Podsumowanie 2017: Meg (Prozak 2.0)

2 254
Zapowiedzi
Podsumowanie 2017: Meg (Prozak 2.0)

Kolejny intensywny rok dobiegł końca, a co za tym idzie, czas na małe podsumowania. Zobaczmy jak rok 2017 widzieli przedstawicieli rodzimej sceny. Poprosiliśmy ich o wytypowanie swoich propozycji w 5 kategoriach.

Meg to przedstawicielka krakowskiego klubu Prozak 2.0. Od lat prężnie działa jako DJ-ka i promotorka w różnych zakątkach Polski, a swoim działaniem nieustannie stara się wspierać kobiety na scenie. Oto jak minął jej 2017 rok:

Event roku:

Michael Mayer w lutym 2017 roku w Prozaku i jak zawsze niepowtarzalnie długi set, który zakończył się dopiero po 11 rano. Nie chodzi tu tylko o to, że Michael jest świetnym człowiekiem, ale także cenionym przeze mnie djem. On jak nikt inny potrafi płynnie przemieszczać się między różnymi odmianami elektroniki, mieszać niewydane rzeczy z hitami pamiętanymi z Love Parade czy disco lat 80-tych. Podczas prawie 10 godzin jego grania udało mi się zejść z parkietu może 3 razy. Do tego o 8 rano w klubie została już garstka osób, zrobiło się bardzo rodzinnie, niczym na zamkniętej „domówce” i to co się wydarzyło wtedy w 2.0, musi zostać w 2.0
Jeśli chodzi o europejską imprezę, na której byłam, to All Day I Dream podczas OFF Sonar Barcelona i genialny set Lee Burridge, który wspaniale buduje magiczną, orientalną atmosferę swoją muzyczną selekcją. Cała impreza jest dość mała, mieści się w części Miasteczka Hiszpańskiego na wzgórzu Montjuic.

Album roku:

Four Tet „New Energy”, nic dodać i nic ująć, na takie albumy zawsze czeka się z utęsknieniem. Numery roku to T.Raumschmiere – „Wacker”, Panthera Krause – „Stonith” i Lee Burridge & Lost Desert w. Junior – „Absent Without Thoughts”.

Zaskoczenie:

Klub Smolna i bogaty line-up przez cały 2017 rok.

Wpadka roku:

Jak każdy dj najlepiej bawię się tam gdzie nie mam żadnych obowiązków, w tym roku po raz pierwszy wybrałam się na ADE i w dużym skrócie – nie polecam.

Przygoda roku:

Na jednej z bardzo udanych imprez w klubie Prozak 2.0, gdy już praktycznie przekraczałam próg klubu, by udać się do domu na zasłużony wypoczynek, szybki jak błyskawica imprezowicz pożegnał mnie „bełtem” prosto na nowiutkie, czyściutkie buty sportowe… DJ’ska robota też może być czasem brudną robotą…