KI

Jakie EPki w tym roku najbardziej podbiły moje serce?
Mako – „The Narrator” [Metalheadz] – bristolski szef Utopia Music dostał od Goldiego taśmy DAT z klasycznymi samplami Metalheadz i zrobił z nich taki użytek, że głowa mała. Artwork co prawda najgorszy od wielu lat, ale muzyka – wręcz przeciwnie. Jedno z najlepszych wydawnictw tej wytwórni w 2015.

Rhyming In Fives – „Light Leaks” [Narratives] – jedno z niewielu wydawnictw, którym dałbym w zeszłym roku 10/10. Tajemniczy producent poruszający się na pograniczu gatunków (są tu też inne tempa), którego wypromowali Blocks i Escher na swojej wytwórni, znowu dokonał czegoś magicznego.


Jubei – “True Form” [Metalheadz] – tu z kolei artwork jest tak dobry jak muzyka. Jubei po wydaniu debiutanckiego LP powrócił w wielkim stylu. „Conga” to jeden z moich ulubionych numerów minionego roku, a „Cold Corner”, gdzie przelotnie wokalu użyczył Steo, idealnie nawiązuje do dawnych lat.


LSB – “Four:Fit vol.3” [Soul:R]
– jedno z rozwinięć jego akronimu to “Least Significant Bit”, ale prawda jest zgoła odwrotna – LSB stał się w ciągu ostatnich lat jednym z najbardziej znaczących graczy po melodyjnej stronie DNB. Ta EPka pokazuje też ogromny wachlarz inspiracji producenta (od rollerów, przez piękne riffy pianina, aż po collabo z Marcusem Intalexem (szefem wytwórni, która wydała tę EPkę).

Stray – “Paradise” [Exit] – zarówno solowo, jak i w Ivy Lab z Sabre i Halogenixem, Stray od jakiegoś czasu lubi wplatać w produkcje swoje inspirację nową szkołą hip-hopu i beatów. Half-time’owe numery są tu bliższe tego pierwszego stylu, niż DNB, ale to właśnie tego typu balansowanie na krawędzi stylistyk powoduje, że Exit jest jedną z najbardziej wszechstronnych i ekscytujących wytwórni. Straya zaś, odkąd tylko wypłynął w 2009, zaliczam wysoko w moim rankingu top 10 najbardziej oryginalnych producentów na scenie.


V/A – “Four:Fit vol. 5” [Soul:R] – kolejna pozycja z wytwórni Intalexa, tym razem z różnymi artystami. Collette Warren brzmi tu jak idealnie wycięty skądś przez FD sampel, a track chodził za mną cały Sun And Bass. Zero T dostarcza dobrego, melodyjnego i wyluzowanego rollerka z pianinem, LSB nie pozostaje gorszy, ale najpiękniejszy jest tu numer Tokyo Prose’a, który przeszedł samego siebie.


Om Unit & Sam Binga
– “Transatlantic” [BUNIT] – od ich EPki-kolaboracji na Exit wypatrywałem kolejnego materiału. Dostarczyli go w dość osobliwej formie white labelu wydanego własnym sumptem. Nazwa „wytwórni” to gra słów na ich ksywach, a „bun it” znaczy mniej więcej tyle, co „jebać to”. A co z muzyką? Jak zawsze kozacka produkcja i vibe najwyższej próby.


Sully – “Flock” [Astrophonica] –  jeśli chodzi cytowanie przeszłości, mistrzem okazał się pochodzący z innych gatunków (głównie tempa 140 bpm) Sully, który w zgrabnym stylu połączył nostalgię jungle z nowoczesną produkcją i szlifem. Fracture strzelił w dziesiątkę tym wydawnictwem, po prostu posłuchajcie.


SINGLE

Najlepsze single 2015 roku?
Kid Drama – „Auto State Of Mind / Mumble” [CNVX] – Drama jest w tym roku niekwestionowanym mistrzem. Od czasu powrotu do swojego pseudonimu z czasów Instra:mental nie wyprodukował ani jednego słabego tjuna, a ten singiel jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym 12” tego roku. Czysty vibe Autonomic wprowadzony w rok 2015.


Naibu – “Straight Lines / Replaced” [Paradox] – wspomniany już Francuz również przeżywa świetny rok. Wydanie singla na, jak sam mówi, jednym z najbardziej inspirującym go przez lata labelu, należącym do samego Paradoxa, jest chyba idealnym tego przykładem.


Bungle – “Alone / Looking Back” [31] – trochę oszukana pozycja w tym rankingu, bo wersja cyfrowa tego singla ma dwa bonus tracki, co czyniłoby go EPką. Niemniej Brazylijczyk po raz kolejny rozwinął skrzydła na labelu Doc Scotta i za takie numery jak te dwa go ubóstwiam.


Fracture ft. Lucie La Mode – Remember The Time / Tell Me How  ft. Kid Drama [CNVX
] – pierwsze na CNVX wydawnictwo, które oddało dominującą rolę innemu artyście niż Dramie. Sercu Fracture’a od jakiegoś czasu najbliższy jest vibe Autonomic. Wokalnie zaś udzieliła się tu jego partnerka życiowa – Lucie La Mode (która notabene użyczyła już wokali na pierwszym CNVX), a na stronie B w ramach kolaboracji – szef wytwórni. To jeden z tych singli, który mógłbym śmiało polecić każdemu, kto twierdzi, że nie lubi drum & bassu, bo po tym wydawnictwie może zmienić zdanie.

