Otwarte przestworza dźwięków – relacja z OFF Festival 2019

933
Relacja
Otwarte przestworza dźwięków – relacja z OFF Festival 2019

OFF Festival 2019 jest już przeszłością. Za nami kolejna edycja jednego z najbardziej różnorodnych, choć wciąż skoncentrowanych na alternatywie wydarzeń muzycznych w naszym kraju. Co odkryliśmy? Co zaskoczyło najbardziej, a co zawiodło? Tego dowiecie się z tej relacji!

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

ZOBACZ NASZĄ FOTORELACJĘ Z OFF FESTIVAL 2019 – GALERIA

OFF Festival wystartował po raz czternasty. Kolejny raz najwięksi miłośnicy muzyki zgromadzili się w pięknym otoczeniu Doliny Trzech Stawów w Katowicach, aby delektować się dźwiękami z całego świata i odkrywać nieznane dotąd strony brzmienia. Tym jest właśnie OFF – ludźmi i muzyką, zabawą w odkrywanie nieznanego i poszerzaniem horyzontów.

Swoimi wrażeniami podzielił się z nami Sylwester Zarębski, autor bloga Podróże Muzyczne oraz nasza redaktorka Weronika Szymańska. Sprawdźcie jak wyglądał OFF Festival 2019 ich oczami i uszami.

Piątek na OFF Festival według Podróży Muzycznych

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Taniec, syntezatory, energia, kosmos, magia, improwizacja, elegancja były dla mnie głównymi składnikami pierwszego dnia OFF Festival 2019. I muszę przyznać, że to był przepis na dzień pełen pozytywnych i bardzo różnorodnych wrażeń.

Niemoc na OFF Festival

O taneczne wejście w festiwalowy rytm zadbali panowie z formacji Niemoc. Niezawodne trio z Zielonej Góry raczyło nas tym, w czym są najlepsi:  instrumentalnymi, bujającymi melodiami i sceniczną charyzmą. Świetny koncert!

Perfect Son na OFF Festival

Syntezatory to główna oś nowego projektu Tobiasza Bilińskiego, znanego obecnie jako Perfect Son. Pomimo początkowych problemów technicznych, Tobiasz z całym zespołem zagrał wyrazisty, bardzo solidny, momentami elektryzujący koncert wypełniony gęstym, synth-popowym klimatem. Możemy być dumni, że mamy tak zdolnego reprezentanta w kultowej wytwórni Sub Pop.

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Slowthai na OFF Festival

„More energy” – apelował ze sceny Slowthai, wschodząca gwiazda brytyjskiego hip-hopu. Dwa razy zebranym pod namiotem Trójki nie musiał tego powtarzać. Było bardzo gorąco pod sceną. Nawet ja – stroniący od hip-hopowych klimatów – dałem się niemal porwać tej szalonej zabawie. Nieoczekiwanym bohaterem koncertu został jednak Alex – chłopak z publiczności, który wskoczył na scenę i w imponujący sposób wykonał zwrotkę Skepty w utworze Inglorious. Jeden z najbardziej żywiołowych koncertów tej edycji.

The Comet Is Coming na OFF Festival

Jazzowe trio The Comet Is Coming zabrało nas w podróż po futurystycznych, galaktycznych bezdrożach tego gatunku. Połączenie kapitalnej gry Shabaki Hutchingsa na saksofonie i niesamowitych popisów jego kolegów z duetu Soccer96 na perkusji i klawiszach sprawiło, że wpadliśmy w psychodeliczny odjazd, a zabawa pod sceną przybierała w kilku momentach siłę kosmicznej eksplozji.

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Durand Jones na OFF Festival

Durand Jones wspierany przez znakomitych muzyków z The Indications wypełnił dolinę Trzech Stawów soulową magią. Kapitalnym wokalem i pięknymi kompozycjami kruszył nasze serca. Jego wersja beatlesowskiego utworu Don’t Let Me Down wprawiła mnie w stan absolutnego uniesienia. Durand to godny następca nieodżałowanego Charlesa Bradleya. Jeden z najlepszych koncertów tegorocznej edycji.

Black Midi na OFF Festival

Młodzi Brytyjczycy z Black Midi słyną z opinii rewelacyjnych koncertów. Ich nieprzerwany, godzinny set opierał się głównie na łamanych, improwizacyjnych fragmentach, które zatrzęsły Sceną Eksperymentalną. Ten awangardowy, noise’owy, gitarowy chaos potrafił sponiewierać i odrzucić, ale było też w tym sporo zdumiewającej doskonałości. Szczególnie powalała gra sekcji rytmicznej. Odniosłem wrażenie, że jest jeszcze w tej młodzieży pewien zapas potencjału do uwolnienia. Niesamowicie intrygują i jeśli będą dalej się rozwijać w takim tempie, to być może kiedyś zdobędą kultowy status.

Jarvis Cocker na OFF Festival

I w końcu przyszedł czas na headlinera pierwszego dnia. Jarvis Cocker to już niemal legendarna postać brytyjskiej sceny muzycznej. Zasłynął oczywiście z liderowania brit-popowej grupie Pulp, ale w ostatnim czasie zdecydowanie postawił na solową karierę. Przyjechał do Katowic z zagadkowym projektem JARV IS, który na koncie nie ma jeszcze utrwalonego fizycznie materiału. Potrafiło to nieco utrudnić odbiór i dość spora rozbieżność opinii po tym koncercie to potwierdza. Jedno się nie zmienia od lat – Jarvis na scenie to nadal nieokiełznany żywioł, zachowujący przy tym jednak tę szczyptę brytyjskiej, dżentelmeńskiej elegancji. Muzyczna odsłona jego nowego projektu wypadła na żywo według mnie bardzo przyzwoicie i intrygująco. Jarvis może tylko nieco za bardzo przegadał ten koncert, ale poza tym ten dość teatralny występ mógł się podobać.

Sobota na OFF Festival według Weroniki Szymańskiej

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Tęskno na OFF Festival

Drugi dzień na OFF Festival rozpoczęłam dopiero od koncertu Tęskno, choć to podobno wciąż wczesna pora jak na festiwalowe wojaże. Z Hanią Rani i Asią Longić przecinam się ostatnio wyjątkowo często, więc te koncerty nie zachwycają mnie już tak, jak na samym początku. Muszę jednak przyznać, że dziewczyny tworzą za każdym razem piękną, pełną subtelności atmosferę wokół sceny i każdy powinien chociaż raz dać się zaprosić do tego nieuchwytnego świata emocji. Miłym aspektem tego występu był fakt, że dziewczyny zagrały w pełnym składzie z kwartetem smyczkowym, czego nie robią często.

Dezerter na OFF Festival

Prawdziwa energia wytworzyła się zaś na głównej scenie, którą przejął Dezerter. Panowie zapewnili nam solidną dawkę prawdziwego punka z krwi i kości. I choć na co dzień to nie moja bajka, wysłuchanie na żywo albumu Underground Out of Poland z 1987 roku było nie tylko istotną lekcją historii muzyki, ale równie przyjemnym doznaniem. Klasa!

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Juan Wauters na OFF Festival

W międzyczasie na Scenie Trójki prezentował się Juan Wauters, który zachwycił dużą część OFFowiczów i często jest wymieniany wśród najlepszych koncertów tej edycji festiwalu. To artysta, który zaprezentował prawdziwą kwintesencję muzyki latynoskiej. Bynajmniej nie takiej, jaką znamy z popularnych stacji radiowych. Juan na scenie pojawił się jedynie z gitarą i zabrał publiczność w podróż po folkowych dźwiękach Hiszpanii. Cudowna i urzekająca to była przygoda.

Ziela na OFF Festival

Na wyjątkowej scenie Dr. Martens przeznaczonej głównie dla początkujących songwriterów prezentowała się grupa Ziela. To jedno z ostatnich odkryć w polskiej muzyce. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak w brzmieniu tego duetu jest coś, co sprawia, że jestem zaintrygowana tym, co wydarzy się za chwilę. Nawet jeśli momentami teksty ich utworów wydają się dość banalne i infantylne, to po chwili ich przewrotność okazuje się największym atutem zespołu Ziela. Koniecznie sprawdźcie!

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Jakuzi na OFF Festival

Nie wytrwałam jednak na koncercie Zieli do końca. Nie dlatego, że było słabo, ale dlatego, że ze sceny leśnej dobiegały intrygujące dźwięki, które nie pozwalały mi się skupić i podświadomie kazały obrać tamten kierunek. Poszłam więc sprawdzić i okazało się, że trafiłam idealnie. Koncert Jakuzi jest jednym z tych, które po OFF Festivalu zapadły mi w pamięci najbardziej. Ta turecka grupa łączy w swoim brzmieniu synth-pop, post-punk, elektronikę, psychodelę, mrok i… Porywające do tańca melodie! Wszystko to, składa się na awangardowe brzmienie, które w pewnych momentach przeraża, a za chwilę skłania do tupania nóżką w rytm. W zasadzie nikt tu Ameryki nie odkrył – muzycznie nie jest to nic nowego, głos wokalisty, choć intensywny i charakterystyczny również dobrze nam już znamy, a brzmienie kojarzone chociażby z Depeche Mode czy Davidem Bowiem. Mimo to, było w tym występie to coś, co sprawiło, że zaliczam go do zdecydowanie najciekawszych.

Superorganism na OFF Festival

Szybka teleportacja na Scenę Perlage, a tam koncert grupy Superorganism, która rozkręciła niezłą imprezę. Ośmioosobowy, kolorowy skład zrobił prawdziwe show. Nowoczesne, choć niebanalne, nieoklepane popowe brzmienia, podkreślone strojami, rekwizytami i układami choreograficznymi sprawiły, że Superorganism zaliczam do jednych z ciekawszych projektów, jakie miałam okazję zobaczyć na żywo. Jednak mimo że zabawa była przednia muszę podzielić liczne opinie na temat tego, że koncert był jakby odegrany, delikatnie wymuszony i o wiele za krótki (grupa zeszła ze sceny 20 minut przed czasem). Zdecydowanie zabrakło jakiejś energii w tym wizualnym show.

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

szymonmówi na OFF Festival

Powrót na scenę Dr. Martens, którą naprawdę polubiłam. Klimatyczna, kameralna, a co najważniejsze, po całym tym maratonie między scenami można w końcu usiąść i odsapnąć. Grał szymonmówi, tym razem wyjątkowo sam, bez zespołu, jedynie ze wsparciem wokalnym Katarzyny Łopaty. Jego ultra smutne piosenki przeplatane z figlarną konferansjerką i niespotykany wokal wprowadziły mnie w zupełnie błogi stan relaksu. Choć, gdy wykrzyczał jak „pięknie zakończy ten świat” w utworze Negatywka – chyba nie tylko mi przeszły ciarki po plecach. Szymonmówi solo dał radę, choć wszystkim, którzy nie mieli okazji poznać jego twórczości polecam sprawdzić koncerty w pełnym składzie.

Foals na OFF Festival

Przyszedł czas na wisienkę na offowym torcie. Nie ukrywam, że koncert zespołu Foals był dla mnie głównym celem wyprawy na OFF Festival. I nie zawiodłam się! Genialne granie, panowie w znakomitej formie i wspaniała, momentami dzika zabawa w tumanach kurzu pod sceną, choć nawet to nie było w stanie nam przeszkodzić. Foals zaprezentowali w Katowicach idealnie wyważoną setlistę. Mieliśmy okazję usłyszeć utwory z każdej płyty zespołu. Nie zabrakło również najnowszego singla Black Bull, zwiastującego nową płytę grupy. Muzycy szaleli na scenie, Yannis nie omieszkał pobawić się wśród publiczności, a my wpadliśmy w taneczny szał, a indie-rockowe dźwięki serwowane przez zespół zdawały się przeszywać nasze ciała i przejmować nad nimi zupełną kontrolę. Ten koncert mógłby trwać i trwać, jednak wszystko kiedyś się kończy. I tak też zakończył się drugi dzień na OFF Festivalu.

Niedziela na OFF Festival według Weroniki Szymańskiej

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

P. Unity na OFF Festival

Ostatni dzień OFFa zaczęłam na Scenie Leśnej. Koncert P. Unity zapowiadał się naprawdę dobrze, jednak w ogóle go nie poczułam. Niby wszystko było poprawne, ale nic nie zachwyciło, nie porwało. Szybko ewakuowałam się na scenę Trójki.

Wczasy na OFF Festival

Tam prawdziwą imprezę rozkręciły Wczasy. Długo się przekonywałam do tego nowego fenomenu na naszej scenie, jednak, gdy zobaczyłam ich na żywo podczas OFF Festival – zrozumiałam. Tam po prostu idziesz i świetnie się bawisz. Niezależnie, czy to Twój rodzaj muzy, czy nie. Bartek i Kuba obkręcają Cię wokół swoich dźwięków, a Ty wkręcasz się w ich świat i zatracasz w tanecznym transie.

Hania Rani na OFF Festival

Klimat diametralnie zmienił się na Scenie Eksperymentalnej, gdzie występowała Hania Rani. W Katowicach pojawiła się wyjątkowo z zespołem złożonym z perkusisty i kontrabasisty, aby zaprezentować materiał z debiutanckiej płyty Esja. Piękna to była podróż, po błogich, a jednocześnie perfekcyjnych kompozycjach. Aby w pełni odczuć piękno tej muzyki zabrakło mi jednak klimatu pod sceną. Z Hanią Rani i Tęskno mam tak, że lubię się położyć na trawce, zamknąć oczy i odpłynąć. Na OFF Festival ludzie jednak postanowili stać i było dość ciasno, co sprawiło, że musiałam bić się z różnymi bólami i walczyć o powietrze, zamiast w pełni oddać się muzycznej atmosferze. Ale może marudzę.

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Bamba Pana & Makaveli na OFF Festival

W telefonie czekał na mnie push z festiwalowej aplikacji. Odwołany koncert Oktaviana, w zamian powtórka z wczorajszego koncertu Bamba Pana & Makaveli. Informacja przyjęta bez emocji, jednak zaraz pojawiły się glosy, że jeśli wczoraj nie widziałam szalonego, afrykańskiego składu, to koniecznie muszę ich sprawdzić. No to idę. Było dziko. Totalnie dziko. DJ Bamba Pana grał z jakąś niewyobrażalną hiper prędkością. Nie nadążałam przestawiać ciężaru ciała z nogi na nogę w rytm jego bitów. Nie pozostało nic innego jak skakać. Makaveli wszedł na scenę i od razu kupił wszystkich. Nie musiał nawet zachęcać nas do zabawy, a jego wschodniobrzmiące zaśpiewy rozkochały mnie zupełnie w tej muzyce. Co za odkrycie!

Stereolab na OFF Festival

Szybko jednak ochłonęłam podczas setu Stereolab. Okazało się, że grupa gra zupełnie coś innego niż się spodziewałam. No cóż, i takie niespodzianki się zdarzają na OFF Festivalu. Niby wszystko brzmiało poprawnie, całkiem przyjemnie, ale coś mi tam nie stykało. Nie na tyle żeby wytrwać pod sceną. Koniec końców koncert obejrzałam z perspektywy ogródka gastronomicznego uzupełniając na szybko proteiny. Chyba nie mój klimat.

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Neneh Cherry na OFF Festival

Klimatu nie zabrakło za to z pewnością podczas koncertu Neneh Cherry. Ta wyjątkowa artystka płynnie przechodziła z tanecznych bangerów, przez trip-hop, do soulowych ballad. Wydawać by się mogło, że to mieszanka wybuchowa, jednak jaka udana! Wiele obaw wisiało w powietrzu przed tym koncertem, jednak zdaje się, że Neneh skutecznie je wszystkie rozwiała i zagrała po prostu świetny koncert. Jeden ze zdecydowanie najlepszych! Piękna, kobieca energia.

Daughters na OFF Festival

W tym samym czasie na scenie eksperymentalnej grała grupa Daughters. Trudno było się rozczepić, jednak udało mi się na chwilę zajrzeć na ten set. Przyznaję, że byłam dość sceptycznie nastawiona i szłam z przekonaniem, że będę uciekać stamtąd tak szybko, jak wejdę, a dodatkowo pożałuję, że poświęciłam tak dobry występ Neneh Cherry. Ustalmy – Daugters to nie muzyka najlżejszego kalibru. Okazało się jednak, że na żywo jest całkiem przystępna. Ba, nawet więcej! Wkręciłam się w te brzmienie i żałowałam, że zdążyłam usłyszeć zaledwie kilka ostatnich minut.

Suede na OFF Festival

Zwieńczeniem ostatniego dnia i całego OFF Festiwalu był występ legendy brytyjskiego brit-popu – zespołu Suede. I to był koncert godny zakończenia tak pięknego i niezwykłego wydarzenia. Suede zagrali tak, jakby wszyscy członkowie dopiero co skończyli matury i mieli zamiar podbić świat swoją muzyką. Wokalista Brett Anderson był na scenie niczym dzikie, nieokiełznane zwierzę. Skakał po odsłuchach, wymachiwał kablem swojego mikrofonu niczym lasso i rzucał się w objęcia publiczności. Przy tym wszystkim można trochę narzekać na jego dyspozycyjność głosową, a właściwie jej brak, bo im dalej w las, tym głos Bretta łamał się, uciekał i zanikał. Jednak przy tak dobrej energii, której po tylu latach na scenie można jedynie pozazdrościć, jestem w stanie mu to wybaczyć.

W ten sposób zakończyliśmy tegoroczną przygodę w Dolinie Trzech Stawów. Na koniec mamy dla Was kilka szybkich pytań i odpowiedzi, które pozwolą porównać nasze wrażenia z festiwalu i wychwycić jego najistotniejsze elementy. Do zobaczenia za rok OFF Festival!

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Najlepszy koncert na OFF Festival 2019

Weronika Szymańska: Foals! Bez dwóch zdań! Co za szaleństwo pod i na scenie!

Podróże Muzyczne: Foals! Za rewelacyjne budowanie pięknych, indie-rockowych emocji i niesamowicie intensywną, dziką zabawę w pogo!

Największe odkrycie OFF Festival 2019

Weronika Szymańska: Trudny wybór, bo szczerze mówiąc, nie miałam jakiegoś wybitnego highlighta, ale chyba najczęściej słucham po powrocie Jakuzi. Tak, to było ciekawe, przypadkowe odkrycie.

Podróże Muzyczne: Juan Wauters zdobył moje serce prostym (one man show z gitarą akustyczną niepodpiętą pod wzmacniacz – dźwięk zbierał tylko mikrofon przy statywie), ale jakże bardzo szczerym i przesympatycznym występem. Melodię utworu Guapa („Tanto, tanto, tanto, tantooo! Tran tran, tran, tran…!) wciąż nieprzerwanie nucę pod nosem – dla mnie to bezkonkurencyjny hit tegorocznej edycji

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Największy zawód OFF Festival 2019

Weronika Szymańska: Może to będzie prostackie, ale wegańskie jedzenie. Sorry, ale jedyne o czym marze po całym dniu biegania między scenami to zjeść jakiś porządny, mięsny posiłek i skumulować energię na dalsze wojaże. Niestety strefy gastronomiczne na OFF Festivalu w 80% składały się ze stoisk wege. Nie mam nic do opcji wege, jednak 50:50 i możliwość wyboru byłaby o wiele lepszym rozwiązaniem. Poza tym wszystko super!

Podróże Muzyczne: Superorganism. Zeszłoroczny koncert na Open’erze był porywający, a na OFFie niestety zabrakło mi tej niesamowitej energii. Zespół wyszedł jakby od niechcenia na scenę i zagrał bardzo krótko (tylko 9 kawałków) – spory niedosyt.

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

Za co lubię OFF Festival

Weronika Szymańska: Za otwartość, możliwość poszerzania horyzontów i odkrywania takich zakamarków muzycznych, po które sama bym pewnie nie sięgnęła.

Podróże Muzyczne: Za kameralność i zróżnicowany gatunkowo, pełen niespodzianek line-up dla każdego!

OFF Festival 2019 - Fot. Zofia Paśnik

OFF Festival 2019 – Fot. Zofia Paśnik

ZOBACZ NASZĄ FOTORELACJĘ Z OFF FESTIVAL 2019 – GALERIA