Seba, Paradox & Robert Manos – Because / Lie To Me [Paradox] – gdy powraca Sebadox (jak mówią na tę kolaborację fani obu producentów), to nigdy nie jest słabo. Gdy do tego wszystkiego wokalu użycza Robert Manos, to już oczekiwania są ogromne. I ten singiel spełnił wszystkie oczekiwania. Wiadomo, nie będzie tu drugiego „Move On”, ale oba numery są piękne i w pełni zasłużenie wjeżdżają do mojego top 2015.


Mako, Villem & Mcleod – Inner Revolution / Villem & Mcleod – Borrowed Love [Utopia] – Utopia Music nie wypuściła od początku istnienia chyba ani jednego słabego singla. W tym roku co prawda wydawnictw było tylko cztery, ale Mako zawsze jakość stawiał nad ilość. W tym przypadku na stronie A wraz z Villemem i Mcleodem zaskoczyli przyjemniackim rollerem z pianinem w roli głównej, ale to strona B wygrywa wszystko. Ci dwaj ostatni bowiem zaadaptowali wokalny hook z klasyka S.O.S. Band z lat 80. i zrobili to w stylu, w jakim jeszcze nigdy nie mogliśmy ich usłyszeć. Nie słyszałaś/eś? Czas najwyższy nadrobić.



CO DALEJ?

Na co zatem będzie warto zwrócić Waszą uwagę w 2016 roku?
– wspomniane już przeze mnie rok temu nadchodzące na Metalheadz albumy Blocksa i Eschera oraz projektu OneMind (który tworzą wspólnie Mako i DLR). Moim zdaniem to właśnie do nich będzie należał 2016 na Headz!
– być może światło dzienne ujrzą nowe numery pełnego składu Bad Company? Z pewnością szykuje się album z remiksami ich klasyków, które krążą już po setach od dawna.
– dBridge zdradził, że wraz z Kidem Dramą przygotowują album Heart Drive, który pewnie ukaże się na Pleasure District!
– swoją drogą czego nie tknie się Drama, zamienia się w złoto i ma on z tego, co mi wiadomo, w przygotowaniu wiele kolaboracji ze Skepticalem, Consequencem, Synkro, Fracturem i wieloma innymi artystami. Poza tym jego zdjęcia ze studia Boddiki każą mi przypuszczać, że i tu się coś kroi, choć raczej na powrót Instra:mental nie mamy co liczyć (Boddika jest ponoć zadowolony z tego, co w czasie istnienia duetu wydali i nie chce wracać do tempa 170 bpm).
– wracając do dBridge’a, zapowiada on w 2016 kolejne swoje autorskie wydawnictwo dla Exit. Czy będzie to wyczekiwany następca jego albumu „Gemini Principle” z 2008? Możemy tylko czekać i trzymać kciuki.
– Doc Scott zapowiedział w tym roku, że zamiast narzekać na stan sceny DNB, woli coś zrobić by ją zmieniać od strony eventów i po niezwykle ciepłym przyjęciu na FB i Twitterze ogłosił, że startuje z cyklem FUTURE (gdzie ma liczyć się jakość muzyki, a nie ilość headlinerów w line-upie; każdy DJ ma zaś grać przynajmniej 1,5h seta). Pierwsza impreza odbędzie się w Londynie 8 stycznia i zagrają: Commix, Kid Drama, Marcus Intalex, Vromm oraz sam Doc Scott.
– Metalheadz szykuje poza ww. również inne albumy, w tym: od Mikala, duetu SCAR, Dom & Rolanda oraz Halogenixa, a także EPki Lenzmana, Commixa, Mako, Johna B, Heista, Total Science i remiksów z albumu Ulterior Motive. Do tego single Dub Phizixa i Villema. Ma-sa-kra.
– choć nie ma o tym nigdzie wzmianki, spodziewam się, że Ivy Lab idąc za ciosem ogromnego sukcesu w 2015 wydadzą wreszcie na Critical swój album drum & bassowy (ich debiutancki hip-hopowy LP na własnym labelu 20/20 niespecjalnie przypadł mi do gustu, choć jarałem się zarówno wcześniejszymi half-time’owymi wycieczkami Stray’a i całego trio na ich pierwszej EPce tego roku)
– poza tym jak zawsze wyczekuję kolejnych wydawnictw w moich pozostałych ulubionych wytwórniach: Soul:R, Narratives, Utopia, 31, a także Samurai i Auxiliary (mimo ich skrętowi ku hipsterce zwanej „Grey Area” oraz w kierunku techno).


Chciałem to wszystko jakoś elokwentnie i sprytnie podsumować, ale nadmiar dobrej muzyki nie ułatwia mi sprawy. Z pomocą przychodzi jednak błyskotliwy artykuł Laurenta Fintoniego dla FACTmag, powinniście przeczytać całość, ale dla leniwych wrzucę najciekawsze według mnie cytaty:

– „Może drum & bass nie musi nikomu nic udowadniać” (Amit)
– „Gatunki mutują, tempa przyspieszają i pojawiają się nowe ksywy. Ta muzyka przeszła drogę od hardcore przez jungle aż do drum & bassu i ta nazwa się przyjęła. Gdy mówisz drum & bass, ludzie mają w zwyczaju myśleć o tym gównie z list przebojów albo typowym 2-stepowym brzmieniu, ale my nigdy nie przestaliśmy pisać nowych rzeczy i wprowadzać nowych pomysłów” (Kid Drama)
– „Widzę coraz szerszą akceptację dla szybszego tempa na imprezach” (Machinedrum)
– „Fakt, iż drum & bass wszedł w trzecią dekadę istnienia pokazuje tylko, że zostanie z nami na zawsze” (dBridge).

I tym pozytywnym akcentem wypadałoby chyba skończyć ten przydługi wywód. Dziękuję Ci za uwagę, jeśli dotarłaś/eś tak daleko. Życzę przyjemności w słuchaniu wszystkich ww. setów i wydawnictw!
Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →